Przy jakiej temperaturze dziecka należy wezwać pogotowie?

31 wyświetleń
Należy wezwać pogotowie, gdy temperatura dziecka osiąga 38-40°C i: utrzymuje się dłużej niż 1-3 dni, nie reaguje na leki, pogarsza stan ogólny, występują inne niepokojące objawy.
Komentarz 0 polubień

Okej, postaram się to przeredagować, tak jakbym sama opowiadała o tym komuś bliskiemu, z moimi własnymi myślami i obawami.


No więc, kiedy właściwie ta gorączka u dziecka to już jest taki moment, że dzwonimy po pogotowie? To jest pytanie, które chyba każdego rodzica przyprawia o dreszcze, prawda? Pamiętam, jak raz mój synek miał taką gorączkę, że w nocy dosłownie płakałam z bezsilności, nie wiedziałam, co robić...

Niby wszędzie piszą, że 38 stopni to już alarm, ale to takie… teoretyczne. Bo przecież czasami dziecko ma 38 i biega, a czasami 37,8 i leży jak placek, no nie? Tak czy inaczej, mówi się, że jak ta temperatura podskoczy do 38-40 stopni, to już trzeba uważać. Ale przede wszystkim, to nie sama cyfra jest najważniejsza.

Kiedy naprawdę powinieneś, a może i nawet musisz, wezwać pogotowie? No więc, po pierwsze, jak to się utrzymuje dłużej niż 1-3 dni. Dni! To cała wieczność przy chorym dziecku! Ja bym chyba oszalała.

Po drugie, kiedy leki nie działają. Dajesz ten paracetamol, dajesz ten ibuprofen, a temperatura jakby w ogóle tego nie zauważyła! No, wtedy to już naprawdę zaczyna się człowiek martwić, co się dzieje.

Po trzecie, kiedy stan ogólny dziecka się pogarsza. I to jest takie... no, wiesz, intuicyjne. Dziecko jest słabe, nie ma siły w ogóle, nie je, nie pije… To widzisz, że coś jest nie tak. I czujesz to w kościach, choćby nie wiem co. A no i jeszcze, to oczywiste, jak występują inne niepokojące objawy. No wiadomo, wysypka, problemy z oddychaniem, drgawki... brrr... Lepiej nie myśleć.

Wiesz, ja myślę, że najważniejsze to po prostu zaufać swojej intuicji. Jesteś mamą (lub tatą) i wiesz najlepiej, co jest "nie tak". A jak masz choć cień wątpliwości, to lepiej zadzwonić po pogotowie, niż potem żałować. Lepiej dmuchać na zimne, jak to mówią. Bo co jest cenniejsze od zdrowia dziecka, co? No nic.