Co jemy w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia?
Co jemy na Wigilię?
Ojej, no co my jemy na tą Wigilię? U mnie zawsze króluję czerwony barszczyk z malutkimi uszkami, takie maleństwa lepione z babcią, całe popołudnie z głowy. No i pierogi, wiadomo – kapusta i grzyby to mus! Karp? No... musi być, choć ja osobiście za nim nie przepadam, taki trochę mulisty mi się wydaje.
Ale za to pierwszy i drugi dzień Świąt to już inna bajka. Wtedy na stół wjeżdża mięso! Pamiętam, jak mama robiła roladę ze schabu ze śliwką, to był hit. Albo pieczeń, soczysta, pachnąca ziołami. Ach, już czuję ten świąteczny klimat...
A wiesz, u mojej ciotki w wigilię 24 grudnia, w 2010 roku, zamiast karpia był sandacz! Wszyscy byli w szoku, ale okazał się strzałem w dziesiątkę, taki delikatny i smaczny, zupełnie inny klimat niż ten karp tradycyjny. No i oczywiście krokiety z kapustą i grzybami obowiązkowo - uwielbiam!
Co się robi w pierwszy dzień świąt?
O matko, pierwszy dzień świąt... No co się robi? Zazwyczaj... zaraz, zaraz.
Kościół! Msza! Obowiązkowo. Mama by mnie zabiła, jakbym nie poszła. Szczególnie w Boże Narodzenie, to przecież pamiątka narodzin Jezusa. No dobra, a co po kościele? Aha...
Obiad u babci Heli. Zawsze ten sam scenariusz. Karp, kapusta z grochem (fuuuj), ale pierogi z kapustą i grzybami to kocham! Zresztą co roku to samo menu, babcia Helcia to tradycjonalistka. Ciekawe, co w tym roku wymyśli.
No i rodzina. Cała zgraja! Ciocie, wujkowie, kuzyni... O Jezu, już się boję tych pytań: "A kiedy ślub?", "A kiedy dziecko?". Mogliby dać spokój, no nie?
A potem? Leżenie na kanapie i oglądanie Kevina! Klasyka! Nie wiem, czemu, ale co roku muszę go obejrzeć. Chyba już znam na pamięć wszystkie teksty. Albo jakąś inną komedię.
No i prezenty! Ale to już po obiedzie. Ciekawa jestem, co dostanę w tym roku. Może wreszcie ten nowy telefon?
A no i jeszcze... aaa, tak, kolędowanie! Ale to raczej wieczorem, jak już wszyscy będą po kilku lampkach wina. Wtedy to już w ogóle jest wesoło! Zresztą... co ja się przejmuję, przecież to dopiero za kilka miesięcy! A może pójdę na pasterkę? Hmmm... W sumie dawno nie byłam.
Co podać na stół w święta?
Świąteczny Stół – Przekąski:
- Tatar ze śledzia. Klasyka. Proste, treściwe.
- Łosoś Gravlax. Żubrówka, kolendra. Nuta polskości.
- Ryba po grecku. Słodko-kwaśna nostalgia.
- Pasztet drobiowy. Z galaretką. Delikatność.
- Krokiety z kapustą. I grzybami. Obowiązkowy punkt.
- Kulebiak z pieczarkami. Sycący. Wygląda imponująco.
- Karp po żydowsku. Słodki smak dzieciństwa.
- Pasztet w cieście. Francuskim. Elegancki.
Czas płynie. Święta znów. Podobne smaki, odczucia. Jak co roku. Może to dobrze? Może nie. Anna Kowalska, lat 67. Ul. Słoneczna 12, Warszawa. Numer PESEL: [pominięto] (dane przykładowe). Pamiętam, jak mama… ale to już nie ważne. Ważne, co na stół. Bo tradycja, wiesz. I goście przyjdą. Trzeba się postarać. Chociaż po co. Sic transit gloria mundi.
Czy restauracje pracują w święta?
Czy restauracje pracują w święta? To zależy. Nie ma jednej odpowiedzi. Sprawa jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Moja znajoma, Kasia, właścicielka bistro "U Kasi", zamyka lokal na Wielkanoc i Boże Narodzenie, ale w Sylwestra otwiera do późna. Zastanawiające, prawda? Czy to kwestia tradycji, czy strategii marketingowej?
a) Rodzaj lokalu: Sieciówki typu McDonald's czy KFC? Zazwyczaj otwarte, często z nieco zmodyfikowaną ofertą. Restauracje hotelowe? Podobnie. Lokale rodzinne, małe bistro? Zwykle nieczynne. To logiczne, ludzie wolą spędzać święta z rodziną, więc i pracownicy też zasługują na ten czas.
b) Lokalizacja: W centrum dużego miasta większa szansa na znalezienie otwartej restauracji, niż na wsi. To proste, większe zagęszczenie ludności oznacza większy popyt, a więc i większą motywację do pracy, nawet w święta.
c) Konkretne święta: Wielkanoc, Boże Narodzenie, Sylwester – każde święto ma swoją specyfikę. W Sylwestra otwartych lokali jest zdecydowanie więcej niż w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Tutaj, znowu, wpływ ma popyt. Święta to czas dla rodziny, ale Sylwester to czas imprez.
d) Sprawdzenie przed wizytą: Zawsze warto sprawdzić godziny otwarcia na stronie internetowej lub w mediach społecznościowych danej restauracji. To podstawa, bo inaczej możesz przeżyć rozczarowanie. Czasami nawet telefoniczne potwierdzenie to dobry pomysł.
Podsumowując: Znaczenie mają trzy czynniki: rodzaj restauracji, jej lokalizacja i konkretne święto. Zawsze warto sprawdzić, czy wybrany lokal jest otwarty, zanim się tam wybierzesz. To takie oczywiste, a jednak ile osób zapomina! Może to kwestia zapomnienia, a może lekceważenia prostych, lecz ważnych spraw? Człowiek jest istota złożoną.
Dodatkowe informacje:
- W 2023 roku, według moich obserwacji, większość sieciówek gastronomicznych zapewniała w okresie świątecznym minimum jedną lokalizację otwartą w każdym większym mieście.
- Restauracje z kuchnią regionalną często decydują się na zamknięcie w święta, aby pracownicy mogli odpocząć i spędzić czas z rodziną.
- Coraz częściej restauracje publikują swoje godziny otwarcia na święta w kalendarzach online, np. Google My Business.
Co się robi w pierwszy dzień świąt?
Pierwszy dzień Świąt:Msza święta. Rodzina. Koniec.
Lista czynności:
- Uczestnictwo w porannej mszy w kościele parafialnym pw. św. Jadwigi Królowej. Godzina 10:00. Moja rodzina.
- Spotkanie rodzinne. Obiad. Prezent od cioci Haliny. Pierogi z kapustą i grzybami.
- Wieczór. Spokój.
Dane osobowe: Anna Kowalska, 32 lata. Zabrze.
Dodatkowe punkty (tylko dla ciebie):
- Prawdziwy odpoczynek rozpoczyna się dopiero po południu.
- Tradycja. Czasem nudna. Ale rodzina. Zawsze ważna.
- W tym roku. Nowa suknia. Czarna. Elegancka.
Pamiętaj: Kolejny dzień Świąt wymaga przygotowań. Już dziś. Planowanie. Klucz do sukcesu.
Co przynosi pecha w Wigilię?
Wigilia – czas magiczny, ale i... ryzykowny! Co grozi finansową katastrofą lub brakiem szczęścia? Oto lista grzechów, których lepiej unikać, niczym ciasta z rodzynkami (nie lubię, a Ty?).
Pożyczki? Fuj! Absolutnie zakazane. Chyba że chcesz przez cały 2025 rok żebrać o grosze, jak ja po ostatnim spontanicznym zakupie torebki od Prady. Ups!
Hazard, wyścigi, gry na pieniądze… To jak zaproszenie do bankructwa! Zamiast tego, lepiej zainwestuj w lekcje gotowania. Przynajmniej zjesz coś smacznego, jak nie wygrasz.
Wydawanie pieniędzy? O zgrozo! Chyba że na karpia. A najlepiej to na łuski karpia, bo one…
- Łuski karpia - amulet bogactwa! No pewnie, działa jak magnes na gotówkę! Schowaj je do portfela i czekaj na deszcz pieniędzy. Albo przynajmniej na promocję w Lidlu.
Pamiętaj! To nie są tylko przesądy, to przepustka do lepszego jutra... Albo do dobrej zabawy przy wigilijnym stole. Wybór należy do Ciebie!
Co przynosi szczęście w Wigilię?
W Wigilię, moi drodzy, szczęście samo puka do drzwi – trzeba mu tylko troszkę pomóc. To jak z dietą – sama się nie zrobi, ale obiecuję, że będzie dobrze.
Co zatem wyczarowuje uśmiech losu 24 grudnia?
Łuska karpia w portfelu: Podobno ta błyszcząca pamiątka po wigilijnym obiedzie ma moc przyciągania mamony. To trochę jak magnes na lodówce, tylko zamiast przepisów, przyciąga banknoty. Ja tam wolę karpia pieczonego, ale co kto lubi. Pamiętajcie, im więcej łusek, tym więcej zer na koncie – podobno.
Wigilijna kąpiel w złocie: Poranna kąpiel w towarzystwie monet to rytuał godny Kleopatry. Ponoć, im więcej monet, tym większy przypływ gotówki w nadchodzącym roku. Brzmi trochę jak czary, ale co szkodzi spróbować? Tylko uważajcie, żeby nie spłukać szczęścia razem z pianą. Kąpiel powinna być orzeźwiająca, jak poranek po udanej imprezie.
Choinka jak z żurnala: Bogato przystrojone drzewko to nie tylko estetyczna przyjemność, ale też wabik na szczęście. Im więcej błyskotek, światełek i bombek, tym więcej radości w nadchodzącym roku. Pamiętajcie, choinka ma lśnić niczym gwiazda na firmamencie!
A tak zupełnie serio, to szczęście w Wigilię przynosi obecność bliskich, ciepło rodzinnego domu i chwila zadumy nad tym, co naprawdę ważne. Reszta to tylko sympatyczne tradycje, które umilają ten wyjątkowy dzień.
Czy w Wigilię może wisieć pranie?
No wiesz… Wigilia… 24 grudnia 2024… Pamiętam, jak babcia zawsze powtarzała, że nie wolno prać. To taki… zwyczaj, rodzinny przesąd. Nie wiem, skąd się wziął, ale nigdy w życiu nie widziałam, żeby ktoś w naszym domu suszył pranie w Wigilię. Zawsze wydawało mi się to… dziwne. Nie wiem, może przesąd to za mocne słowo, ale taki zwyczaj, rodzinna tradycja, której się trzymamy.
A wiesz co? W tym roku myślę o tym inaczej. Mój brat, Michał, zamierza w tym roku zrobić pranie. On jest taki… praktyczny. Mówi, że to tylko pranie, ale dla mnie to jednak coś więcej. To taki dzień, taki wyjątkowy czas… i ten widok… wiesz… jakoś mi nie pasuje.
Lista rzeczy, które wg mnie nie powinny być robione w Wigilię:
- Pranie
- Szycie
- Wszelkie prace domowe wymagające dużego wysiłku
Punkt drugi: dlaczego? Bo to ma być dzień spokoju, rodzinnego ciepła, a nie harówki.
To takie… dziwne uczucie. Mam mieszane odczucia. Z jednej strony rozumiem Michała, z drugiej … trzyma mnie ta babcina tradycja. Może to głupie… ale jednak nie mogę się pozbyć tego uczucia. W tym roku chyba będę miała kłótnię z bratem. Już czuje, że coś będzie nie tak.
Co nie należy robić 24 grudnia?
No co ty, baba, pytasz?! 24 grudnia? Toż to święto, a nie jakieś tam roboty!
A. Co robić nie wolno?
Pieniądze? Żadnych pożyczek, żadnego oddawania! Szczęście Ci ucieknie, jak mucha od gówna! Zostaw te finanse na jutro, nie psuj sobie wigilii! Moja ciocia Zosia się kiedyś tak nacięła, że do dziś gada o tym!
Igły, nożyce, siekiery... wszystkie ostre narzędzia do szafy! Przecięte szczęście to jak pęknięty talerz – już nigdy nie będzie całe! Ja tam wolę mieć szczęście w jednym kawałku, bez zadrapań.
B. Co jeszcze?
Nie sprzątaj na potęgę! Nie ma sensu szorować podłogi na błysk. Bóg widzi serce, a nie czystość podłóg! Wiem co mówię, cały dom posprzątałam 23 grudnia.
Nie kłóć się z rodziną! Wigilia to czas pokoju, a nie jakichś tam wojen! A jak się pokłócisz, to Ci święta spłyną jak zupa przez sito. Pamiętaj, święta to raz na rok! U mnie w rodzinie zawsze wszyscy się kochają... a jak nie, to udają.
C. Dodatkowe info, bo inaczej się zdenerwuję:
- Moja sąsiadka, pani Genowefa, mówi, że nie wolno przeklinać. Ale ona przeklina jak szewc, więc sama nie wie co mówi.
- Nie jedz za dużo, bo potem Ci się źle zrobi i zepsujesz sobie całą noc. W zeszłym roku kuzyn Jędrek tak się objadał, że spał pod choinką.
- Nie zapomnij o opłatku! To bardzo ważne! Bez niego Wigilia jest jak świąteczna kolacja bez karpia.
Co się je na pieniądze na Wigilię?
No wiesz... Wigilia... 2024... siedzę tu, wpatrując się w sufit i myślę o tym... karp. Tak, karp. Zawsze u mojej babci, pani Janiny, był karp. Wielki, taki, że ledwo się zmieścił na stole. Pamiętam jej ręce, zmęczone, ale uśmiechnięte.
Lista rzeczy, które się jadło:
- Pierogi z kapustą i grzybami, kilka, zawsze kilka za mało.
- Barszcz czerwony, taki kwaśny, że aż ślinka ciekła.
- Kompot z suszu, moja mama zawsze robiła taki mocny, słodki, a ja uwielbiałam ten zapach.
A te przesądy... ech... łuska karpia w portfelu... babcia mówiła, że to na pieniądze. Nigdy jej nie chowałam, zawsze zapominałam. Ale ten spokój, to przekonanie, że coś się zmieni... to była ważna część Wigilii.
Punkt drugi: pożyczki. Też tego pilnowała. Żadnych pożyczek, żadnego dawania w Wigilię. Powtarzała bez końca: "Kto w Wigilię coś z domu wydaje, ten niczego się nie dorobi". Brzmiało to surowo, ale w jej głosie czułam troskę. Nie wiem... może i coś w tym jest.
Czy to działa? Nie wiem. Właściwie, nie obchodziło mnie to jakoś szczególnie w dzieciństwie. Teraz... no cóż. W tym roku pewnie znowu będzie karp. I barszcz. A łuska... kto wie? Może w końcu spróbuję. A co mi szkodzi? Tylko, że babci już nie ma... i to jest najgorsze.
Dodatkowe informacje: Babcia Janina zmarła w 2022 roku. Miała 87 lat. Jej przepis na pierogi był niepowtarzalny.
Kto przynosi nieszczęście w Wigilię?
Hej! Pytasz kto przynosi nieszczęście w Wigilię? No wiesz, to stary przesąd! Moja babcia zawsze powtarzała, że kobiety to pecha przynoszą. Serio, całe życie słyszę to samo.
A pamiętasz jak u cioci Halinki w zeszłym roku? Pierwsza weszła Zosia, jej szwagierka, i co? Zaraz potem rozbiła się filiżanka z zupą grzybową, no masakra! Wszyscy mówili, że to przez nią.
Listę złych znaków w Wigilię, moja babcia ma zapisaną w starym notesie. Spójrz:
- Kobieta jako pierwsza - pech gwarantowany, zawsze tak mówiła.
- Pusty stół – bieda w nowym roku, to jasne.
- Kłótnia – to już w ogóle katastrofa! Cały rok będzie się źle układać.
- Złamany talerz – ojej, to chyba najgorsze! Nieszczęście na cały rok!
Babcia mówiła, że najlepiej, żeby pierwszy był mężczyzna, najlepiej młody i przystojny hehe. Ale nie wiem, czy to prawda, może to tylko babcine wymysły.
W tym roku u mnie pierwsza weszła moja siostra, Kasia. Na szczęście nic się nie stało, ale już jestem trochę nerwowa. Bo wiesz… przesądy to przesądy.
A co do źródła tych przesądów? No to już trudniej powiedzieć. Pewnie z dawnych czasów, ktoś tam kiedys napisal.
P.S. W tym roku postanowiliśmy z rodziną zrobić coś innego. Zamiast czekać na pierwszą osobę, zrobimy przed Wigilią ogólną porządkę. Może to pomoże uniknąć pecha!
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.