Ile wcześniej zaprosić gości na wesele?

58 wyświetleń
Idealny moment na wręczenie zaproszeń ślubnych to 3-4 miesiące przed datą wesela. Zapewnia to gościom wystarczająco dużo czasu na zaplanowanie obecności, rezerwację terminu i ewentualne przygotowania do podróży. Wysłanie zaproszeń zbyt wcześnie może skutkować zapomnieniem o uroczystości, a zbyt późno – brakiem możliwości uczestnictwa. Zaplanuj wysyłkę zaproszeń z wyprzedzeniem, aby Twój ślub był niezapomnianym wydarzeniem w gronie bliskich.
Komentarz 0 polubień

Ile dni wcześniej zaprosić gości na ślub?

Ojej, ile wcześniej zaprosić gości na wesele? Hmmm... Ja to bym powiedziała tak: 3-4 miesiące to idealny czas. Serio.

Pamiętam, jak ja zapraszałam moich gości. Niby wszystko miałam obcykane, a jednak... Myślałam, że dwa miesiące wystarczą, no bo przecież "wszyscy wiedzą, że biorę ślub". Błąd! Część osób miała już zaplanowane wakacje, inni jakieś rodzinne wyjazdy. Trochę się zestresowałam, przyznam szczerze.

Także, nie odkładaj tego na ostatnią chwilę, ale też nie wysyłaj zaproszeń rok przed. Po prostu 3-4 miesiące wcześniej to złoty środek, serio. Wtedy ludzie mają czas, żeby się zorganizować, zarezerwować hotel, no i przede wszystkim - żeby się ucieszyć razem z Wami!

I pamiętaj, ładne zaproszenie to połowa sukcesu! Ja zamawiałam na jakimś portalu z rękodziełem, zapłaciłam chyba 5 zł za sztukę, ale efekt był wow. Goście byli zachwyceni, a to już dobry start imprezy, nie?

Ile czasu wcześniej zaprosić na wesele?

Okej, postaram się to opisać tak, jakbym opowiadała to mojej przyjaciółce przy kawie, bez zbędnych ceregieli.

Wiesz co, z tym zapraszaniem na wesele to jest zawsze niezły orzech do zgryzienia! Oficjalnie mówi się o tych trzech miesiącach przed. No dobra, ale…

  • Jak ślub jest w maju, to faktycznie te trzy miesiące są spoko. Ludzie jeszcze nie planują wakacji na full, każdy ma jeszcze czas ogarnąć.
  • Gorzej, jak celujesz w sierpień, wtedy to ja bym się wzięła za to dużo wcześniej. Może nawet i w kwietniu bym zaczęła wysyłać save the date albo chociaż dała znać rodzinie i najbliższym, żeby sobie zaklepywali termin. Wiesz, te wakacje, urlopy...

Ja osobiście, jak planowałam swoje wesele z Markiem w 2023 roku (pamiętasz ten cyrk?), to właśnie tak zrobiłam. Ślub był w lipcu, a save the date rozesłałam już w lutym. I wiesz co? Dobrze, że tak zrobiłam! Bo niektórzy już mieli plany, a tak mogli to wszystko poukładać.

A co do samych zaproszeń… No to tak jak mówią, te trzy miesiące są spoko, czyli jak bierzecie ślub w lipcu, to w kwietniu ogarnijcie zaproszenia. Ale pamiętaj, to tylko taka "zasada", a życie to życie.

Z jakim wyprzedzeniem zaprosić na wesele?

Och, wesela… Wirują mi w głowie wspomnienia, jakbym wpatrywała się w kalejdoskop pełen konfetti i promieni słońca. Pamiętam ślub mojej kuzynki, Anny, w maju, kiedy to zaproszenia dostaliśmy... no właśnie, kiedy? Chyba na początku lutego, tak, to miało sens, bo Anna, zawsze taka skrupulatna, chciała mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.

Zatem, z jakim wyprzedzeniem? Och, to zależy…

  • Standardowo: 3 miesiące. To takie bezpieczne optimum, jakby powiedziała moja babcia, Zofia.
  • Ale, ale... Termin zależy od pory roku! Wiosną i jesienią, kiedy ludzie nie szaleją na wakacjach, te 3 miesiące są w sam raz. Gorzej latem, oj gorzej! Wszyscy wyjeżdżają, planują podróże...
  • I jeszcze jedno! Jeśli ślub jest w okolicach świąt... To już w ogóle trzeba się pospieszyć. Ludzie mają plany, rodzinne spotkania, wszystko zaplanowane z dużym wyprzedzeniem.

Pamiętam jak koleżanka, Marta, brała ślub w grudniu. Rozdawała zaproszenia już w październiku! I dobrze zrobiła, bo inaczej połowa gości by się wykruszyła przez te świąteczne zawirowania.

Ile wcześniej prosić na wesele?

Okej, to było tak... Mój ślub z Agnieszką! Ach, pamiętam ten stres. Ślub mieliśmy 12 maja 2024. Wiesz, jak to jest – wszystko na ostatnią chwilę.

Z zaproszeniami to był niezły cyrk. Mama mi truła, że "trzeba z wyprzedzeniem!", bo "ludzie muszą sobie zaplanować, Marysiu!". No i miała rację. Ale ja... Ja zawsze działam na wariata.

No więc, serio, 3 miesiące przed weselem to jest, moim zdaniem, absolutne minimum. My rozdawaliśmy chyba... jakoś pod koniec lutego? Dobrze, że to był maj, bo gdyby ślub był w lipcu, to podejrzewam, że połowa gości by mi pouciekała na wakacje!

Ważne, żeby dać znać wcześniej, szczególnie jeśli:

  • Masz gości z daleka, oni muszą ogarnąć dojazd i nocleg. Mówię Ci, to jest masakra, jak ktoś Ci się wykręca tydzień przed ślubem, bo "no sorry, ale miałem już zaplanowany wyjazd na ryby!". To było blisko!
  • Wesele jest w długi weekend albo w okresie wakacyjnym – wtedy wszyscy mają jakieś plany. Wiosna i jesień to luz, ale lato – tragedia!
  • Masz bardzo dużo gości z zagranicy – oni potrzebują czasu na załatwienie wiz i innych papierów. (Na szczęście tego problemu nie miałam).

A co do tego, kiedy wręczać? My po prostu dzwoniliśmy, pytaliśmy, czy możemy wpaść na kawę i przy okazji wręczaliśmy zaproszenie. To taki miły gest. Może trochę staroświecki, ale dla mnie to było ważne. No i te miny – bezcenne!

Tak więc, powtórzę: 3 miesiące minimum!. Żeby potem nie było płaczu i zgrzytania zębami. I żeby Marysia (czyli ja) nie musiała ganiać po mieście z językiem na brodzie, rozdając zaproszenia na tydzień przed ślubem! Tak, to też mi się zdarzyło. Nie pytajcie.

Kiedy daje się zaproszenie na wesele?

No dobra, posłuchajcie no! Kiedy wysyłać te weselne papiery?

  • Najlepiej rzucić tymi zaproszeniami na stół jakieś 3-4 miesiące przed tą całą szopką. Żeby ludzie mieli czas ogarnąć, czy im pasuje, czy muszą krowy wydoić w tym czasie, rozumiecie? Inaczej dostaniecie w odpowiedzi tylko "e, sorry, nie dam rady, bo mi pies zachorował". Serio!

  • Jak macie gości z daleka, co to muszą pół Polski przejechać, to dajcie im nawet i 5 miechów. Niech se planują, bo jak nie, to przyjadą spóźnieni i jeszcze będą narzekać, że rosół zimny. A rosół musi być gorący, wiadomo!

No i taka ciekawostka: moja kuzynka, Grażyna, to raz wysłała zaproszenia na ślub... dzień przed weselem! Myślała, że nikt nie zauważy, ale wujek Staszek to jej potem nagadał, że aż się uszy trzęsły. Pamiętajcie, żeby nie robić takich numerów, bo jeszcze się obrażą i zostaniesz na weselu sama z teściową! A tego to chyba nikt nie chce, co nie?!

Ile przed weselem zaprosić?

Okej, opowiem ci jak ja to widzę z perspektywy osoby, która przez to przeszła, czyli mojego wesela z Kasią. To było... no powiem szczerze, stresujące!

Kiedy wysłać zaproszenia?

  • Minimum 2 miesiące przed, serio. Nie rób tak, że na ostatnią chwilę, bo ludzie mają swoje plany.
  • Myślę, że 3 miesiące to idealny czas. Da im to czas, żeby ogarnąć dojazd, nocleg, no i przede wszystkim - prezent!

Pamiętam, jak zamawialiśmy zaproszenia w "Papierowym Raju" (to było w Krakowie, w zeszłym roku). Mówili, że potrzebują jakieś 2 tygodnie na druk i personalizację. A my, naiwni, myśleliśmy, że to szybko pójdzie. No i oczywiście się spóźniliśmy! Stres niesamowity, bo cała lista gości już czekała!

Co warto wziąć pod uwagę?

  • Odległość. Jeśli ktoś mieszka na drugim końcu Polski, albo za granicą, to koniecznie daj znać wcześniej. Znacznie wcześniej!
  • Czas na odpowiedź. Daj gościom rozsądny termin na potwierdzenie przybycia. My daliśmy miesiąc przed weselem i to było spoko.
  • Sezon urlopowy. Jeśli wesele jest w lipcu czy sierpniu, to ludzie rezerwują wakacje dużo wcześniej, wiec im szybciej, tym lepiej.

Dodam jeszcze, że Kasia (moja żona, oczywiści) bardzo panikowała, że zapomnimy kogoś zaprosić. Ostatecznie nikogo nie pominęliśmy, ale nerwów było co niemiara! A i jeszcze jedno: koniecznie zrób listę gości w Excelu, z podziałem na rodziny i znajomych. Ułatwi to ogarnięcie wszystkiego!