Jak pomóc nastolatkowi z agresją?

55 wyświetleń
Widzę, że agresja u nastolatka to trudny temat. Sama bym się pewnie martwiła i czuła bezradna. Ważne, żeby naprawdę słuchać, co dziecko próbuje przekazać, nawet przez tę agresję. Bycie obecnym, ale nie nachalnym, oferowanie wsparcia bez osądzania - to chyba klucz. Trzeba pokazać, że jesteśmy po jego stronie, choć nie akceptujemy agresywnych zachowań. To wymaga cierpliwości i miłości.
Komentarz 0 polubień

Jak pomóc nastolatkowi z agresją? Boże, ten temat… Samej mnie ciarki przechodzą, jak o tym myślę. Pamiętam moją siostrę, Magdę, w wieku szesnastu lat – straszne to było. Wyrzucała rzeczy, krzyczała, a potem… zamykała się w pokoju i płakała. Co wtedy czułam? Bezradność, totalną, miażdżącą bezradność. Czułam się, jakby ktoś mi serce wyrywał. Czy można w ogóle pomóc, kiedy widzisz, że ktoś tak cierpi?

Myślę, że kluczem jest słuchanie. Tak, wiem, brzmi banalnie, ale serio – słuchanie, naprawdę słuchanie, co dziecko próbuje przekazać. Nawet jeśli to przekazywane jest przez złość i krzyki, jak u Magdy. To nie jest tak, że ona nagle postanowiła być agresywna. Coś ją bolało, coś ją gnębiło, a może po prostu nie wiedziała, jak inaczej dać o sobie znać. Pamiętam, jak w końcu udało nam się porozmawiać, po kilku takich wybuchach, po kilku nocach spędzonych na płaczu... Okazało się, że miała kłopoty w szkole, bała się zawieść rodziców... To był koszmar!

Bycie obecnym, ale nie duszącym. To trudne. Bo chcesz pomóc, ale jednocześnie boisz się, że jeszcze bardziej ją zdenerwujesz. Nie chcesz jej osądzać, tylko zrozumieć. Ale kurczę, jak to zrobić, jak zachować spokój, kiedy widzisz, że wszystko się wali? Sama nie wiem, szczerze mówiąc. Nauczyłam się jednak, że pokazanie, że jesteśmy po jej stronie, że ją kochamy, mimo wszystko – to jest ważne. Chociaż oczywiście agresja to nie jest coś, co akceptujemy. To wymaga cierpliwości, ogromnej cierpliwości i… no właśnie, mnóstwo miłości. A jeszcze trochę silnej kawy, bo nerwy szarpie na całego. Czytałam gdzieś, że jakieś badania pokazały, że… och, nie pamiętam już tych liczb, ale chodziło o to, jak ważne jest wsparcie dla nastolatków z problemami. I że im szybciej się zareaguje, tym lepiej. Tak, to prawda, trzeba reagować szybko, zanim sytuacja się jeszcze bardziej pogorszy. To wiem na pewno.