Jakie zupy lubią Niemcy?

43 wyświetleń
Niemcy chętnie jedzą zupy: soczewicową (Linsensuppe), cebulową (często z groszkiem ptysiowym), a także Eintopf – gęstą zupę warzywną z mięsem, podobną do gulaszu. Popularne są też zupy z dodatkiem Kaspressknodel – serowych knedli. Szeroki wybór zależy od regionu i pory roku.
Komentarz 0 polubień

Jakie zupy są popularne w Niemczech? Najlepsze niemieckie zupy, przepisy?

No dobra, zupy w Niemczech. Powiem Ci, co mi tam smakowało. I co tam widziałam, bo nie jestem jakimś ekspertem od kuchni niemieckiej, ale coś tam wiem.

Linsensuppe? Jasne, jadłam! Zupa z soczewicy, taka gęsta i sycąca. Pamiętam, raz w Berlinie, listopad 2019, na jarmarku Bożonarodzeniowym za Brandenburską Bramą (koło 5 euro za miskę). Dobre to było, zwłaszcza w ten chłód.

A wiesz, co jeszcze jest fajne? Eintopf. To takie danie jednogarnkowe. Niby zupa, ale treściwa, jak gulasz. Mięso, warzywa, wszystko razem. Mama mojej koleżanki, jak ją odwiedziłam w Kolonii w 2015 (sierpień), robiła coś podobnego.

Zupa cebulowa, też się tam pojawia. Z groszkiem ptysiowym? No to już fancuska inspiracja. Ale co tam, ważne żeby było smaczne. Kaspressknödel? Nie kojarzę, ale brzmi ciekawie. Muszę spróbować kiedyś.

W sumie, wiesz co? Zupy w Niemczech to taki miks różnych wpływów. Trochę tradycji, trochę nowoczesności. I co najważniejsze, zawsze rozgrzewają. A to w tamtejszym klimacie bywa na wagę złota.

Pytania i odpowiedzi – wersja bardziej ludzka:

  • Jakie zupy lecą w Niemczech? Zupa z soczewicy, Eintopf, cebulowa – takie klimaty.
  • Przepisy na te niemieckie zupy? No to już do Google'a, albo niech Ci mama ugotuje. :D
  • Co to jest Eintopf? Taki gulasz trochę, ale bardziej zupowaty.

Co Niemcy gotują na obiad?

No dobra, więc Niemcy... Ziemniaki! Zawsze ziemniaki. A co jeszcze? Aaa, kiełbasy! Białe kiełbasy, mówisz? Tak, te z kapustą. Pamiętam, jak jadłam to w 2024 roku u mojej cioci w Monachium! Fantastyczne! Tylko ta kapusta… trochę za kwaśna dla mnie. A pieczeń? Wieprzowa, po bawarsku. To chyba z tym sos pieczony? Nie, nie, sos brunatny, pamiętam! Brutalnie tłuste, ale smaczne.

Lista:

  • Kiełbasy (białe) - z kapustą, mniam!
  • Pieczeń wieprzowa po bawarsku - z tym sosem… tak, brunatny! Pyszności!
  • Klopsy? A, Leberknödelsuppe! To zupa, nie obiad, ale dobra, wpisuję.
  • Maultaschen - te pierożki… z boczkiem i szpinakiem. Moja koleżanka Kasia uwielbia!

I jeszcze coś! Ziemniaki! Ziemniaki do wszystkiego! Do kiełbas, do pieczeni… No, do wszystkiego. A co jeszcze? Kurcze, zapomniałam. Może jeszcze jakieś gołąbki? Nie, to polskie! Aaa… szukałam w zeszycie przepisów od mojej babci, ale go nigdzie nie ma! Gdzie on jest? Czy babcia ma jeszcze jakieś przepisy? Może inne dania? No nie wiem...

Punkty:

  1. Ziemniaki - podstawa niemieckiego obiadu.
  2. Dużo mięs! Wieprzowina, kiełbasy…
  3. Dużo sosów!
  4. Maultaschen - warto spróbować!

Powinnam jeszcze sprawdzić w internecie, bo pamięć mnie zawodzi. Chyba jeszcze coś tam jedzą… ale co? Nie pamiętam. Uff, trudno. Może jutro.

Jakie zupy gotują Niemcy?

No wiesz… Niemcy… Zupy… Pamiętam jak babcia Aniela opowiadała, że w Bawarii jadła coś… nie pamiętam dokładnie nazwy, ale zupa bawarska to chyba było. Gęsta, taka… ciężka, z mięsem. Może cielęcina? Nie jestem pewna.

A potem zupa cebulowa. Prosta, ale dobra na zimę. Ciepło robiła. Takie proste rzeczy, a ile wspomnień…

I ta kartoflanka, klasyk! Niby nic specjalnego, ale… jak mama robiła, to… ach. Zawsze za mało było. No i jeszcze krupnik, ale z suszonymi śliwkami… to trochę dziwne, tak? Nigdy nie próbowałam, ale słyszałam.

Listę zup znalazłam w internecie w czerwcu 2024, ale to tylko fragment, na pewno jest ich więcej.

  • Zupa piwna - o niej słyszałam od kolegi z Niemiec, powiedział, że to regionalne specjały.
  • Soljanka - to z Ukrainy, tak? Ostra, z kiełbasą… nie mój klimat, ale podobno popularna.

Kurczę, te wszystkie smaki… a ja siedzę tu sama, w nocy… i myślę o zupie. Takie smutne…

Dodatkowe informacje: Zupa bawarska, o której wspomniałam, to prawdopodobnie zupa z flakami (zwana Schweinshaxe). To, co jedna znajoma z Monachium mi powiedziała. Może się mylę, ale tak mi się wydaje. W każdym razie, zupy w Niemczech to temat na długie rozważania.

Czy Niemcy lubią zupę pomidorową?

No wiesz... taka noc... i myślę, czy oni... czy Niemcy serio lubią tę naszą pomidorową?

  • Wiesz, to zabawne, bo jakby... tak, chyba lubią. Tak myślę. Ale w sumie, kto nie lubi? No dobra, moja ciotka Halina nie znosi. Pamiętam, jak raz u niej... ale dobra, nieważne.

  • Upodobali sobie też ogórkową, co mnie trochę dziwi, bo to takie specyficzne... no wiesz. Może to kwestia smaków, a może... tęsknią za czymś? Nie wiem.

  • A wiesz co jeszcze? Z tego co wiem, fasolka po bretońsku to też jakiś hit. I kluski śląskie. I pierogi! Niemcy zajadają się nimi. W sumie, jak o tym myślę, to... może by tak jutro pierogi ulepić? Albo... Nie, za późno. Idę spać.

Wiesz, czasami zastanawiam się, co tak naprawdę lubią w tych naszych daniach. Może to sentyment? Może przypominają im coś dobrego? Albo po prostu... są smaczne? Sama nie wiem. W sumie, sama najbardziej lubię rosół babci. Ale to już inna historia.

Czy Niemcy lubią rosół?

No wiesz… Niemcy… rosół… to takie… dziwne. Bo ja myślę o tym rosole, o tym naszym, z kurczaka, z marchewką, pietruszką… a tu nagle klopsiki z wątróbki. W Bawarii. 2024 rok. Brzmi… nie wiem. Inaczej.

Lista składników mojego rosołu z 2024 roku to: kurczak, marchewka, pietruszka, seler, makaron. A w Niemczech? Wątróbka! To chyba… mocne.

A wiesz co? Pamiętam, jak babcia robiła rosół. Zawsze na niedzielę. A ja siedziałam przy stole i czekałam. Pamiętam ten zapach… ciepło… rodzina…

Punkty, co mi się kojarzy z tym niemieckim rosołem:

  • Klopsiki. Z wątróbki.
  • Bawaria. 2024.
  • Inna kultura. Inny smak.
  • Trochę dziwne. Ale może dobre?

No i… to wszystko. Trochę się rozpisałam. Przepraszam. Po prostu… w nocy takie myśli przychodzą. O rosole, o babci… i o Niemcach.

Niemcy lubią rosół z dodatkiem klopsików z wątróbki, szczególnie w Bawarii. To jest faktem. Ale mój rosół… ten z dzieciństwa… jest inny. Lepiej go pamiętam.

Czy w Niemczech jedzą zupy?

No ba! W Niemczech zupy to jak u babci na wsi – obowiązkowy punkt programu! Nie to, co u mnie w domu, same mielone i schabowe! Niemiec bez zupy to jak Polak bez piwa, no po prostu tragedia!

  • Zupa rządzi! Niemiaszki wcianają zupy przynajmniej raz w tygodniu, a niektórzy to i częściej, jakby im ktoś dopłacał!
  • Zupa na start, zupa na metę! W ich kuchni zupa to albo przystawka, albo główne danie – wszystko zależy od humoru kucharza, pewnie jak u Januszowej z bloku obok.
  • Różne zupy, różne gusta! Mają tyle zup, że głowa mała! Od bulionów po kremy, od lekkich po konkretne – znajdzie się coś dla każdego żarłoka, nawet takiego jak ja.

A tak serio, to Niemcy serio lubią zupy. Mają nawet listę niemieckich zup na Wikipedii, no ja cię proszę! Kto by pomyślał! Moja ciotka Helga, co w Hamburgu mieszka, zawsze mi mówi, że najlepsza zupa to ta, co zrobiona z sercem i dobrym boczkiem. No i ma babka rację! Aaa! I jeszcze jedno: Niemiecka zupa gulaszowa to mistrzostwo świata, lepsza niż kiełbasa z grilla!

Co gotują Niemcy na obiad?

Okej, dobra, Niemcy na obiad... co oni tam właściwie jedzą? Hmm...

  • Biała kiełbasa z kapustą. O tak! To brzmi jak coś, co bym zjadła! Kapusta... lubię kapustę. I białą kiełbasę. Fajne połączenie, nie?

  • Pieczeń wieprzowa po bawarsku. Pieczeń, to klasyka. Ale po bawarsku? Co to znaczy? Muszę sprawdzić! Może coś z piwem? W sumie, Bawaria i piwo... to ma sens!

  • Klopsy z bułki i wątróbki. FUJ! Wątróbka?! Serio? Okropne... bleee... Dobra, każdy ma swoje upodobania. Może ktoś to lubi. Brrr...

  • Leberknödelsuppe. To chyba też z wątróbką, co nie? To "Leber" brzmi podejrzanie... Bleee...

  • Maultaschen. Pierogi! Ale z boczkiem i szpinakiem? Hmmm... To brzmi całkiem nieźle! Muszę spróbować! Szpinak jest zdrowy, a boczek... no cóż, boczek zawsze jest dobry!

A! No i ziemniaki! Ziemniaki do wszystkiego! To jasne. Polska i Niemcy – ziemniaki to podstawa. Ziemniaczki z sosem, pyry z gzikiem... Dobra, dobra, wracamy do Niemiec.

Mam znajomego, Thomasa, mieszka w Berlinie. Muszę go spytać, co on tam jada na obiad! Może mi poleci coś, co nie ma wątróbki w składzie... Albo może przekonam się do tej bawarskiej pieczeni. Kto wie? Może skuszę się na Maultaschen z boczkiem. Spróbuję, jak będę w Niemczech. Muszę się kiedyś wybrać.