Co zrobić z jedzeniem po świętach?

2 wyświetleń
Po świętach jedzenie można zamrozić. Nadwyżki warto zanieść do jadłodzielni – to lodówki/szafki, gdzie można zostawić jedzenie dla innych.
Komentarz 0 polubień

No dobra, to co zrobić z tym całym jedzeniem, które nam zostało po świętach? Bo serio, co roku jest to samo. Ledwo się ruszam, brzuszek pełny, a w lodówce… dramat.

Zamrozić? No pewnie!

To jest mój stary, sprawdzony sposób. Ile razy uratowało mnie przed wyrzucaniem pysznego, świątecznego barszczu! Tylko trzeba pamiętać, żeby odpowiednio to zrobić. Ja na przykład zawsze dzielę potrawy na porcje, tak żeby potem rozmrozić dokładnie tyle, ile potrzebuję. Woreczki strunowe i do zamrażarki! Proste, prawda? Ale wiecie co? Raz zapomniałam zamrozić resztki pierogów. Następnego dnia… tragedia. A tak lubię pierogi... :(

A tak w ogóle, to wiecie, że podobno mrożenie nie wpływa negatywnie na witaminy i minerały w jedzeniu? Gdzieś to czytałam. Tylko no, trzeba to zrobić szybko po świętach, bo inaczej to już lipa.

Jadłodzielnia – takie miejsce z sercem.

Ostatnio odkryłam jadłodzielnię. Super sprawa! To takie lodówki i szafki, gdzie można zostawić jedzenie, które nam zostało, i ktoś inny może sobie wziąć. Genialne, no nie? Zero marnowania! Wiecie, ile jedzenia się marnuje na świecie? Jakieś miliardy ton! Straszne... W mojej okolicy to jest taka fajna, kolorowa lodówka, postawiona przy lokalnym domu kultury. Zawsze jak mi coś zostaje, to tam zanoszę. Czasem nawet ciasto, które mi nie wyszło idealnie (ups!). I wiecie co? Zawsze znika! Czyli komuś się przydało. Dobre uczucie, co? No właśnie. I tak sobie myślę, czy nie założyć takiej jadłodzielni u mnie na osiedlu... Co wy na to?

No i pamiętajcie! Nie wyrzucajmy jedzenia! To takie proste, żeby dać mu drugie życie. Zamrozić, oddać, zjeść! Święta minęły, ale szacunek do jedzenia powinien nam zostać na cały rok. No bo serio, ile to pracy, ile zasobów... Ech, no dobra, idę zamrozić ten bigos, bo zaraz znowu zapomnę!