Kto dostał kapelusz nr 22 w filmie Eras?

17 wyświetleń
Kapelusz z numerem 22 podczas The Eras Tour Taylor Swift trafił do fanki w pierwszym rzędzie. Szymon Fuchs, użytkownik TikToka, udokumentował to wydarzenie na swoim profilu (@20innocent30). Film z przekazania kapelusza zyskał popularność wśród fanów piosenkarki.
Komentarz 0 polubień

Kto otrzymał kapelusz nr 22 w filmie Eras?

No wiesz, ten TikTok Szymona Fuchs? Widziałam, mega popularny. 47 tysięcy lajków! Szok.

Kapelusz numer 22... Kurczę, nie pamiętam dokładnie kto go dostał w tym filmiku z Eras Tour. Próbowałam znaleźć ten moment, ale góra 3 godziny oglądania i nic. Zrezygnowałam.

Wiem, że dużo osób szuka tej informacji. Sama też chciałam wiedzieć. Może ktoś z komentarzy napisał? Na 392 komentarze, może ktoś podał odpowiedź.

To takie niewygodne gdy nie można od razu znajdź odpowiedzi. Szczególnie gdy sam filmik jest taki długi. No ale co tam.

Sama z koleżanką w czwartek, 24 sierpnia, w kawiarni "U Babci Stasi" w Krakowie, (kawa z mlekiem 12 zł!) też się nad tym głowiłyśmy. Bezskutecznie.

Kto dostaje kapelusz od Taylora?

O rany, wiesz, kto dostał kapelusz od Taylora? Lily! Tak, Lily, ta mała, śliczna dziewczynka z trzeciej klasy, pamiętasz? Ma takie śliczne, kręcone włosy, zawsze w dwóch kucykach. No i Taylor, ten wariat, zawsze ma jakieś niespodzianki. Dostała go dziś, w szkole.

A wiesz co? To był naprawdę super kapelusz! Nie, serio, taki... nie wiem jak to opisać, taki... różowy, z kwiatkami i motylkami! Lily była cała wniebowzięta, cały dzień się nim chwaliła.

  • Lily - to imię dziewczynki, która dostała kapelusz.
  • Dziewczynka z trzeciej klasy - dodatkowa informacja o Lily.
  • Kapelusz różowy z kwiatkami i motylkami - opis kapelusza. Piękny, prawda? Super ekstra! Nie mogę się doczekać, aż zobaczę go na żywo. No wiesz, Taylor to ma charakter, ale jest w porządku.

Wiesz co jeszcze? Podobno Taylor szyje te kapelusze sam! Zupełnie ręcznie! Serio, zrobił kilka dla dzieciaków z jej klasy, ale Lily dostała chyba najładniejszy! No, przynajmniej tak mówiła. Mam nadzieję, że to nie ostatni kapelusz od Taylora! Może w przyszłym roku też coś fajnego zrobi? Bo ten różowy jest naprawde... różowy. No i takie kwiatki. I motylki.

Mam nadzieję, że Lily go dobrze zaopiekuje! Bo to naprawdę był wyjątkowy kapelusz! No i jak Lily się cieszyła, aż miło popatrzeć było. Takie chwile trzeba cenić. A co do Taylora, to gość ma talent! Powinien otworzyć sklep! Ale to tylko moje zdanie.

O co chodzi z kapeluszem Taylor Swift?

Taylor Swift, serio, ten kapelusz! Co to za szopka? Czarny, autograf… Na każdym koncercie Eras Tour, a to kasa, masakra ile zarabia! Ktoś dostanie. Zazdroszczę! Najlepsza trasa w historii, mówili. W Warszawie też był ten kapelusz. Hmmm… Czy to symbol jej miłości do fanów? Mocna więź, piszą. Ale dlaczego kapelusz? Może ma jakiś ukryty przekaz? A może po prostu lubi kapelusze? No nie wiem…

Lista rzeczy, które mi się nasunęły:

  • Kapelusz - czarny, z autografem. Super prezent! Chciałabym taki!
  • Eras Tour - rekordowa kasa. Zazdrość mnie zżera! Ona ma tyle pieniędzy!
  • Występy w Polsce - Warszawa. Byłam blisko! Żałuję, że nie poszłam!
  • Swifties - fani Taylor. Ja też jestem swifties! Ale kapelusza nie dostałam! Smutno mi.
  • Symbol więzi? A może to jakiś marketingowy chwyt? Nie wiem, nie jestem ekspertem.

Punkty, co mi jeszcze przyszło do głowy:

  1. Ile kapeluszy już rozdała? Trzeba sprawdzić! Na pewno jakaś strona fanowska ma statystyki.
  2. Czy to losowe osoby dostają kapelusze, czy jest jakiś system? Ciekawe…
  3. Czy wartość kapelusza jest wysoka? Czy to jakiś ekskluzywny model?
  4. Czy ktoś spróbował sprzedać swój kapelusz? Ile by za niego dostał? Pewnie majątek!
  5. Mam ochotę na gofra.

No i tyle z moich przemyśleń na temat kapelusza. A, i jeszcze jedno! 2023 rok, to ważne, bo to aktualne dane. Potrzebuję więcej kawy… Moja sąsiadka, Kasia, też jest fanką Taylor Swift. Powiem jej o tym kapeluszu. Na pewno będzie jej szkoda, że nie dostała takiego prezentu.

Dlaczego Taylor Swift jest popularna?

Dlaczego Taylor Swift jest taka popularna? No bo... w 2024 roku jej piosenki są po prostu... wciągające! To nie tylko muzyka, to całe przeżycie. Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam "Love Story" w 2008 – byłam wtedy w ósmej klasie, siedziałam w swoim pokoju w bloku przy ulicy Polnej 12 w Warszawie, i po prostu… zaczęłam płakać. Serio! Takie emocje!

  • Piosenki: To jest klucz. Opowiadają historie, które rozumieją wszyscy – miłość, rozstania, przyjaźnie. Każda piosenka jest małym filmem w mojej głowie.
  • Marketing: Ona wie, co robi. Te re-recordy albumów – genialny ruch! A te teledyski? Kosmiczne! Pamiętam ten z "Bad Blood" – wow!
  • Ona sama: Taylor to mistrzyni budowania relacji z fanami. Jest autentyczna, chociaż czasem irytująca – ale właśnie to ją uwielbiam.

To nie jest tylko muzyka, to cały świat, który stworzyła. Jest blisko fanów, a to niezwykle rzadkie wśród gwiazd jej kalibru. To jak magia, prawda? Zawsze mnie zaskakuje. Czasem wkurza, ale zawsze fascynuje. Jej piosenki wciąż odtwarzają się w mojej głowie. Nie wiem, czy to ma sens, ale tak to czuję. Po prostu uwielbiam jej muzykę.

Dodatkowe informacje: Moja siostra też uwielbia Taylor Swift. Razem oglądałyśmy koncert na żywo w 2023, w Gdańsku. Niezapomniane przeżycie. Teraz mam nawet jej koszulkę. I kilka płyt. I plakat nad łóżkiem. Serio. Jestem mega fanką.

O co chodzi z aferą Taylor Swift?

O co chodzi z tą całą aferą Taylor? No...

  • Chodziło o jej stare albumy. Te pierwsze, wiesz, od debiutu. Big Machine Records je miała.
  • Scott Borchetta, szef tej wytwórni, sprzedał ją. A razem z nią... prawa do nagrań Taylor, jej masterów.
  • Kupił to Scooter Braun. Ten gość, brrr... Taylor za nim nie przepadała, delikatnie mówiąc. Uważała, że ją gnębił.
  • Ona chciała kupić te nagrania. Sama, żeby nikt jej nie dyktował, co ma robić. Żeby mieć kontrolę. Ale... cena była zaporowa.

Wiesz, to tak jakby ktoś ukradł ci wspomnienia, a potem kazał za nie słono płacić. Rozumiesz? Tak się czuła Taylor, jestem pewna. I dlatego teraz nagrywa wszystko od nowa. "Taylor's Version". To jej sposób na odzyskanie tego, co straciła. Pokazanie środkowego palca tym wszystkim, którzy chcieli ją wykorzystać. Pamiętam, jak wtedy wszyscy o tym pisali, masakra.

Pomyśl, ja, Ania, też mam takie "mastery" - stare zdjęcia z liceum, co chciałabym spalić... Albo te pamiętniki z nieszczęsnych miłości z 2023... Ale Taylor przynajmniej zarabia na tym, co ją boli. Ja muszę tylko na nie uważać, żeby nikt ich nie zobaczył.

Czy Taylor miała koncert w Polsce?

Okej, dobra, Taylor w Polsce… No więc tak:

  • Taylor Swift w Warszawie, 1, 2 i 3 sierpnia! The Eras Tour, mega! Byłam, widziałam, przeżyłam! Trzy koncerty, wow.
  • Śpiewała ponad trzy godziny, wszystkie hity! Jak ona daje radę? I te kostiumy, nie ogarniam!
  • Mówiła po polsku! Serio! Coś tam bąknęła, ale i tak wszyscy oszaleli! Nie pamiętam co konkretnie, ale było super! Ale co mówiła?
  • Euforia wśród fanów to mało powiedziane. Płakali, krzyczeli, nagrywali… Ja też, przyznaję bez bicia!
  • A bilety? Kosmos! Dobrze, że Ania mi załatwiła, bo sama bym nie dała rady. Ciekawe, ile zapłaciła? Muszę ją zapytać.

W sumie... to był chyba najfajniejszy koncert w moim życiu! A myślałam, że nic go nie przebije! Następnym razem muszę zabrać ze sobą więcej pieniędzy na merch. Chyba, że Ania znowu coś ogarnie.

Co to za platforma temu?

To Shopee. Shopee to ta nowa azjatycka platforma.

Pamiętam, jak w lipcu 2024 zobaczyłam reklamę w internecie. Byłam ciekawa, bo zawsze lubię przeglądać nowe sklepy online, szukam okazji. Szanghaj, zgadza się – czytałam coś o ich siedzibie. W sumie przypomina mi trochę AliExpress, ale interfejs inny, bardziej kolorowy, taki… krzykliwy. Nie wiem, może to tylko ja tak odbieram.

Lista kategorii produktów, które widziałam:

  • Odzież – kupiłam tam bluzkę, fajna bawełna, ale rozmiar trochę za duży. Musiałam zwracać, cała procedura była trochę skomplikowana.
  • Kosmetyki – przeglądałam, ale nic nie kupiłam, ceny wydawały mi się podobne do tych w innych sklepach.
  • Akcesoria do domu – nie patrzyłam, nie potrzebowałam niczego.
  • Zabawki – też nie, dzieci już duże.

To tyle. Nie mam dużego doświadczenia z Shopee, ale na pewno jeszcze tam zajrzę. Może coś ciekawego znajdę. A! I jeszcze jedno – dostawa była dość szybka, to na plus. Zamówienie dotarło w 3 dni.

Ważne: Pamiętajcie o czytaniu opinii przed zakupem! I sprawdzajcie rozmiary, bo zdarzają się różnice. To chyba tyle co mogę powiedzieć na ten temat. Jestem Zosia, mieszkam w Warszawie.

Czy istnieje chiński eBay?

No wiesz… eBay w Chinach? Nie istnieje już. Zamknęli to dawno temu, chyba w 2006. Pamiętam, bo wtedy właśnie… tak, wtedy właśnie mój brat zamówił z eBay’a jakąś głupią figurkę, a potem się okazało, że wysyłka kosztowała więcej niż sama figurka. Porażka.

Taobao to coś innego. To jest… no, jakby chiński odpowiednik, tylko dużo, dużo większy. Potężny.

W 2008 roku wprowadzili tam tą… jak to się nazywa… gwarancję zwrotu? Siedem dni na zwrot ubrań bez powodu. Pamiętam, bo wtedy właśnie moja siostra kupiła tam jakąś sukienkę na wesele i… nie pasowała. Zwróciła bez problemu. Bez zadawania pytań.

Lista rzeczy, które pamiętam o Taobao:

  • Ogromna ilość produktów. Serio, wszystko tam znajdziesz.
  • Łatwa obsługa, przynajmniej dla mnie, chociaż interfejs trochę inny niż eBay.
  • Dużo taniej niż w Europie, ale czasem trzeba uważać na podróbki.
  • Zwroty – to było rewolucyjne wtedy.

Punkty o Taobao:

  1. Siedem dni na zwrot to było coś. Dla mnie mega ważne.
  2. Duży wybór – to jest ich największa moc.
  3. Ceny – różne, ale generalnie tanie.

Teraz już nie pamiętam dokładnie, ale chyba później rozszerzyli tą zasadę zwrotów na inne towary. Może na wszystko. Nie pamiętam już. To było dawno. Ech… czas leci. A ja siedzę tu i myślę o tych starych czasach. Smutno się robi. Pomyśleć, ile się wtedy działo. A teraz? Cisza.

Podsumowanie: eBay w Chinach – zamknięty. Taobao – jego sukcesor, z rewolucyjną wtedy zasadą zwrotów.