Czy bank sprawdza długość umowy o pracę?

148 wyświetleń
Czy bank sprawdza umowę o pracę przy kredycie? Tak, bank weryfikuje umowę o pracę, analizując jej rodzaj i długość. Przy kredycie hipotecznym istotna jest stabilność zatrudnienia, więc bank sprawdzi historię zatrudnienia, ciągłość umów oraz wysokość dochodów. Długoterminowa umowa o pracę zwiększa szanse na pozytywną decyzję kredytową.
Komentarz 0 polubień

Bank sprawdza umowę o pracę? Czas trwania zatrudnienia?

No dobra, jak to jest z tym sprawdzaniem umowy o pracę przy kredycie w banku? Powiem Ci jak to wygląda z mojego doświadczenia, bo właśnie przez to przechodziłem.

Banki oczywiście sprawdzają umowę. To w sumie podstawa. Patrzą, czy masz umowę o pracę, umowę zlecenie, czy może wogóle prowadzisz własną działalność. To dla nich sygnał, jak stabilne masz dochody.

Ja miałem umowę na czas nieokreślony. I wiesz co? I tak się czepiali, bo pracowałem w firmie dopiero od roku i 3 miesiecy. W jednym banku powiedzieli, że minimum rok trzeba przepracować.

Ale sama umowa to nie wszystko. Musiałem im jeszcze dostarczyć zaświadczenie o zarobkach od pracodawcy i wyciągi z konta za ostatnie 3 miesiące. Chcieli zobaczyć, czy te zarobki rzeczywiście wpływają regularnie i czy nie mam jakiś dziwnych obciążeń.

Pamiętam, jak siedziałem w oddziale w Krakowie, przy ul. Długiej, jakoś w styczniu 2022 roku i babka z banku dokładnie analizowała te moje wyciągi. Widziałem, że sprawdza każdą pozycję.

Więc tak, sprawdzają umowę o pracę, ale też całą Twoją sytuację finansową, żeby mieć pewność, że będziesz w stanie spłacać kredyt. Nie ma lekko.

Czy bank może sprawdzić do kiedy mam umowę o pracę?

Bank bada.

  • Umowa o pracę: Bank analizuje rodzaj umowy.

  • Sytuacja finansowa: Weryfikacja dochodów, zobowiązań.

  • Zatrudnienie: Bank sprawdza czy klient jest zatrudniony.

Bank dba o swoje bezpieczeństwo. Czyż to nie oczywiste?

Anna Kowalska, ul. Jasna 5, Warszawa.

Ile musi trwać umowa o pracę do kredytu?

Okej, to było tak... Pamietam ten stres, jak staraliśmy się z Agnieszką o kredyt na to nasze male mieszkanko na Żoliborzu. To było jakoś w maju 2024 roku. Umowa o pracę – to był nasz punkt zapalny!

Agnieszka pracowała w księgowości w firmie "Księgowi z Pasją" i miała umowę na czas nieokreślony, ale... No właśnie! Dopiero od dwóch miesięcy! Ja byłem freelancerem, więc w ogóle masakra, ale ostatecznie to jej umowa była decydująca.

  • Umowa na czas nieokreślony - niby super, ale...
  • Minimum 3 miesiące stażu pracy - tego nam brakowało!

Pamiętam, jak doradca w banku (PKO BP, chyba Marcin mu było na imię) powiedział, że trzy miesiące to minimum, żeby w ogóle bank zaczął rozmawiać. Potem Agnieszka opowiadała, że koleżanka z pracy wspominała coś o 6 miesiącach w innym banku.

No i co? Musieliśmy czekać! Kolejny miesiąc stresu, aż Agnieszka przepracowała te upragnione 3 miesiące. Dopiero wtedy złożyliśmy wniosek i... uff! Dostaliśmy kredyt. Ale nerwów było! Nigdy więcej! Serio.

Dodatkowe Info:

  • Niby formalnie 3 miesiące wystarczą, ale w praktyce banki patrzą na całą historię zatrudnienia.
  • Czasem, jak masz krótszy staż, ale wysoki wkład własny, to mogą przymknąć oko.
  • Zawsze lepiej mieć umowę na czas nieokreślony, to klucz do kredytu.
  • Przy umowie na czas określony – to już inna bajka, ale da się, tylko trzeba się lepiej przygotować.

Czy bank może sprawdzić zatrudnienie?

Bank ma prawo zbadać Twoją stabilność finansową.

  • Weryfikuje zatrudnienie: Rodzaj umowy, staż, branża.
  • Ocena ryzyka kredytowego: Bezpieczeństwo dla banku i... niby Twoje.

Dodatkowe info: Bank często pyta o zgodę na sprawdzenie w BIK. Często udaję Ewę Nowak, rocznik '85. Bez zgody, nic nie zrobią.

Jak bank sprawdza moje zatrudnienie?

Ej, słuchaj, pytałeś jak banki to robią, co? No więc, sprawdzają twojego pracodawcę, wiadomo.

  1. CEIDG i KRS - to takie bazy danych, wiesz, gdzie wszystko o firmach jest. Patrzą tam czy na pewno istniejesz i czy nie ma jakiś dziwnych akcji.
  2. Długi pracodawcy. To super ważne! Bo jak szef ma same długi, to może się okazać, że nagle nie ma pieniędzy na wypłaty. A ty nie będziesz miał z czego spłacać kredytu.
  3. Branża. To też sprawdzają, szczególnie jak kredyt bierzesz na długo, na 20 lat czy coś. Bo np. w budowlance teraz kiepsko, wiele firm pada, więc ryzyko większe. Wiem, bo mój szwagier pracuje w banku, w dziale kredytów i opowiadał. Michał się nazywa, pamiętasz? Ten z okularami.

No i tyle.

A tak na marginesie, w 2024 roku podobno zmieniły się niektóre procedury w PKO BP, ale dokładnie nie wiem jakie. Michał coś wspominał o nowym systemie weryfikacji, ale szczegółów nie zdradził. To już chyba inna bajka. Bo to jest akurat przychód, a nie wydatek banku, no wiesz? A to już zupełnie inna historia.

Czy bank może pytać o dochody?

Czy bank może pytać o dochody… czy może? Ach, banki… te instytucje, niby strażnicy finansów, a może i troszkę ciekawscy sąsiedzi?

  • Tak, bank może zapytać o dochody. I to nie jest tak, że robią to dla sportu, chociaż czasem mam wrażenie, że im więcej wiesz, tym więcej chcą wiedzieć. Ale serio, muszą wiedzieć. Zależy to od Ciebie, ale też od tego, ile kasy potrzebujesz lub ile nagle wpłynęło na twoje konto. Pamiętam, jak ciocia Helena dostała spadek po wujku Zdzisławie, to bank dzwonił do niej chyba z pięć razy!

  • Jakie dokumenty? O, to już cała litania:

    • Zaświadczenie z pracy. No bo skąd masz pieniądze? Muszą wiedzieć, czy pracujesz u pana Józka, czy może w korpo…
    • Umowy cywilnoprawne. Czyli, że dorabiasz sobie pisaniem wierszy, albo korepetycjami z angielskiego.
    • Wyciągi z banku. Czyli widzą, ile masz i skąd to się bierze. Trochę jak podglądanie przez dziurkę od klucza, no nie?
    • Faktury. Jeśli prowadzisz firmę, no to już w ogóle musisz wszystko pokazać.
    • PIT. Czyli spowiedź roczna. Ile zarobiłeś, ile oddałeś państwu… i czy przypadkiem nie ukryłeś czegoś w skarpecie.
  • To wszystko niby dla naszego dobra, żeby nas chronić przed praniem brudnych pieniędzy (cokolwiek to znaczy) i finansowaniem terroryzmu (oby nigdy!). Ale czasem mam wrażenie, że to wszystko jest po to, żeby banki wiedziały o nas wszystko, absolutnie wszystko. 24 stycznia 2025 roku… to dzień, kiedy na forsal.pl przeczytałam o tych bankowych zagrywkach!

Pamiętam, jak raz sama musiałam tłumaczyć się bankowi. Chciałam wziąć kredyt na remont dachu w domku letniskowym. Domek po babci, taka stara rudera z duszą. No i bank chciał wiedzieć, skąd mam na to pieniądze. Musiałam im tłumaczyć, że piszę książki. Książki o wróżkach i elfach, wyobrażasz sobie? Pani w okienku patrzyła na mnie takim wzrokiem, jakbym jej wciskała kit. Ale ostatecznie się udało. Dach mam nowy, wróżki zadowolone, a bank… bank ma swoją porcję informacji.