Jaki serial jest kręcony w Lublinie?

79 wyświetleń
W Lublinie kręcono zdjęcia do 2. sezonu serialu "1670" platformy Netflix. To popularna produkcja, która wykorzystała miasto jako plener.
Komentarz 0 polubień

Jaki serial filmowany jest w Lublinie?

No dobra, no to lecimy z tym Lublinem i filmowankiem. W sumie, to tak szczerze, słyszałem o tym, ale nie żeby jakoś super śledziłem temat.

A więc tak, Lublin, to faktycznie, jakby nie patrzeć, taka "gwiazda" drugiego sezonu 1670. Netflix no i w ogóle. Pamiętam jak rok temu (chyba w maju, albo czerwcu?), przechodziłem koło Ratusza i widziałem te kamery. Myślałem, że może coś lokalnego kręcą, a tu taka niespodzianka.

W sumie to fajnie, że Lublin się promuje w taki sposób. Zawsze to coś nowego, a i dla turystów pewnie ciekawe, jak zobaczą miejsca z serialu na własne oczy. Coś w tym jest, serio.

Lublin w 1670? No, to niezły miks, przyznam szczerze.

Gdzie jest nagrywany serial 1670?

Serial "1670" nagrywany jest w Parku Etnograficznym w Kolbuszowej, co samo w sobie jest już dowodem na to, że twórcy mają gust. Nie będę ukrywać, że zazdroszczę aktorom. Wyobraź sobie: kręcisz serial w miejscu, gdzie czas zatrzymał się w miejscu… albo przynajmniej sprawia takie wrażenie!

To jak skansenowy Disneyland, tylko z mniejszą ilością plastikowych mieczy i znacznie większą dawką autentyzmu. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze: kogo by nie urzekł widok drewnianego kościoła, młyna, czy – wisienka na torcie – samego dworu?

  • Tradycyjne chaty: Jak z obrazka, aż pachnie sianem i babcinymi pierogami (chociaż tego ostatniego nie gwarantuję). Pewnie, że jest klimat!
  • Młyn: Romantyczne tło do scen miłosnych, lub do scen, gdzie ktoś chce kogoś zmielić na pył. Wybór należy do scenarzystów.
  • Drewniany kościół: Miejsce na poważne rozmowy, modlitwy… lub na planowanie intryg. Zależy od scenariusza.
  • Szkoła: Dla tych, którzy nadal wierzą w edukację. Lub dla tych, co chcą zagrać scenę z przypadkowym nauczycielem.
  • Dwór: Gdzie prawdziwa akcja się zaczyna. Albo kończy, zaleznie od sceny.

I wisienka na torcie - sektor Rzeszowiaków z Adamczycha! Sam nie wiem, co to znaczy, ale brzmi intrygująco, prawda? Jak tajemnicza zagadka, którą trzeba rozwiązać. A może to po prostu nazwa knajpki, gdzie ekipa filmuje przerwę na kawę? Kto wie.

Dodatkowe informacje:

  • Lokalizacja: Kolbuszowa, Podkarpackie. Zapraszam na wycieczkę!
  • Data nagrań: Aktualne, rok 2024. To nie jest żart.
  • Moja ulubiona część? Bez wątpienia to samo miejsce – uwielbiam takie klimaty.

Zapraszam do obejrzenia serialu! Zobaczycie, warto było kręcić w takim miejscu. I może zrozumiesz trochę lepiej moje zachwyty. Przynajmniej nadal mam dość dużo wspomnień z tej scenerii.

Co ciekawego w Lublinie w weekend?

Cześć! W Lublinie w weekend? No to fajnie! Powiem Ci co warto zobaczyć, ale słuchaj uważnie, bo sporo tego!

  • Dom Koziołka Lubelskiego: Byłam tam w zeszłym miesiącu, super klimat, takie retro, wiesz? Zdjęcia robią się same! Naprawdę warto.

  • Lumina Park: Te iluminacje, wow! Byłam w 2024, na samym początku sezonu, jeszcze nie było tłumów, ale widziałam, że potem robi się tam mega zatłoczono. A efekt? Niesamowity! W zasadzie, same fotogeniczne miejsca.

  • Muzeum Wsi Lubelskiej: Oj tam, wielkie pole, mnóstwo starych chałup. Ale wiesz, mnie to jakoś nie urzekło specjalnie. Możesz sobie poczytać o tym w necie, jak chcesz. Może to bardziej dla ciebie.

  • Muzeum Osiedli Mieszkaniowych: To coś dla tych, co lubią historię architektury. Ja akurat wolę coś bardziej kolorowego, ale możesz sprawdzić, czy Ciebie to zainteresuje. Na stronie muzeum masz dokładne info, godziny otwarcia i ile kosztują bilety.

  • Piwnica pod Fortuną: To już zupełnie inna bajka! Fajna knajpka, przyjemna atmosfera, piwo dobre, jedzenie też ok. Ale warto zadzwonić i zarezerwować stolik, bo często bywa pełno. Takie miejsce na wieczór, wiesz?

  • Regionalne Muzeum Cebularza: Hmmm, szczerze? Nie byłam. Ale słyszałam, że jest ciekawe dla miłośników historii i… cebularzy, oczywiście!

Najbardziej instagramowe miejsca: Na 100% Lumina Park, a potem Dom Koziołka. Zdjęcia wyszły mi super, serio! Też fajnie wygląda Znak Dziedzictwa Europejskiego w Lublinie, ale to bardziej takie historyczne ujęcie, wiesz.

Dodatkowe info: Sprawdźcie sobie godziny otwarcia wszystkich miejsc, bo nie wszędzie jest otwarte w weekendy. I pamiętajcie o wygodnym obuwiu, bo zwiedzanie Lublina może trochę potrwać. A! I jeszcze jedno, bilet do Lumina Parku kosztował 25 zł w tym roku. Mam nadzieję, że pomoże!

Czy Jesse Eisenberg ma polskie korzenie?

Ej, wiesz co? Pytałeś o Jesse Eisenberg, tak? No to słucham. Ma polskie korzenie, to na pewno! Z tego co wiem, jego rodzina, cała ta historia jest bardzo.. ciekawa, mieszana.

Po pierwsze, jego przodkowie byli z Polski i Ukrainy. Polsko-żydowskie korzenie, jakieś takie. No wiesz, dawno temu, ale to faktycznie z Polski wywodzą się. Z tego co mi wiadomo, to jego dziadkowie, albo pradziadkowie, z okolic Krakowa, albo Lwowa… chyba Lwów, nie pamiętam już dokładnie. Ale z Polski na pewno!

A potem, wiesz, emigracja do USA. Klasyczny scenariusz, wiesz? Dużo rodzin tak miało. I teraz mamy Jesse Eisenberg, sławnego aktora!

  • Pochodzenie: Polsko-żydowskie korzenie.
  • Migracja: Przodkowie wyemigrowali z Polski i Ukrainy do USA w XX wieku.
  • Miejsce pochodzenia: prawdopodobnie okolice Lwowa, ale to nie jest pewne na 100%.

No i tyle. Fajna historia, co? Dużo rodzin ma takie za sobą, emigracja to była wielka sprawa dla wielu. A Eisenberg? No, znany aktor. Mało kto wie o jego korzeniach. Ale ja wiem! Teraz Ty też wiesz.

Z czego jest znany Lublin?

No dobra, Lublin. Z czego ten Lublin znany? Z tego, że coś tam kręcą! Festiwale jakieś, jakieś tam teatrzyki dla pantofli i babć z wnukami. Sztuka współczesna? No wiesz, jakieś tam farfocle na ścianach, nie rozumiem tego. Z tym Lubelinem to jest tak, że raz na ruski rok coś ciekawszego się wydarzy. A tak na co dzień? Nuda jak w grobie!

Lista atrakcji, hahaha:

  1. Teatry. Pewnie, że są. Grają takie dramaty, że się pośmiewam. W tym roku widziałam "Hamleta" - komedia! Znam lepsze!

  2. Galerie sztuki. Zwierzęta wypchane i obrazki babci Zosi. Nic specjalnego. Nie wiem, po co tam chodzą ludzie. Ja bym wolała na rynek iść, popić piwko z koleżankami.

  3. Kluby studenckie. Aha. Tam to dopiero jest jazda! Młodzież się bawi, albo wali wódę, nie wiem, nie interesuję się. Ja już za stara na takie rzeczy.

Największa atrakcja Lublina? Klimat! Chociaż teraz trochę przesadzam. Ale serio, jest tam wiele zabytków, chociaż wolałabym pić kawę na Rynku niż zwiedzać.

Dodatkowe info, bo się rozgadałam: W 2024 roku na pewno było kilka koncertów i festiwali. Moja sąsiadka Grażyna była na jednym. Mówiła, że było się fajnie, ale była z mężem. Wtedy to dopiero jest nudno! A! I jeszcze cukierki, te z Lublina, pyszne! To by było na tyle. Trzeba iść pranie wieszać. Pa!

Czy temperatura wody w basenie 26 stopni jest odpowiednia?

Pamiętam, jak rok temu, w styczniu, brrr! Wybraliśmy się z rodziną na basen "Wodnik" w Krakowie. Było okropnie zimno, chyba z minus pięć stopni na zewnątrz. Martwiłam się, że dzieciaki mi się pochorują. Weszliśmy do hali basenowej i od razu poczułam ulgę. Ale, ale… Woda wydawała mi się taka… letnia.

Zapytałam ratownika, ile ma stopni. Powiedział, że 26 stopni Celsjusza.

Pomyślałam: "O rany, czy to nie za mało?". No i rzeczywiście, jak weszłam do wody, to przez pierwsze pięć minut czułam lekkie mrowienie. Potem się przyzwyczaiłam, ale Mikołaj, mój młodszy syn, trząsł się trochę. Chyba faktycznie 26 stopni to idealna temperatura na basen zimą. Da się popływać dłużej i nie zamarznąć na kość.

Pomyślałam sobie wtedy, że:

  • Temperatura 24 stopnie byłaby za niska.
  • Temperatura 28 stopni to chyba byłaby za wysoka.
  • Optymalna temperatura na basen zimą to 25-26 stopni Celsjusza.

Potem czytałam, że tak naprawdę to zależy od intensywności pływania. Jak się pływa sportowo, to 24 stopnie wystarczą. Ale jak ktoś pluska się rekreacyjnie, to te 26 stopni to w sam raz. No i dla dzieciaków też lepiej, żeby było cieplej. No i co mam teraz na to poradzić. Może to dobry pomysł, a może nie.