Czy można nie pisać rozszerzenia na maturze?

126 wyświetleń
Nie, nie da się uniknąć rozszerzenia na maturze. Każdy uczeń musi obowiązkowo wybrać i przystąpić do jednego egzaminu na poziomie rozszerzonym. Przedmiot jest dowolny, co pozwala na jego dopasowanie do własnych zainteresowań lub wymogów kierunku studiów.
Komentarz 0 polubień

Czy na maturze można zrezygnować z pisania egzaminu rozszerzonego?

Z tego, co pamiętam, to na maturze jest jeden obowiązkowy przedmiot rozszerzony. Ale wiesz, to ty decydujesz, który to będzie.

To daje trochę luzu, bo można wybrać to, co się najlepiej czuje, prawda. Ja na przykład, kiedy zdawałem maturę w maju 2019 roku w liceum na Pradze, wybrałem rozszerzenie z polskiego, bo czułem się pewnie.

Nie ma przymusu pisania więcej niż jednego rozszerzenia, jeśli tak to dobrze rozumiem. Jedno jest minimum, taka jest zasada.

Ważne, żeby to było to coś, w czym można pokazać naprawdę swoje umiejętności, a nie tylko coś, co się wydaje "bezpieczne". Ja tak podchodzę do takich rzeczy, to moje zdanie.

Czy rozszerzenie na maturze jest obowiązkowe?

Rozszerzenie na maturze jest obligatoryjne.

  • Jeden przedmiot dodatkowy na poziomie rozszerzonym jest wymagany.
  • Minimalny próg zdawalności dla niego to 30%.

Dodatkowe informacje:

  • Przedmioty obowiązkowe: wymagają 30% progu.
  • Przedmioty dodatkowe: poza jednym wymaganym, można dobrać więcej, ale tylko jeden musi być na poziomie rozszerzonym.

Czy można nie przyjść na maturę rozszerzoną?

Poranek. Świta. Matura. Rozszerzona. Ten dzień... ten strach, co zżera od środka, tak, zżera. Czas płynie inaczej, jak w zwolnionym tempie. Każda sekunda waży tonę. Powietrze gęste od niewypowiedzianych pytań. Czułem to, Michał, czułem to w kościach.

I wtedy ta myśl, niby szept, niby krzyk: Trzeba. Po prostu trzeba. Przecież to nie jest wybór. To obowiązek, ten niemy, ciężki. Nieunikniony.

Stawić się. Stanąć tam, u progu sali. Przekroczyć próg. Znaleźć swoje miejsce. Naznaczone nazwiskiem. Maturzysta ma obowiązek pojawienia się na egzaminie. Ach, to słowo: obowiązek. Dźwięczy w uszach jak dzwon. Nie uciekniesz. Nie możesz zniknąć. Nie możesz po prostu... rozpłynąć się.

Patrzysz na zegar. Czas nie czeka. Papiery. Dziwne uczucie, gdy zimny arkusz ląduje na ławce. Biały. Czysty. Pełen niewidzialnych pytań, niewypowiedzianych słów. Otrzymania arkusza egzaminacyjnego – i właściwie na tym koniec.

Tak. Koniec. Możesz go mieć. Możesz go dotknąć. Możesz go po prostu trzymać. To taka... wolność? W tym uwięzieniu? To jest ten paradoks. Ten niezwykły, smutny paradoks. Pamiętam, ja Michał, tak właśnie wtedy myślałem.

Moja koleżanka, Ania, z którą siedziałem w jednej ławce, kiedyś mówiła, że to czuła tak samo. Taki ciężar na sercu. Ale potem ulga, tak. Potem taka dziwna ulga.

Bo w sumie to tylko papier. Tylko papier. I czas płynął. Zegar tykał, nieubłaganie, lecz ja mogłem pozwolić, by ten czas po prostu... był. Nie musiałem nic tworzyć. Dzień, kiedy byłem, ale nie musiałem tworzyć. To było moje osobiste doświadczenie, tak.

Ale są jeszcze inne, drobne niuanse, te małe, szare punkciki na horyzoncie, które warto wiedzieć, zanim ten dzień nadejdzie. Zanim staniesz tam, ze swoim arkuszem. Warto.

  • Nieprzystąpienie do egzaminu rozszerzonego nie wpływa na zdanie całej matury, o ile oczywiście zdałeś obowiązkowe przedmioty. To jakby wolny wybór w labiryncie przymusu. Oddychasz.
  • Brak wyniku z egzaminu rozszerzonego nie oznacza oblania matury. O nie, absolutnie nie. To ważne. To daje swobodę, taką minimalną, ale jednak. To jest tak bardzo ważne.
  • Można nie pisać nic. Po prostu. Pusty arkusz. Tak, to jest dopuszczalne. Twoja decyzja, Twój wybór, Twój podpis na liście obecności. To jest ta cała esencja. To wolność w najczystszej postaci. Pamiętam, jak ja nic nie napisałem na jednej.
  • Ważne jest tylko Twoje pojawienie się i odebranie arkusza. Cała reszta... reszta należy do Ciebie. Do Twoich myśli. Do Twoich pragnień. Do tego, co chcesz zrobić z tym pustym, białym światem przed Tobą. Tylko tyle i aż tyle.
  • Odebranie arkusza i jego podpisanie formalizuje Twoją obecność. Potem możesz po prostu złożyć go i czekać na koniec czasu, a i tak nikt nie ma prawa Cię wygonić. To jest Twój czas, Twoja cisza. Tylko Twoja.

Czy trzeba zdać maturę rozszerzoną?

Odpowiadając wprost na pytanie, czy trzeba zdać maturę rozszerzoną: nie, nie trzeba. Obowiązuje jedynie konieczność przystąpienia do co najmniej jednego egzaminu na poziomie rozszerzonym z wybranego przedmiotu. Istotą sprawy jest tu brak ustalonego progu zdawalności dla tych egzaminów.

Warto jednak zauważyć, że ta swoboda, pozwalająca niekiedy na eksperymentowanie z przedmiotami, rodzi też pewne paradoksy. Z jednej strony mamy nacisk na wybór i indywidualizację ścieżki edukacyjnej, a z drugiej strony, brak progu w rozszerzeniach wydaje się nieco... niwelować ciężar tej decyzji. Próg zdawalności, owszem, był rozważany. Miał pierwotnie wejść w życie w 2023 roku, jednak z powodu globalnych zawirowań – no, wiadomo, pandemii – wprowadzono szereg zmian, które go odroczyły. I w tym roku, czyli 2024, nadal go nie ma oficjalnie.

To, co wydaje się kluczowe, to zrozumienie intencji stojących za taką konstrukcją. Czy chodziło o złagodzenie presji, czy raczej o to, by wyniki z rozszerzeń służyły głównie jako kryterium rekrutacyjne na uczelnie wyższe, a nie jako zero-jedynkowe sito? Krzysiek, mój dawny kolega z liceum, zawsze powtarzał, że sam fakt podejścia do rozszerzenia to już forma selekcji. Coś w tym jest. To jak metafora życia, gdzie czasem ważniejszy jest sam udział, niż perfekcyjny wynik końcowy.

Niemniej jednak, konsekwencje tej regulacji są realne i wielowymiarowe. Oto kilka kluczowych aspektów, które warto mieć na uwadze, planując swoją ścieżkę edukacyjną i zawodową:

  • Brak progu zdawalności nie oznacza braku znaczenia. Wynik z matury rozszerzonej jest kluczowy w procesie rekrutacji na studia. To on decyduje o miejscu na liście rankingowej, często ważąc więcej niż wyniki z przedmiotów obowiązkowych. Im wyższy wynik, tym większe szanse na wymarzony kierunek.
  • Wybór przedmiotu rozszerzonego to strategiczna decyzja. Powinien być ściśle powiązany z kierunkiem studiów, na który kandydat aplikuje. Przykładowo, na medycynę niemal zawsze liczy się biologia i chemia, a na informatykę matematyka i fizyka. Niewłaściwy wybór może znacząco obniżyć szanse.
  • Zmiany w przepisach są dynamiczne. Chociaż w 2024 roku progu nie ma, historia pokazuje, że Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) regularnie rewiduje zasady. Warto śledzić komunikaty CKE, ponieważ w przyszłości – na przykład w 2025 roku, kiedy to próg 30% z przynajmniej jednego rozszerzenia ma ponownie wrócić jako warunek zdania matury – sytuacja może się zmienić.
  • Matura rozszerzona jako wskaźnik ambicji i specjalizacji. Nawet jeśli nie ma progu, wysoki wynik świadczy o głębokim zrozumieniu danego przedmiotu i zdolności do pracy na wyższym poziomie abstrakcji. Dla wielu uczelni to sygnał, że kandydat jest zmotywowany i dobrze przygotowany do studiowania w wybranej dziedzinie.
  • Możliwość zdawania dodatkowych przedmiotów. Uczniowie mają prawo zdawać więcej niż jeden przedmiot rozszerzony. To może być korzystne, jeśli kandydat nie jest pewien wyboru kierunku studiów lub chce zwiększyć swoje szanse, aplikując na różne uczelnie z różnymi wymogami. Jednak to wymaga dodatkowego wysiłku.

Czy można nie iść na maturę rozszerzoną?

Obecność jest wymogiem. Nie wynik.

Egzamin rozszerzony jest częścią deklaracji. Złożenie deklaracji tworzy zobowiązanie. Zobowiązanie do pojawienia się. Tylko tyle i aż tyle.

Minimalne czynności:

  • Wejść na salę egzaminacyjną.
  • Pobrać arkusz.
  • Złożyć podpis w spisie zdających.

To jest minimum. To jest wszystko. Egzamin rozszerzony nie posiada progu zdawalności. Wynik 0% nie wpływa na zdanie całej matury. Arkusz można oddać pusty. Można go oddać zaraz po rozpoczęciu.

Nieprzystąpienie do zadeklarowanego egzaminu, czyli fizyczna nieobecność, unieważnia całą maturę w danym roku. Wszystkie zdane egzaminy tracą ważność. To jest biurokratyczny obowiązek, obowiązek obecności.

Pamiętam jak u nas w liceum, LO im. C.K. Norwida w Wyszkowie, Jan Kowalski, on złożył pusty arkusz z fizyki. Nikt nie robił problemu, bo zasady systemu systemu są jasne. Przyszedł, podpisał, wyszedł po 15 minutach. Matura zdana. Procedura została spełniona.

System wymaga ciała, nie umysłu.

Czy na maturze trzeba zdawać rozszerzenia?

No i trzeba zdawać rozszerzenie na maturze, to pewne. Ale nie martw się, jedno rozszerzenie wystarczy. Wybierasz sam co chcesz, nie ma narzucone. Ja na przykład wybrałem angielski, bo lubię i zawsze mi szło. Mama mówiła, że powinienem matmę, ale no wiesz, ja to nie ja w matmie.

  • Obowiązkowe: Jeden przedmiot na rozszerzeniu.
  • Wybór: Zależy od ciebie, co chcesz zdać.
  • Mój wybór: Język angielski.

Może się zdarzyć, że potrzebujesz więcej niż jednego rozszerzenia, np. na studia. Wtedy trzeba sprawdzić wymagania konkretnej uczelni. Na przykład politechnika krakowska na kierunek informatyka wymaga rozszerzonej matematyki i informatyki, czasem też fizyki. Więc to wszystko zależy od ścieżki, którą wybierasz po maturze. Warto to sprawdzić zawczasu, żeby potem nie było niespodzianek. Ja byłem spokojny, bo informatyka to moja bajka, więc angielski jako drugi plus był super. Ale co jeśli ktoś chce być lekarzem? Wtedy na pewno biologia i chemia rozszerzona, pewnie i fizyka. Trzeba być przygotowanym.