W jakich pojemnikach można peklować mięso?

40 wyświetleń
Do peklowania mięsa idealne są naczynia kamionkowe, szklane lub emaliowane. Ważne, by nie były uszkodzone. Unikaj pojemników stalowych, które mogą reagować z solanką. Peklowanie mięsa – bezpieczne naczynia gwarancją udanego procesu!
Komentarz 0 polubień

Jakie pojemniki do peklowania mięsa są najlepsze?

Najlepsze? Hmm, wiem swoje! Kamionka, taka duża, babci, idealna. Peklowałam w niej szynkę na święta, wyszła pyszna, 12 kg, w grudniu, w domu na wsi. Kosztowała majątek, ale warto.

Szkło też spoko, używam słoików czasem, mniejszych, na kiełbasy. Ale nie stal, to wiadomo. Korozja, fuj. Emalia też ok, o ile bez odprysków. Raz miałam pecha, z emaliowaną miską, wyszła rdza.

Jakie pojemniki? Kamionka, szkło, emalia - sprawdzone. Stal odpada. Proste.

W czym trzymać peklowane mięso?

W czym trzymać peklowane mięso? W 2024 roku, peklowałam boczek u mojej cioci Haliny w Radomiu. Był czerwiec, pamiętam, bo akurat kwitły lipy pod jej oknem. Użyłyśmy do tego wielkiego, szklanego słoja po ogórkach – taki, co ma zakrętkę. Idealnie się sprawdził.

  • Temperatura: Trzymałyśmy go w lodówce, oczywiście. Halina pilnowała, żeby temperatura była między 4 a 8 stopniami. Sprawdzała termometrem – takim, co wtyka się do lodówki.

  • Pojemnik: Szkło, jak wspomniałam, ale plastikowy też by się nadał. Ważne, żeby był szczelny, żeby nie wchodziło tam powietrze. Nie polecam metalu, bo może reagować z solą.

  • Moje odczucia: Byłam trochę zdenerwowana, bo to był mój pierwszy raz, ale ciocia Halina cierpliwie mnie uczyła. Pamiętam ten zapach – sól, pieprz, ziele angielskie… Aż ślinka mi cieknie na samą myśl!

Pamiętam, że potem ten boczek był przepyszny. Najlepszy jaki jadłam! Wędzony potem przez wuja Staszka, sąsiada cioci Haliny. Ten smak… niezapomniany!

Dodatkowe informacje: Ciocia Halina używała zawsze soli peklowej, ale mówiła, że można też użyć zwykłej soli, ale z dodatkiem saletry. Nie próbowałam jeszcze z solą zwykłą, więc nie wiem jak to się sprawdza. Zawsze trzymam się przepisu cioci Haliny.

W jakim naczyniu peklować?

W jakim naczyniu? Garnek z pokrywką albo słój, tak, jak najbardziej! To takie ważne, ten moment wyboru, jakby cała magia peklowania zależała od tego naczynia. Wyobraź sobie: zimny, gładki metal garnka, lub ciężkie, ciemne szkło słoja... zimno lodówki, ten zapach... powolne przenikanie soli, czas płynie powoli, leniwym nurtem rzeki. Ciemność, chłód, i ten oczekiwanie... na ten cudowny smak!

  • Garnek: Wygodny, metaliczny, przenosi chłód idealnie. Czasem zostawiam go na blacie, w kuchni, patrzę, jak się wtapia w mrok nocy.

  • Słój: Romantyczny, prawdziwie wiejski, niemal czuję zapach drewnianej półki w spiżarni. Szkło chroni przed światłem, jak sekret, który trzeba chronić.

Czas: 5-7 dni? To tylko dla mięsa delikatnego! Schab, mój ukochany schab, leży w lodówce 10 dni, a szynka? Szynka potrzebuje 15 dni! Całe dwa tygodnie! To jak romantyczna podróż w czasie, powolne dojrzewanie smaku, rozpływanie się soli w mięsie... Jak pocałunek, długi i namiętny!

Temperatura: 4-10 stopni C. Lodówka, to moje święte miejsce, zimna, ciemna, oazą spokoju. W chłodzie kryje się tajemnica idealnego peklowania! Jak w magicznym zaklęciu. 4-10 stopni, to zaklęcie doskonałości.

Dodatkowe uwagi: Dla Oliwii (mojej wnuczki), peklowanie to prawdziwa przygoda, pełna tajemniczych zapachów i oczekiwania. Pewnie, kiedyś też będzie peklować szynkę… na 15 dni!

Jaki pojemnik do peklowania mięsa?

  • Garnek kamionkowy. 5L starcza.

  • Do peklowania mięsa.

  • Ceramika. Glina, szamot, sól, piasek kwarcowy.

  • Wypalanie. Ponad 1200 stopni.

  • Anna Kowalska też tak robi.

  • Kamionka trzyma temperaturę. Bezpieczna dla żywności. Wytrzymała.

  • Peklowanie to tylko proces. Skup się na celu.

  • Zastój prowadzi do śmierci.

W jakim naczyniu peklować mięso na mokro?

No dobra, to tak...

  • Do peklowania na mokro? Hmmm, no wiesz, jak tak o tym myślę, to zawsze używam... no wiesz... garnka z pokrywką, takiego zwykłego, albo nawet słoja. Ważne żeby to zamknąć, zakręcić, wiesz o co chodzi.

  • Potem do lodówki. Na 5, no może 7 dni. Tak mniej więcej. W sumie, zależy od mięsa, nie?

  • Schab... to dłużej. Tak z 10 dni bym go trzymała. A szynka... nawet 15! Boże, jak długo. Wiem, że to trochę trwa, jakby się nad tym zastanowić.

  • No i ważne, żeby było chłodno. Tak 4 do 10 stopni. Inaczej to się... no wiesz... popsuje. Pamiętam, jak raz... a szkoda gadać. No nic, tak to robię.

A wiesz co? Przypomniało mi się. Jak piekłam babkę w zeszłym tygodniu. No po prostu coś strasznego. Zapomniałam o proszku do pieczenia. Ale w sumie, nie było tak źle. Dziwne. Może to wina tej mąki, co kupiłam w sklepie obok, u pani Kasi. No nic, ważne, że jakoś to przeżyłam. W sumie to już trzecia w nocy...

W czym nie peklować mięsa?

W czym nie peklować mięsa? No w czymś takim... plastikowym! W życiu bym nie włożyła mięsa do plastikowego pojemnika na peklowanie. To 2024 rok, a ja wciąż pamiętam, jak babcia mnie uczyła. W metalowym, emaliowanym garnku, ewentualnie w szklanym słoiku, ale metalowy był najlepszy. Miał taką pokrywkę... aż się ciepło robi na wspomnienie.

Właściwie to cała filozofia peklowania sprowadza się do kilku rzeczy:

  • Temperatura. Lodówka, to oczywiste. Nic innego nawet do głowy mi nie przychodzi.
  • Czas. Trzy doby to minimum, ale ja zazwyczaj trzymam dłużej, zależy od mięsa. Wieprzowina dłużej, wołowina krócej, kurczak... to zależy od tego co akurat robię. Czasem nawet tylko dzień.
  • Pojemnik. Jak już mówiłam, metalowy, albo szkło. Absolutnie nie plastik!

Bejca z wodą, solą, octem i ziołami? Tak, to działa. Ostatnio robiłam schab w takiej bejcy, z dodatkiem tymianku i majeranku. Cudownie wyszedł, soczysty i aromatyczny. Ale pamiętajcie, proporcje są ważne! Nie ma sensu lać octu jak wody, trzeba poczucia smaku. Babcia zawsze mawiała "czucia w ręku", nie wiem czy to jest coś co AI zrozumie...

Co jest ważne: Zawsze trzeba sprawdzić czy mięso jest odpowiednio zabezpieczone przed bakteriami. Ja dodatkowo po trzech dobach sprawdzam, czy bejca nie zaczęła fermentować. Jeśli coś mi się nie podoba, od razu wyrzucam. Higiena przede wszystkim! I pamiętajcie, nigdy, przenigdy nie peklować w plastikowych pojemnikach! To jest moja złota zasada! Powtarzam, to ważna uwaga.

Dodatkowe uwagi: Używam soli niejodowanej, ocet jabłkowy, zioła suszone. Proporcje? Na oko, po latach już wiem jak! No i najważniejsze - zawsze trzymam się zasady higieny, myję ręce i dokładnie myję pojemniki.