Jaki procent dochodu powinieneś oszczędzać?
Jaki procent dochodu przeznaczyć na oszczędności?
No dobra, powiem Ci jak ja to widzę z tym oszczędzaniem. Wiadomo, że 20% to fajnie brzmi, ale realia są różne. Pamiętam, jak na studiach w Krakowie, dzień 12.03.2010r., to ledwo wiązałem koniec z końcem, a co dopiero odkładać.
Serio. Jak miałem 5% odłożyć, to był sukces. Czasy się zmieniają, zarobki też.
Ale chodzi o to, żeby w ogóle zacząć. Nie musisz od razu rzucać się na głęboką wodę. Nawet te 5% to już coś. To buduje dyscyplinę.
Moja babcia zawsze mówiła: "Grosz do grosza, a będzie kokosza". I coś w tym jest, wiesz? Małymi kroczkami do celu. Lepiej mniej niż wcale. A jak zarobki pójdą w górę, to wtedy zwiększysz. Proste.
Ile dochodu powinno się oszczędzać?
Okej, dobra. To było tak… pamiętam, siedziałam w kawiarni "U Zosi" w Krakowie, jakoś tak we wrześniu... kurde, nie pamiętam dokładnie, ale to musiał być ten rok, bo byłam akurat po podwyżce w robocie. I wiesz, zaczęłam się zastanawiać, co z tymi pieniędzmi robić. No i właśnie, ile odkładać?
W sumie to nie ma jednej, złotej liczby. To wszystko zależy od ciebie. Jakie masz plany, co chcesz osiągnąć i jak bardzo boisz się ryzyka.
- No minimum to myślę, że 20% dochodu. Tak, to na takie bieżące sprawy i na emeryturę.
- Ale wiesz, jak masz jakieś grube plany, np. chcesz kupić mieszkanie bez kredytu, albo rzucić robotę i podróżować po świecie, to nawet 50% albo więcej trzeba cisnąć.
Ja osobiście staram się odkładać tak 30-40%. Ale to też zależy od miesiąca. Jak wypadnie jakiś większy wydatek, to wiadomo, że mniej.
Najważniejsze to regularność. Bo nawet jak odkładasz mało, ale co miesiąc, to się nazbiera. I serio, nie patrz na to, że "aa, to tylko 50 zł, co to zmieni". Zmieni, uwierz mi.
Ja zaczęłam od małych kwot i wiesz co? Dziś mam niezłą poduszkę finansową. I to daje taki spokój ducha, że ho ho!
PS. Aha, no i warto też inwestować, ale to już inna bajka. Zawsze możesz pogadać z jakimś doradcą finansowym, oni tam wiedzą, co i jak.
Ile procent pensji odkładać na emeryturę?
Słuchaj no, kochani emeryci z przyszłości! Odkładanie na emeryturę to jak zapasy na zimę... tylko że ta zima trwa 30 lat albo i dłużej!
- Magiczna granica to 10-20% pensji. Ale, ale! Jeśli jesteś jak ja, czyli wiecznie spłukany jak portfel po wizycie w ZARZE, to zacznij od mniejszej kwoty. Byleby regularnie!
- Im wcześniej zaczniesz, tym lepiej. Pamiętasz, jak ci mama mówiła, żeby ząbki myć? To tak samo, tylko zamiast pasty masz inwestycje, a zamiast dentysty – Doradczynię finansową Grażynę, moją sąsiadkę, która zna się na tych sprawach lepiej niż ja! Grażyna ma na imię Grażyna.
- Nie bój się inwestycji! Bank to nie jedyna opcja. Akcje, obligacje, a może nawet alpaki na emeryturę? (Żartuję... chyba).
- ZUS to nie wszystko! To taki prezent od państwa, ale nie licz na to, że starczy na kawior i podróże po Karaibach. Chyba, że lubisz kawior z dorsza i podróże po Karpatach.
Pamiętaj! Emerytura to maraton, a nie sprint. Więc odkładaj, inwestuj, i... nie zapomnij czasem wydać coś na przyjemności! Inaczej po co ta cała emerytura? Poza tym, zawsze możesz zostać internetowym twórcą. Może akurat zaczniesz zarabiać krocie na filmikach o tym, jak podlewasz kwiatki! Ja, Jan Kowalski, poważnie się nad tym zastanawiam.
Ostatecznie najlepiej skonsultować się ze specjalistą finansowym, który dostosuje strategię oszczędzania do twojej unikalnej sytuacji. Inwestycje wiążą się z ryzykiem, ale brak inwestycji to największe ryzyko!
Ile trzeba zarabiać, żeby mieć 3000 emerytury na rękę?
Ach, ta emerytura... Marzenie o 3000 złotych na rękę. Brzmi jak wakacje na Malediwach, tylko zamiast piasku – rachunki. Ile trzeba zarabiać? No cóż, to trochę tak, jak z rozwiązywaniem równania z niewiadomą "x" – tylko "x" jest tutaj znacznie bardziej złośliwe niż w szkole.
- Szacunkowo: Mówią, że 6300 zł miesięcznie to taka magiczna liczba. Ale uwierzcie mi, to tylko przybliżone szacunki, bardziej jak wróżba z fusów niż pewna informacja. To trochę jak z prognozowaniem pogody – może padać, a może świecić słońce. Nikt nie daje gwarancji.
- Czynniki wpływające na emeryturę: A tu zacznie się zabawa. Bo na wysokość emerytury wpływa wiele czynników. To jak gotowanie zupy – dodasz za dużo soli, a cała potrawa się zepsuje. Przykłady?
- Składki: Im wyższe składki, tym wyższa emerytura. Proste, jak drzwi do stodoły. Ale to nie tylko wysokość składek, ale i ich regularność. Przerwy w opłacaniu składek to jak dziura w garnku.
- Okres składkowy: Czyli ile lat "odkładałeś na starość". To jak z oszczędzaniem na dom – im dłużej oszczędzamy, tym lepszy efekt. Ale czas leci jak wariat.
- System emerytalny: A tu już wkraczamy w świat tajemnic i zmiennych przepisów. To jak gra w ruletkę – nigdy nie wiemy, co się wydarzy.
Podsumowując: 6300 zł to taki "punkt odniesienia", ale rzeczywistość może być zupełnie inna. To jak szukanie igły w stosach siana – trudne, ale możliwe. A ja w tym czasie idę się napić herbaty – bo te liczebki mnie już bolą w głowie.
Dodatkowe informacje (bo jak się nie podzielę swoją mądrością, to kto się podzieli?): Moja siostra Iwona (lat 47, kierownik działu kadr w dużej firmie) mówiła, że w jej doświadczeniu kluczowa jest konsultacja z doradcą finansowym. Ponoć to jak mieć GPS-a na drodze do wymarzonej emerytury. Bo same liczbki to za mało.
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.