Do jakiej wody należy wrzucać pierogi?

108 wyświetleń
Oj, te pierogi! Uwielbiam! Najważniejsze to wrzucić je do naprawdę wrzącej wody, takiej, żeby aż bulgotała! Pół litra wody na sto gram pierogów to dobry początek, ale ja zawsze wrzucam odrobinę więcej, na wszelki wypadek. A łyżka oliwy? Genialny patent! Dzięki niej pierożki tańczą w garnku, a nie kleją się w jedną wielką, mączną masę. Pyszności czekają!
Komentarz 0 polubień

Okej, no to dobra, spróbujmy to przerobić z takim "ludzkim" podejściem, żeby brzmiało bardziej jakbym ja o tym gadała, a nie jak jakaś encyklopedia.

Do jakiej wody wrzucać pierogi? No właśnie... pytanie życia i śmierci!

O rany, pierogi... no kto ich nie kocha, prawda? U mnie w domu to w ogóle święto, jak się za nie bierzemy. Ale wracając do tematu – do jakiej wody? No przecież nie do zimnej, litości! Musi być wrzątek. Taki prawdziwy, bulgoczący, jak w gejzerze! Pamiętam, jak raz, daaawno temu, w liceum jeszcze byłam, robiłam pierogi u koleżanki i ona wrzuciła je do wody, która tak średnio wrzała. No i co? No klucha, po prostu klucha! Ble.

A co do ilości wody... No niby piszą, że pół litra na sto gram pierogów, ale wiesz co? Ja zawsze leję trochę więcej. Taki mój fetysz, że mają ten komfort pływania i się nie tłoczą. A bo co, a bo jak? Lepiej dmuchać na zimne.

No i teraz mój sekret, taka wisienka na torcie! Łyżka oliwy! Serio, serio! Nie wiem, czy to coś daje z punktu widzenia nauki, ale... U mnie w domu to tradycja od pokoleń! Babcia tak robiła, mama tak robi, to i ja tak robię. I co? I pierogi się nie kleją! Taki patent, że ho ho. No i wtedy tańczą sobie w garnku, aż miło patrzeć. Aż się ślinka cieknie, no!

No i co tu dużo gadać, potem tylko czekamy, aż wypłyną i... pałaszujemy! A Ty jakie triki masz na idealne pierogi? Bo ja zawsze chętnie posłucham! Bo wiecie... pierogi to poważna sprawa! ????