Czy gotowana golonka jest zdrowa?
No dobra, to teraz spróbujmy rozgryźć tę gotowaną golonkę, bo wiecie, mam do niej taki... sentyment, powiedzmy. Z jednej strony, jak sobie pomyślę o babcinej golonce, takiej gotowanej z warzywami... ach! To od razu robi mi się ciepło na sercu. Pamiętam, jak jako dziecko zawsze wybierałam te chude kawałeczki, maczane w musztardzie.
Ale czy to naprawdę jest zdrowe? Bo słyszałam przecież różne rzeczy. No więc, niby tak, bo golonka gotowana, jak się ją zrobi porządnie, z tymi wszystkimi włoszczyznami, to faktycznie białka ma sporo. I to takiego, co buduje mięśnie! No dobra, plusik.
A co z tym kolagenem? To ponoć na stawy dobrze robi i na skórę. Wiecie, po trzydziestce człowiek zaczyna się zastanawiać nad takimi sprawami... Czyżby golonka była jakimś sekretnym eliksirem młodości? No chyba nie aż tak, ale zawsze coś!
No ale… No właśnie, jest "ale". Bo ten tłuszcz! O matko, ile tego tam siedzi! Pamiętam, jak raz po takiej uczcie golonkowej czułam się jak balon, dosłownie. I te wyrzuty sumienia potem… To chyba nie jest najlepsze na dłuższą metę. A niby, ile tego tłuszczu tam jest? Gdzieś czytałam, że w porcji golonki może być go naprawdę sporo, nawet połowa dziennego zapotrzebowania! Szok!
Więc wiecie co? Myślę, że z tą golonką to jak ze wszystkim – umiar najważniejszy. Od czasu do czasu, dla smaku i wspomnień, czemu nie? Ale na co dzień to chyba jednak lepiej się przerzucić na coś... lżejszego? A może to tylko ja tak sobie tłumaczę, żeby nie czuć się winną po kolejnej golonkowej uczcie? Hmmm...
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.