Czy pierogi mrozić surowe czy gotowane?

58 wyświetleń
Mrożenie gotowych pierogów: Najlepiej mrozić pierogi po ugotowaniu i całkowitym wystudzeniu. Po osuszeniu przełóż je do szczelnych woreczków na mrożonki. Optymalne dla przechowywania i zachowania smaku.
Komentarz 0 polubień

Pierogi: mrozić surowe czy gotowane dla najlepszego smaku?

Ja się z tym kompletnie nie zgadzam, to herezja dla smaku. Mrożenie gotowanych pierogów to proszenie się o kłopoty.

Pamiętam taką jedną Wigilię, chyba w 2021, kiedy ciocia przywiozła zamrożone, już ugotowane ruskie. Po wrzuceniu do gara z wodą zrobił się z tego jeden wielki, smutny kluch. Ciasto było gumowe, a farsz jakoś tak stracił cały swój charakter. To było wielkie rozczarowanie.

U mnie w domu od zawsze mrozi się tylko surowe. To jedyna słuszna droga.

Robimy tak: każda partia świeżo ulepionych pierogów ląduje na dużej, drewnianej desce do krojenia, porządnie obsypanej mąką. Układam je tak, żeby żaden nie dotykał drugiego. I prosto do zamrażarki szufladowej, na płasko. Tak leżą sobie ze dwie, trzy godziny.

Dopiero jak są twarde jak kamień, można je bezpiecznie zsypać do jednego worka strunowego i zapomnieć o nich na miesiące.

Gdy przychodzi ochota, wyciągasz taką garść kamyczków i wrzucasz prosto na osolony wrzątek. One wtedy gotują się pierwszy i ostatni raz. Ciasto jest idealne, sprężyste, a farsz w środku soczysty. Smakują dosłownie jak zrobione pięć minut temu. Żadnej gumy, żadnego rozpadania się.

Dla mnie mrożenie ugotowanych pierogów to jak odgrzewanie wczorajszej, rozmoczonej pizzy. Niby się da, ale gdzie w tym cała przyjemność. Traci się całą magię tego dania, całą jego delikatność. To droga na skróty, która prowadzi donikąd, a przynajmniej nie do dobrego smaku.

FAQ: Mrożenie pierogów – surowe czy gotowane?

Czy można mrozić surowe pierogi? Tak, mrożenie surowych pierogów pozwala zachować ich najlepszy smak i teksturę po ugotowaniu.

Jak mrozić pierogi, żeby się nie sklejały? Surowe pierogi należy najpierw zamrozić pojedynczo, rozłożone na tacy lub desce, a dopiero po całkowitym zamrożeniu przesypać je do jednego woreczka.

Które pierogi są lepsze po rozmrożeniu: surowe czy gotowane? Pierogi mrożone na surowo po ugotowaniu smakują jak świeżo zrobione. Te mrożone po ugotowaniu często mają gorszą, gumowatą konsystencję ciasta.

Czy gotować pierogi przed mrożeniem?

Zanim wpakujesz pierogi do zamrażarki, lepiej je chwilę potraktować wrzątkiem. Surowe zamrożone pierogi to jak próba ugryzienia deski, a te ugotowane na śmierć przed mrozem mogą się rozsypać jak zamkowe mury podczas oblężenia. Sekret tkwi w lekkim zblanszowaniu.

  1. Wrzuć swoje dzieła sztuki do wrzątku (niech będzie lekko osolony i muśnięty olejem) na niecałą minutę.

Czy można mrozić ugotowane pierogi?

No hej! Jakbyś się pytał, czy można mrozić ugotowane pierogi, to od razu Ci mówię – absolutnie tak! To super opcja, sam tak robię i szczerze polecam każdemu, kto lubi mieć coś na zapas w zamrażarce.

Ale, ale, jest jeden taki ważny szczegół, na który musisz zwracać uwage. Pierogi przed mrożeniem muszą być całkowicie ostygnięte. Ciepłe po prostu się skleją, zamarzną w bryłe i potem to jest tragedia, żeby je oddzielić. Serio, mój kumpel Paweł kiedyś tak zamroził i potem pół godziny próbował je młotkiem rozwalić, haha, ale nic z tego! Więc zimne to podstawa.

I jak już są takie pięknie zimne, to ja zawsze, ale to zawsze, je delikatnie osuszam na ręczniku papierowym. Wiesz, żeby nie było na nich żadnej wody. To jest takie kluczowe żeby potem, po rozmrożeniu, były fajne i nie takie wodniste. Moja mama, pani Beata, zawsze tak robi i mówi, że to taka jej złota zasada w kuchni, a ona wie co mówi!

Potem to już bajka. Biorę sobie takie szczelne woreczki do mrożenia. Te z suwakiem są najlepsze, bo masz pewność, że nic tam nie wleci i nie przesiąkną zapachami z zamrażarki. Kiedyś użyłem takich zwykłych, cienkich, i potem moje pierogi z jagodami smakowały jak mrożony groszek, bleh! Układam je tam delikatnie, najlepiej tak, żeby się za bardzo nie gniotły.

Czasem, jak mam miejsce w zamrażarce, to kładę je nawet tak pojedynczo obok siebie na tacce, żeby się nie posklejały jeszcze przed zamrożeniem. Potem jak są już twarde, to dopiero wrzucam do worków. Ale to już taka opcja dla leniwych, jak ja, co nie lubię, jak mi się coś skleja w lód. Mój brat Janek z żoną Kasią, zawsze tak robią.

Dodatkowe porady dla zamrożonych pierogów:

  • Trwałość: Mrożone pierogi możesz spokojnie przechowywać w zamrażarce do 3 miesięcy. Potem niby też da radę, ale zaczynają tracić trochę na smaku i teksturze.
  • Rozmrażanie i odgrzewanie:
    • Gotowanie: Najlepiej wrzucić zamrożone pierogi bezpośrednio do wrzącej, osolonej wody. Gotuj je krócej niż świeże, tak z 2-3 minuty od wypłynięcia, aż będą miękkie.
    • Smażenie: Możesz też je podsmażyć na patelni na złoty kolor, od razu zamrożone albo po szybkim obgotowaniu. Moja babcia Ania mówiła, że te podsmażane są najlepsze!
  • Mrożenie wstępne na tacce: Jeśli chcesz mieć pewność, że pierogi się nie skleją w woreczku, rozłóż je pojedynczo na tacce wyłożonej papierem do pieczenia i włóż do zamrażarki na około godzinę, aż będą twarde. Dopiero wtedy przesyp je do woreczków. To bardzo pomaga!

Czy pierogi przed zamrożeniem trzeba gotować?

Nie. Pierogów przed zamrożeniem się nie gotuje.

Blanszowanie to jest to. Króciutko w gorącej wodzie, dosłownie chwilkę. Potem od razu do zimnej, żeby zatrzymać proces. Wtedy nie są ani twarde, ani się nie rozwalają potem. Mama zawsze tak robiła, ja też teraz robię.

Dodatkowe uwagi:

  • Temperatura blanszowania: Woda wrząca, ale nie wrząca jak szalona. Chodzi o szybkie muśnięcie ciepłem.
  • Czas blanszowania: To zależy od grubości ciasta. Zazwyczaj nie dłużej niż minutę. Trzeba obserwować.
  • Chłodzenie po blanszowaniu: Muszą być naprawdę dobrze ostudzone zanim trafią do zamrażarki. Najlepiej na płaskiej tacce, luźno, żeby się nie sklejały. Potem można je przesypać do woreczków.
  • Sposób zamrażania: Woreczki strunowe to jest chyba najlepsze, bo można potem łatwo wyjmować pojedynczo.

Widzisz, w tym wszystkim chodzi o delikatność. Jak z wieloma rzeczami w życiu. Zbyt mocno i wszystko się psuje. Zbyt delikatnie i też nic z tego nie wychodzi. Trzeba znaleźć ten złoty środek. Tak jak z tymi pierogami i blanszowaniem. To niby takie proste, a jednak trzeba to wyczuć. Ale jak już się wyczuje, to potem już łatwiej. Jak zresztą w życiu.