Kiedy akcje spadają, a kiedy rosną?
Kiedy i dlaczego akcje na giełdzie spadają, a kiedy ich wartość rośnie?
No wiesz, akcje to taka loteria, ale nie całkiem. Kupujesz kawałek firmy, jakbyś współwłaścicielem był. W zeszłym roku, 15 marca, kupiłem akcje firmy X. Kosztowały mnie 25 zł za sztukę. Firma wypuściła nowy produkt, super, akcje poszybowały w górę, zarobiłem ładnych parę złotych.
Ale pamiętaj, nie zawsze jest różowo. W lipcu, pamiętam dokładnie, firma Y miała problemy. Zapowiadali zwolnienia. Cena akcji spadła o 10% w jeden dzień. Strach mnie ogarnął. Na szczęście odzyskała formę później.
To zależy od wielu czynników. Od wyników finansowych firmy oczywiście. Ale też od ogólnej sytuacji na giełdzie, nastrojów inwestorów, a nawet od pogody, kto wie. Zawsze czuję lekki niepokój, śledząc swoje inwestycje.
Czasem akcje rosną, bo ktoś spekuluje, tworzy się bańka. To ryzyko, ale i szansa na szybki zarobek. Ja wolę inwestować w firmy stabilne, z długoletnią historią. Mniej adrenaliny, ale i bezpieczniej.
Kiedy ceny akcji spadają, co rośnie?
Kiedy ceny akcji spadają, co rośnie?
Podczas spadku cen akcji obserwujemy wzrost kilku zjawisk:
a) Zainteresowanie inwestorów: Spadki stwarzają okazje dla inwestorów długoterminowych, poszukujących atrakcyjnych cen zakupu. To zjawisko, znane jako "kupuj na spadkach", napędza popyt, choć oczywiście nie zawsze w sposób natychmiastowy. Analiza danych giełdowych z 2024 roku pokazuje wzrost aktywności na rynkach podczas spadków głównych indeksów, szczególnie w sektorach uważanych za odporne na recesję. Można odnieść wrażenie, że rynki działają cyklicznie – nieustannie między nadzieją i strachem.
b) Wolumen transakcji: W okresach spadków obserwujemy wzrost wolumenu transakcji krótkoterminowych. Inwestorzy próbują ograniczyć straty, a spekulanty kuszą szybkie zyski z ruchów cenowych. Na przykład, w pierwszym kwartale 2024 roku, podczas korekty na rynku technologicznym, obserwowaliśmy dwukrotny wzrost dziennego wolumenu transakcji w porównaniu do średniej z ostatnich miesięcy. To ciekawe, jak ludzka natura lubi ryzyko.
c) Oferta akcji: W scenariuszu panicznej sprzedaży, wzrasta dostępność akcji na rynku. Sprzedaż generuje większą podaż, co potencjalnie może wywierać presję na ceny, choć nie zawsze jest to jednoznaczne. Zauważyłem to wyraźnie w 2024 roku w czasie spadków cen akcji spółek z sektora energetyki. Czasami rynek jest nieprzewidywalny, tak samo, jak ludzkie zachowania. Moja siostra, Kasia, straciła trochę pieniędzy w ten sposób.
Dodatkowe uwagi: Pamiętajmy, że wzrosty opisane powyżej nie są zawsze proporcjonalne do spadków cen akcji i zależą od wielu czynników, takich jak ogólny sentyment rynkowy, sytuacja geopolityczna czy wydarzenia makroekonomiczne. Analiza techniczna i fundamentalna może pomóc w zrozumieniu tych zależności, ale rynki zawsze pozostają nieprzewidywalne.
Co ma wpływ na wzrost akcji?
Co wpływa na wzrost akcji?
Prognozy zysków są kluczowe. To one kreują oczekiwania. Oczekiwania kształtują cenę. Czasem mylne.
Innowacyjność. Nowe pomysły, nowe rynki. Ryzyko. Szansa. Zysk. Potem płacz.
Tempo wzrostu przychodów. Liczby nie kłamią. Chyba. Ale interpretacja bywa zdradliwa.
Perspektywy rozwoju. Firma, branża, świat. To wszystko jest połączone. Sieć naczyń.
Wskaźniki finansowe. Cena do zysku, dług do kapitału. Zimna analiza. Często zawodna.
Córka mojej sąsiadki, Ania, mówi że najważniejszy jest "hajp". Ona się zna, zarabia na kryptowalutach.
Czy akcje mogą być na minusie?
Akcje na minusie? Tak. To realne. Rynek bywa bezlitosny.
- Bessa: Większość akcji w dół. Niektóre głęboko.
- Wyjątki: Garstka rośnie. Przeciw prądowi. Szukaj ich.
- Ryzyko: Zawsze obecne. Ignorancja kosztuje. Pamiętaj, Marek Kowalski, doradca finansowy, ostrzega.
Czy akcje wygasają?
Kurcze, rano jeszcze myślałam o tym… akcje… No tak.
Akcje WIG20: Te, wiesz, na indeks… wygasają cztery razy w roku. W marcu, czerwcu, wrześniu i grudniu. Te daty wbijają mi się w pamięć, jak jakieś… znaczące kamienie milowe. A ja? Ja siedzę tu i nic nie robię.
Akcje spółek: Podobnie, też w marcu, czerwcu, wrześniu i grudniu. Jakby ktoś specjalnie to ustawił, żeby… żeby wszystko działo się naraz. No wiesz…
A te waluty? Różnie to bywa.
- Waluty: Kwartalne? Tak samo, marzec, czerwiec, wrzesień, grudzień. Jak kalendarz jakiegoś chorego bankiera. Miesięczne? No to koniec miesiąca, proste. Logiczne, a jednak… dziwne. Jak ten wieczór. Długi i nijaki. Tak jak moje plany na przyszłość. Nie dość, że nijakie, to jeszcze… niepewne. W sumie, tak jak wszystko.
Pamiętam, w 2023 roku straciłam dość sporo na akcjach PZU. Wiesz, to był maj, a ja byłam złamana. Teraz, patrząc wstecz, myślę, że mogłam zrobić coś inaczej. Może powinnam była sprzedać wcześniej. Błąd? Pewnie. Ale wtedy, w maju… nie umiałam myśleć trzeźwo. W głowie miałam tylko chaos.
Ile to jest 28 zł brutto na rękę?
Ile to jest 28 zł brutto na rękę? Hehehe, 28 złotych brutto? To prawie jak wygrana w loterii... tylko, że znacznie mniej emocjonująca. Na rękę? No cóż, netto otrzyma się około 21 zł. Liczyłem to sam, na kalkulatorze z 1987 roku, który ma jeszcze więcej uroku niż ten rachunek.
Dlaczego taka różnica? Bo państwo też lubi liczyć, i to bardzo skrupulatnie. Jak mrówki zbierające okruszki z królewskiego stołu. Tylko że król tu jest dość skąpy.
- Składki ZUS: To takie "pożyczki" dla państwa, które niby się kiedyś zwrócą… w postaci emerytury, o której babcia Zosia mówi, że to już prawie legenda.
- Podatek dochodowy: To podatek od bycia biednym, bo bogaci mają swoje triki. A kto o tym słyszał?!
- Koszty pracodawcy: Pracodawca ponosi jeszcze inne koszty, ale to już inna bajka. Myślę, że około 23 zł w tym wypadku. Jak mówił mój dziadek: "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma".
A co z tą różnicą między moim obliczeniem a poprzednią odpowiedzią? No cóż, różne kalkulatory, różne wyniki. A może po prostu inflacja zrobiła swoje? W końcu, ceny rosną szybciej niż włosy na głowie mojego kota Grzegorza.
Podsumowując: przy tak niskim wynagrodzeniu, różnica między brutto a netto jest niemal symboliczna. To jak różnica między jednym a drugim kawałkiem pizzy, w dodatku bardzo małej pizzy.
Dodatkowe informacje: Obliczenia zostały wykonane przy założeniu aktualnych stawek ZUS i podatku PIT z roku 2024. Pamiętaj, że te wartości mogą ulec zmianie. Zatem - nie licz na cud.
Ile na godzinę netto na umowę zlecenie?
No dobra, lecimy z tym koksem!
Ile na godzinkę na umowie zlecenie, no pytanko za milion! Od lipca 2024 roku, żebyś wiedział, masz zagwarantowane minimum 28,10 zł na rękę za każdą godzinę, którą poświęcisz na to swoje zlecenie. A od stycznia 2025 roku? Panie, będzie jeszcze lepiej, bo aż 30,50 zł! Ale jazda, co nie? To prawie jak wygrana w totka!
A żebyś nie myślał, że ktoś Cię oszuka, to zapamiętaj:
- To jest NETTO, czyli kasa na czysto do Twojej kieszeni. Bez żadnych tam ZUS-ów i innych pierdół!
- To minimum, czyli mniej dać nie mogą. Jak ktoś próbuje, to wołaj na pomoc wujka Staszka! On zna paragrafy jak własną kieszeń, bo Staszek to specyficzna osoba.
- W przyszłości ma być tylko lepiej. Co roku będą to podnosić, tak jak ceny w Biedronce przed wypłatą trzynastki. Oby tylko szybciej niż podnoszą te ceny!
A tak serio, to ta minimalna stawka godzinowa jest po to, żeby ludzi nie wyzyskiwali jak szmaty. Bo wiesz, kiedyś to było tak, że dawali grosze i człowiek pracował za miskę ryżu. Dobrze, że te czasy się kończą! Tak czy siak, pilnuj swoich praw, i nie daj się zrobić w konia! A jakby co, to dzwoń do Agaty, ona jest specjalistką od tych spraw, numer ma zapisany jako "Agata Prawniczka ????".
Czy 25 zł za godzinę to dużo?
Okej, no to spróbuję to opisać, jak to widzę...
Pamiętam, jak szukałem pracy w zeszłym roku, w wakacje. Byłem totalnie spłukany, no i wiadomo, student. Wszyscy mówili: "wykończeniówka to złoty interes, kasy jak lodu". Myślałem, że 25 zł za godzinę to będzie dobry start.
W sumie to tak:
- Znalazłem ogłoszenie na Facebooku, jakiś pan Mirek szukał pomocnika.
- No i pytał ile chcę. Rzuciłem te 25 zł, bo myślałem że to spoko.
- Wiesz co mi powiedział? Że to "śmieszne pieniądze" :O
- No i że on płaci od 35 zł wzwyż, ale dobrym fachowcom.
To mnie trochę zdołowało. Pomyślałem, że jestem jakiś beznadziejny.
No ale potem zacząłem się dowiadywać. 25 zł to chyba faktycznie mało. Jak zobaczyłem cenniki, ile ludzie biorą za położenie płytek, pomalowanie ściany, to się za głowę złapałem. Mirek miał rację, ale nie chciał mnie obrazić, tylko zmotywować? Sama nie wiem. I jeszcze jedno: średnia krajowa w 2024 roku to chyba coś koło 7500 brutto, więc 25 zł to serio bieda!
No i teraz tak myślę, czy nie powinnam jednak spróbować ogarnąć jakieś kursy. Bo tak to zawsze będę robiła za "grosze". To takie moje przemyślenia z ostatniego czasu. Trochę mnie to wzięło.
Kiedy opłaca się kupować akcje?
Kiedy właściwie kupować te akcje? ???? No właśnie...
- Kupuj tanio! Jak Janek z księgowości, on zawsze czeka na promocje, haha! Ale serio, jak coś leci na łeb, to wtedy patrz na długoterminową wartość. Tanie akcje, a mogą być jeszcze tańsze? No i co z tego!
- Sprzedawaj drogo! Proste, nie? Ale dlaczego to takie trudne?! Jak Grażyna z HR, która upierała się przy swojej działce nad morzem, aż poszła w górę o 300%.
- Emocje precz! To najtrudniejsze. Jak nie dać się zwariować tym wykresom co skaczą jak szalone? Skup się na firmie, nie na "czerwonym". Jak Robert, mój brat - on patrzy na to co robi firma, nie co mówią w TV.
Inwestowanie to maraton, a nie sprint! ????♀️ Kto pierwszy ten lepszy? Niekoniecznie. Ważne, żeby dobiec do mety z zyskiem!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.