Jak zrobić sos serowy z sera i mleka?
No dobra, słuchajcie, robiłam ten sos serowy setki razy, serio. I wiecie co? To najprostsza rzecz pod słońcem! Naprawdę, pokrojony ser (taki zwykły, gouda, cheddar, co tam macie pod ręką – ja raz nawet z camembertem próbowałam, ale to już inna historia…) wrzucam do garnka. Mały ogień, koniecznie! Bo inaczej się przypali, a wtedy to już kaplica. No i mleko. Ile? Zależy jaki gęsty sos chcecie. Ja lubię taki, żeby ładnie oblepiał makaron, więc nie żałuję mleka. A jak ktoś woli rzadszy, no to wiadomo, mniej leje. Mieszam, mieszam, aż się ser roztopi. Czasem mam wrażenie, że to trwa wieczność, zwłaszcza jak jestem głodna, a dzieciaki już się kręcą pod nogami: "Mama, gotowe?". Ech, dzieci... Ale w sumie to naprawdę szybko idzie, może z pięć minut, jak obiecuje przepis. A potem? Sól, pieprz. Koniecznie! Bez tego to takie nijakie. A ja lubię, żeby miało charakter! Czasem daję też czosnek granulowany, albo taką mieszankę ziół prowansalskich. Mój mąż uwielbia z gałką muszkatołową. Spróbujcie, serio! Pamiętam, jak raz robiłam ten sos dla znajomych, i dałam tam trochę wędzonej papryki. Sztos! Wszyscy się zachwycali. Myślałam, że mi garnek wyliżą! No, to chyba tyle. Proste, prawda? Aż dziw, że niektórzy kupują te gotowe sosy w proszku. Przecież to sama chemia! A tu macie dwa składniki i raj dla podniebienia. No, trzy jak liczyć przyprawy. Ale i tak warto, naprawdę warto!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.