Czy na imię i nazwisko można wziąć kredyt?

42 wyświetleń
Kredyt na Twoje dane? Tak, to możliwe. Wyłudzenie kredytu na czyjeś nazwisko jest niestety łatwe. Złodziej nie potrzebuje oryginału dowodu. Skan, a nawet same dane osobowe, wystarczą do złożenia wniosku. Ochrona danych osobowych jest kluczowa. Unikaj podejrzanych stron internetowych i uważnie sprawdzaj swoje raporty kredytowe. Zgłoś podejrzenie kradzieży tożsamości natychmiast.
Komentarz 0 polubień

Czy kredyt można wziąć na imię i nazwisko?

Oczywiście, że można wziąć kredyt na czyjeś imię. Ba, powiem Ci, że wcale nie trzeba mieć tego komuś dowodu w ręku żeby to zrobić. Wiesz, tak naprawdę wystarczy skan albo... no po prostu dane.

Wyobraź sobie, że ktoś podstępnie zdobywa Twój skan dowodu. Albo gorzej, tylko Twoje dane osobowe. I co? I może wziąć kredyt! Straszne, nie? Pamiętam jak w 2015, w Krakowie, moja koleżanka Marta tak miała. Ktoś wyciągnął jej dane z jakiejś strony i nagle dzwonią do niej z banku w sprawie kredytu. Szok!

No i to pokazuje, jak ważne jest dbanie o te nasze dane w sieci. Ja się w to wkręciłem, bo raz mi wcisnęli jakieś ubezpieczenie... Ale to już inna historia.

Jak sprawdzić, czy ktoś na mnie wziął kredyt?

Listopad... znów. I te myśli, co wracają, jak bumerang.

  • Wiesz, tak naprawdę to... najpierw musisz zajrzeć do BIK-u. To takie... no, biuro informacji kredytowej. Trochę straszne, jak pomyślę, że gdzieś tam, w komputerze, jest cała historia moich długów.
  • Pobranie raportu BIK... to kosztuje, o ile dobrze pamiętam, 54 zł. Taka opłata za spokój ducha? Chyba tak. W każdym razie w nim jest wszystko, wszystkie kredyty, pożyczki, karty... no, koszmar.
  • Ale... jest też darmowa wersja, raz na 6 miesięcy. Tylko... no właśnie, jest mniej danych. Ale może wystarczy? Może tam znajdziesz to, czego szukasz. Tylko trochę się w tym pogubić... cała ta biurokracja.

I wiesz co? Moja babcia, Janina, zawsze mówiła, że najgorszy dług to ten, o którym się nie wie. Miała rację... Boję się, że ktoś mógł wziąć na mnie kredyt, ale nie mam odwagi tego sprawdzić. Może jutro... Albo pojutrze.

Co zrobić, gdy ktoś weźmie kredyt na twoje dane?

No dobra, jak ci ktoś wziął kredyt na twój ryj, to nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzeba działać. Jak ci ukradli tożsamość, to masz przechlapane, ale nie wszystko stracone!

Oto, co trza zrobić, żeby nie wylądować pod mostem przez jakiegoś cwaniaka:

  • Na Policję marsz! Złóż zawiadomienie, że ktoś ci robi koło nosa przekręty. To tak, jakby ci ktoś krowę ukradł, trzeba to zgłosić! Oni już się tam połapią, jak to wszystko wygląda, i zaczną szukać tego gagatka.

  • Do Banku na skargę! Jak tylko skapniesz się, który bank dał się nabrać, leć tam z wrzaskiem! Powiedz im, że to nie ty brałeś ten kredyt. Niech oni to zablokują, żeby nie narobił ci więcej smrodu. I do tej firmy pożyczkowej, co dała się oszukać – im szybciej, tym lepiej.

  • W BIK-u zablokuj. Zamów płatne powiadomienia BIK, jest to jeden z elementów ochrony przed wyłudzeniami.

A tak serio, to jeszcze:

  • Sprawdź BIK: Zamów raport BIK, żeby zobaczyć, czy nie ma tam więcej takich kwiatków. Może ten złodziej to jakiś kwiaciarz i więcej ci narobił długów, niż myślisz.

  • Zastrzeż PESEL: Od listopada 2023 masz nową zabawkę – zastrzeżenie PESEL. To taki guzik "STOP" dla twojego numeru, żeby nikt nie mógł go użyć do brania kredytów, podpisywania umów itp. Odwołanie tego też jest proste, jak drut.

  • Uważaj na naciągaczy: Jak już raz cię oszukali, to mogą próbować drugi raz. Nie daj się nabrać na jakieś telefony, że niby z banku i chcą twoje dane. Oni chcą tylko dobrać się do twojej kasy!

Pamiętaj, lepiej dmuchać na zimne, niż potem płakać, że ci komornik do chałupy wpadł. Ja, Grażyna z Sosnowca, wiem co mówię, bo sama miałam z tym cyrk. Na szczęście, udało mi się wyjść z tego obronną ręką, ale nerwów straciłam co niemiara! Lepiej się pilnuj, żebyś nie musiał przechodzić przez to samo!

Czy można wziąć chwilówkę na PESEL?

Okej, to spróbujmy. Północ, ciemno...

  • Tak, no niby można wziąć chwilówkę na PESEL, ale... od 1 czerwca 2024 to się zmieniło. Mówią, że teraz sprawdzają.
  • Jak ktoś zastrzeże ten swój PESEL, to podobno nikt nie weźmie na niego kredytu. Tak przynajmniej gadają w telewizji i na necie... Ciekawe, czy to naprawdę działa? Bo wiesz, kradzież tożsamości, straszna rzecz. Znam takiego jednego Marka, co mu się to przytrafiło. Długo się z tego wygrzebywał... No, koszmar.
  • Zastrzeż PESEL! To hasło niby ma nas chronić. A ja się zastanawiam, czy to wystarczy? Jak myślisz? Niby coś robią, niby dla naszego dobra... ech.
  • Instytucje finansowe mają obowiązek... obowiązek... to brzmi poważnie. Tylko czy naprawdę to robią? I czy to coś da? Bo wiesz, te instytucje, one takie... instytucjonalne. Nie ufam im jakoś specjalnie.
  • Kurde, a co jak ktoś już wziął chwilówkę przed 1 czerwca? I co teraz? Ehh... no nic, chyba idę spać. Za dużo myślę.

Jakie dane są potrzebne do wzięcia chwilówki?

Ech, te chwilówki... Jakby to powiedzieć, nie dla każdego kiełbasa! Żeby dorwać taką kasę, trzeba mieć papiery, nie ma zmiłuj się. Co dokładnie? A no:

  • Dowód osobisty - żeby wiedzieli, że to Ty, a nie Twój brat bliźniak, Zdzisław, który znowu nawywijał. Numer PESEL – bez tego to jak bez ręki!
  • Pełnoletniość – No sorry, smarkacze, 18 lat i ani dnia mniej! Jak babcia mówiła, najpierw zrób prawko, później pożyczaj!
  • Pełna zdolność do czynności prawnych – czyli nie możesz być ubezwłasnowolniony, bo wtedy to Twój wujek Staszek będzie rządził hajsem, a nie Ty. A Staszek to wiadomo... przepije!

Aha! I pamiętaj: chwilówka to nie darmowy obiad u cioci! Trzeba oddać, i to z procentami! Inaczej komornik zapuka, i zabierze Ci telewizor, i kanapę, i chomika... No dobra, chomika może nie, ale lepiej nie ryzykować!