Ile można zarobić bez zawieszania emerytury?

8 wyświetleń
Ech, ta emerytura… Sama jestem ciekawa, ile można dorobić, żeby nie stracić tej skromnej sumki. Słyszałam, że coś koło pięciu i pół tysiąca brutto to limit, żeby dalej dostawać świadczenie. Ale ponad dziesięć tysięcy? To już ryzykowne, wtedy zawieszają! Trzeba uważać, bo łatwo o pomyłkę. Lepiej dopytać w ZUS-ie, żeby mieć pewność. Bo o te pieniądze naprawdę trzeba walczyć.
Komentarz 0 polubień

No dobra, to ja Wam powiem, jak to z tą emeryturą wygląda z mojej perspektywy. Ech, ta emerytura… Człowiek się całe życie narobi, a potem się zastanawia, ile w ogóle można dorobić, żeby tej swojej skromnej emeryturki nie stracić. Wiecie, ja to rozumiem, że te przepisy to niby mają jakiś sens, ale żeby od razu odbierać całe świadczenie za parę groszy więcej? No trochę to boli, nie?

Słyszałam, że tak mniej więcej koło pięciu i pół tysiąca brutto to ten limit, żeby ZUS był jeszcze łaskawy i emeryturkę wypłacał. Pamiętam, jak sąsiadka mi opowiadała, że jak dorobiła 5700, to już zaczęli się czepiać. A ponad dziesięć tysięcy? To już w ogóle ryzyko, zawieszają bez mrugnięcia okiem! I wiesz co? Miała rację. Znajomy po studiach dorabiał na umowie zlecenie i jak przekroczył próg, to mu zawiesili, musiałem mu pomagać żeby się odwołał. No, koszmar po prostu.

Trzeba cholernie uważać, bo o pomyłkę naprawdę łatwo. A przecież wiadomo, że o te pieniądze to trzeba walczyć jak lew. Ja to wolę się trzy razy upewnić, niż potem biegać po ZUS-ie i prosić o litość. Lepiej od razu zadzwonić i dopytać, jak to naprawdę wygląda. Oni tam, w ZUS-ie, niby powinni wiedzieć najlepiej… Niby, bo czasem i tam potrafią namieszać. A może to ja jestem taka ostrożna? No, nie wiem, ale wole dmuchać na zimne, jak to mówią. A Wy, macie jakieś doświadczenia z dorabianiem na emeryturze? Podzielcie się, co? Bo każda rada się przyda!