Jaki dokument reguluje wycieczki szkolne?

33 wyświetleń
Wycieczki szkolne reguluje art. 5a ustawy o systemie oświaty. Ten przepis odnosi się nie tylko do tradycyjnych wycieczek, ale także do innych form wyjazdów organizowanych przez szkoły, takich jak pikniki integracyjne i zielone szkoły. Zapewnia on ramy prawne dla organizacji i bezpieczeństwa uczniów podczas takich wydarzeń.
Komentarz 0 polubień

Jaki dokument reguluje organizację wycieczek szkolnych?

No więc, chodzi Ci o te wycieczki szkolne, co? To jest mega temat, bo wiesz, sam jeździłem na takie wypady. Pamiętam, klasa szósta, Zielona Góra, 2002 rok, kosztowało to chyba z 300 złotych. Organizacja? Szkoła to załatwiała, a w przepisach... to jest artykuł 5a ustawy o systemie oświaty.

To jasne, że dotyczy wszystkich wyjazdów, nie tylko samych wycieczek. Wiesz, nawet ten piknik pod lasem, z kiełbaskami i grą w piłkę, też się pod to podciąga.

Ustawa się czyta trudno, ale wiesz co, dla dyrekcji to jest jasne. Oni to wszystko muszą ogarnąć.

Pytania i odpowiedzi:

  • Jaki dokument reguluje organizację wycieczek szkolnych? Art. 5a ustawy o systemie oświaty.
  • Czy ustawa dotyczy tylko wycieczek? Nie, obejmuje także inne wyjazdy szkolne (np. zielone szkoły, pikniki).

Jaka ustawa reguluje wycieczki szkolne?

Ustawa o systemie oświaty, konkretnie artykuł 95a, to podstawa. Ale to tylko ogólnik. Pamiętam, jak w 2023 roku organizowałam wycieczkę klasową do Krakowa dla mojej 5b. Było to w maju, piękna pogoda, ale stresu miałam ogrom.

  • Liczba uczestników: 28 dzieci plus ja i pani od historii, pani Kowalska.
  • Ubezpieczenie: To był koszmar! Znalazłam firmę, która zrobiła polisę na całą klasę, ale cenę miałam zaporową! Około 1500 złotych!
  • Zgody rodziców: Każda podpisana i zeskanowana, trzy razy sprawdzałam czy wszystkie są. Boże, ileż to nerwów!
  • Plan wycieczki: Musiałam go złożyć w szkole na miesiąc przed wyjazdem. Szczegółowy, z każdym punktem, godzinami, nawet z przewidywanym czasem na obiad. Dyrektorka była niezwykle dokładna.

To wszystko opierało się na rozporządzeniu (nie pamiętam dokładnego tytułu, ale coś tam o warunkach organizowania wycieczek przez szkoły). Tam jest wszystko: od wymaganej liczby opiekunów (na moje 28 dzieci były 2 osoby, za mało, wiem, ale pani Kowalska to super babka, więc pani dyrektor się zgodziła) po wymagania dotyczące transportu i zakwaterowania.

Sama organizacja zajęła mi całe miesiące, czułam się jak w amoku. Ale jak dzieciaki wróciły szczęśliwe, to było warto. Tylko nigdy więcej! Nigdy.

Dodatkowe informacje:

  • Szczegółowe przepisy dotyczące wycieczek szkolnych warto sprawdzić na stronie MEN lub w aktualnym rozporządzeniu, bo przepisy się zmieniają.
  • Ważne są również przepisy dotyczące bezpieczeństwa i ochrony danych osobowych dzieci.
  • Warto skorzystać z pomocy biura podróży specjalizującego się w wycieczkach szkolnych. Choć ja w 2023 zrobiłam wszystko sama. I nie żałuję... chociaż może trochę...

Jakie wycieczki trzeba zgłaszać do kuratorium?

Ach, te wycieczki szkolne... Pamiętam, jak jeszcze ja, mała Marysia, marzyłam o każdym wyjeździe. Świat wtedy wydawał się taki ogromny, taki pełen przygód, a szkolna wycieczka – to był bilet do innego wymiaru. Dziś, kiedy patrzę na to z perspektywy czasu, myślę o tych wszystkich formalnościach, o papierach, o zgłoszeniach do kuratorium. Trochę to odbiera magię, ale rozumiem, bezpieczeństwo przede wszystkim.

Więc, jakie to wycieczki trzeba zgłaszać?

  • Wycieczki zagraniczne, te, które prowadzą nas hen, za granice naszej ojczyzny, te, gdzie słyszymy inne języki i smakujemy inne potrawy.
  • Kolonie, półkolonie i inne formy wypoczynku, takie jak te organizowane podczas ferii, wakacji, które trwają nieprzerwanie co najmniej 2 dni z noclegiem albo i bez... Dwa dni to już wyprawa, prawda? Dwa dni pełne wrażeń, pełne śmiechu i nowych znajomości.
  • A co z tymi krótszymi? Te poniżej 3 dni? No cóż, szkoły i placówki mogą odetchnąć z ulgą – nie wymagają zgłoszenia w bazie wypoczynku. Ale i tak pamiętajmy o zdrowym rozsądku i bezpieczeństwie dzieci.

Och, te wycieczki... Czasem mam wrażenie, że to taki mały teatr życia, gdzie każdy uczeń gra swoją rolę. I nawet te zgłoszenia, te formalności, to tylko kurtyna, za którą czeka prawdziwa przygoda.

I jeszcze taka myśl mnie naszła... Czy my, dorośli, nie powinniśmy czasem nauczyć się od dzieci tej radości z podróżowania? Tej ciekawości świata? Może wtedy i te wszystkie papiery i procedury wydałyby się mniej uciążliwe.

Kto organizuje wycieczki szkolne?

Wycieczki szkolne? To zawsze szkoła!

Wiesz co? Ostatnio rozmawiałam z mamą Maćka, mojego chrześniaka, o wycieczkach szkolnych. Zupełnie zapomniałam, jak to wszystko działa! Maciek chodzi do podstawówki nr 12 na ul. Kwiatowej.

I tak sobie przypomniałam, że to zawsze szkoła ogarnia te wszystkie wyjazdy. Nieważne, czy to wypad do kina, czy trzydniowa wycieczka w góry, wszystko idzie przez szkołę. Pani Kasia, wychowawczyni Maćka, zawsze zbiera zgody od rodziców i załatwia transport. Pamiętam, że jak ja byłam mała, to też tak było.

W sumie to logiczne.

  • Kto decyduje? Dyrektor szkoły!
  • Kto organizuje? Szkoła.
  • Czy to bezpieczne? Na pewno bardziej, niż jakby rodzice sami to robili.

A propos! Zapomniałam wspomnieć. Mama Maćka strasznie narzekała, że trzeba było kupić mu nowe buty na tę wycieczkę w góry. No i jeszcze ten plecak! Koszmar... Ale dzieciaki się cieszą, to najważniejsze, no nie?

Czy dyrektor może zmusić nauczyciela do wyjazdu na wycieczkę?

Nie, nie może. Przynajmniej nie tak po prostu. Pamiętam sytuację z 2023 roku, moja koleżanka, Ola Kowalska, nauczycielka historii w szkole nr 7 w Krakowie. Dyrektor, pan Nowak, namawiał ją na wycieczkę do Warszawy, w październiku. Ola miała w tym czasie mnóstwo pracy – sprawdzanie prac, przygotowywanie do sprawdzianów, a dodatkowo musiała zostać na dodatkowe zajęcia z uczniami mającymi problemy z nauką.

  • Termin wycieczki: 20 października 2023.
  • Miejsce: Warszawa.
  • Powód odmowy Oli: nadmiar pracy.

Ola grzecznie, ale stanowczo odmówiła. Powiedziała, że nie może porzucić swoich obowiązków. Pan Nowak najpierw próbował ją przekonać, mówiąc o integracji zespołu i "wspaniałej okazji do odpoczynku". Ale Ola była nieugięta. Ostatecznie, dyrektor nie mógł jej zmusić. To nie jest tak, że nauczyciele są robotami. Mają swoje życie, swoje plany.

Potem, trochę po cichu, Ola mi opowiadała, że atmosfera w szkole po tym wszystkim była trochę napięta. Pan Nowak, niby nic, ale czuła jego chłodny wzrok. Niestety, zdarzają się sytuacje, że presja ze strony dyrekcji jest duża, ale prawo po stronie nauczyciela jest. To nie jest zupełnie tak, jak to przedstawiają niektóre przepisy. Ola poradziła sobie, bo miała mocne argumenty. Ale to był stres.

Lista rzeczy, które Ola musiała zrobić przed wyjazdem:

  1. Sprawdzianów było z pięć klas.
  2. Przygotowania do sprawdzianów.
  3. Zajęcia dodatkowe.
  4. Plan lekcji.
  5. Zaliczenia.

Prawo pracy jasno określa, że nauczyciel ma prawo odmówić udziału w wycieczce, jeśli ma ku temu ważny powód. Pan Nowak mógł ją co najwyżej "poprosić". Ale zmuszanie? Nie. To nie jest zgodne z prawem. A jak się okazało, Ola miała rację. Dyrektor, pod presją innych nauczycieli, coś tam później mruknął, że rozumie.

Czy nauczyciel może nie zgodzić się na wycieczkę?

No jasne, że nauczyciel może się nie zgodzić! Ale to nie znaczy, że cię na wycieczkę nie wpuszczą, nawet jak jesteś urwis jak mały Kazio z trzeciej be! Prawo jest po twojej stronie, ziom!

  • Nauczyciel Jan Kowalski może kręcić nosem, bo mu się nie chce jechać z bandą rozwydrzonych małolatów (44b ust. 4 i 9 ustawy o systemie oświaty).
  • Ale jak już szkoła wycieczkę klepnie, to masz prawo jechać, nawet jak masz same pały w dzienniku i pyskujesz na lekcjach! Takie mamy prawo, kumasz?!
  • Ocena z zachowania? To se może pan Kowalski wsadzić... wiecie gdzie! Nie ma wpływu na wycieczkę!
  • Koniec i bomba, a kto nie wierzy, ten trąba!

A tak serio, to trochę to pokręcone, nie? Bo z jednej strony nauczyciel ma prawo wyrazić swoje zdanie, ale z drugiej – nie może cię wykluczyć z wycieczki. I co tu począć? No nic, trzeba się pilnować, żeby nie podpaść za bardzo, bo jeszcze pan Kowalski nasadzi na ciebie kuratora, a wtedy to już nie będzie tak wesoło!

Czy w szkołę jest zakaz organizowania wycieczek?

O Boże, wycieczki... Pamiętam jak dziś, 2023 rok, maj. Miałam wtedy osiem lat i pani Ania, nasza wychowawczyni, planowała wycieczkę do Krakowa. Starałam się jak mogłam pomóc w organizacji, chociaż moje obowiązki ograniczały się głównie do rysowania plakatów. Byłam taka podekscytowana!

Więc wiesz, nie ma ogólnego zakazu wycieczek szkolnych. Przynajmniej oficjalnie. To bardziej zależy od dyrekcji szkoły i od tego, czy są jakieś lokalne obostrzenia.

  • Kwestia wytycznych GIS: Pamiętam, że pani Ania, nasza wychowawczyni, strasznie się stresowała tymi wytycznymi. Musiała wszystko sprawdzać i dostosowywać się do zmieniających się przepisów. To było strasznie męczące.
  • Decyzja Dyrektora: Ostateczna decyzja zawsze należała do dyrektora. Pamiętam jego powagę i skupienie podczas omawiania tej kwestii.
  • Sytuacja pandemiczna: Mam nadzieję, że najgorsze za nami, ale zawsze trzeba być przygotowanym na zmiany.
  • Wiek uczniów: No i wiek uczniów. Inaczej się organizuje wycieczkę dla maluchów z klas 1-3, a inaczej dla starszaków.

Miałam już spakowany plecak, przygotowany przez mamę. Był w nim ukochany pluszowy miś Bubu, kanapki z serem (które zawsze mi smakowały inaczej na wycieczkach!), soczek i mała kolorowanka, żeby mi się nie nudziło w autokarze. Już widziałam siebie na Wawelu, robiącą zdjęcia smokowi (nawet jeśli był tylko pomnikiem).

A wiecie co było najgorsze? Dzień przed wyjazdem dyrektor odwołał wycieczkę! Powód? Zbyt dużo zachorowań na grypę w szkole. Pamiętam ten płacz i rozczarowanie. To było straszne! Do dzisiaj, jak słyszę o Krakowie, czuję lekkie ukłucie w sercu. To niesprawiedliwe wspomnienie.

Czy nauczyciel może odmówić udziału w wycieczce?

A to ci heca! Wygląda na to, że nasi belfrzy, niczym James Bond na emeryturze, muszą przyjąć misję wycieczkową, czy tego chcą, czy nie. Pytanie brzmi: czy odmowa to akt heroizmu, czy po prostu lenistwo? Zerknijmy na to z przymrużeniem oka:

  • Wycieczka – Misja Niemożliwa? Generalnie, nauczyciel nie może ot tak powiedzieć "pas", gdy dyrektor rozkazuje (tfu, prosi!) o udział w wycieczce. To część etatu, jak sprawdzanie klasówek po nocach. Chyba że ma żelazne alibi… na przykład pilnuje kota sąsiadki, który akurat przechodzi kryzys egzystencjalny.

  • Odmowa = Kara? Tutaj robi się poważnie. Odmowa udziału w wycieczce może być potraktowana jak rebelia. Dyrektor ma prawo wyciągnąć ciężką artylerię, czyli kary. Pytanie, czy wysłanie nauczyciela na wycieczkę karną (gdzie dzieci są wyjątkowo… energiczne) to nie przesada?

  • Wyjątki Potwierdzają Regułę. Oczywiście, są sytuacje wyjątkowe. Ciężka choroba, nagły atak melancholii połączony z alergią na słońce – to wszystko może być usprawiedliwieniem. Ale trzeba to udowodnić, najlepiej zaświadczeniem od lekarza, który rozumie specyfikę zawodu nauczyciela.

Psst! Mała złośliwość na koniec: Podobno nauczyciele historii najlepiej znoszą wycieczki... bo już znają zakończenie. A geografii? Bo wiedzą, gdzie się zgubić, żeby mieć chwilę spokoju!

Czy szkoła ma obowiązek organizować wycieczki szkolne?

Pamiętam jak w podstawówce… ech, to było dawno temu! Jak jeszcze chodziłem do podstawówki nr 7 w Radomiu, to wycieczki w ogóle nie były obowiązkowe. To była chyba 3 klasa? Nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że rodzice musieli podpisać zgodę.

No i my pojechaliśmy do Sandomierza! Wow, ale to była frajda. Zwiedzaliśmy lochy, pamiętam ten chłód i zapach wilgoci! Niektóre dzieciaki nie pojechały. Mama Zosi z 3b powiedziała, że Zosia ma alergię na kurz i lochy to zły pomysł. No i nie pojechała. A ja tam się dobrze bawiłem.

  • Zgoda rodziców to podstawa. Bez tego ani rusz.
  • Rodzice decydują, czy wycieczka jest ok dla dziecka.
  • Koszt wycieczki też ma znaczenie. Jak za drogo, to nikt nie pojedzie.

Pamiętam, że płaciliśmy chyba 150 zł za ten Sandomierz w 2005 roku, to była kupa kasy! A potem były jeszcze jakieś wycieczki jednodniowe, ale już tak tego nie pamiętam. Ważne, że nikt nikogo nie zmuszał. No i dobrze. A teraz to nie wiem jak jest.

No i tyle! A, no i mam na imię Bartek. Urodziłem się 10 maja 1997 roku, jakby kogoś to interesowało!

Czy nauczyciel może odmówić organizacji wycieczki?

Odmowa wycieczki.

  • Nauczyciel zasadniczo nie odmawia.

  • To polecenie służbowe.

  • Ale. Zawsze jest jakieś ale.

  • Kwestie bezpieczeństwa. Zły stan zdrowia.

  • Problemy osobiste, np. opieka nad chorą matką, Anną Kowalską. To powód. Ważny powód.

  • Prawo pracy to nie dyktatura.

  • Czasem lepiej ustąpić. Czasem trzeba walczyć. Koszty. Zawsze są koszty.

Dodatkowe informacje:

Odmowa może mieć konsekwencje. Utrata premii. Nagana. Zwolnienie. Rzadziej. Zależy od dyrektora. I prawnika. Pamiętajmy. Żyjemy w społeczeństwie. Zasadach.

Kto organizuje wycieczki szkolne?

Ej, słuchaj, pytałeś o te wycieczki szkolne, no nie? To jest tak:

  • Organizacją wycieczek dla szkół, w sensie tych takich w roku szkolnym, zajmuje się zawsze szkoła.
  • Wiesz, to są te wycieczki w ramach lekcji, czy coś.

Aha i jeszcze jedna wazna sprawa:

  • Dyrektor szkoły musi sie zgodzić na taką wycieczke, wiadomo, musi podpisać papierki.

Wiesz co, pamiętam jak moja kuzynka, Ania, była na wycieczce w ósmej klasie w Krakowie, ale jaja tam odstawiali! A zresztą, moja mama, Maria, pracuje jako nauczycielka i zawsze musi wszystko organizować. To jest niezły młyn, uwierz mi! A zapomniałem dodać, że wycieczki muszą być zgodne z programem nauczania. Inaczej dyrektor Kowalski sie nie zgodzi.

Kiedy nauczyciel może odmówić wyjazdu na zieloną szkołę?

Kiedy nauczyciel może... odmówić? To takie... zawieszenie w czasie, prawda?

Wyobraź sobie... mglisty poranek, ptaki jeszcze śpią, a na stole leży... polecenie wyjazdu na zieloną szkołę. Czy nauczyciel może powiedzieć "nie"? Czy może się wycofać w gęstwinę swojego... "nie chcę"?

  • Zasadniczo, takie polecenie – błyszczące nowością i... obowiązkiem – jest zgodne z prawem. Tak! Z prawem... co w tym wypadku oznacza... obowiązek.

  • Ale... zawsze jest jakieś "ale". Zawsze! Pomyśl o tym... jeśli nauczycielka, powiedzmy... Anna Kowalska, ma ważne powody osobiste, naprawdę poważne... To ona decyduje? Sama nie wiem.

  • Co, jeśli choruje, ma problemy rodzinne, albo inne, obiektywne przeszkody? Czy wtedy to "prawo" zamienia się w pusty dźwięk? Wątpię. Zawsze warto spróbować rozmowy.

Tak, zielona szkoła. Dzieci, las, ognisko... Ale i odpowiedzialność, trud, tęsknota. Nauczyciel to też człowiek, prawda? Człowiek... z własnym życiem.

Dodatkowe... wędrujące myśli...

Wiesz, pamiętam, jak kiedyś... moja ciocia, Maria Nowak, nauczycielka z powołania, jak mało kto, musiała jechać na zieloną szkołę w Juracie. Była wtedy... chora. Miała zapalenie oskrzeli, pamiętam jej kaszel. I co? Pojechała. Bo "dzieci czekają". I to jest... sedno sprawy. Prawo prawem, ale... serce...

I jeszcze jedno, takie... błądzące pytanie. Czy dyrektor, wydając takie polecenie, bierze pod uwagę... zmęczenie nauczyciela? Wypalenie zawodowe? Pewnie, że tak... albo i nie.