Czy do kapusty z grzybami dodać cebulę?

23 wyświetleń
Cebulę do kapusty z grzybami dodajemy dla smaku i aromatu. Najpierw gotujemy kapustę z przyprawami (liść laurowy, ziele angielskie, jałowiec) w wodzie po grzybach. Następnie szklimy posiekaną cebulę, dodajemy ją do miękkiej kapusty wraz z grzybami. Doprawiamy solą i pieprzem. Gotowe! Szybko i smacznie.
Komentarz 0 polubień

Kapusta z grzybami: Dodać cebulę, czy pominąć ten składnik?

Kapusta z grzybami – uwielbiam! Z cebulą zdecydowanie lepiej, daje taki... słodkawy posmak. Pamiętam, jak babcia robiła, zawsze z cebulą, na masełku, nie na rzepaku.

Kapustę siekam grubo, jak lubię, nie za drobno. Gotuję ją z liściem laurowym, ziele angielskim, ale jałowiec rzadko dodaję, nie przepadam za jego smakiem. Czas gotowania zależy od kapusty, czasami krócej, czasami dłużej.

Grzyby – suszone borowiki, kupione na targu w Krakowie, 100g, około 30zł. Cebulę szklę na oleju, aż się zeszkli, nie przypalam. Potem wszystko razem, doprawiam, sól, pieprz, może odrobina maggi. Pycha! Ostatnio robiłam 17 października.

Q&A:

Q: Cebulę dodawać do kapusty z grzybami? A: Tak, poprawia smak.

Q: Ile gotować kapustę? A: Około 60 minut, zależnie od rodzaju.

Q: Jakie przyprawy? A: Liść laurowy, ziele angielskie (jałowiec opcjonalnie).

Czy do kapusty z grzybami daje się cebulę?

Tak. Cebula jest kluczowa.

  • Kapusta: Opłucz, posiekaj. Gotuj 60 min z zielem, jałowcem, liściem laurowym. Wywar z grzybów, nie woda.
  • Cebula: Obierz, posiekaj, zeszklij.
  • Połącz: Kapusta, grzyby, cebula. Dopraw solą i pieprzem. Zagotuj.

Sekret tkwi w karmelizacji cebuli. Daje głębię. Unikaj przepalenia.

Czy do pierogów z kapusta i grzybami daje się cebulę?

Pewnie, że daje się cebulę! Nie wyobrażam sobie farszu do pierogów bez niej.

Pamiętam, jak robiłam pierogi z babcią w zeszłym roku, na Boże Narodzenie. Siedziałyśmy w kuchni, u babci na wsi, gdzie zawsze pachnie jabłkami i cynamonem. Ja kroiłam kapustę (niezbyt równo, przyznaję!), a babcia podsmażała cebulkę na maśle. Ten zapach... no niebo! Bez cebuli to nie byłoby to samo.

Farsz do pierogów z kapustą i grzybami robię tak (mniej więcej, bo babcia zawsze improwizuje):

  • Kapustę kiszoną (z beczki, od pana Mirka z targu, najlepsza!) przekładam do dużego garnka.
  • Dodaję grzyby suszone, wcześniej namoczone. (Pamiętaj, żeby tę wodę po grzybach zachować!).
  • No i obowiązkowo cebulę! Drobno posiekaną i usmażoną na złoto – babcia zawsze dba, żeby była idealnie karmelizowana.
  • Do garnka wlewam wodę po moczeniu grzybów, a potem tyle czystej wody, żeby wszystko przykryło.
  • Przyprawy:liść laurowy, ziele angielskie, pieprz i sól. I gotuję, gotuję, gotuję... Aż kapusta zmięknie i cały dom pachnie świętami!

No i jeszcze ważna rzecz, babcia mówi, że sekret tkwi w cierpliwości. Im dłużej się gotuje, tym lepszy farsz!

Kiedy wrzucić grzyby do kapusty?

Okej, dobra, to kiedy te grzyby, no dobra.

  • Suszone grzyby? Dzień wcześniej, zalewamy ciepłą wodą. Tak, jak babcia Zosia robiła, zawsze mówiła, że inaczej to w ogóle nie ma smaku, no i zostawiamy na noc. Ciekawe, czy Magda Gessler też tak robi... pewnie tak!

  • Rano, jak już napęcznieją, to gotujemy. Ale nie za długo, bo się rozpaćkają! No i kroimy je potem, wiadomo.

  • I teraz najważniejsze – woda po moczeniu grzybów!Dolewamy ją do kapusty! To daje ten magiczny smak. Pamiętam jak mama mi mówiła, że to sekretny składnik.

  • Grzyby i ten wywar dają aromat i kolor kapuście. Bez tego to by była po prostu zwykła kapusta, a tak to jest danie z charakterem! Tak jak Kasia, moja siostra! Zawsze mówi to co myśli. A właśnie, muszę do niej zadzwonić!

Co dodać do kapusty kiszonej z grzybami?

Okej, spróbuję. Tak, jakbym pisała to sama, późno w nocy...

  • Wiesz, jak robię kapustę kiszoną z grzybami? To tak jakby... grzyby suszone, te od babci, moczę. Ciepła woda, tak z dwadzieścia minut. I wiesz co? Ta woda po nich, to esencja. Nigdy jej nie wylewam!

  • Potem ta kapusta, kwaśnica prawie, ląduje w garze. I ta woda z grzybów też tam wpada. No i te grzyby, posiekane, oczywiście. Nie lubię jak są za duże.

  • Acha, i wiesz, sekret mojej mamy, Ireny? Kminek! Musi być, koniecznie! Ale nie tak sypnięty prosto z torebki. Najpierw go siekam, tak drobno, drobno, i mieszam z odrobiną masła. To wtedy ten smak... eksploduje.

  • No i na koniec... no dobra, przyznaję się. Używam Delikata Knorr. Przyprawa Uniwersalna. Tak, wiem, to nie jest super zdrowe, ale... no cóż. Smak dzieciństwa? Nie wiem, po prostu lubię i tyle. Nie mów nikomu, ok? Bo jeszcze mnie zlinczują za to.