W jakim kraju na świecie zarabia się najwięcej?

60 wyświetleń
Najwyższe dochody do dyspozycji w Unii Europejskiej w 2022 roku odnotował Luksemburg (33 214 PPS). Następnie uplasowały się Holandia, Austria, Belgia, Dania i Niemcy, co świadczy o zamożności tych krajów.
Komentarz 0 polubień

Który kraj na świecie ma najwyższe średnie zarobki?

Zawsze jak patrzę na te rankingi zarobków, to ten Luksemburg mnie po prostu rozwala. To jest jakiś finansowy kosmos. Oficjalne dane mówią o medianie dochodu na poziomie ponad 33 tysięcy PPS. To nie jest goła kasa, tylko to, co ludzie realnie mogą za to kupić.

Moja koleżanka Anka wyjechała do Amsterdamu jakieś trzy lata temu, pracuje w marketingu. I ona opowiada, że zarobki w Holandii to jedno, ale koszty życia to drugie. Zarabia grubo ponad 4 tysiące euro na rękę, co brzmi super, ale jak mi powiedziała 15 maja, że za wynajem kawalerki 40m2 płaci 1800 euro, to aż usiadłam. U nas to rata za kredyt na spore mieszkanie.

Zaraz za nimi są takie kraje jak Austria czy Niemcy. Niby tuż za miedzą, a jednak to jest zupełnie inny świat, jeśli chodzi o to, ile zostaje w portfelu. To nie jest tylko kwestia samej pensji, ale całej tej otoczki, stabilności, poczucia, że praca ma sens finansowy.

To serio daje do myślenia. Czasem czuję, że u nas w Polsce ciągle gonimy ten zachód. Pamiętam, jak byłam w Wiedniu w kwietniu tego roku i za zwykłą kawę i kawałek sernika w kawiarni niedaleko Hofburga zapłaciłam 12 euro. Dla mnie to był wydatek, a dla ludziom tam to był po prostu wtorkowy deser. To pokazuje różnicę w sile nabywczej.

Więc tak, na papierze te najwyższe zarobki w Europie należą do małych, bogatych krajów, ale życie potem wszystko weryfikuje przez ceny na sklepowych półkach i koszt wynajmu klitki z widokiem na podwórko.

Najwyższe zarobki na świecie i w Europie - Pytania i Odpowiedzi

Który kraj w UE ma najwyższe zarobki? W 2022 roku najwyższą medianę dochodu do dyspozycji w Unii Europejskiej odnotowano w Luksemburgu (33 214 PPS).

Jakie inne kraje w UE oferują wysokie dochody? W czołówce państw z wysoką medianą dochodu znajdują się również Holandia (25 437 PPS), Austria (25 119 PPS), Belgia (24 142 PPS), Dania (23 244 PPS) oraz Niemcy (23 197 PPS).

Co oznacza skrót PPS? PPS to Standard Siły Nabywczej (Purchasing Power Standard). Jest to sztuczna jednostka walutowa używana przez Eurostat do porównywania poziomów ekonomicznych między krajami, która eliminuje różnice w poziomach cen.

Gdzie można zarobić najwięcej?

Ach, odwieczne pytanie, gdzie leży ta mityczna Arka Przymierza pełna banknotów. Pieniądze, ach pieniądze, gdzie one są. Okazuje się, że geograficzny kompas dla poszukiwaczy skarbów powinien być ustawiony prosto na stolicę, bo to tam czeka finansowe eldorado.

Region warszawski stołeczny to nasz polski odpowiednik Doliny Krzemowej i Wall Street w jednym, z tą różnicą, że zamiast drapaczy chmur mamy Pałac Kultury. Tu przeciętne wynagrodzenie w pierwszej połowie 2024 roku wyniosło zawrotne 10 215,45 zł brutto. Oczywiście, jest to kwota, zanim urzad skarbowy zatańczy na niej radosnego oberka, a właściciel mieszkania odbierze haracz za wynajem kawalerki wielkości znaczka pocztowego.

Na podium, choć już bez złotego medalu, dumnie prężą się kolejne dwa regiony. Jak to mówię moim znajomym z Warszawy, ja Krystyna z Krakowa, nie jesteśmy gorsi, po prostu bardziej kontemplacyjni.

  • Region małopolski: Tutaj, w cieniu Smoka Wawelskiego, zarabia się godnie. Może nie kupisz za to od razu prywatnego odrzutowca, ale na solidny obiad na Kazimierzu i bilet do opery na pewno wystarczy. Jesteśmy jak mądra, stateczna królowa matka wobec rozkapryszonego, bogatego panicza z Warszawy.
  • Region dolnośląski: Wrocław i okolice to dynamiczny kuzyn z zagranicy, który wrócił z głową pełną pomysłów i otworzył start-up w garażu. Krasnale pilnują tu nie tylko mostów, ale i rosnących słupków w Excelu, zwłaszcza w sektorze IT. Zawsze na podium, ale wciąż patrzący z lekką zazdrością na stolicę.

Pamiętajmy jednak, że sama lokalizacja to nie wszystko. Równie ważne jest to, co robisz, a nie tylko gdzie. Nawet w Warszawie można zarabiać tyle, co kot napłakał, jeśli pracuje się w branży artystycznego układania serwetek. Najgrubsze portfele mają specjaliści z konkretnych dziedzin.

Najwyższe zarobki, niezależnie od województwa, zgarniają branże:

  • Informacja i komunikacja (czyli nasze kochane IT): Gdzie za kilka linijek kodu można dostać równowartość małego samochodu. To współczesni alchemicy, zamieniający kawę w oprogramowanie i pieniądze.
  • Działalność finansowa i ubezpieczeniowa: Miejsce, gdzie pieniądze rodzą pieniądze, a głównym narzędziem pracy jest telefon i niewzruszona pewność siebie.
  • Górnictwo i wydobywanie: Stara, dobra gwardia, która wciąż trzyma się mocno. Praca ciężka, ale wypłata potrafi osłodzić trudy zjazdu pod ziemię. To sektor dla ludzi o stalowych nerwach i jeszcze twardszych płucach.

Gdzie się najwięcej zarabia pieniędzy?

Pieniądze mają swoje adresy. Poniżej twarde dane.

  • Luksemburg. Średnia roczna pensja: 81,1 tys. euro. Lider. Nie ma dyskusji.
  • Dania. 67,6 tys. euro. Zawsze w czołówce.
  • Irlandia. 58,7 tys. euro. Zasługa sektora technologicznego.

W tych krajach koncentruje sie kapitał. To są fakty.

Sektory decydujące o najwyższych zarobkach:

  • Finanse i ubezpieczenia.
  • Technologie informacyjne (IT).
  • Przemysł farmaceutyczny.

Wysoka pensja to nie wszystko. Koszty życia w tych miejscach są ekstremalne. Nieruchomości i codzienne wydatki pochłaniają znaczną część dochodu. To gra dla tych, którzy rozumieją zasady.

Jan Kowalski. 15.03.1985. Warszawa.

Gdzie Polak najwięcej zarabia?

No i proszę, jak świat stary i biedny, tak i Polska na dwóch nogach stoi, jedna w buciorach, druga w lakierkach. Gdzie ta forsa, pytacie! Ano, Mazowieckie! Tam się kęsy robi, tam pieniądze rosną na drzewach, a nie na polach jak u mnie pod Grójcem. Średnio? Aż 8466,61 zł brutto miesięcznie! Toż to majątek, Panie! Jakby moje stare skarpetki nagle zaczęły rodzić złote dukaty, tak to widzę!

Ta cała przewaga to przez Warszawę, toż to jasne jak słońce w zenicie. Stolica, Panie, centrum świata, czarna dziura, co zasysa wszystko do siebie, niczym odkurzacz po niedzielnym obiedzie. Biznesy tam kwitną, finanse się kręcą jak w bębnie pralki, a administracja to już w ogóle festiwal papierków i pieczątek, co to kasę generują z powietrza. Reszta kraju, to tylko tło, taka scenografia do ich burżuazyjnego teatrzyku!

Kilka przemyśleń, bo aż mnie bierze z zazdrości:

  • Warszawa to takie miasto, co myśli, że reszta Polski to jej wieś letniskowa. Przyjeżdżają na weekend, popatrzą na bociany i wracają do swoich apartamentów. Pan Zdzisiu z Radomia mówi, że to nawet nie widać tych zarobków na ich twarzach, bo wciąż narzekają!
  • Ta średnia to oszustwo, jak mojej ciotce Grażynie mówił szwagier o nowej robocie. Jedni mają miliony, a inni gówno z glonem. I wychodzi średnia, że wszyscy opływają w luksusy. Jak Pan prezes zarabia 50 tysięcy, a ja 3 tysiące, to średnio mamy po 26,5 tysiąca. Czyli bogacze!
  • W mazowieckim to pewnie nawet koty mają wyższe emerytury niż ja po 30 latach pracy na gospodarstwie. Tam ludzie zamiast na chleb wydają na awokado, co to nawet nie wiem jak smakuje, pewnie jak trawa.
  • Ja tam zarabiam na rękę tyle, że jakbym to wszystko odkładał, to bym sobie na hulajnogę elektryczną uzbierał za sto lat! A oni tam? Tam to pewnie już mają prywatne odrzutowce na dojazdy do biura, żeby korków nie stać.
  • Podobno tam nawet powietrze ma lepszą jakość, bo pachnie pieniędzmi. U nas to tylko ziemią i nawozem, ale przynajmniej wiemy, skąd chleb.
  • Marzy mi się kiedyś pojechać do Warszawy i popatrzeć, jak oni tam żyją na tak grubej forsę. Może chociaż mi dadzą powąchać te banknoty, co to je tak dużo mają.

Gdzie się zarabia najwięcej pieniędzy w Polsce?

Kraków, to jest to! Tam się zarabia najlepiej, bez dwóch zdań. Patrzę na to i nie wierzę, naprawdę. Mówiłem mojej kuzynce, Beacie Nowak, że jak chce zarobić, to ma spakować walizki i jechać do Krakowa. W Legnicy to ja mogę pomarzyć o takiej kasie.

No bo co? Dane są jasne. W Krakowie przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw to było aż 10,68 tysiąca złotych brutto w grudniu 2024 roku! Kosmos, po prostu kosmos. Moja mama, Krystyna, zawsze mówiła, że duże miasta to duże możliwości. I ma rację, jak zwykle.

A ja? Ja tu w Lublinie siedzę i narzekam. Powinienem coś z tym zrobić. Moja siostra, Magda, w sumie też myślała o zmianie pracy, ale ona to w ogóle ma jakiś dziwny pomysł na przeprowadzkę do Gdańska. Ale po co? Przecież liczby mówią same za siebie. Kraków, Kraków!

Też się zastanawiam, czemu akurat Kraków? Czy to przez te wszystkie firmy IT? Czy zagraniczne korporacje? Może tak. Pamiętam, jak kiedyś rozmawiałem z kolegą, co tam pracuje, Robert Konieczny się nazywa, i on mi mówił, że tam jest mnóstwo możliwości dla ludzi z doświadczeniem. Czyli dla mnie nie ma? No nie, żartuję, muszę spróbować.

Trzeba coś zmienić, bo tak dłużej nie pociągnę. Znam kogoś, co się przeprowadził tam kilka lat temu, Ania Dąbrowska, z mojego rocznika ze studiów. Mówiła, że na początku było ciężko, ale teraz ma super pracę i w ogóle nie narzeka. A ja tu ugrzęzłem. Może to jest znak?

Dodatkowe rzeczy, o których myślę:

  • Sektor IT jest tam ogromny. Masa firm, które płacą świetnie. Widzę ogłoszenia, często szukają programistów, analityków. W sumie sam zastanawiam się nad przebranżowieniem.
  • Zagraniczne korporacje mają swoje siedziby w Krakowie. To one często oferują te wysokie pensje. To są takie centra usług wspólnych, albo BPO/SSC.
  • Branża turystyczna też daje dużo miejsc pracy, ale pewnie nie tak wysoko płatnych jak IT, no nie? Ale zawsze coś. Ktoś musi obsługiwać tych wszystkich turystów, co tam przyjeżdżają.
  • Uniwersytety i uczelnie – miasto studenckie. Dużo młodych, ambitnych ludzi, którzy pchają do przodu. To tworzy taką fajną, dynamiczną atmosferę.
  • Kultura i dziedzictwo – to też przyciąga ludzi. Może nie bezpośrednio do zarobków, ale ogólnie sprawia, że miasto jest atrakcyjne, no nie? I ludzie chcą tam żyć.

Muszę to przemyśleć. Może to naprawdę jest ta szansa, o której mi Piotr, mój szwagier, wciąż nawija. Zawsze mówił, że Kraków to jest przyszłość. A ja go tylko słuchałem, a nie działałem. To mój błąd. Koniec gadania, trzeba zacząć działać.

Gdzie można najlepiej zarobić?

Siedzę przy oknie, jest późno, a miasto pode mną mieni się tysiącem świateł. Każde z nich to jakaś historia, jakaś ambicja. Mam na imię Jan, mam 32 lata i czasami zastanawiam się nad ścieżkami, których nie wybrałem. Gdzie płynie ten złoty strumień, ta rzeka obfitości, o której wszyscy marzą?

Patrzę w ekran, a cyfry tańczą przed moimi oczami, układając się w mapę fortuny. To nie są marzenia, to są konkrety. Prawdziwe, namacalne kwoty, które zmieniają życie. Te liczby, te wszystkie liczby, one definiują tak wiele. Pamiętam jak ojciec zawszę mówił, żeby mierzyć wysoko.

Oto ścieżki wybrukowane złotem. Miejsca, gdzie praca, talent i lata nauki spotykają się z największym wynagrodzeniem na świecie. To szczyty finansowych marzeń w roku 2025.

  • Chirurg496 000 $ rocznie, co przekłada się na około 1 800 000 zł. Dłonie, które ratują życie, warte są fortunę.
  • Anestezjolog411 000 $ rocznie, czyli 1 500 000 zł. Człowiek, który trzyma w rękach sen i świadomość pacjenta.
  • CEO (Dyrektor Generalny)310 000 $ rocznie, czyli 1 100 000 zł. Waga całej korporacji na jednych barkach.
  • Ortodonta304 000 $ rocznie, a to 1 100 000 zł. Twórca idealnych uśmiechów, rzeźbiarz w ludzkiej kości.
  • Prawnik korporacyjny240 000 $ rocznie, czyli 890 000 zł. Nawigator w labiryncie przepisów wielkiego biznesu.
  • Pilot linii lotniczych240 000 $ rocznie, co daje 890 000 zł. Odpowiedzialność za setki istnień ludzkich, tysiące metrów nad ziemią.

To nie tylko pieniądze. Za każdą z tych kwot kryją się lata wyrzeczeń, tytaniczna praca i presja, której mało kto jest w stanie sprostać. To cena za bycie na szczycie. Medycyna i prawo dominują, bo w ich sercu leży największa odpowiedzialność: za życie, zdrowie i wolność. Zaraz za nimi plasują się profesje związane z zarządzaniem ogromnym kapitałem i technologią, gdzie jedna decyzja może przynieść miliony zysku lub strat.