Które studia są najłatwiejsze?

87 wyświetleń
Szczerze? Nie ma czegoś takiego jak najłatwiejsze studia. Wszystko zależy od predyspozycji. Jeśli lubisz filmy, filmoznawstwo może być przyjemne. Podobnie z wf-em, jeśli sport to Twoja pasja. Ale socjologia? To wymaga sporo czytania i analizy! Każde studia wymagają zaangażowania. Nie ma drogi na skróty do dyplomu bez pracy.
Komentarz 0 polubień

Dobra, no to spróbujmy to przeredagować, tak żeby to brzmiało jakbym ja gadała, a nie pisała suchy artykuł.

Które studia są najłatwiejsze? Serio pytacie?

No dobra, powiem wam tak… serio myślicie, że w ogóle istnieją jakieś "najłatwiejsze" studia? No nie wierzę! Przecież to wszystko zależy od tego, co komu w duszy gra, co nas kręci, no co lubimy robić, nie? Ja na przykład pamiętam, jak koleżanka poszła na filmoznawstwo, bo "lubi oglądać filmy". No i spoko, pewnie na początku było fajnie, ale potem się okazało, że to nie tylko siedzenie przed ekranem z popcornem! Trzeba czytać analizy, pisać eseje, dyskutować o perspektywach reżyserskich... to nie jest tak hop-siup! A wf? No, dla mnie to koszmar, ale mam kumpla, co dla niego to bułka z masłem. Więc jak to zmierzyć, co łatwe?

W ogóle, to mnie zastanawia, skąd to pytanie? Żeby pójść na studia tylko po to, żeby się nie narobić? No nie wiem, może się mylę, ale chyba chodzi o to, żeby robić coś, co nas interesuje, co nas napędza, co nas ciekawi, prawda? Bo jeśli socjologia wydaje się łatwa, bo co to jest, "gadanie o ludziach"? No, błagam! Tam jest tyle czytania, tyle teorii, tyle analizy, że głowa boli! I jak tego nie lubisz, no to męczarnia. A jak lubisz, to i tak musisz się uczyć.

Pamiętam, jak na pierwszym roku (na czym ja byłam? a, no tak, anglistyka – te gramatyki mnie do dziś śnią się po nocach!) jedna dziewczyna się chwaliła, że "ona to tylko zda na trójki, byle tylko mieć to z głowy". No i co? Wyleciała po pierwszym semestrze. Bo studia to jednak praca. Dużo pracy. I żadne tam drogi na skróty. Może i da się jakoś prześlizgnąć, ale po co? No nie wiem...