Jakie to jest przetworzone czerwone mięso?
Ech, przetworzone czerwone mięso… Sama myśl o nim wywołuje u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony, ten zapach wędzonego boczku smażonego rano… Kto by się oparł? Z drugiej strony, tyle się słyszy o jego szkodliwości. Czy naprawdę musimy rezygnować z tych wszystkich pyszności? Przecież bekon to klasyk! No i te pyszne kabanosy na ognisku… A letni grill bez kiełbasek? Nie do pomyślenia!
Przetworzone czerwone mięso – mówiąc prościej – to mięso, które zostało, no wiecie, "spreparowane" na różne sposoby, żeby dłużej wytrzymało. Wędzenie, suszenie, solenie… albo chemia. Pamiętam, jak moja babcia sama wędziła szynkę. Pachniało to obłędnie! Zupełnie inaczej niż te szynki ze sklepu, napakowane konserwantami. Czasem mam wrażenie, że one wiecznie by leżały i nic by im się nie stało. Trochę przerażające, prawda?
No i te wszystkie parówki, salami, no i oczywiście bekon. Czyli takie typowe mięso na kanapki, do pizzy albo na śniadanie. Słyszałam gdzieś, że jedzenie dużo przetworzonego mięsa zwiększa ryzyko raka. Chyba o jakieś… 18%? Nie pamiętam dokładnie. W każdym razie, dużo! I wtedy się zastanawiam, czy warto ryzykować. Sama staram się ograniczać, ale wiecie, czasem trudno się oprzeć. Szczególnie jak widzę taką chrupiącą kiełbaskę z grilla… Albo pachnący bekon z jajecznicą... Ech, człowiek to jednak słaba istota! Może jednak nie tak całkiem rezygnować, tylko jeść z umiarem? Co o tym myślicie?
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.