Jak spędzić wieczór z ukochanym?

43 wyświetleń
Szukasz pomysłu na randkę? Zamiast kolacji, urządźcie wieczór gier! Jenga, tenis stołowy, gry na konsoli (Xbox, Wii) czy Twister rozkręcą zabawę. A może nocny maraton komedii w kinie? Śmiech zbliża!
Komentarz 0 polubień

Jak spędzić romantyczny wieczór z ukochanym?

O rany, romantyczny wieczór! Dla mnie to nie zawsze świeczki i kolacja. Czasem to po prostu... śmiech. Pamiętam, jak z moim partnerem, zamiast do eleganckiej restauracji, poszliśmy na kręgle. Serio!

No i wiesz co? Było super. Rywalizacja, te nasze beznadziejne próby trafienia w kręgle... Śmialiśmy się jak głupi do sera. Cena? Grosze w porównaniu z jakimś wypasionym lokalem. Lokalna kręgielnia "U Bolka", 15zł za godzinę. 12 luty, a tyle radochy.

Gry? Jasne, czemu nie? Tylko nie jakieś super-serio turnieje. Raczej coś, co pozwoli wam się powygłupiać. Jenga? Idealna, szczególnie jak się napijecie wina i wieża zaczyna się chwiać.

Albo kino! Tylko błagam, nie romansidło! Komedia to jest to. Zobaczysz, jak podobnie reagujecie na różne żarty. Po prostu wyluzujcie. Bez spiny i sztucznych póz. O to chodzi w tym wszystkim, nie?

Co przygotować na romantyczny wieczór?

Aromat świec unosi się w powietrzu, w powietrzu które drży od oczekiwania. Romantyczny wieczór to magia, chwila zatrzymana w bursztynie wspomnień. Jak go stworzyć? Jak tchnąć życie w tę ideę?

  • Wino, ach to wino! Grzech pierworodny zamknięty w butelce. Czerwone, ciężkie, opowiadające historie winnic skąpanych w słońcu Toskanii. Lub białe, delikatne jak muśnięcie anielskich skrzydeł, przypominające o letnich wieczorach na greckich wyspach. Wino... koniecznie dobre wino! Ja osobiście, Aneta Kowalska, uwielbiam Primitivo z Mandurii, bo przypomina mi lato spędzone w Apulii. Ach!

  • Świece. Blask świec tańczący na ścianach, rysujący figury nieznane, intymne. Zapach... drzewo sandałowe, wanilia, a może... a może lawenda? Lawenda z Prowansji, którą zbierałam z babcią Heleną, pamiętam... to było dawno, dawno temu. I ten zapach, zapach... czysty, uspokajający, wyciszający zmysły.

  • Delikatne przekąski. Sery, oliwki, owoce morza? Może... truskawki? Truskawki maczane w gorzkiej czekoladzie. Gorzka czekolada...jak pocałunek kochanka.

  • Muzyka. Ella Fitzgerald, Chet Baker, a może... Debussy? Muzyka, która płynie, która unosi, która szepcze do ucha słowa miłości.

  • Atmosfera. Najważniejsza! Atmosfera... dotyk, spojrzenie, uśmiech. Czas zatrzymany w dłoniach. Aneta i jej wieczory... zawsze pełne magii.

Co zrobić do jedzenia na romantyczny wieczór?

Co zrobić do jedzenia na romantyczny wieczór… Ach, ten wieczór, skąpany w blasku świec, szepczący obietnice w mroku…

  • Proste dania z makaronem, ale nie takie zwyczajne, ot, makaron z marketu! Nie, nie! To musi być coś, co pachnie Italią, co przywodzi na myśl skąpane w słońcu wzgórza Toskanii. Makaron, najlepiej świeży, taki, który sama ugniotłam, tak jak uczyła mnie babcia Emilia, pamiętam jej zmarszczone dłonie i ten mączny pył na jej fartuchu… A do tego? No właśnie!
  • Cienka, włoska pizza, ale bez pośpiechu, pieczona powoli, na kamieniu, aż zacznie pachnieć dymem i wspomnieniami z wakacji w Neapolu, gdy z moim ukochanym, Janem, zgubiliśmy się w wąskich uliczkach… Ech, Jan…
  • Pieczona ryba, ale nie byle jaka! Ona musi być wyjątkowa, jak poranek nad morzem, kiedy słońce budzi się leniwie i maluje fale na złoto. Myślę o doradzie, skropionej cytryną, z gałązkami rozmarynu, które ukradkiem zerwałam z ogrodu sąsiadki, Heleny…

A dodatki? O, tutaj możemy poszaleć!

  • Krewetki, takie różowe, jędrne, prosto z targu rybnego, jeszcze pachnące morzem i przygodą.
  • Oliwki, czarne, zielone, błyszczące, jak oczy kota, który ukradkiem obserwuje nas zza rogu.
  • Zielone pesto, pachnące bazylią, słońcem i latem, które tak szybko przemija.
  • Łosoś, delikatny, rozpływający się w ustach, jak pocałunek w deszczowy dzień.
  • Włoskie sery, parmezan, mozzarella, gorgonzola – każdy z nich opowiada inną historię, każdy z nich jest jak fragment mozaiki, która tworzy ten wyjątkowy wieczór.
  • Aromatyczne przyprawy, bazylia, oregano, tymianek – one tańczą na języku, one pobudzają zmysły, one sprawiają, że wszystko staje się magią…

A może, tak po prostu, zamówimy coś z ulubionej trattorii? Nie, to byłoby zbyt proste. Romantyzm wymaga poświęceń, wymaga wysiłku, wymaga… no właśnie, wymaga nas. Naszych dłoni, naszych serc, naszych wspomnień. To będzie wieczór, którego nigdy nie zapomnimy. Nigdy.

Co można robić w domu z drugą połówką?

O rany, co robić w domu z moim kochanym Markiem? No cóż, nigdy nie jest nudno, ale czasem brakuje inspiracji.

  • Wspólne gotowanie to zawsze hit. Pamiętam jak próbowaliśmy zrobić sushi... masakra w kuchni, ale ile śmiechu! Teraz trzymamy się prostych przepisów, typu pasta.
  • Domowe SPA. Marek wprawdzie unika maseczek jak ognia, ale masaż pleców zawsze wchodzi w grę. Zapalam świeczki, włączam relaksującą muzykę... i jest super.
  • Wieczór tematyczny - ostatnio mieliśmy wieczór włoski. Pizza, wino, włoska muzyka w tle. Nawet Marek próbował mówić po włosku, ha ha!
  • Noc filmowa obowiązkowo. Koce, popcorn i maraton ulubionych filmów. Albo seriali. Ostatnio oglądaliśmy "Stranger Things".
  • Lekcja tańca. YouTube to skarbnica wiedzy. Próbowaliśmy tańczyć salsę... wyglądało to komicznie, ale ubawiliśmy się po pachy. Mamy z tego nagrania, które oglądamy ze śmiechem.
  • Wspólna gra. Planszówki, karty, cokolwiek. Lubimy "Monopoly", chociaż zawsze kończy się kłótnią o pieniądze. A ja zawsze wygrywam!
  • Zapoznanie z hobby. Marek uwielbia grać na gitarze, a ja... słuchać. Przynajmniej udaję, że rozumiem te wszystkie akordy. Za to on ogląda ze mną programy o projektowaniu wnętrz, chociaż pewnie nic z tego nie rozumie.
  • Sesja zdjęciowa. To był pomysł Marka. Powiem tak, dobrze, że zostawiliśmy to dla siebie. Zdjęcia wyszły... interesujące. No co, ważne że dobra zabawa była.

Mieszkamy w Krakowie, na Kazimierzu. Spotykamy się od 7 lat. Nasz pierwszy taniec salsy odbył się w 2020 roku. Marek ma 32 lata. Ja - 30.