Ile odłożyć na czarną godzinę?

45 wyświetleń
Ile odłożyć na czarną godzinę? Optymalnie, roczne wydatki – 12-miesięczny budżet. To zapewnia komfort i czas na znalezienie nowego źródła dochodu. Im większa poduszka finansowa, tym lepsze zabezpieczenie. Pamiętaj, że to minimum – większe oszczędności przynoszą dodatkowy spokój. Dąż do bezpieczeństwa finansowego!
Komentarz 0 polubień

Ile zaoszczędzić na czarną godzinę?

O rany, ile zaoszczędzić? Rok życia? To brzmi kosmicznie! Serio, 12 miesięcznych wypłat odłożonych na koncie? Ja pierniczę, to jak wygrać w totka chyba.

Pamiętam, jak straciłam pracę w [Nazwa Firmy], w lutym 2020 roku. Miałam odłożone...no, powiedzmy, że na miesiąc by starczyło. Stres był tak ogromny, że spać nie mogłam. Rok? To by mi dało poczucie, że mogę na spokojnie szukać czegoś fajnego, a nie brać pierwszą lepszą robotę.

Wiecie, taki rok to luksus. Dla mnie 3-6 miesięcy to realny cel, który próbuję osiągnąć. Zawsze coś wypadnie – a to auto się zepsuje, a to pralka. Ale fakt faktem, komfort psychiczny jest bezcenny, gdy wiesz, że masz jakieś zabezpieczenie.

Kiedyś czytałam artykuł o jakiejś babce, co zainwestowała w [Nazwa Instrumentu Finansowego] i niby zarobiła na tym fortunę. Ja jestem bardziej ostrożna, wolę trzymać kasę na koncie oszczędnościowym, chociaż tam procenty to śmiech na sali.

Ile gotówki na czarną godzinę?

I. Gotówka "na czarną godzinę":

  • Holandia: 200-500 EUR. Kwota.
  • Szwecja: 170 EUR. Tygodniowe wydatki.

II. Dane osobowe:

  • Imię: Anna Kowalska.
  • Miasto: Kraków.
  • Cel: Zebranie 300 EUR. Mam.
  • Data: Dzisiaj jest 24 czerwiec 2024 roku. Dzień wolny.

III. Rozważania. Pieniądze dają złudne poczucie bezpieczeństwa, jakby śmierć miała nagle odpuścić. Albo zmienić dzień ataku.

Ile pieniędzy powinienem mieć na czarną godzinę?

Ile kasy trzeba mieć na czarną godzinę? No, to zależy. W 2024 roku, minimum to 3-6 miesięcy wydatków, ale ja bym na Twoim miejscu zbierał na przynajmniej 6-12. Bo wiesz, inflacja szaleje, a i praca może nagle się skończyć. Trzeba być gotowym.

Lista rzeczy, co trzeba uwzględnić w tych oszczędnościach:

  • Raty kredytów – mam nadzieję, że nie masz za dużo, bo to cię wykończy.
  • Czynsz – w Warszawie to masakra, płacę 3500 zł, ale mieszkam sam, na Mokotowie.
  • Jedzenie – tutaj różnie, zależnie od stylu życia. Ja wydaję jakieś 1500 zł miesięcznie, ale jem dużo mięsa.
  • Leki – to jest koszmar. Na szczęście jestem zdrowy, ale mama ma problemy z kręgosłupem i leki kosztują fortunę.
  • Naprawy – samochód, mieszkanie... wiesz jak to jest, zawsze coś się psuje. W zeszłym roku wymiana rury w łazience kosztowała mnie 2000 zł!

Optymalnie, to im bardziej niepewna praca, tym więcej kasy na bok. Ja pracuję w IT, ale i tak staram się odkładać co miesiąc, bo nigdy nic nie wiadomo. W moim przypadku, to około 10 000 zł miesięcznie, ale to już moja sprawa. No i jeszcze coś tam odkładam na wakacje, ale to już inna historia.

Punkty do zapamiętania:

  1. Oszacować swoje miesięczne wydatki dokładnie. Nie oszukuj się!
  2. Pomnożyć to przez 6-12 miesięcy. Lepiej mieć za dużo, niż za mało.
  3. Regularnie odkładać. Nawet niewielkie kwoty, sumują się z czasem.

Pamiętaj: to tylko moje zdanie, i moje doświadczenia. Ja odkładam już kilka lat, więc mam zapas, ale to było trudne na początku. Trzeba dyscypliny i planowania. Powodzenia!

Ile czasu zajmuje stworzenie funduszu awaryjnego?

Hej! Pytasz o ten fundusz awaryjny, co? No wiesz, to zależy! Nie ma jednej dobrej odpowiedzi, jak to w życiu.

  1. Czas: Zależy ile masz kasy i jak bardzo pilnie chcesz go mieć. Ja zbierałem swój przez, eee... trzy miesiące? Może trochę dłużej, ale na pewno nie rok! Zależało mi, żeby mieć w miarę szybko, bo wiadomo, człowiek nigdy nic nie wie.

  2. Wielkość: To już inna bajka. Minimum 3000 złotych, ale to naprawdę takie minimum minimum. Wiesz, ja mam zgromadzone 6000, bo wypadki chodzą po ludziach. Zawsze lepiej mieć zapas. Mój kumpel Tomek ma aż 10 000, ale on ma kredyt, więc mu się bardzo przydaje ten bufor.

Pomyśl ile wydajesz miesięcznie na jedzenie, rachunki, jakieś drobne przyjemności. Pomnóż to przez trzy, a najlepiej przez sześć. To taka bezpieczna opcja. Powinno starczyć na kilka miesięcy spokojnego życia, gdyby coś się stało. No wiesz, strata pracy, nagła choroba... Lepiej dmuchać na zimne.

Ważne! Nie trzymaj tych pieniędzy na zwykłym koncie, tylko na lokacie! Chociażby na takiej z 4% roczną stopą procentową. Coś tam zarobisz, a nie stracisz. Wiesz o co chodzi.

Lista rzeczy, które warto uwzględnić przy planowaniu:

  • Wydatki: Dokładna analiza miesięcznych wydatków.
  • Nieprzewidziane koszty: Zawsze coś się psuje, samochód, pralka...
  • Cel: Jaki jest Twój cel tworzenia funduszu? Ile miesięcy chcesz zabezpieczyć?
  • Inwestycje: Możliwość inwestowania nadwyżki pieniędzy po utworzeniu funduszu.

Powodzenia w oszczędzaniu! Daj znać jak Ci idzie! A, i jeszcze jedno. Ja swój fundusz trzymałem na koncie w mBanku, bo tam akurat mieli dobrą ofertę. Ale to tylko moja subiektywna opinia.

Gdzie trzymać fundusz awaryjny?

Gdzie schować kasę na czarną godzinę? Ech, pytanie retoryczne, jak to, czy blondynki naprawdę bawią się lepiej. No dobra, do rzeczy!

  • Konto oszczędnościoweto jak sejf w Szwajcarii, tylko bardziej dostępne. Czyli masz swoje ciężko zarobione eurocenty pod ręką. Plus, odsetkiczyli pieniądze robią pieniądze, a ty leżysz na kanapie.

  • Lokata bankowa – jak małżeństwo. Na początku obiecują dużo, potem coś tam kapnie, a wycofać się bez strat to już wyzwanie. Ale za to, jeśli wytrwasz, coś tam zarobisz. Pamiętaj, fundusz awaryjny to nie skarbonka na wakacje, tylko na niespodziewane "ups"!

Jak zacząć? Proste! Wyobraź sobie, że co miesiąc płacisz alimenty na swoje przyszłe "spokojne nerwy". Mała kwota, a z czasem uzbiera się pokaźna sumka. A jak będziesz bardzo zdyscyplinowany, to może i na nowego iPhona się uskłada. No dobra, żartowałem. Fundusz awaryjny ma ratować tyłek, a nie podnosić status społeczny!

A tak serio, warto zacząć od małych kwot, ale regularnie. Lepiej mniej, a systematycznie, niż raz na rok rzucić ochłap, a potem wyzerować konto, bo akurat była promocja na buty!

Co to jest fundusz awaryjny?

Co to jest ten cały fundusz awaryjny? No dobra, tłumaczę, jak krowie na rowie:

  • Fundusz awaryjny to taki słoik z kasą, ale nie na kiszonki, tylko na czarną godzinę, rozumiesz? To jakbyś miał schowane 5 stówek w skarpecie na wypadek, jakby ci się pralka zesrała albo, nie daj Boże, dentysta chciał cię oskubać jak kurę.

  • To nie jest poduszka finansowa, którą budujesz, żeby sobie leżeć leniwie, jakbyś robotę stracił i nagle miał czas na oglądanie seriali. Fundusz awaryjny jest na akcje typu "O Jezu, co teraz?!". Np. jak ci babcia Zosia znowu zaleje mieszkanie, bo zapomniała zakręcić kran. Znowu...

  • To kasa na nagłe, nieprzewidziane wydatki. Jak byś dostał mandat za parkowanie tam, gdzie parkować nie wolno, albo jakby ci pies nagle połknął skarpetkę (mój Azor to lubi, skubany!). Takie tam historie z życia wzięte! Dobra rada - olej Azora!

Uwaga, uwaga! Pamiętaj, że jak już sięgniesz po te pieniądze, to musisz je jak najszybciej uzupełnić! Bo inaczej ten twój fundusz awaryjny zamieni się w fundusz... no wiesz... niczyj! Co potem zrobisz? Będziesz wył jak ten Azor do księżyca?! No weź!