W co zainwestować 50 tys. zł?
Gdzie zainwestować 50 000 zł?
No dobra, 50 tysięcy do zainwestowania? To fajna kwota. Ja to widzę tak...
Pamiętam jak 3 lata temu w maju, w Gdańsku, myślałem podobnie. Miałem trochę odłożone i zastanawiałem się, co z tym zrobić. Fundusze inwestycyjne w złoto to spoko opcja, taka... bezpieczna? Ale kurczę, to tak jakby jeść tort przez szybę, wiesz? Niby masz kontakt, ale to nie to samo.
Ja ostatecznie postawiłem na monety. Kupiłem parę złotych "Wiedeńskich Filharmoników" w lokalnym sklepie numizmatycznym. Trochę mnie to kosztowało, ale... trzymam w ręku fizyczny kawałek bogactwa. Satysfakcja ogromna. No i cena złota poszła w górę od tamtego czasu, więc jestem na plus.
A akcje spółek wydobywczych? Hmmm, ryzykowne. Trzeba się znać, śledzić rynek... Dla mnie za dużo zachodu. Wolę to złoto mieć po prostu w domu, w sejfie. Czuje sie jakoś tak... pewniej.
Oczywiście, każdy ma inny gust. Ale wiesz co? Dla mnie to złoto to taka forma spokoju ducha. A spokój ducha jest bezcenny.
W co najlepiej zainwestować 50.000 zł?
No jasne, że warto! 50 tysięcy piechotą nie chodzi! Jak masz tyle siana, to zainwestuj w coś, żeby nie leżało i nie gniło. Złoto to całkiem niezły pomysł, lepszy niż te nowe bitcoiny, co to niby takie trendy. No, ale jak to zrobić, żeby nie wpaść jak śliwka w kompot?
Opcje są takie, jakby to moja babcia powiedziała:
- Papierowe złoto: Kupujesz takie coś, jakby bilet do kina na film o złocie. Niby masz, a niby nie masz. Czyli, fundusz inwestycyjny co w złoto pakuje. Trochę jak loteria, ale podobno bezpieczniejsze. Ale bez przypału, bo może się okazać, że ten fundusz to taki Janusz biznesu, co to tylko obiecuje.
- Akcje kopaczy złota: Inwestujesz w firmy, co to kilofami machają i ten kruszec wyciągają z ziemi. Jak im idzie dobrze, to i tobie kapnie. Jak im się kopalnia zawali, to wiesz... No nic, bywa. Spółki te, co to złoto rąbią!
- Złoto na serio: Kupujesz sztabki albo te śmieszne monety. Masz w ręku, możesz pogłaskać. Tylko gdzie to trzymać? Pod poduszką? Lepiej w banku, ale za to trzeba płacić. Złoto normalnie w kawałkach!
No i co tu wybrać? Sam nie wiem, jakbym miał 50 tysi, to chyba bym se kosiarkę kupił... Ale dobra, to zależy, czy chcesz spać spokojnie, czy trochę zaryzykować. Jak nie boisz się adrenaliny, to te akcje mogą być fajne. Jak wolisz bez stresu, to to papierowe złoto, ale bez przesady! No i pamiętaj, żeby nie pakować wszystkiego w jedną dziurę, bo jak coś pójdzie nie tak, to zostaniesz z niczym. Rozdziel te pieniądze! Ja to bym chyba w kebab zainwestował, zawsze na czasie!
A tak na serio, to pamiętaj, że ja tu tylko zgrywam mądralę, a ty lepiej pogadaj z jakimś doradcą finansowym, co się na tym zna. Bo ja to se mogę gadać! A no i jeszcze jedno, zanim zaczniesz inwestować, to odłóż sobie trochę kasy na czarną godzinę, żebyś nie musiał tego złota od razu sprzedawać, jak ci się lodówka zepsuje. A jak już zainwestujesz, to nie sprawdzaj co pięć minut, ile zarobiłeś, bo zwariujesz. Raz na miesiąc wystarczy!
Jaki biznes za 50.000 zł?
Dobra, dobra, czyli co by tu wykombinować za te marne 50 tysiaków? No to lecimy z koksem, żeby potem nie płakać, że życia nie starczyło na bogactwo! Oto lista, jak z Grześka stać się GEJts'em:
Dropshipping na Allegro - Sprzedajesz, a magazyn ktoś inny zapycha! Jak to mówią, cudzymi rękami to i raki da się wyciągnąć! Moja kuzynka Grażyna tak robi z chińskimi gumkami do mazania i jakoś zipie.
Własny sklep w internecie - Jak masz gadane, to i Eskimosowi lodówkę sprzedasz! Tylko pamiętaj, żeby nazwa była chwytliwa, np. "U Grubego Benka - Wszystko i Nic!".
Sklep internetowy z plikami cyfrowymi - Tu już trzeba mieć albo talent, albo ściągać od innych. Jak ja, kopiuj-wklej, i jakoś leci! E-book o tym, jak kraść z internetu i nikt się nie skapnie! Genialne!
Sprzedaż na "marketplace" - Czyli taki bazar w necie. Jak umiesz się targować, to twoje! Pamiętaj tylko, żeby zdjęcia były lepsze niż u konkurencji! Ubrania po praniu - jak nowe!
Rękodzieło online - Jak babcia umie robić na drutach, to masz bankomat w rodzinie! Sweterki, szaliczki, wszystko w cenie! Babcia się napracuje, ty zgarniasz profit!
Kursy i szkolenia online - Naucz ludzi wszystkiego i niczego! Jak zarabiać na kursach? To już temat na osobny kurs! I tak to się kręci! Ja ucze jak uczyć, a ty jak zarobić na moim kursie, proste.
Afiliacja - Polecasz, kasę dostajesz! Jak w piramidzie finansowej, tylko legalnie! Znajdź produkt, który nikt nie kupuje i wciśnij go każdemu!
Strony i sklepy internetowe - Jak znasz się na kodowaniu, to super. Jak nie, to zawsze możesz powiedzieć, że jesteś "wizjonerem" i zlecić to komuś innemu. Ważne, żeby klient myślał, że wiesz, co robisz!
Dodatkowe info:
- Pamiętaj o podatkach! Urząd Skarbowy nie śpi, szczególnie jak zobaczy, że się dorobiłeś! Znajdź dobrego księgowego, żeby cię z tego bagna wyciągnął. Najlepiej takiego, co sam unika płacenia podatków jak ognia.
- Reklama dźwignią handlu! Inwestuj w reklamę na Fejsie, Instagramie, Tik Toku! Wynajmij jakiegoś influencera, żeby pokazał twój produkt. Tylko nie takiego, co ma więcej botów niż prawdziwych fanów!
- Nie bój się ryzyka! Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Ale z drugiej strony, nie ładuj wszystkiego w jeden interes, bo możesz skończyć na bruku. Lepiej dmuchać na zimne!
No i tyle! Teraz tylko do roboty i za rok widzimy się na Bahamach! Albo na zasiłku dla bezrobotnych! Wszystko zależy od twojej zaradności! Powodzenia!
Co mogę kupić za 50 tysięcy złotych?
Okej, postaram się opowiedzieć Ci, jak ja bym wykorzystała 50 tysięcy złotych, tak jakbym gadała z kumpelą przy kawie. Bo wiesz, co robić z kasą to zawsze temat rzeka.
Co bym zrobiła z 50 tysiącami?
Pamiętam jak dziś, siedziałam w kawiarni "U Zosi" na rogu Długiej w Krakowie, popijałam latte i rozmyślałam, co by tu zrobić z taką sumką. To było jakoś w lutym, strasznie wiało, a ja marzyłam o czymś, co przyniesie mi zysk, ale też da satysfakcję.
Spłata długów: To zawsze priorytet! Jakieś tam drobne pożyczki od rodziny, karta kredytowa... Zaległości trzeba pospłacać. Najgorsze uczucie to wisieć komuś pieniądze.
Inwestycja w siebie: No dobra, powiedzmy, że jestem już bez długów. Teraz myślę o kursach! Chciałam się nauczyć projektowania graficznego od dawna, a taki porządny kurs to z 10 tysięcy wyjdzie. Ale wiesz, nowe umiejętności to zawsze dobra inwestycja, otwiera nowe drzwi. I może w końcu zrobię porządne zaproszenia na urodziny mojej babci Zosi!
Akcje? Zawsze mnie to trochę przerażało, ale mój brat, Mirek, cały czas o tym gada. Mówi, że warto zainwestować w jakieś stabilne spółki, typu PKN Orlen, albo coś z branży technologicznej. Pewnie bym mu dała z 10 tysięcy, żeby mi pomógł to ogarnąć. On się na tym zna, a ja wolę mieć kogoś, kto mnie pokieruje.
Mała podróż: Zawsze marzyłam o weekendzie w Rzymie! Taka odskocznia od codzienności. Z 5 tysięcy by wystarczyło na loty, hotel i trochę przyjemności, pizzę i wino. O tak!
Złoto: Wiesz co, jak mam być szczera, to trochę bym też w złoto włożyła. Tak na przyszłość, jakby się coś znowu działo. Trochę jak polisa ubezpieczeniowa, ale taka ładniejsza.
"Poduszka finansowa": I resztę bym wrzuciła na konto oszczędnościowe. Tak zwana "poduszka finansowa". Wiesz, na czarną godzinę. Nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć.
Dlaczego akurat tak?
No bo wiesz, chodzi o spokój ducha. Spłata długów to podstawa, inwestycja w siebie daje mi poczucie, że się rozwijam, akcje to szansa na zysk, a podróż to czysta przyjemność. Złoto to bezpieczeństwo, a poduszka finansowa to po prostu mądre posunięcie. I najważniejsze – wszystko po trochu, żeby nie wsadzać wszystkich jajek do jednego koszyka.
Pamiętaj: to tylko moje przemyślenia, a ja jestem tylko Ania Kowalska, 35 lat, z Krakowa, i nie jestem żadnym doradcą finansowym! Ty musisz sama zdecydować, co jest dla Ciebie najlepsze!
Jakie dobre auto do 50 tys.?
Okej, spróbujmy to przelać na "papier"... znaczy, w komputer. Dobre auto do 50k, hmmm... co by tu?
Toyota Yaris III – roczniki 2011-2020, niby spoko, moja siostra Anka ma i sobie chwali, ale ona to się na niczym nie zna, sorry Anka! Ale fakt, nie psuje się za bardzo.
Honda Jazz IV (2013-2020) – podobno niezniszczalna, ale taka... dla starszych ludzi? No nie wiem, bez urazy dla fanów Jazza. A może jednak warto? No dobra, wpisuję na listę.
Skoda Fabia III (2014-2021) – Fabia, no spoko w sumie. Mój kumpel Piotrek jeździ, niby ok, ale ciągle narzeka na coś. No ale co on nie narzeka... Tania w utrzymaniu.
Hyundai i20 II (2014-2020) – zapomniałem o Hyundajach! Może i20? Nie wiem, muszę poczytać recenzje. Generalnie spoko auto miejskie.
Toyota Auris II (2012-2019) – znowu Toyota. Auris... Hmm, to chyba większa od Yarisa, nie? Może to lepsze, jakbym chciał gdzieś dalej pojechać. No ale... czy jest awaryjna?
Mazda 3 III – podoba mi się wizualnie! Ale czy w tej cenie znajdę coś sensownego? Chyba muszę poszukać. Fajna opcja!
Skoda Octavia III – duża, to fakt. Ale czy nie za duża? I czy nie będzie droga w utrzymaniu? Muszę przemyśleć. Kombi fajne, ale... kurczę.
Dacia Duster II – serio? Duster? Nie wiem, nie wiem. Chyba jednak nie mój styl. Ale jak ktoś potrzebuje terenówki... No, dobra. Zależy co kto lubi.
Zaraz, zaraz… A co z Oplem Astrą? Albo z Fordem Focusem? One też są spoko i w tej cenie coś znajdę, nie? I Renault Megane! Zapomniałem totalnie! Dobra, muszę zrobić nową listę. I poczytać, poczytać, poczytać…
Czy 50 tysięcy oszczędności to dużo?
O, 50 tysięcy... Dużo? Mało? Zależy dla kogo! Dla mnie, Zosi z Krakowa, co zarabia 3500 na rękę, to sporo. Ale dla prezesa banku, to pewnie jak kieszonkowe na lunch.
- Wiesz, jak masz te 50 tysięcy i dzięki temu śpisz spokojnie, nie stresujesz się, że lodówka się zepsuje... to super. Zostaw! Komfort psychiczny jest bezcenny, serio.
- Ale... no właśnie, ale! Jak masz ochotę na przygodę i myślisz o inwestycjach... Uważaj. Bo jak stracisz, to jak się z tym poczujesz? Dasz radę? Ja bym się chyba popłakała... Nie no, żartuję, choć coś w tym jest.
W ogóle, ostatnio rozmawiałam z moim bratem, Michałem, o tych oszczędnościach. On to ma zawsze jakieś teorie. Mówi, że inflacja zjada te pieniądze na koncie, że lepiej w coś zainwestować. Tylko w co?! Sam nie wie. Mówił coś o obligacjach, ale to dla mnie czarna magia. No i jeszcze kwestia podatków, ZUSu... masakra, człowiek się w tym gubi! A tak w ogóle, to w telewizji mówili, że ceny mieszkań spadną w przyszłym roku. Hmm, a może jednak to dobry pomysł? No nic, muszę jeszcze o tym pomyśleć.
Co otworzyć za 10 tys.?
Ej, co tam u Ciebie? Słuchaj, pytałeś co można otworzyć mając dyszke? No więc, wiesz, taki biznes sprzątający to całkiem niezły pomysł. Moja kuzynka Ania, pamiętasz ją, ta co zawsze narzekała na nudę w pracy, właśnie coś takiego rozkręciła i jest super zadowolona.
W sumie za te 10 tysięcy, to spokojnie kupisz:
- Porządny odkurzacz przemysłowy – to podstawa, nie ma co oszczędzać, bo to twoje narzędzie pracy.
- Wózek do sprzątania – żeby wszystko mieć pod ręką, wiadomo.
- Szorowarkę – to już opcja, ale bardzo ułatwia życie, zwłaszcza jak masz większe powierzchnie do ogarnięcia. Można na początek poszukać jakiejś używanej.
- Chemia – no bez tego ani rusz, najlepiej zainwestować w profesjonalne środki, bo są bardziej wydajne.
- Akcesoria – czyli ścierki, mopy, szczotki, gąbki, wszystko co potrzebne do sprzątania.
- Odzież robocza – żeby wyglądać profesjonalnie, no i chronić się przed brudem.
To taki podstawowy zestaw, żeby zacząć. A potem, jak już zaczniesz zarabiać, to możesz dokupywać lepszy sprzęt, albo rozszerzyć ofertę. Ania na przykład na początku sprzątała tylko biura, a teraz ogarnia też mieszkania po remoncie i myje okna. No i pamiętaj, żeby się zarejestrować w CEIDG, to formalność, ale trzeba.
A tak w ogóle, to Ania mówiła, że teraz jest dobry czas na takie usługi, bo coraz więcej ludzi nie ma czasu na sprzątanie i wolą zapłacić komuś innemu. Więc może warto spróbować, co? No i oczywiście dobra reklama to podstawa, facebook i ulotki, a najlepiej to poczta pantoflowa :D
Co zrobić z 50 tys. oszczędności?
Jak efektywnie zagospodarować 50 tysięcy złotych? Oto kilka ścieżek, które warto rozważyć, pamiętając, że inwestycja idealna nie istnieje – liczy się Twój profil ryzyka i cele finansowe.
Lokaty i konta oszczędnościowe: To bezpieczna przystań dla zachowawczych inwestorów. Niskie ryzyko idzie w parze z umiarkowanym zyskiem, ale na pewno ochronisz kapitał przed inflacją. Można powiedzieć, że to takie zabezpieczenie emerytalne w skali mikro!
Fundusze inwestycyjne: Tutaj mamy szerszy wachlarz możliwości – od bezpiecznych funduszy dłużnych po bardziej agresywne fundusze akcji. Wybór funduszu powinien być skorelowany z Twoją tolerancją na ryzyko. Sam kiedyś włożyłem w fundusze akcji i... no cóż, rollercoaster emocjonalny gwarantowany!
Akcje giełdowe: Dla odważnych. Potencjalnie wysoki zysk, ale i realne ryzyko straty. Tu trzeba być świadomym, co się robi i nie kierować się plotkami. Moja koleżanka, Kasia, straciła sporo na akcjach jednej spółki technologicznej, bo zaufała "pewniakowi" z internetu.
Nieruchomości: Tradycyjny sposób na lokowanie kapitału, zwłaszcza w perspektywie długoterminowej. Aczkolwiek, za 50 tysięcy nie kupisz mieszkania, ale może garaż albo działkę rekreacyjną? To też jakaś opcja.
Kryptowaluty: Bardzo ryzykowna gra. Możesz zarobić fortunę, ale możesz też wszystko stracić w ciągu jednego dnia. Ostatnio sporo osób zaczęło interesować się Bitcoinem, ale ja podchodzę do tego z dystansem.
Inwestycja w siebie: To zawsze dobry pomysł! Kursy, szkolenia, książki – wszystko, co podniesie Twoje kwalifikacje i wartość na rynku pracy. Moja siostra, Ania, po kursie programowania dostała dużo lepiej płatną pracę.
Pamiętaj, dywersyfikacja to klucz. Rozdzielenie kapitału pomiędzy różne instrumenty finansowe zmniejsza ryzyko. Przemyśl to, porozmawiaj z doradcą finansowym i podejmij decyzję, która najlepiej pasuje do Twojej sytuacji. I najważniejsze – nie inwestuj pieniędzy, których nie możesz stracić!
Jakiego suva kupić do 60 tys.?
A więc chcesz brykę do 60 kafli? No to posłuchaj, bo Staszek, mechanik z Grójca, podpowiada:
KIA Sportage III: Taki trochę jak golf, tylko większy i bardziej udaje terenówkę. Dobry dla Zosi, żeby na bazarek po kartofle podjechała. Pamiętaj, żeby sprawdzić czy rdza nie zjadła! Mój sąsiad, Janek, ma i narzeka, że mu się sypie jak piernik na święta.
Nissan X-Trail III: Ten to już wygląda jak wóz drabiniasty z lepszymi oponami. Ale miejsca w środku, że hej! Jak chcesz przewieźć całą rodzinę, teściową i psa, to idealny. Tylko nie licz na szaleństwo na drodze, bo to nie bolid Formuły 1.
Chevrolet Trax I: Małe, zwinne... jak skuter, tylko z dachem. Dobre dla Grażyny do jeżdżenia po mieście. Tylko nie pakuj tam za dużo, bo się zmęczysz dźwiganiem!
Audi Q5 8R: No Audi, to Audi. Trochę droższy szpan, ale zrobiony porządnie. Tylko pamiętaj, że jak się zepsuje, to zapłacisz jak za zboże! A z takim budżetem, to możesz mieć problem.
Toyota RAV4 IV: Japończyk, czyli powinien jeździć i jeździć... aż do emerytury. Niezawodny jak zegarek, ale bez fajerwerków. Jak chcesz coś bezproblemowego, to bierz!
Peugeot 3008 II: Francuz, więc... ma swój urok. Może się podobać albo nie. Tylko sprawdź elektronikę, bo lubi płatać figle! No i te zawieszenie... czasem skrzypi jak stara szafa.
Pamiętaj, Staszek radzi - nie napalaj się na wygląd! Sprawdź historię pojazdu, obejrzyj dokładnie podwozie i silnik. No i weź ze sobą kumpla, który się zna na autach, bo sam możesz wpaść jak śliwka w kompot! A no i patrz, czy klima działa, bo lato idzie, a bez klimy to jak bez piwa w upalny dzień! Powodzenia!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.