W jakim wieku na zieloną szkołę?
W jakim wieku można uczęszczać na zieloną szkołę?
Zielona szkoła? To tak, jakby cofnąć się do czasów, gdy sam byłem smarkaczem! Pamiętam, jak w czwartej klasie (chyba 2002 rok, maj, okolice Jeziora Zegrzyńskiego) pojechaliśmy na taką "wycieczkę" z domieszką nauki.
No i w sumie to tak, jak ktoś napisał, zielone szkoły to najczęściej podstawówka. Ale wiek? No wiesz, to zależy od klasy, nie od cyferek.
Generalnie celują w te młodsze dzieciaki, klasy 1-3, tak żeby je trochę oderwać od ławek i pokazać, że nauka to nie tylko książki. Ale! Zdarza się i starszym.
15-16 lat na zielonej szkole? Hmmm, nie powiem, żeby to było super popularne. Wtedy to raczej obozy, kolonie, albo w ogóle... pierwsze miłości (oj, pamiętam Jolę z szóstej be...). Ale jeśli szkoła zorganizuje taką zieloną szkołę dla starszej młodzieży, to pewnie ma jakiś plan. Może jakiś program ekologiczny, coś związanego z biologią?
W sumie, co za różnica, ile masz lat? Ważne, żeby się dobrze bawić i coś z tej "zielonej" lekcji wynieść. I żeby komary za bardzo nie pogryzły, brrr. Pamiętam, jak jednego roku wróciłem z takim uczuleniem, że wygladałem jakbym miał ospę... Mama przez tydzień smarowała mnie jakimś dziwnym mazidłem od babci.
Kiedy się jeździ na zieloną szkołę?
Zielona szkoła: Wiosna, jesień. Wyjazd grupowy. Nauka plus rozrywka.
Biała szkoła: Zima. Stok. Narty, snowboard. Lekcje.
Informacje dodatkowe:
Anna Kowalska, córka sąsiadki, wyjechała na zieloną szkołę w maju. Do Karpacza. Kosztowało to 1200 zł. Sam fakt wyjazdu... Bez znaczenia.
Czy zielona szkoła jest obowiązkowa?
Zielona szkoła - obowiązkowa czy nie?
Absolutnie nie. Zielona szkoła to forma zajęć pozalekcyjnych, a kamieniem węgielnym takiej aktywności jest dobrowolność uczestnictwa. To jak z dobrowolnym pójściem na pizzę - nikt nie zmusi, a jednak chętnie się idzie.
Dziecko samo podejmuje decyzję, czy i która oferta wycieczki go pociąga. Dlatego warto skroić ofertę zielonej szkoły pod indywidualne zainteresowania i pasje ucznia. Syn mojej koleżanki, Zosi, wyjechał na obóz ornitologiczny i wrócił zakręcony na punkcie ptaków, a wcześniej wolał siedzieć przed komputerem. No i co tu mówić, może odrabiał tam pracę domową.
- Dobrowolność jest kluczowa. To podstawa!
- Dopasowanie do zainteresowań podnosi frajdę z wyjazdu.
- Możliwość rozwinięcia pasji to wartość dodana.
A tak na marginesie, zastanawialiście się kiedyś, czy obowiązkowa dobrowolność nie jest oksymoronem naszych czasów? Bo czasem mam takie wrażenie... Tak czy inaczej, zielona szkoła to świetna sprawa, o ile dziecko samo chce w niej uczestniczyć. I tyle.
Ile dni trwa zielona szkoła?
Noc... taka cicha. Myśli się plączą.
Zielona szkoła? No właśnie. To zależy.
Pamiętam, jak córka, Ania, była w zeszłym roku. Pojechała na 5 dni. I to było tak... w sam raz. Niby krótko, ale wróciła zmęczona.
Ale wiem, że niektórzy jeżdżą i na dłużej. Nawet na dwa tygodnie. 14 dni to strasznie dużo. Tęskniłabym. Ania by tęskniła. Chyba.
Najczęściej 3-5 dni. Tak mi się wydaje. Ale... kto to wie?
Jakie dokumenty na zieloną szkołę?
Spokojnie, już patrzę, co trzeba spakować… Zielona szkoła, o Jezu.
- Dowód osobisty albo paszport. Koniecznie ważny. Inaczej dziecko nie przekroczy granicy, proste. Mój syn, Kacper, zapomniał kiedyś legitymacji na basen i była afera, a co dopiero granica!
- Legitymacja szkolna – niby w Polsce, ale lepiej mieć. Nigdy nie wiadomo, a zniżki zawsze się przydadzą. Ewentualnie zdjęcie legitymacji w telefonie. Ja zawsze zapominam i potem muszę dzwonić do szkoły, żeby mi zeskanowali, jak to było z ostatnim wyjazdem Krysi.
Co jeszcze… Pewnie jakieś pozwolenia od rodziców będą chcieli? I kartę EKUZ, jak to za granicą? A jak Kacper znowu zgubi czapkę? Ech... Już się boję tego wyjazdu bardziej niż on.
Czym różni się zielona szkoła od białej szkoły?
Eee, no więc tak, jakby to powiedzieć... Czym się różni ta cała zielona szkoła od białej? No przecież to widać gołym okiem! Jak krowie na rowie! Ale dobra, rozpiszę się, bo co mi tam:
Zielona szkoła – to taka wycieczka, jak sama nazwa wskazuje, na zielono! Najczęściej wiosną albo jesienią, żeby się dzieciaki napatrzyły na zieleń, zanim znowu zaczną siedzieć w tych swoich betonowych klatkach, ups, szkołach! No i niby uczą się i bawią, ale wiadomo jak to jest... więcej tego drugiego! I co roku to samo, jakby nikt nie mógł wymyślić niczego nowego. Moja kuzynka, Grażyna, co ma syna w czwartej klasie, to mówi, że co roku wraca z tym samym plecakiem pełnym kamieni i patyków... No ale ważne, że dziecko się przewietrzyło, nie?
Biała szkoła – a to już inna bajka! Biało, mroźno i śnieżnie, czyli zima pełną gębą! Dzieciaki jadą w góry, żeby się poślizgać na nartach albo desce. No i niby uczą się jeździć, ale połowa czasu to pewnie i tak siedzenie w kolejce do wyciągu albo picie gorącej czekolady. Mój sąsiad, pan Zdzisław, co ma córkę w ósmej klasie, to mi opowiadał, że jego mała wróciła z białej szkoły z nartami w jednym kawałku, ale za to z nogą w gipsie... No ale przynajmniej ma pamiątkę, nie? A, i podobno ta biała szkoła, to droższa impreza niż wakacje all inclusive w Egipcie! Ale co się nie robi dla bachora, co nie?
No i co tu dużo gadać, jedna zielona, druga biała. Jedna wiosną, druga zimą. Jedna z kamieniami i patykami, druga z gipsem i gorącą czekoladą. I tak się kręci ten nasz szkolny świat!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.