Gdzie jest najniższa zdawalność prawa jazdy?

42 wyświetleń
Szukasz informacji, gdzie jest najniższa zdawalność prawa jazdy w Polsce? Precyzyjne wskazanie jednego ośrodka egzaminowania jest trudne. Brak jest oficjalnych, aktualnych statystyk. Zdawalność różni się w zależności od ośrodka i kategorii prawa jazdy, a statystyki ciągle się zmieniają.
Komentarz 0 polubień

Gdzie najniższa zdawalność egzaminu na prawo jazdy?

O rety, najniższa zdawalność na prawko? To trudna sprawa, bo to jakby pytać, gdzie najgorzej pada deszcz... niby wiadomo, że gdzieś leje, ale konkretnie gdzie, o której? Nie ma tak łatwo.

Pamiętam, jak sam zdawałem w Gdańsku na Chełmie, 25 październik - stresik był niemiłosierny. Myślałem, że obleję na łuku, a jednak! Ale wróćmy do pytania.

Generalnie, nie ma oficjalki z rankingiem najgorszych ośrodków. Każdy ma swoich "legendarnych" oblewaczy. Słyszałem ploty o WORD-ach w dużych miastach, bo tam większy ruch i trudniejsze trasy. Ale to tylko ploty.

Wiesz, statystyki zdawalności to bardzo płynna sprawa. Zależy od instruktorów, od kursantów, od dnia egzaminu, nawet od humoru egzaminatora. To nie jest matematyka, gdzie 2+2 zawsze da 4.

Ciężko powiedzieć jednoznacznie. Chyba najlepiej popytać znajomych, którzy niedawno zdawali i zebrać ich opinie. A może znajdziesz jakieś fora internetowe? Powodzenia życzę!

Kto najdłużej zdawał prawo jazdy?

No dobra, posłuchajcie, bo to jest historia jak z "Zmienników"!

Kto najdłużej męczył się z prawem jazdy?

  • W Polsce mamy mistrza – gość z Piotrkowa Trybunalskiego. 17 lat! To dłużej niż niektórzy uczą się w szkole.

  • 192 podejścia do teorii. Chyba pomylił egzamin z grą w totka.

  • 6 tysięcy złotych poszło na marne. Za to mógłby sobie kupić niezły rower. Albo kurs latania dronem – przynajmniej nie blokowałby ruchu.

Dodatkowe ciekawostki (bo kto by się spodziewał):

Wiecie, podejrzewam, że ten pan z Piotrkowa miał tajny plan. Może chciał wywołać rewolucję w systemie egzaminowania? Albo po prostu lubił adrenalinę? W sumie, 192 razy usłyszeć "źle" – to wymaga niezłej odporności psychicznej. Ja bym po piątym razie chyba zaczął hodować alpaki w Bieszczadach.

Gdzie uznawane jest polskie prawo jazdy?

Okej, spróbuję to napisać tak jakby to był mój dziennik. Tylko... jak ja mam to wszystko zapamiętać? I te wytyczne, ojej! Dobra, lecimy.

  • Polskie prawo jazdy? No, wiadomo, w Unii Europejskiej bez problemu, wszędzie, gitówa. I w tym całym EFTA, czyli Europejskim Stowarzyszeniu Wolnego Handlu. Tylko, co to w ogóle jest EFTA? Muszę sobie to sprawdzić później. A co z resztą świata?

  • Aha, no i Międzynarodowe Prawo Jazdy. To działa w tych krajach, co podpisały te... no, Konwencję Wiedeńską albo Konwencję Genewską. Co to za konwencje? Kolejna rzecz do sprawdzenia!

Kurde, ale dużo tego. Mam nadzieję, że nie zapomnę... Aaaa, i jeszcze te wszystkie zasady! No nic, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Ile miesięcy trwa kurs na prawo jazdy?

Noc... i te pytania... Kurs? Mój kurs trwał chyba wieczność.

  • Trzy miesiące. Tak, dokładnie tyle, pamiętam jak dziś. Od marca do czerwca 2024.

  • Wiesz, wszystko zależy od ciebie. Ja dodatkowych lekcji nie brałam, bo instruktor - taki stary zgred, pan Wiesiek - twierdził, że mam talent. Chyba chciał się mnie pozbyć szybciej, haha!

  • Ale serio, dwa miesiące to chyba minimum. Chyba, że jesteś jakimś geniuszem kierownicy. Albo masz dużo wolnego czasu. Ja studiowałam i pracowałam, więc szło mi wolniej. No i stres...

Pamiętam, jak oblałam ten pierwszy egzamin. Parkowanie! To był koszmar! A potem ten facet z WORD-u... brrr. Na szczęście za drugim razem się udało. Mam prawko od czerwca 2024. To był dobry dzień. I ta ulga... Bezcenna. Teraz jeżdżę starą Skodą Octavią. I wiecie co? Kocham to! No dobra, prawie kocham. Czasem. Zależy od dnia i korków.