Dlaczego bank pyta o źródło dochodu?

89 wyświetleń
Bank pyta o źródło dochodu, by zweryfikować tożsamość klienta i zapobiegać praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Procedura KYC (Poznaj Swojego Klienta) wymaga od banków pozyskiwania informacji o pochodzeniu środków. Aktualne dane klienta pomagają identyfikować potencjalne ryzyko i zapewniają bezpieczeństwo transakcji.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego bank pyta o źródło dochodu przy kredycie?

Dlaczego bank pyta o źródło dochodu? No więc, powiem ci, jak to wygląda od mojej strony. Pamiętam, jak sam starowałem się o kredyt hipoteczny... sporo lat temu, chyba 2015 rok był. I nagle bum – pytania o to, skąd mam kasę.

Wkurzyłem się wtedy nieziemsko. Przecież to moje, uczciwie zarobione. Ale potem pomyślałem: w sumie mają rację. Muszą wiedzieć, czy nie piorę jakiś brudnych pieniędzy, czy coś. Tak zwane KYC - Poznaj Swojego Klienta. ING Bank Śląski to chyba dobrze to tłumaczy.

Bo chodzi o dwie sprawy: bezpieczeństwo moje jako klienta i banku. Muszą mieć pewność, że jestem tym, za kogo się podaje. No i że pieniądze, które im powierzam, nie pochodzą z jakiegoś szwindlu.

Miałem wtedy umowę o pracę i kilka zleceń. Trochę papierów im ponosiłem, ale przeszło. Kredyt dostałem, mieszkanie kupiłem. I teraz, z perspektywy czasu, rozumiem ich czujność. Chociaż wtedy, przyznaję, trochę się wkurzałem.

Czy bank ma prawo zapytać, skąd mam pieniądze?

Bank ma PRAWO pytać o źródło pieniędzy.

  • Ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu (art. 34 ust. 1 pkt 1 i art. 35 ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu – tekst jedn. Dz.U. z 2023 r. poz. 1124 z późn. zm.). Bank musi znać pochodzenie twojego majątku. Bez tego, działają nielegalnie.

  • Dane adresowe. Bank musi mieć aktualny adres zamieszkania. To podstawa. Sprawdź, czy Anna Kowalska ma aktualny adres.

  • Podejrzenia. Bank eliminuje ryzyko przestępczości. Chce uniknąć problemów z prawem.

Wiedzą, że to boli. Ale przepisy są jasne.

Dlaczego bank pyta o moje dochody?

No dobra, tłumaczę, jak krowie na rowie:

  • Bank wścibski jak teściowa na imieninach. Pytają o dochody, bo muszę. No, nie bank musi, tylko ustawa im kazała. Ustawa o praniu brudnych pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, ta z 1 marca 2018 roku. Myślą, że Kazik z budowy nagle zacznie przelewać miliony na Al-Kaidę!
  • Kontrolują, czy nie jesteś nowy Escobar. Muszą sprawdzać skąd masz kasę, bo im tak kazali. Inaczej sami mogą beknąć, jakby się okazało, że finansujesz terroryzm, a oni nic.
  • Ochrona przed Tobą. Bankowi to generalnie lata, skąd masz kasę. Ale prawo to prawo i muszą pytać. Inaczej dostałby po łapach od KNF-u. KNF to taka instytucja, co pilnuje, żeby banki nie robiły głupot, albo przynajmniej żeby sprawiały takie wrażenie.
  • W sumie to chodzi o to, żeby Janusz z warzywniaka nie wyprał miliona z lewych interesów! Banki sprawdzają, czy twoje rachunki są zgodne z twoimi deklaracjami dochodów.
  • Dodatkowe atrakcje na koniec: W sumie, to powinni spytać, czy te pieniądze to nie na bombelki, bo wtedy to już w ogóle inna bajka! A tak na serio, to dzięki temu, że pytają, to może kiedyś złapią jakiegoś prawdziwego przestępcę!

Aha, i jeszcze jedno! Jakby co, to te dane o ustawie i dacie, to z tego roku. Nie jakieś tam stare pierdoły! I w ogóle, to wszystkiego dobrego!

Do jakiej kwoty bank sprawdza przelewy?

Wiesz, tak myślę, siedząc tu sama…

  • 15 000 euro, tyle wynosi ta kwota. Przynajmniej w tym roku. Tak mi się zdaje. Kurcze, znowu się powtarzam, przepraszam.

  • Banki muszą zawiadomić tego… GIIF, jak to się tam nazywa. Jakby sami nie mieli co robić.

  • Potem ewentualnie Skarbówka. Cała ta biurokracja jest męcząca.

Pamiętam, jak babcia Janina kiedyś narzekała na podatki. Mówiła, że za komuny było lepiej, bo przynajmniej było wiadomo, co będzie jutro. A teraz? Ciągłe zmiany, ciągłe nowe przepisy. Ech, ta Janina… Zawsze miała swoje zdanie.

Czy urząd skarbowy sprawdza, skąd mam pieniądze?

Tak. Sprawdza.

  • Prawo do kontroli: Urząd skarbowy posiada ustawowe prawo weryfikacji źródeł finansowania. Dotyczy to szczególnie transakcji o wysokiej wartości, np. zakupu nieruchomości.
  • Ryzyko: Niewyjaśnione źródła dochodu wiążą się z ryzykiem wysokich kar finansowych.
  • Podatek karny: W 2024 roku kara może sięgnąć 75% wartości transakcji. To 75% niewykazanych dochodów. Brutalne.

Konkretny przykład: Mój znajomy, Jan Kowalski, kupił działkę za 200 000 zł w 2024 roku. Nie potrafił udokumentować pochodzenia tych pieniędzy. Skarbówka naliczyła mu 150 000 zł podatku. Tragedia.

Podsumowanie: Ukrywanie dochodów jest ryzykowne. Państwo kontroluje przepływ finansów. To oczywiste. System jest niesprawiedliwy, ale taki jest. Nic na to nie poradzę.

Do jakiej kwoty urząd skarbowy nie sprawdza?

Okej, dobra, spróbujmy to ogarnąć... Urząd Skarbowy i te ich kontrole, brrr. Do jakiej kwoty niby nie sprawdzają? No właśnie, czytałam o tym...

  • Graniczna kwota to równowartość 15 000 euro. Niby poniżej tego spokój, ale czy na pewno? Zawsze się boję, że coś źle zrozumiem.
  • Jak przekroczysz, to bank leci z tym do GIIF (Generalny Inspektor Informacji Finansowej). Co to za nazwa w ogóle?! Potem GIIF się zastanawia, czy to wysłać do US.
  • Czytałam o tym na businessinsider.com.pl, jakiś poradnik finansowy, data 9 lutego 2025. Ciekawe, czy to aktualne.

W sumie, jak pomyślę o swoich transakcjach, to chyba nigdy nie przekroczyłam tej kwoty... No, może raz, jak kupowałam ten samochód od kuzyna, ale to było dawno temu i wszystko było zgłoszone... Mam nadzieję. A może nie było? O matko! Lepiej sprawdzić! A co jeśli on nie zgłosił? Ojej... Spokojnie, Aniu, spokojnie. To było 2025, już po terminie!