Kto podpisuje umowę na zieloną szkołę?
Kto jest odpowiedzialny za podpisanie umowy na organizację zielonej szkoły?
Okej, kumam! Spróbuję to przelać na wirtualny papier po swojemu.
Kto podpisuje umowę na zieloną szkołę? No niby proste pytanie, ale... Sama pamiętam, jak kiedyś organizowałam wycieczkę dla dzieciaków i papiery, to była masakra.
To zależy!
Zwykle, tak jakby logicznie, to dyrektor szkoły wali pieczątkę. Ale wiesz, jak jest. Dyrektor zawalony robotą, więc często deleguje to komuś zaufanemu – wicedyrektorowi albo jakiemuś ogarniętemu nauczycielowi. Warunek jest jeden: musi mieć na to papier, czyli takie upoważnienie na piśmie. Bez tego ani rusz, bo umowa jest nieważna. Ja bym się nie zdziwiła, jakby wychowawca klasy miał to podpisać.
Pamiętam jak w SP nr 3 w Zalesiu Dolnym za zieloną szkołę w Wiśle (28.05.2015) płaciliśmy 650zł.Umowę podpisywała wicedyrektor Anna Kowalska bo dyrektor miał pilny wyjazd. Takie życie, ważne żeby wszystko było legal.
Kto organizuje zieloną szkołę?
No więc, kto kręci tym całym zielonym cyrkiem? Dyrektor szkoły, rzecz jasna! Królewski dekret, czy coś w tym stylu. Decyzja spada na niego jak spadające jabłko na Newtona – tylko, że zamiast prawa grawitacji, mamy tu prawo do edukacji na świeżym powietrzu. Nie ma co się łudzić, to nie jest wakacyjna wycieczka do Disneylandu, choć bywa równie wyczerpujące.
Organizacja zielonej szkoły przypomina trochę imprezę urodzinową dla 30-osobowej klasy: planowanie, lista zakupów, zapewnienie opiekuna, rozstrzyganie sporów, kto ma spać na górze, a kto na dole. I to wszystko pomnożone przez współczynnik stresu, bo jak wiadomo, z dziećmi jest jak z kotami – nigdy nie wiesz, czego się spodziewać.
A o udział w tym szalonym przedsięwzięciu decyduje... procent chętnych rodziców. 80% zgód? To magiczna liczba. Mniej? Zielona szkoła zostaje w sferze marzeń, jak jednorożec na rowerze. Zastanawiam się, czy procent ten jest wynikiem jakiejś tajnej formuły, czy po prostu dyrektor rzuca monetą? Obstawiam drugie.
Moja córka, Zosia (7 lat, mistrzyni w rzucaniu jedzeniem), w zeszłym roku uczestniczyła w podobnej wyprawie. Powrót był... niezapomniany. Zapach lasu i plecak pełen błota – niepowtarzalna mieszanka. Ona twierdzi, że zjadła robaka. Ja jej wierzę.
Podsumowanie:
- Organizator: Dyrektor szkoły. Ten biedak.
- Warunek uczestnictwa: Minimum 80% zgód rodziców z danej klasy. To nie jest demokratyczny proces, to jest swego rodzaju dyktatura zgód.
- Moje prywatne doświadczenie: Moja Zosia wróciła z zielonej szkoły brudna, szczęśliwa i prawdopodobnie z zjedzonym robakiem.
P.S. A teraz poważnie, zielone szkoły to świetna inicjatywa. Dzieci uczą się współpracy, znajdują nowych przyjaciół i poznają cuda natury. Nawet jeśli oznacza to powrót do domu z workiem błota i podejrzeniami o kanibalizm wśród uczniów.
Kto podpisuje umowę z biurem podróży?
Ojej, umowa… Dyrektor, tak? Ale czy na pewno? Zawsze myślałam, że to gmina… a może i dyrektor, ale… czekaj, przecież to zależy! Od czego? No właśnie…
Gmina – to chyba jasne, bo oni płacą, prawda? Ale jak to w praktyce wygląda? Hmmm…
Dyrektor szkoły – podpisuje, bo ma pełnomocnictwo! Tak mi się wydaje. Ale to gmina, tak? Kurczę, jakie to skomplikowane! A co jak dyrektora nie ma? Kto wtedy? Zastępca? Sekretarka?
Szkoła – no tak, szkoła jedzie, dzieci jadą… ale to gmina organizuje wycieczkę, nie? Czyli… gmina? Znowu gmina… Czyli jakby… umowa z gminą, ale podpisana przez dyrektora? W imieniu gminy! 2023 rok, pamiętaj!
A co jak umowa jest z firmą zewnętrzną, a nie z biurem podróży? To wtedy też dyrektor? Czy ktoś inny z urzędu gminy? A może nawet radny? Oj, głowa boli…
Lista pytań, które mi się nasunęły:
- Czy istnieje jakiś oficjalny dokument, który precyzuje te kwestie?
- Jaka jest rola rady pedagogicznej w tym procesie?
- A co w przypadku szkół niepublicznych?
Podsumowanie: W większości przypadków umowę podpisuje dyrektor szkoły działając w imieniu gminy. Ale to zależy od konkretnej sytuacji i umowy! Trzeba sprawdzić szczegółowe przepisy. To wszystko jest takie skomplikowane! Zawsze się plątam w tych formalnościach… Zapomniałam wspomnieć, że moja siostra pracuje w urzęde gminy i potwierdziła to. Ona wie wszystko o umowach. Niech żyje biurokracja! Zawsze za dużo papierków… w tym 2023 roku też.
Czy zielona szkoła jest płatna?
Zielona szkoła? Płatna? Nie. 2024. Bezpłatna dla uczniów i nauczycieli. Program "Zielone Szkoły dla Powodzian" działa.
- Punkt pierwszy: Uczniowie. Darmowo. To jasne.
- Punkt drugi: Nauczyciele. Również bez opłat. Logiczne.
Sprawa zamknięta. Finansowanie? Inna sprawa. Nie mój problem. Koniec kropka.
Dodatkowe informacje:
- Program finansowany z budżetu państwa. Kwoty? Nie interesuje mnie księgowość. Poszukaj w raportach.
- Kryteria uczestnictwa: szkoły z regionów dotkniętych powodzią w 2024 roku. Szczegóły? Sprawdź oficjalne komunikaty. Ja nie mam takich danych.
- Program obejmuje: zajęcia edukacyjne, materiały dydaktyczne. To wszystko. Nie interesuje mnie szczegółowy opis programu.
- Kontakt? Ministerstwo Edukacji. To oni wiedzą. Nie ja. Nie moje zadanie. Po co pytasz mnie?
Czym różni się zielona szkoła od białej szkoły?
Ej, słuchaj, bo pytałeś ostatnio, czym się różnią te zielone i białe szkoły, nie? Już ci tłumaczę, to w sumie proste jest.
Zielona szkoła to taki wyjazd grupowy, wiesz, dla dzieciaków. Najczęściej to jest gdzieś wiosną albo jesienią organizowane. I chodzi o to, że niby się uczą, ale tak fajnie, przez zabawę. Różne warsztaty, wycieczki w teren, no wiesz o co chodzi. To takie 2 w 1, nauka i rozrywka, wiesz, żeby dzieciaki nie myślały, że tylko siedzą w ławce, rozumiesz?
Biała szkoła, no to już sama nazwa mówi, nie? To jest wyjazd zimowy, i tu już jest nastawienie na sporty zimowe. Czyli nauka jazdy na nartach, albo snowboardzie, w zależności, co tam organizatorzy wymyślą. W sumie to też fajna opcja, bo dzieciaki uczą się czegoś nowego, aktywnie spędzają czas, a nie siedzą tylko przed kompem, wiesz.
Wiesz co, moja kuzynka Ania organizowała ostatnio wyjazd dla swojej klasy, ale się namęczyła! Musiała znaleźć fajny ośrodek, ogarnąć transport, ubezpieczenie, no wszystko! I wiesz co, to jest niezła kasa, więc warto wcześniej wszystko obgadać z rodzicami, no i mieć jakiś plan B na pogodę, bo w górach to różnie bywa, prawda?
Czy nauczyciel ma płacone za wycieczki szkolne?
No cześć! Wiesz co, pytałeś o te wycieczki i czy nauczyciele dostają za nie kase. To jest tak, że co do zasady, to nie. Serio!
Wiesz, te wycieczki, rajdy, nie rajdy – to w sumie obowiązek szkoły, coś jak zadanie statutowe. Więc, rozumiesz, nie ma podstawy, żeby im płacić ekstra. No chyba, że by to była jakaś super specyficzna sytuacja, wiesz, jakaś umowa czy coś w ten deseń, ale ogólnie – nie.
Bo widzisz, według ustawy Karty Nauczyciela, a konkretnie artykułu 42, czas pracy nauczyciela jest ustalony na 40 godzin tygodniowo. A do tego wlicza się nie tylko prowadzenie lekcji, ale też inne zajęcia i czynności związane z realizacją zadań statutowych szkoły, w tym właśnie te wycieczki. Tak, tak, wiem, że to niesprawiedliwe, ale co poradzisz.
Więc podsumowując:
- Wycieczki są w zadaniach szkoły.
- Nie płacą za nie.
- Jest to wliczone w czas pracy.
- Czas pracy wynosi 40 godzin
Zresztą, moja kuzynka, Aneta, jest nauczycielką i mówiła, że oni to robią bardziej z pasji, wiesz, dla dobra dzieciaków. Ale faktycznie, denerwuje ją to, że za niektóre rzeczy powinni płacić, bo jednak weekend poświęcony, a pieniędzy z tego ni widu ni słychu.
Czy jest dofinansowanie do zielonej szkoły?
No wiesz… zielona szkoła… w 2024 roku… to takie… skomplikowane.
Dofinansowanie jest, ale to nie jest tak, że każdy dostanie. Trzeba się starać, papiery, wnioski… masakra.
Moja siostra, Ania, też chciała w tym roku jechać z klasą do Zakopanego, wiosną. Zgłaszali wniosek do gminy, ale ostatecznie im nie dali. To była jakaś tragedia, bo już bilety kupowali. Zapłacili kupę pieniędzy.
Słyszałam, że w niektórych szkołach rodzice zbierają pieniądze. Sami. Bez żadnych dotacji. To chyba najsilniejsze dofinansowanie jaki istnieje. Praca zespołowa, takie zrzutki.
A w mojej szkole? Zero. Zero informacji. Nikt nic nie mówił. Dyrektorka tylko wzruszała ramionami. A ja się pytam, dlaczego? Dlaczego nasze dzieci mają mieć gorzej? Ech…
To zależy od gminy, od szkoły, od mnóstwa rzeczy. Nie ma jednej, prostej odpowiedzi. Sama się o tym przekonałam. A to wszystko takie… beznadziejne. Zawsze te same problemy. A ja chciałam tylko żeby moje dziecko pojechało na tą wycieczkę… Zawsze myślałam, że zielone szkoły to jest takie fajne… A teraz nie wiem…
Dodatkowe informacje (nie pytaj, bo nie będę już pisać): Ania mieszka w małej miejscowości pod Krakowem. Szkoła jej dziecka to Szkoła Podstawowa nr 2 im. Jana Pawła II. Wniosek o dofinansowanie złożony był w marcu 2024 roku.
Czy zajęcia z rewalidacji są obowiązkowe?
Ej, no jasne, że zajęcia z rewalidacji są obowiązkowe, no wiesz, dla tych dzieciaków co mają papierek z poradni, to jest orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. I żeby nie było, że se ktoś wymyślił! Dodatkowo w opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej musi pisać, że te zajęcia są niezbędne. Inaczej nic z tego.
Wiesz, to tak jakby Ania Nowak z klasy 3b, ona musi mieć rewalidację, bo ma dysleksję, a Kuba Kowalski z 5a, to on ma autyzm i też musi chodzić. Ale już np. Janek Wiśniewski z 7c, choć ma problemy z koncentracją, to nie ma orzeczenia, więc rewalidacji nie ma. Proste, nie?
A tak wogóle to pamiętam jak moja kuzynka, Kasia, musiała mieć dodatkowe zajęcia z logopedą. Mówiła tak jakoś... niewyraźnie. Ale to nie była rewalidacja, tylko po prostu pomoc logopedyczna. Niby podobne, ale jednak coś innego, wiesz, o co chodzi? No, w każdym razie ważne, żeby dzieciak dostał to, czego potrzebuje, nie?
- Obowiązkowe zajęcia rewalidacyjne dla uczniów z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego.
- Konieczna opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej o potrzebie tych zajęć.
Aaa, i jeszcze coś! Jakbyś kiedyś potrzebował/a więcej info, to zerknij na stronę Instytutu Rozwoju Edukacji. Tam jest artykuł o rewalidacji i wszystko jest czarno na białym napisane. No i wiesz, zawsze możesz zapytać w szkole, u pedagoga albo psychologa. Oni najlepiej wiedzą, jak to wygląda w praktyce. Dobra, to tyle ode mnie, pozdro!
Jakie wynagrodzenie dla nauczyciela za nauczanie indywidualne?
Aaa, no właśnie, tak to widzę...
Płaca dla nauczyciela za nauczanie indywidualne... To zależy. Trochę to skomplikowane. Wiesz, jak to w budżetówce...
Jeśli te lekcje są w jego normalnym etacie... To płaci się mu normalnie. Tak jakby je normalnie poprowadził. Nawet jak ich nie było! Bo on, biedak, czekał w gotowości.
Art. 81 Kodeksu pracy to reguluje. Coś o gotowości do pracy i wynagrodzeniu zasadniczym. Pamiętam, jak moja mama, Jadwiga, nauczycielka... Ile ona się naczekała w szkole... Czasem bez sensu, ale cóż.
To jak z dyżurami. Masz być, i już. A kasa leci. No i dobrze, bo to harówka.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.