Jak wykorzystać farsz z pierogów?

28 wyświetleń
Farsz z pierogów – drugie życie! Pasta kanapkowa: Idealna baza! Dodaj śmietanę lub majonez do farszu np. z ruskich pierogów, dopraw i gotowe. Szybko, smacznie i bez marnowania jedzenia. Dodatek do jajecznicy/omletu: Rozgrzej farsz na patelni, dodaj do jajek - pyszny i syty posiłek. Nadzienie do naleśników/placków: Urozmaicenie klasycznego dania. Smacznego!
Komentarz 0 polubień

Co zrobić z farszem z pierogów? Pomysły na wykorzystanie resztek?

Co zrobić z tym farszem, co mi po pierogach został? Ech, zawsze robię za dużo, no ale cóż...

Pamiętam, jak raz, w sierpniu u babci na wsi, miałam tonę farszu z kapustą i grzybami. Pierogi wyszły pyszne, ale co z resztą? Babcia, sprytna kobita, zrobiła z tego... krokiety! Genialne, prawda? Ja tak robię teraz czasem, ale jak mi się nie chce smażyć, to...

No właśnie! Pasta do kanapek to też super opcja. Biorę ten farsz, powiedzmy ruskie (bo takie najczęściej mi zostają), i mieszam z łyżką śmietany. Dodaję jeszcze odrobinę pieprzu i czosnku, jak mam ochotę. I voila!

Wychodzi pyszna pasta do chleba. Ostatnio, 12 maja, zrobiłam taką do kanapek na wycieczkę. Mąż był zachwycony, a kosztowało to mnie dosłownie parę groszy. Polecam spróbować, serio!

Dlaczego farsz grzybowy jest gorzki?

Farsz gorzki? No cóż, widać grzyby miały ciężkie życie! Pewnie przeszły przez suszarnię jak przez piekło. Dosłownie. Zamiast aromatycznych, mamy węgielki.

Ale spokojnie, nie wszystko stracone! Jest na to sposób, rodem z kuchni babci Geni:

  • Cebula! Dużo cebuli! Słodkiej, podsmażanej (ale bez przesady, bo będziemy mieli karmel, a nie farsz). Cebula to taki kuchenny dyplomata, załagodzi każdy konflikt smaków.
  • Możesz dodać też odrobinę masła, takiego prawdziwego, wiejskiego. Ono działa jak aksamitny szal, otuli farsz i złagodzi goryczkę.
  • A jak to nie pomoże, zawsze możesz powiedzieć, że to "głęboki, leśny smak". Nikt się nie skapnie! ???? Tylko nie przesadź z "leśnym smakiem", bo goście uciekną do McDonald's!

A tak serio, to gorzki smak grzybów może też wynikać z ich gatunku. Niektóre, jak np. goryczak żółciowy, potrafią zepsuć całą potrawę. Ale to już inna historia…

Pamiętaj! Następnym razem grzyby susz na słońcu, tak jak ja suszę skarpety po praniu. Efekt murowany! (Tylko ptaki mogą narozrabiać...)

Czy można mrozić faszerowane pieczarki?

Tak, można mrozić faszerowane pieczarki. Zrobiłam to w zeszłym roku, w grudniu, tuż przed świętami. Pamiętam, że przygotowałam ich całą masę, bo rodzina miała przyjechać. Wtedy jeszcze mieszkałam przy ulicy Kwiatowej 12 w Krakowie. Byłam totalnie zmęczona, ale chciałam, żeby wszyscy mieli pyszne jedzenie.

  • Pieczarki faszerowałam serem, szynką i cebulką. Smaczne, ale robota przy nich była straszna!

  • Zamroziłam je na płasko, na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia, żeby się nie posklejały. Potem przełożyłam do woreczków strunowych. Po rozmrożeniu były nieco miększe niż świeże, ale smakowały wyśmienicie! Dodatkowo, bardzo ułatwiło mi to przygotowanie wigilijnej kolacji.

  • Uwaga! Nie mroziłam ich w sosie. Myślę, że to byłby błąd, sos by się z pewnością zważył po rozmrożeniu. Nie wiem jak to byłoby z farszem. Może spróbuję kiedyś, ale na razie nie mam ochoty na takie eksperymenty.

Podsumowując: mrożenie faszerowanych pieczarek to świetny sposób na zaoszczędzenie czasu. Lepiej jednak mrozić je przed pieczeniem. Wiem to teraz na pewno po moim grudniowym doświadczeniu. Takie mrożenie idealnie sprawdziło się w moim przypadku.

Dodatkowe informacje: W tym roku planuję zrobić podobnie, ale może spróbuję z innym farszem, np. z mięsem. Zobaczymy, jak wyjdzie. Może zrobię też mniejsze pieczarki. Ostatnio w markecie widziałam takie małe, śliczne pieczarki, aż szkoda by było je faszerować. Może w tym roku spróbuję zrobić z nich coś innego. A może na święta zrobię je inaczej.

Czy można zamrozić farsz do pierogów z kapustą i grzybami?

Tak, można! Zamrozić farsz, jasne! Ale poczekaj, kapusta i grzyby… zawsze robię z dodatkiem śmietany, moja babcia tak uczyła. A to zmienia sprawę, nie? Czy śmietana dobrze znosi zamrażanie? Chyba tak… ale lepiej sprawdzić. Wiem, że robię zawsze wielką porcję, na kilka obiadów. Zawsze zostaje. W tym roku, w listopadzie, zrobiłam 3 kg! Trzy kilo farszu! Nie wiem, ile pierogów z tego wyszło, ale dużo! A zamrażam w porcjach, w takich małych pojemniczkach, plastikowych. Używam tych z Lidla, tanie i w sam raz.

Lista zakupów:

  • Pojemniki plastikowe
  • Farsz (oczywiście)

Punkty:

  1. Wystudź farsz. To najważniejsze! Gorący farsz, to katastrofa.
  2. Odciśnij nadmiar płynu. Serio, to ważne. Inaczej będzie wodnisty po rozmrożeniu.
  3. Zamroź w porcjach. Małe pojemniczki, łatwiej używać. Duży worek? Nie! Nie polecam.
  4. Etykieta! Data zamrożenia, co to za farsz… bo potem zapomnisz. Wiem, przecież sama już kilka razy zapomniałam.

To tyle. Uff. Mam nadzieję, że pomogłam. Może jeszcze dodam, że ja dodaję jeszcze do farszu trochę majeranku, ale to mój sekret. I zawsze, zawsze cebulę szklę na maśle, nie na oleju. Masło daje inny smak, lepszy! A, i jeszcze jedno – zawsze sprawdzam, czy grzyby są dobrej jakości, bo zdarzyło mi się kiedyś trafić na jakieś stare… fuj! Nigdy więcej! A teraz muszę iść, pies czeka na spacer. Pa!

Jak zamrozić resztki naleśników?

Zeszłego lata, 27 lipca, robiłam naleśniki na urodziny mojej córki, Zuzi. Zawsze robię je z przepisu babci, ten z dodatkiem jogurtu. Wyszło ich całe mnóstwo! Zjedliśmy tylko połowę, resztę trzeba było zamrozić. Pamiętam, że strasznie się z tym stresowałam, bo bałam się, że stracą smak.

  • Po pierwsze, naleśniki musiały całkowicie ostygnąć. Położyłam je na kratce, żeby dobrze obeschły, bo wilgoć to wróg mrożenia. Czekam zawsze z tym do końca, aż będą idealnie zimne.

  • Następnie, ułożyłam je warstwami, każdy naleśnik oddzielony arkuszem papieru do pieczenia. Używam tego grubego, woskowanego. Wiem, że folia też by się nadawała, ale papier lepiej oddziela naleśniki, żeby się nie zlepily.

  • Wpakowałam je do dużego, plastikowego pojemnika na żywność, zamknęłam szczelnie i do zamrażalnika. W tym roku kupiłam nowy, duży, z pojemnością 6 litrów.

Trzymałam je tam przez około 1,5 miesiąca, a potem część rozmroziłam. Smakowały całkiem dobrze, może odrobinę mniej puszyste niż świeże, ale wciąż smaczne.

Lista rzeczy, o których trzeba pamiętać:

  • Całkowite ostygnięcie naleśników przed zamrożeniem - to najważniejsze!
  • Użycie papieru do pieczenia między naleśnikami - zapobiega zlepianiu.
  • Szczelne zamknięcie pojemnika - chroni przed przypaleniem i przykrymi zapachami.

Zrobiłam w ten sposób już kilka razy i zawsze działa. Aha, jeszcze jedno! Jak rozmrażam, to na noc wyjmuję z zamrażarki i zostawiam w lodówce. Rano wystarczy podgrzać na suchej patelni. Nie wolno ich wrzucać od razu na gorącą! To ważne, żeby się nie przypaliły!