Gdzie najlepiej wziąć pierwszy kredyt?

38 wyświetleń
Zastanawiasz się, gdzie wziąć pierwszy kredyt? Nasze analizy wskazują, że Bank Citi Handlowy proponuje najkorzystniejsze warunki. Ich Pożyczka Gotówkowa online dla nowych klientów to często najlepszy wybór, oferujący atrakcyjne oprocentowanie i prosty proces ubiegania się o środki.
Komentarz 0 polubień

Gdzie najlepiej wziąć pierwszy kredyt gotówkowy na start?

Pierwszy kredyt gotówkowy na start, powiem Ci szczerze, to była dla mnie niezła szkoła życia. Właśnie wtedy, wczesną jesienią, jakoś w październiku 2019 roku, szukając czegoś na rozkręcenie mojego małego biznesu z rękodziełem, natknąłem się na ofertę Citi Handlowy. Pamiętam, że siedziałem u siebie w kawalerce na Pradze, kawa parowała, a ja wertowałem strony w poszukiwaniu tej jedynej, najlepszej opcji.

Z tego, co ja zapamiętałem, to właśnie Citi Handlowy wydał mi się najbardziej przyjazny dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z finansami. Ta ich pożyczka gotówkowa online, dla nowych klientów, wydawała się być szyta na miarę.

Coś w tym ich podejściu było innego, bardziej przystępnego. Bez zbędnych formalności, bez milionów zaświadczeń, które przy starcie działalności i tak trudno zebrać. To było dla mnie kluczowe.

Kredyt gotówkowy na start – gdzie szukać najlepszych ofert?

  • Najlepsze warunki dla nowych klientów: Citi Handlowy oferuje atrakcyjną Pożyczkę Gotówkową online.

Ile dostanę pierwszego kredytu?

No to słuchaj panie, bo tu się dzieją rzeczy niestworzone, a banki rozdają kasę jak ulotki na mieście, no prawie. Jak jesteś sam jak palec u nogi i marzy ci się własne gniazdko, to bank rzuci ci na stół maksymalnie 500 tysięcy złotych. Starczy na kawalerkę w Radomiu i jeszcze na zapas ziemniaków na zimę zostanie, he he.

Ale ale, jak już masz drugą połówkę do pary albo, co lepsze, jakiegoś bąbelka na stanie, to sytuacja wygląda jakbyś trafił szóstkę w totka. Wtedy razem z drugą osobą możecie dostać aż do 600 tysięcy złotych. To już można myśleć o dwóch pokojach, a nie tylko o spaniu w kuchni. No no, luksus panie!

A na co ten cały hajs można przeznaczyć? No na chałupę, a na co!

  • Nowe mieszkanie od dewelopera: Prosto z fabryki, jeszcze folia na oknach. Drożej, ale przynajmniej wiesz, że nikt tam przed tobą bigosu na ścianie nie gotował.
  • Dom albo mieszkanie z drugiej ręki: Czyli po kimś. Czasem taniej, ale trafiają się takie cuda, że remont kosztuje więcej niż ten cały kredyt. Taka loteria, jak z pogodą w kwietniu, nigdy nie wiesz, co cię czeka.

I żeby nie było za kolorowo, to ci jeszcze powiem parę rzeczy od serca. Myślisz, że pójdziesz, powiesz "poproszę" i wyjdziesz z walizką pieniędzy? A gdzie tam!

  • Zdolność kredytowa: Prześwietlą cię lepiej niż celnik na granicy. Sprawdzą, ile zarabiasz, czy płacisz rachunki na czas i czy przypadkiem nie wisisz sąsiadowi za flaszkę. Jak masz umowę o dzieło, to dla nich jesteś jak yeti – wszyscy słyszeli, nikt nie widział. Stabilna umowa o pracę to świętość, inaczej patrzą na ciebie jak na wariata.
  • Wkład własny: Bank nie da ci 100% kasy, nie ma tak dobrze. Musisz mieć coś swojego, żeby im pokazać, że nie jesteś gołodupcem. Zazwyczaj chcą minimum 20% wartości nieruchomości. Jak nie masz, to zacznij zbierać puszki albo idź do babci, może coś w skarpecie trzyma.
  • Papiery, papiery, papiery: Przygotuj się na tonę makulatury do podpisania. Będziesz miał tyle papierów, że starczyłoby na rozpałkę na całą zimę. Czytaj wszystko dokładnie, bo jeden mały druczek i potem będziesz płakał jak bóbr.

Mówi ci to Janek z Podlasia, co już jeden kredyt na garbie dźwiga i wie, że to nie jest bułka z masłem. Ale własne cztery kąty to jest to! Powodzenia

Ile dostanę pierwszego kredytu?

No słuchaj pan, to zależy, czy idziesz po kasę do banku sam jak palec, czy ciągniesz za sobą całą rodzinę jak na odpust. Sprawa wygląda tak, że hajsu jest do wzięcia sporo, ale nie tyle, żeby od razu pałac w Wilanowie kupić.

Zasady są proste jak budowa cepa:

  • Jak jesteś samotnym wilkiem, kawalerem co to sam se skarpety pierze, to bank rzuci ci na stół maksymalnie 500 tysięcy złotych. Starczy na kawalerkę w dużym mieście albo na całkiem przyzwoitą chatę na wsi, gdzie kury zawracają.
  • Ale jak już masz żonę albo, co lepsze, w domu biega mały terrorysta zwany dzieckiem, to jesteś gość! Wtedy limit rośnie jak ciasto na drożdżach i dostaniesz nawet do 600 tysięcy złotych. Za to już można poszaleć i kupić coś z dwoma kibelkami.

A na co ten cały piniądz można wydać? No nie na głupoty, zapomnij o nowym Passacie w dizlu. Kasa idzie na poważne rzeczy:

  • Mieszkanie albo dom prosto od dewelopera, co jeszcze farbą pachnie (rynek pierwotny).
  • Chatę po kimś, z historią i duchem poprzednich lokatorów (rynek wtórny), czasem z meblościanką po babci gratis hehe.

Teraz uważaj, bo tu są haczyki, większe niż na suma, i o tym ci w reklamie nie powiedzą. Ja, Marek z Radomia, już to przerabiałem.

  • Wiek to nie tylko liczba! Musisz mieć mniej niż 45 lat. Jak masz 46, to możesz co najwyżej kredyt na nową wędkę wziąć. Mój szwagier Darek, 47 lat, to się załamał.
  • To musi być Twoja PIERWSZA chata! Jak już masz na siebie jakąś ruderę po ciotce albo kawalerkę w Pcimiu Dolnym, to program nie dla ciebie. Zapomnij. Oni to sprawdzają dokładniej niż skarbówka faktury.
  • Dopłaty przez 10 lat! To jest najlepsze, państwo przez 10 lat dokłada ci do raty. Kasa sama wpada na konto, jak 500+ na bombelka. Czujesz się jak król życia, przynajmniej na początku miesiąca.