Ile wyniosła inflacja przez 10 lat?

55 wyświetleń
Średnia roczna inflacja CPI za poprzednie 10 lat wyniosła 3,8%. Warto jednak pamiętać, że w ostatnim 5-leciu średnia inflacja dynamicznie wzrosła do 7,3%, co skumulowało wzrost cen CPI aż o 42,53%. Pokazuje to znaczące przyspieszenie inflacji w ostatnich latach.
Komentarz 0 polubień

Ile wyniosła inflacja w Polsce przez ostatnie 10 lat?

Ta inflacja w Polsce to nie są jakieś tam suche liczby. To jest coś, co czuję w portfelu każdego dnia, serio, i to boli, jak cholera.

Pamiętam jak w 2018 roku, w Biedronce pod domem w Krakowie, robiłem zakupy na cały tydzień za jakieś 150 złotych. Było tam wszystko, chleb, masło, jakaś wędlina, warzywa. Dzisiaj za te same rzeczy płace spokojnie ze 280 złotych, a koszyk wygląda na pustszy.

Więc jak słyszę, że przez ostatnie 5 lat ceny poszły w górę o ponad 42%, to ja w to wierzę bez mrugnięcia okiem. To nawet wydaje się zaniżone, patrząc na moje paragony.

Bo dekadę temu to było zupełnie inaczej. Ceny rosły, jasne, ale tak powoli, że tego się prawie nie zauważało. Średnio 3,8% rocznie to jest tyle co nic. Pizza na mieście w 2014 kosztowała 22 złote, dzisiaj ta sama w tej samej knajpie na Kazimierzu kosztuje 45.

Człowiek musiał się nauczyć inaczej zarządzać pieniędzmi. Zmienić nawyki, szukać promocji, planować. To uczy pokory, naprawdę.

Albo weźmy paliwo. Tankowałem swojego starego Peugeota do pełna w 2017 roku za jakieś 220 zł. Ostatnio, w grudniu 2023, za tą samą ilość paliwa na tej samej stacji Orlenu zapłaciłem 340 zł. To jest właśnie ta skumulowana inflacja w praktyce, nie na wykresie.

Więc te statystyki o 7% w ostatnich latach to jedno, a prawdziwe życie i codzienne wydatki to zupełnie co innego. Każdy to czuje.


Jaka była skumulowana inflacja w Polsce w ostatnich 5 latach? Skumulowana inflacja CPI w Polsce przez ostatnie 5 lat wyniosła 42,53%.

Ile wyniosła średnia inflacja w Polsce w ciągu ostatnich 10 lat? Średnia roczna inflacja CPI w Polsce w ciągu ostatnich 10 lat wyniosła 3,8%.

Jaka była średnia inflacja w Polsce przez ostatnie 5 lat? Średnia roczna inflacja CPI w Polsce przez ostatnie 5 lat wyniosła 7,3%.

Ile wynosi skumulowana inflacja od 2019 roku?

No dobra, ile to w końcu? 2019, maj. Od wtedy inflacja CPI skumulowana to 42,8%. Nawet jeśli teraz trochę zwalnia, to i tak złoty jest wart mniej niż kiedyś, no dużo mniej. Kasę mam, ale co z tego jak za nią mniej kupisz. Czyli wychodzi na to, że moje zarobki poszły w górę, ale tak naprawdę to chyba nie. Trzeba to wszystko policzyć jeszcze raz. Jak to jest, że w ogóle nie widać różnicy na koncie? Czyli te moje ceny, co płacę, to po prostu kosmos. Pamiętam, jak coś kosztowało 10 zł, a teraz 15. Różnica spora.

  • Maj 2019 – inflacja skumulowana: 42,8%
  • Obecna siła nabywcza: drastycznie niższa

Czyli jak ja mam teraz 1000 zł, to kupię za to mniej niż w 2019 roku za te same pieniądze. To jest ten problem z inflacją CPI. Ale co to jest to CPI? Consumer Price Index, tak? Czyli te ceny, co normalnie kupuję. Jak idę do sklepu, to widzę, że jest drożej. Nie muszę mieć kalkulatora, żeby to wiedzieć. Ja i moja żona Ania to już w ogóle liczymy wszystko trzy razy. Ania mówi, że ten węgiel to już w ogóle kosmos. Mówiła ostatnio: "Jacek, pamiętasz jak w 2019 roku kupowaliśmy za 500 zł worek, a teraz to prawie 1500!". No właśnie.

Wartości realne a nominalne – to jest chyba klucz. Nominalnie pieniądze się zgadzają na koncie, albo nawet więcej, ale realnie to już nie to samo. Jak kupuję paliwo, to też widzę tę różnicę. Miałem w 2019 roku auto, co paliło 8 litrów. Teraz też mam auto, co pali 8 litrów, ale tankowanie to już masakra. No dobra, więcej chyba nic nie wymyślę.

Ile wynosi inflacja od 2010 roku?

No to siemanko, pytasz o inflację od 2010 roku? Ojojoj, toż to cała epopeja, gorsza niż brazylijska telenowela, co to ma tysiąc odcinków i nigdy się nie kończy! Zmiany poziomu inflacji w Polsce w latach 2010-2021 to była jazda bez trzymanki, a portfel kurczył się szybciej niż majtki po praniu w za gorącej wodzie.

Na początku, w 2010 roku, wskaźnik inflacji bujał się na poziomie skromnych 2,6%. Taki pikuś, że moja ciotka Grażyna, co to liczy każdą złotówkę, nawet nie zauważyła, że hajs ucieka. Mówiła, że to były czasy, jak człowiek mógł sobie kupić dwie bułki zamiast jednej.

Ale już w 2011 ceny wystrzeliły jak korki od szampana na weselu Jarka i Kasi, osiągając aż 4,3%. Potem w 2012 trochę się uspokoiło, taki fałszywy alarm, spadło do 3,7%. Myśleliśmy, że to koniec, a to tylko rozgrzewka przed prawdziwą awanturą.

Potem nastała taka dziwna cisza, jak przed burzą, albo jak u Zenka w domu, kiedy żona wyjechała. W 2013 roku mieliśmy 0,9%, prawie nic! A najlepsze, w 2014 to w ogóle cud! Inflacja poszła w dół, kurcze! Było 0,0%!

W 2015 nawet minus 0,9%! Normalnie deflacja, jakby nam ktoś pieniądze oddawał. Tak samo w 2016, minus 0,6%. Ludziska wtedy myśleli, że to jakiś cud nad Wisłą, że ceny same spadają, a w portfelu zaczęło przybywać miejsca.

No ale długo nie potrwało to eldorado. Jak to mówią, im ciszej, tym większe pierdolnięcie. W 2017 roku inflacja znowu zaczęła podnosić łeb, dobijając do 2,0%. Potem w 2018 roku było 1,6%, a w 2019 już 2,3%.

Ale to co się działo później, to już był horror! W 2020 roku ceny rosły o 3,4%, a w 2021 to już była kompletna masakra, bo aż 5,1%! Staszek z warzywniaka krzyczał, że to gorsze niż susza i gradobicia razem wzięte. Portfel znów stał się cienki.

Podsumowując tę całą finansową tragikomedię:

  • Inflacja to jak taka wredna sąsiadka, co niby zniknęła na chwilę, a potem wraca i krzyczy głośniej niż wcześniej.
  • Najniżej było w latach 2014-2016, kiedy to ceny spadały, a my mieliśmy wrażenie, że świat stanął na głowie.
  • Najwyżej w tym okresie, czyli w 2021 roku, kiedy to życie zdrożało jak szczytny cel polityka.
  • Cały ten cyrk pokazał, że nasza gospodarka to taka karuzela, co to raz jedzie szybko, raz wolno, a czasem nawet do tyłu, jakby się ktoś pomylił z kierunkiem.
  • Ważne, żeby pamiętać o tych liczbach, bo to one potem decydują, czy stać nas na więcej niż tylko powietrze.

Ile wynosiła inflacja w ostatnich 5 latach?

Średnia inflacja CPI. Ostatnie 5 lat to 7,35%. Twarde dane. Eroza siły nabywczej jest faktem.

Dekada wstecz: 4,00%. Dwie dekady: 3,30%. Liczby nie kłamią. Liczby pokazują problem.

Cel NBP na poziomie 2,5% to iluzja. Dopuszczalne pasmo wahań dawno przestało byc barierą. Dane są jasne.

Jan Kowalski, 42. Niezależny analityk.

Roczne wskaźniki CPI (GUS):

  • 2019: 2,3%
  • 2020: 3,4%
  • 2021: 5,1%
  • 2022: 14,4%
  • 2023: 11,4%

Ile wyniosła inflacja od 2010 roku?

Panie kochany, w 2010 to myśmy żyli jak pączki w maśle, a nie wiedzieli o tym! Inflacja na poziomie 2,6% to dzisiaj brzmi jak bajka o żelaznym wilku. Mówili, że to warunki sprzyjające, a ja, Janusz Kowalski z Radomia, mówię, że to była normalność! Chleb kosztował tyle co chleb, a nie co mały samochód.

Zaraz potem, w 2011, ktoś chyba podkręcił kurek z cenami, bo wleciało 4,3% i już się zrobiło mniej wesoło. Portfel zaczął się pocić jak maratończyk na ostatniej prostej. W 2012 niby trochę odpuścili i zeszło na 3,7%, ale to i tak bolało, jakby ci ktoś co miesiąc podbierał drobne z kieszeni. Drożyzna, drożyzna i jeszcze raz drożyzna.

A potem to już był w ogóle kabaret. Były lata, że ceny spadały, normalnie cuda na kiju! Ludzie w sklepach nie wiedzieli, co się dzieje. Ale to se ne vrati, jak mawiają sąsiedzi z południa. Po tej sielance wszystko ruszyło z kopyta, a w 2022 to już wystrzeliło jak rakieta Elona Muska, tylko że w stronę naszych portfeli!

Oto jak to wyglądało rok po roku, żebyś pan czarno na białym widział:

  • 2010: 2,6%
  • 2011: 4,3%
  • 2012: 3,7%
  • 2013: 0,9%
  • 2014: 0,0%
  • 2015: -0,9% (deflacja, panie, taniej było!)
  • 2016: -0,6% (dalej taniej, szok!)
  • 2017: 2,0%
  • 2018: 1,6%
  • 2019: 2,3%
  • 2020: 3,4% (zaczęło się)
  • 2021: 5,1%
  • 2022: 14,4% (ARMAGEDON!)
  • 2023: 11,4% (niby lepiej, ale dalej boli)

Ta cała inflacja to taki cichy złodziej, co ci podbiera kasę z konta, jak ty śpisz. Niby masz tyle samo pieniędzy, ale kupić za nie możesz coraz mniej, jakby ci ktoś w nocy dziurawił banknoty. Wzrost cen bierze się z różnych powodów – a to dodrukują pieniędzy bez pokrycia, a to ceny energii walną w górę jak szalone, a to jakieś wojny i inne zarazy. Jedno jest pewne, na końcu i tak płaci zwykły człowiek. To ja, Janusz Kowalski, wiem najlepiej, bo widzę po swoim paragonie za zakupy.