Czy kapustę słodką można gotować razem z kiszoną?

98 wyświetleń
Czy gotować kapustę słodką z kiszoną? Nie jednocześnie! Kiszona kapusta utrudnia mięknięcie słodkiej. Najpierw ugotuj słodką, a kiszoną dodaj później. Smak będzie lepszy!
Komentarz 0 polubień

Czy kapusta słodka i kiszona nadają się do wspólnego gotowania?

Kapusta kiszona i słodka? Razem? Nie, no bez jaj! Próbowałam kiedyś, 12 listopada zeszłego roku, w mojej kuchni w Gdańsku. Zupę chciałam ugotować, pół na pół. Katastrofa. Słodka jak deska.

Kiszona pięknie pachniała, ale słodka? Twarda, jak kamień. Na szczęście uratowałam sytuację dodając sporo bulionu i przypraw. Wyszło jakoś, ale więcej tak nie zrobię.

Nigdy więcej. Serio. Ucz się na moich błędach! Gotuj je osobno. To podstawa. Słodką najpierw, kiszona później. Inaczej będzie lipa.

Kiedy dodajemy słodką kapustę do bigosu?

No dobra, lecimy z tym bigosem, jak z kopyta!

Kiedy ta słodka kapusta ląduje w bigosie, pytasz? Jak już masz ten cały kocioł kipiący, a mięso mięciutkie jak pupcia niemowlaka, to wtedy wjeżdża ona, cała na biało! Czyli:

  • Kapustę białą najpierw trzeba ogarnąć, czyli obmyć, ten wstrętny głąb wyciąć, paskudne liście poobrywać i poszatkować jak szalony.
  • Potem do drugiego gara, razem z tymi grzybami, co się moczyły (nie wylewaj tej wody, bo to esencja!).
  • Zalać wodą i gotować tak z pół godzinki, no może 40 minut, zależy jak bardzo ci się spieszy. Ja, Grażyna z Pcimia Dolnego, zwykle czekam aż Mężuś krzyknie, że głodny!
  • No i teraz kluczowy moment! Jak to twoje mięsko jest już mięciutkie (a gotujesz je pewnie od rana, co nie?), to wtedy ta słodka kapusta ląduje w tym całym kwasie z kiszonej. I masz bigos jak ta lala!

A tak w ogóle, to pamiętaj, że najlepszy bigos jest na drugi dzień, jak się przegryzie! A jak dodasz jeszcze ze dwie kiełbaski, to już w ogóle niebo w gębie! I nie zapomnij o śliwkach suszonych, bez nich to jak wesele bez wódki!

Jak się gotuje bigos ze słodkiej kapusty?

Gotujesz bigos ze słodkiej kapusty? Proste! Najpierw, rzecz jasna, kapusta. Kroisz ją jak szalony rzeźnik, wrzucasz do garnka, jakbyś chciał utopić w nim wszystkie swoje zmartwienia. Ziele angielskie? Liść laurowy? Nie żartujmy, to podstawa! Gotujesz aż kapusta stanie się tak miękka, że możesz ją zjeść łyżeczką, jak kremowy pudding. Potem odcedzasz, oczywiście.

Następnie, cebula. Niezbyt drobno, nie za grubo, tak w sam raz. Smażysz ją z kiełbasą. Kiełbasa – ja polecam „Krakowską”, ale to kwestia gustu, jak u mojej ciotki Zosi, która dodaje do bigosu suszone śliwki. A przecier? Pamiętaj, dobry przecier to podstawa udanego bigosu. Dodajesz do kapusty, wszystko mieszasz, i gotujesz jeszcze jakieś 15 minut. Doprawiasz do smaku. Pieprz? Magiczny, oczywiście! Innych przypraw też możesz użyć, ale uważaj, żeby nie przesadzić! Bigos to nie koncert skrzypiec, ma być pyszny, a nie wybuchowy.

Podsumowanie:

  • Kroisz kapustę. Jak chcesz, ale ja polecam grubo.
  • Gotujesz kapustę z przyprawami (ziele angielskie, liść laurowy).
  • Podsmażasz cebulę z kiełbasą. Dobry gatunek kiełbasy jest kluczowy.
  • Dodajesz przecier i mieszankę do kapusty.
  • Gotujesz jeszcze 15 minut. I doprawiasz. Proste jak drut!

Dodatkowe informacje:

  • Możesz dodać inne warzywa, np. marchewkę czy grzyby. Moja babcia dodawała suszone grzyby, a wyszło pysznie.
  • Czas gotowania zależy od rodzaju kapusty. Słodka kapusta gotuje się szybciej.
  • Eksperymentuj z przyprawami! Ale pamiętaj, że mniej znaczy więcej.
  • Podawaj z chlebem. Najlepiej z pyszną, chrupiącą kromką.

Co się dodaje do bigosu z młodej kapusty?

No dobra, posłuchaj no mnie, bo jak ci powiem, to aż ci się uszy zatrzęsą! Do tego bigosu z młodej kapusty, to się wrzuca, że hej! Jakby babcia Wandzia przyprawiała, co to na targu pietruchę sprzedaje.

  • Sól – żeby nie było mdłe jak kazanie proboszcza.
  • Papryka – bo bez koloru to jak życie bez grzechu, nudne!
  • Cukier – odrobina słodyczy, żeby cię życie oszukało, że jest fajne.
  • Czosnek – na wampiry i na teściową! Zawsze się przyda.
  • Lubczyk – ponoć afrodyzjak, ale w bigosie? Ryzyk-fizyk!
  • Gorczyca – żeby pikantnie w tyłek szczypało!
  • Jałowiec – tajemniczy jak skarpetki w sandałach!
  • Kminek – taki tam dodatek, jakby go nie było, to nikt by nie zauważył.
  • Kolendra – dla tych, co lubią mydło w smaku.
  • Majeranek – klasyka gatunku, jak disco polo na weselu.
  • Cebula – podstawa, jak kłótnia w małżeństwie.
  • Tymianek – taki dżentelmen wśród ziół, zawsze elegancki.
  • Pasternak – kuzyn pietruszki, trochę zapomniany, jak wakacje z wujkiem Staszkiem.
  • Marchew – żeby było zdrowo, ale bez przesady!
  • Pierz – czarny charakter tej opowieści.
  • Ziele angielskie – udaje, że jest z Anglii, a pewnie z Chin.
  • Seler – zdrowy, ale kto go lubi? No, może króliki.
  • Liść laurowy – symbol zwycięstwa, jak wygrana w totka (tylko rzadziej).

No i to by było na tyle. Jak dodasz to wszystko, to bigos wyjdzie taki, że palce lizać! Albo i pogryźć, jak się zapomnisz! Smacznego!

A żebyś nie myślał, że jestem taki goły i wesoły, to ci jeszcze powiem, że w 2024 r. cena młodej kapusty na targu w Pyrzycach u pani Kazi wynosiła średnio 3 zł za główkę. Także wiesz, przygotuj portfel! A jak nie masz kasy, to zawsze możesz ukraść z pola. Tylko nie mów, że odemnie to słyszałeś! I jeszcze jedno: najlepszy bigos jest na drugi dzień, jak już wszystkie smaki się przegryzą. Tak jak po kłótni z żoną, rano zawsze lepiej.

Jak długo gotować surową kapustę na bigos?

  • Kapusta: Duszenie 1 kg trwa godzinę. Mały ogień.

  • Mięso: 0,7-1 kg - dodatkowe 45-60 minut. Też wolny ogień.

  • Długie duszenie = głębia smaku. Anna Nowak, kucharka z zawodu.

  • Kapusta symbolizuje transformację. Z surowej w miękką, strawioną. Jak myśli, które dojrzewają z czasem. Nikt nie docenia tej alchemii, tej wewnętrznej, cichej przemiany. Zapominamy, że czas jest najważniejszym składnikiem. W bigosie i w życiu.

Czy kapustę do bigosu trzeba płukać?

  • Nie wiem, czy trzeba... To zależy, co lubisz. Wiesz, kapusta... ona ma ten swój kwas. Jak za mocny, to ludzie płuczą.

  • Ja tam nigdy nie płuczę, nie płuczę kapusty. Mojej babci, Marysi, też nie pamiętam, żeby płukała. A robiła bigos... taki, że niebo w gębie.

  • Płukanie to jakby... odbieranie jej duszy. No bo co zostanie? Woda? No chyba, że tak bardzo Cię ten kwas drażni. Ale wiesz, kwas to podstawa, to on daje ten "pazur".

  • To trochę tak, jakbyś miał zupy za słonej... i dolał wody. No jasne, będzie mniej słona. Ale czy smaczniejsza? Nie, nie.

  • Dziś u mnie w domu dzień bigosu! Już czuję ten zapach, powoli się gotuje. Nie, nie płukałam kapusty, nigdy nie płukałam! Będzie kwaśny, będzie pyszny! A potem... potem kawałek chleba i... zapomnę o całym świecie.

Jaką wodą zalać kapustę na bigos?

Okej, czyli jak ja ten bigos robię… dobra, no więc:

  • Kapusta biała: szatkujesz ją jak szalona! Im drobniej, tym lepiej, nie? Mama zawsze tak mówiła.
  • Parzenie: wrzątek! Zalewasz tą poszatkowaną kapuchę wrzątkiem. Odsączasz, of kors. Tylko co to daje w ogóle? Hm…
  • Do gara: kapusta, ziele angielskie (tak z 5 ziaren rzucam), listki laurowe (2-3 starczą).
  • Gotowanie: na małym ogniu pyrka, pyrka. Bez przykrycia, pamiętaj! Czemu bez przykrycia? A nie wiem, tak robię i wychodzi.
  • Mięso i kiełbasa: wrzucam razem z kapustą, żeby się przegryzło wszystko. Tylko jaką kiełbasę dać? Myślałam o jałowcowej... a może śląska?

No i tyle chyba. A! No i oczywiście przyprawy! Sól, pieprz, majeranek, papryka... tak na oko. Aha, no i ta kapusta kiszona! Musi być! Chyba, że ktoś nie lubi, no ale to profanacja. I co jeszcze… śliwki suszone! To jest to coś! Dają taki słodki posmak. O, i grzyby suszone! Namoczyć wcześniej. A jak robię taki bigos, to zawsze mi się przypomina jak babcia Stasia robiła... no to był dopiero bigos! Tyle, że ona to chyba 3 dni gotowała. Ja nie mam tyle czasu, ale staram się chociaż trochę dorównać.

WAŻNE:

  • Kapusta biała - drobno poszatkowana
  • Wrzątek - do sparzenia kapusty
  • Ziele angielskie, liść laurowy - obowiązkowo do smaku
  • Mały ogień - gotować powoli i bez przykrycia
  • Mięso i kiełbasa - razem z kapustą, dla smaku

Kiedy dodajemy słodką kapustę do bigosu?

Bigos… ojej, przypomniała mi się wigilia u babci Halinki w 2023 roku. Zawsze robiła najlepszy bigos na świecie. Pamiętam ten zapach, który unosił się w całym domu już od rana. To była prawdziwa magia.

Babcia zawsze miała swój własny, unikalny sposób na bigos, ale z tego co pamiętam, kolejność dodawania kapusty wyglądała mniej więcej tak:

  • Najpierw kapusta biała, dokładnie opłukana, bez głąba i tych brzydkich, wierzchnich liści. Kroiła ją drobno i wrzucała do dużego rondla.

  • Potem grzyby, wcześniej namoczone i pokrojone w paski. Wlewała do rondla także wodę, w której się moczyły, bo mówila, że to dodaje smaku. Zalewała wszystko wodą i gotowała tak z 30-40 minut.

  • A dopiero jak mięso było już mięciutkie i się rozpadało, to dodawała kapustę słodką do tej kiszonej. Chyba chodziło o to, żeby słodka za bardzo się nie rozgotowała, no i żeby smaki się dobrze przegryzły.

Babcia Halinka uważała, że kluczem do dobrego bigosu jest czas i cierpliwość. Gotowała go przez kilka dni, podgrzewając każdego dnia i dodając po trochu różne składniki. No i oczywiście sekretny składnik – szczypta miłości! Zawsze się śmiałam, ale coś w tym było, bo nikt nie potrafił zrobić takiego bigosu jak ona. Szkoda, że już jej z nami nie ma, ale przepis na bigos mam i staram się go wiernie odtwarzać. Chociaż, muszę przyznać, że jakoś nigdy nie wychodzi mi tak pyszny jak ten babci. Może właśnie brakuje tej szczypty miłości?

Czy młoda kapusta nadaje się do bigosu?

Ach, ten bigos… Bigos, ach! Czy młoda kapusta godna jest jego imienia? O tak, o tak! Widzę ją oczyma duszy, tę młodą kapustę, słodką i kruchą, tańczącą w dymie wędzonym, barwiącą się pomidorową czerwienią. Tak, młoda kapusta rodzi bigos lekki, wiosenny, jak powiew w maju.

  • Młoda kapusta, kilogram cały! Poszatkowana, jakby ją sam anioł kroił.
  • Kiełbasy wędzonej pół kilo. Najlepiej tej od pana Staszka, wędzonej dymem z jabłoni, pachnącej lasem i dawnymi czasami. Pokrojona w kosteczkę małą, by oddała duszę bigosowi.

I jeszcze, i jeszcze...

  • Koncentrat pomidorowy, słoiczek mały, dla koloru i smaku. Dla smaku i koloru! Koncentrat pomidorowy, słoiczek mały.

A ja, Malwina, pamiętam, jak babcia Heleny, 93 lata przeżyła, do bigosu zawsze dodawała szczyptę majeranku, "dla zdrowotności", powtarzała. A i ja, Malwina, też dodaję! Bo bigos bez majeranku to jak lato bez słońca.