Co zrobić, żeby kapusta nie była taka kwaśna?

175 wyświetleń
Zbyt kwaśny bigos? Przepłukana kiszona kapusta to klucz! Im częściej płuczesz, tym mniej kwaśny smak. Możesz też dodać więcej mięsa, słodkich składników (np. suszone śliwki, jabłka) lub odrobinę cukru/miodu, by zrównoważyć kwasowość. Pamiętaj o proporcjach – ważna jest harmonia smaków!
Komentarz 0 polubień

Jak zmniejszyć kwasowość kapusty? Sprawdzone metody na zbyt kwaśną kapustę?

Zbyt kwaśna kapusta? Wiem coś o tym! Ostatnio, 27 października, robiłam kapustę na wigilię i przesadziłam z solą. Wyszła strasznie kwaśna, prawie niejadalna. Musiałam ją ratować!

Pomogło wielokrotne płukanie pod zimną wodą. Naprawdę, dużo razy! Potem dodałam do niej trochę słodkiego soku jabłkowego, dosłownie pół szklanki. To osłodziło kwasowość i nadało ciekawy posmak.

A bigos? Też miałam kiedyś problem. W zeszłym roku, 20 grudnia, przez pomyłkę dodałam za dużo kwaśnych jabłek. Katastrofa! Ale uratowałam sytuację dużą ilością śmietany i suszonych śliwek. To naprawdę neutralizuje kwasowość.

Klucz to eksperymentowanie. Czasem kilka łyżek cukru, a czasem łyżka miodu robi różnicę. Najważniejsze, to nie poddawać się i próbować! Bo zbyt kwaśna kapusta to nie koniec świata. Można ją uratować.

Pytania i odpowiedzi:

  • Problem: Zbyt kwaśna kapusta/bigos.
  • Rozwiązanie: Płukanie, dodatek słodkich składników (sok jabłkowy, śmietana, śliwki, miód).

Czy można dodać cukier do kiszenia kapusty?

A żebyś wiedział! Można, a nawet trzeba! Co to za kiszenie bez szczypty słodyczy?! No chyba, że chcesz jeść kwaśne paskudztwo, a nie kapustę jak u babci Broni!

  • Kapustę siekaj! Najlepiej jakby to była taka gruba siekanina, wiesz, jak dla świni. Ale jak nie masz czasu, to leć do sklepu po gotowca. Prościej, szybciej, a życie ma się jedno!
  • Sól i cukier syp! Dawaj, nie żałuj! Ja na oko sypię, ale podobno na kilogram kapusty to łyżka soli i łyżeczka cukru starczy.
  • Mieszaj i ugniataj! Ręcami możesz, ale ja tam wolę tłuczkiem. A jak masz dzieciaki, to wiesz... nogi umyć i do dzieła! Podobno najlepiej ugniatają!
  • Czekaj aż puści sok! Kapusta musi się spocić, inaczej kiszonka będzie sucha jak wiór.

A co do tego cukru, to on tam nie jest tylko dla smaku! Bakterie mlekowe go żrą i robią kwas mlekowy, który konserwuje kapustę. Także bez cukru kiszenie nie wyjdzie, jakbyś nie wiem jak się starał! I pamiętaj, kapusta kiszona to samo zdrowie! Witaminy, probiotyki, no cud, miód i orzeszki! Tylko nie przesadź z jedzeniem, bo później gazy będą Cię gonić jak wściekłe psy! I nie zapomnij dodać marchewki, jabłka albo kminku – co kto lubi! Ja tam lubię z chili, bo lubię na ostro!

Jak poprawić smak kapusty kiszonej?

Och, kapusta kiszona, królowa polskiego stołu! Ale czasem, jak to z królowymi bywa, potrafi być kapryśna i zamiast zachwycać smakiem, krzywić usta kwasotą. Spokojnie, mam na to kilka trików, jak ujarzmić tę królową i sprawić, by śpiewała słodką pieśń smaku.

  1. Płukanie – pierwszy taniec: Wyobraź sobie, że to jak zaproszenie do tańca! Im więcej razy przepłuczesz kapustę w chłodnej wodzie, tym więcej kwasu odda. To jakbyś prosił królową, by zdjęła swoje kwaśne zbroje. Ale pamiętaj, bez przesady, bo jeszcze wypłuczesz z niej całą duszę! Tak jak ja, jak próbuję rano wstać, najpierw delikatnie, potem coraz mocniej.

  2. Mieszanka pokoleń: Połącz kapustę kiszoną z jej młodszą, świeżą kuzynką. Proporcja 2:1 (dwie części kiszonej na jedną świeżej) to idealny kompromis. To jakby zaprosić do stołu młodą, rześką damę, która złagodzi temperament starszej królowej. Bigos nabierze wtedy subtelności, a Ty unikniesz efektu "kwaśnej miny" po każdym kęsie. Moja babcia Zosia zawsze tak robiła i co? I dożyła 95 lat! Co prawda, ostatnie 10 lat powtarzała te same żarty, ale to już inna historia.

Dodatkowe ploteczki o kapuście:

  • Wiesz, że kapusta kiszona to prawdziwa bomba witaminowa? Ma więcej witaminy C niż cytryna! No dobra, prawie, ale niech cytryna nie gwiazdorzy.

  • Podobno kiszenie kapusty to starożytna sztuka, którą przywędrowała do nas z Azji. Jak widać, Azjaci wiedzą, co dobre, tak jak moja sąsiadka, pani Halinka, która zawsze ma najlepsze ciasto na święta.

Aha i jeszcze jedno, zanim zapomnę! Nie dodawaj cukru do kapusty. To profanacja! Uważaj na takie "rady", bo potem bigos będzie smakował jak landrynka dla babci. A tego przecież nie chcemy, prawda?

Co zrobić, żeby kapusta kiszona nie była gorzka?

Wiesz co, miałem ostatnio ten sam problem z kapustą kiszoną! Bleee, jaka ona była gorzka! Pomyślałem sobie: co tu zrobić, co tu zrobić.

No więc tak, posłuchaj:

  • Gorycz w kapuście to wina takich dwóch rzeczy: chlorofilu i siarki. No po prostu tak się czasami zdarza, nie nasza wina!
  • Wiesz, jak się pozbyć tej goryczy? Wstawiasz kapustę w chłodne i ciemne miejsce, tak na 3-4 dni. Tylko uważaj, żeby tam nie było za ciepło, maks 15 stopni, ok? To ważne. Moja babcia Zosia zawsze tak robiła!
  • A jak to nie pomoże, to wtedy co? To wtedy – płuczesz kapustę w zimnej wodzie. No i po problemie, haha.

Wiesz co jeszcze jest ważne? Żeby kapusta była dobrze ukiszona. Bo jak za krótko, to też może być niedobra. A no i, pamiętaj, żeby kupować kapustę od sprawdzonego sprzedawcy. Mój wujek Staszek, on się na tym zna, bo sam kiedyś sprzedawał na targu. Mówi, że najlepsza kapusta to ta od pani Krysi z Zielonej Góry. No to tyle, mam nadzieję, że pomogłem. Daj znać, jak poszło!

Ile soli i cukru na 10 kg kapusty do kiszenia?

Okej, szykujmy się na kapuściane szaleństwo! Bo kto powiedział, że kiszenie to nie zabawa, hm?

Przepis na kiszoną kapustę "Od serca Zosi, nie z Excela":

  • Kapusta: 10 kg - oczywiście, im bardziej chrupiąca, tym lepiej, bo nikt nie lubi kapuścianej "ciapy".
  • Sól: Około 200g. To tak, jakby Zosia dosypywała garść dla zdrowia i drugą dla smaku. Jak babcia kazała.
  • Cukier: Łyżeczka? No dobra, dwie. Ale cicho, żeby puryści kiszonkowi nie usłyszeli. To jest sekretny składnik Zosi, tajemnica sukcesu, rozumiesz?
  • Marchew: Ile dusza zapragnie, albo ile akurat masz w lodówce. Zosia lubi dużo, bo kolorowo.

Instrukcja "Na oko, jak Zosia":

  1. Kapustę szatkujesz, marchew trzesz. Najlepiej, jakby robił to ktoś, kogo nie lubisz. Oszczędzisz sobie nerwów.
  2. Mieszasz w ogromnej misce. Dodajesz sól, cukier i zaklęcie Zosi: "Kisicie się, kapustki, na zdrowie!" (działa!)
  3. Upakowujesz w beczce. Jak nie masz beczki, to wiadro też da radę. Obciążasz kamieniem. A jak nie masz kamienia, to talerz i słoik z ogórkami. Grunt, żeby kapusta nie uciekła.
  4. Czekasz. Tydzień, dwa, trzy... Im dłużej, tym bardziej śmierdzi, ale i lepiej smakuje. Ot, paradoks kiszenia.
  5. Bonus Zosi: Dodaj jabłko! Albo dwa! Albo całą skrzynkę! (Żart, no co Ty!)

Pamiętaj: Kiszona kapusta to jak życie – nigdy nie wiesz, co z niej wyjdzie. Ale zawsze warto spróbować! A jak coś pójdzie nie tak, to zawsze można kupić w sklepie. I nikt się nie dowie o Twojej kapuścianej porażce. Psss!

Dodatkowe triki Zosi:

  • Liść laurowy i ziele angielskie to nie grzech.
  • Chrzan dodaje "kopa".
  • Jak kapusta pleśnieje, to nie panikuj! Zbierasz pleśń i żyjesz dalej. No chyba, że masz alergię na pleśń... wtedy panikuj!

A teraz idź i kis! Świat czeka na Twoją kapustę!

Zofia Wieczorek, rocznik '63, emerytowana nauczycielka polskiego, zapalona ogrodniczka i samozwańcza ekspertka od kiszenia. Twierdzi, że kiszonki to jej eliksir młodości i że "kto nie kisi, ten traci". Mieszka w malowniczej wsi pod Krakowem, gdzie regularnie organizuje warsztaty kiszenia dla okolicznych mieszkańców (i tych, co się zgubią). Jej motto życiowe: "Śmiech to zdrowie, a kiszonki to podstawa!".