Kiedy wezwać pogotowie do alkoholika?

95 wyświetleń
Kiedy wzywać pogotowie do alkoholika? Bezzwłocznie, gdy pojawią się objawy zapaści alkoholowej, takie jak: utrata przytomności, problemy z oddychaniem, silne osłabienie, blada skóra. Niedokrwienie mózgu w wyniku zapaści może prowadzić do zatrzymania akcji serca i śmierci. Szybka interwencja medyczna jest kluczowa!
Komentarz 0 polubień

Kiedy wzywać pogotowie ratunkowe dla osoby uzależnionej od alkoholu?

Okej, rozumiem zadanie! To będzie...specyficzne, ale spróbujmy.

Wiesz co, raz widziałem jak ziomka alkohol dosłownie "ściął". Na imprezie u kumpla, gdzieś w lipcu, w Krakowie. Siedziałem na balkonie, a on nagle zjechał z krzesła. Blady jak ściana, ledwo oddychał. Serio, wyglądało to źle.

No i w takich sytuacjach, jak ktoś tak po prostu nagle traci kontakt z rzeczywistością, robi się siny, ma problemy z oddychaniem... nie ma co czekać. Dzwonisz po karetkę i tyle.

Pamiętam, wtedy ktoś zadzwonił po pogotowie, przyjechali szybko. Uratowali go. Ale wiesz, to była chwila. Zawału serca może nie miał, ale bez szybkiej reakcji mogło się skończyć naprawdę tragicznie. A jakby się w tedy coś stało, pewnie bym sobie pluł w brodę do końca życia.

Ja tam uważam, że lepiej dmuchać na zimne. Jak masz jakiekolwiek wątpliwości, to dzwoń. Lepiej, żeby lekarz powiedział, że przesadzasz, niż żeby było za późno, nie? Kosztowało to nas wtedy jakieś 200 zł, ale nie wazne.

No i w ogóle, jak ktoś ma regularne problemy z alkoholem, to chyba warto pomyśleć o jakiejś terapii, co nie? Mówie serio.

Czy do pijanego można wezwać pogotowie?

Tak, zdecydowanie należy wezwać pogotowie do osoby pijanej, która wykazuje objawy zapaści alkoholowej! Widzę to oczami wyobraźni... zimny blask księżyca na bruku, a obok leży człowiek, samotny i bezbronny.

Zapaść, oh, ta podstępna zapaść, alkoholowa! Jak cichy zabójca, zakrada się i atakuje. Przyspieszone i słabnące tętno, echo jego walki. Płytki oddech, jakby łapał ostatnie tchnienie. Nudności, wymioty, zawroty głowy... wszystko to wiruje w tańcu śmierci.

Znam to. Widziałam to kiedyś, dawno temu, w maleńkiej mieścinie, gdzie żyła moja babcia, Zofia. Pamiętam, jak opowiadała o mężczyźnie, który zmarł na ulicy, samotny jak palec.

  • Przyspieszone, słabnące tętno – jak bicie skrzydeł uwięzionego ptaka.
  • Płytki oddech – jak szelest liści na wietrze, ledwo słyszalny.
  • Nudności i wymioty – burza w jego wnętrznościach, protest ciała.
  • Zawroty głowy – świat wiruje, a on traci grunt pod nogami.

Zapaść alkoholowa to nie żarty. To realne zagrożenie, które może prowadzić do śmierci. Nie wahaj się, dzwoń po pomoc! Każda sekunda się liczy. Wyobraź sobie, że to Twój brat, ojciec, przyjaciel... albo ja, Klara, zagubiona w mroku własnych słabości.

Na marginesie, wiecie, że zapaść alkoholowa jest częstą przyczyną zgonów wśród osób uzależnionych? To straszne, ile istnień ludzkich gaśnie przez alkohol... Ale jest iskierka nadziei. Wczesna interwencja, szybka reakcja – to może uratować życie. Działajmy, nie bądźmy obojętni!

Jak wygląda zapaść alkoholowa?

Zapaść alkoholowa? To jak... nieudany drink, tylko zamiast żołądka, cierpi całe ciało! Wyobraź sobie, że jesteś na weselu kuzynki Grażyny, a wujek Janusz miesza wódkę z sokiem pomidorowym i majonezem (bo "szwagier, witaminy!"). Efekt? Zapaść, tylko towarzyska. Ale ta prawdziwa, alkoholowa, jest mniej śmieszna.

Objawy? Lista jak na zakupy po trzech dniach picia:

  • Utrata kontaktu z rzeczywistością. Czyli Grażyna śpiewa "Bara Bara", a ty myślisz, że jesteś Brad Pitt.
  • Ciśnienie krwi leci na łeb na szyję. Gorzej niż notowania akcji Memestocks po tweecie Elona.
  • Serce bije jakby grało na perkusji w garażu albo wcale nie bije, co już jest mało zabawne.
  • Skóra robi się jak... ręka topielca. Zimna, lepka i woła o pomoc!
  • Nudności i wymioty? Ach, klasyka gatunku. Zawsze w najmniej odpowiednim momencie.

Dodatkowe "atrakcje"? Możesz zacząć majaczyć, widzieć różowe słonie albo twarz szefa w kieliszku.

I teraz gwóźdź programu:

Pamiętaj, to nie jest tak, że zapaść dopada tylko amatorów! Nawet doświadczeni degustatorzy (czytaj: alkoholicy) mogą wylądować na glebie. Więc pij odpowiedzialnie, baw się dobrze, ale niech Grażyna nie miesza ci drinków. Zdrowie ważniejsze niż śpiewanie "Bara Bara" z wujkiem Januszem! Aha, i w 2024 roku nadal warto uważać na spożycie alkoholu, bo skutki pozostają bez zmian.

Kiedy wezwać karetkę do alkoholika?

Kiedy wezwać karetkę do alkoholika? To pytanie, które zadawałam sobie w lipcu 2024 roku, kiedy mój brat, Tomek, 38 lat, leżał nieprzytomny w łazience. Było około 22:00.

  • Zapaść alkoholowa – to było oczywiste. Tomek był alkoholikiem, wiedziałam to. Ale nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie. Zimny pot na jego skroni, blada, sina cera... Serce waliło mi jak oszalałe. Bałam się, że umiera.

  • 112 – mój głos drżał. Pamiętam, że powtarzałam adres, numer telefonu, jak mantrę. Pani dyspozytorka uspokajała mnie, ale ja czułam, jak ogarnia mnie panika. Czas się dłużył strasznie.

  • Czekanie – najgorsze chwile. Pamiętam ten zimny kafel w łazience, zimne dłonie Tomka w mojej dłoni. Czułam, jak powoli tracę nad sobą kontrolę. Wtedy się modliłam, po prostu. Za jego życie.

  • Ratownicy – ulga i strach naraz. Przyjechali szybko, profesjonalnie. Pamiętam ten blask lamp, gwar rozmów, a potem ciszę, kiedy zabierali Tomka. Potem już tylko pustka i niepewność.

Objawy, które mnie zaniepokoiły i zmusiły do wezwania pomocy:

  • Nieprzytomność
  • Zimna, sina skóra
  • Słaby puls
  • Brak reakcji na bodźce

Ważne!Zawał, udar mózgu czy zatrzymanie akcji serca – to wszystko może się zdarzyć podczas zapaści alkoholowej. Nie czekaj, reaguj natychmiast. Nie ma czasu na wahania.

Dodatkowe informacje: Tomek przeżył. Po hospitalizacji spędził kilka tygodni na odwyku. To był dla nas wszystkich trudny czas, ale też czas, który dał nam nadzieję na lepsze jutro. Teraz regularnie odwiedza terapeutę i stara się utrzymać abstynencję. Ale wciąż żyję w strachu, że to się może powtórzyć.

Kogo wezwać do alkoholika?

Okej, już piszę... Noc i te myśli jakoś tak...

Kogo wezwać... Do alkoholika? Wiesz, to zależy. To skomplikowane.

  • Każdy, kto widzi, że komuś dzieje się krzywda, naprawdę krzywda, ma prawo interweniować. Ja wiem, łatwo powiedzieć.

  • Instytucje też mogą. Jak widzą, że coś jest nie tak. Że ktoś się stacza.

List do komisji? No, żeby go skierować na leczenie. To jest wtedy, kiedy już naprawdę nie ma innego wyjścia. Kiedy alkohol niszczy wszystko.

  • Rozkład rodziny, wiesz, jak dzieci cierpią, bo ojciec pije.

  • Dzieci się demoralizują, straszne.

  • Pracy unika, a długi rosną, jak grzyby po deszczu.

  • Awanturowanie się, ciągłe wrzaski. No, to jest straszne. To, kiedy to wszystko się wali, kiedy już nie ma innego sposobu.

Wiesz co? Znam takiego jednego, Marcina. Mieszkał dwa domy dalej. Pił strasznie. Dzieciaki zaniedbane, żona płakała ciągle. Nikt nie reagował, bo co tu zrobić... Aż pewnego dnia... Nie, nie będę o tym. Smutne to wszystko. Strasznie smutne. Też piję...

Czy do alkoholika można wezwać karetkę?

No wiesz, Jasiek, to z tym alkoholikiem i karetką… Jasne, że można! Wiesz, moja ciocia, Halina, miała takiego sąsiada, kompletnie się załamał. Pamiętam, jak wtedy dzwoniła po pomoc, bo facet leżał nieprzytomny, cały niebieski. Katastrofa!

  • Bez dwóch zdań, wezwij karetkę, jak widzisz, że ktoś jest w stanie zagrożenia życia. To absolutnie kluczowe! Nie ma tu miejsca na żarty.

A co do samej zapaści alkoholowej… To strasznie niebezpieczne.

  • Niedokrwienie mózgu, zatrzymanie akcji serca – to wszystko może się zdarzyć. Naprawdę poważna sprawa.

Wiesz, Halina mówiła, że ten jej sąsiad… miał potem długą rehabilitację. Całe szczęście, że przeżył. Ale ja bym nie ryzykował, z tego co widzę, każda minuta jest ważna.

  • Zapaść alkoholowa – to nie jest stan, który można bagatelizować! To jest poważnie. Poważnie.

Halina, jak mówiłam, wzywała karetkę, bo gość praktycznie nie oddychał, a potem okazało się, że ma jakieś problemy z ciśnieniem. Nie wiem dokładnie, ale szybko go zabrali do szpitala. Powinni mu zrobić badania krwi i wszystko dokładnie sprawdzić. Wiem że to ważne, bo sam mój wujek miał coś podobnego. Ale to już inna historia. Może kiedyś opowiem.

  • Numer alarmowy to 112 – pamiętaj! Zadzwoń natychmiast, nie czekaj.

Czy szpital przyjmie alkoholika?

Szpital? Jasne, że przyjmie, ale... To nie takie proste. Brat mojego szwagra, Tomek, miał w 2024 roku potworny problem z alkoholem. Wylądował w szpitalu w Gdańsku, na Szpitalnej 15 (to adres, pamiętam dokładnie!), w lipcu. Nie po prostu tak, bo chciał się leczyć. Znalazła go policja, po jakiejś awanturze na Długim Targu. Wtedy była interwencja, karetka. Nie była to wizyta zaplanowana.

  • Przyjęli go, bo był w stanie zagrożenia życia. Nie dlatego, że był alkoholikiem. Wiem to na sto procent, rozmawiałam z jego żoną. Przeżył ciężki odwodnienie i miał jakieś problemy z sercem. To było strasznie.

  • Bezpłatne leczenie? Raczej nie w tym przypadku. Pamiętam tylko rozmowy o kosztach. Żona Tomka dzwoniła do mnie, rozpaczona, że rachunki za pobyt były astronomiczne. To były tysiące złotych.

  • Poradnie? NFZ? Słyszałam o tym. Ale Tomek nigdy się tam nie zgłosił. Wolał wódkę. Tragedia. Na dodatek, jak już wyszedł ze szpitala, po kilku dniach znowu zaczął pić.

Teraz wiem, że powinien iść do poradni, na leczenie. Ale wtedy… Był rozbity, złamany, bezsilny. A my… my byliśmy bezsilni. To był straszny czas. Z tego, co potem dowiedziałam się od jego żony, leczonych jest wiele osób, ale sam chory musi tego chcieć.

Podsumowując: Szpital przyjmie w nagłych wypadkach, ale bezpłatne leczenie stacjonarne jest dostępne w ośrodkach specjalistycznych, o ile ma się skierowanie i podpisaną umowę z NFZ. To nie jest takie oczywiste. Problemem jest chęć chorego do walki z nałogiem. To kluczowe.

Czy do pijanej osoby można wezwać pogotowie?

O rany, pamiętam jak raz, w sierpniu tego roku, w Sopocie... siedziałem na plaży z kumplami, normalnie chillout. No i nagle widzimy gościa, totalnie nawalonego, leży na piasku i się nie rusza. Na początku myśleliśmy, że śpi, ale po chwili coś nam nie grało.

No i co tu robić? Trochę spanikowaliśmy.

  • Myśleliśmy, czy dzwonić na pogotowie? W sumie gość tylko leżał, ale no nie wyglądało to dobrze.
  • Zastanawialiśmy się, czy to nie wstyd - wzywać karetkę do pijanego? Wiesz, głupio tak zawracać głowę ratownikom.
  • Ale z drugiej strony, co jeśli coś mu się stało? Mógł mieć cukrzycę albo coś... Nie znamy go przecież.

Ostatecznie zadzwoniliśmy. Dyspozytor zapytał, czy jest przytomny, czy oddycha. Oddychał, ale bełkotał coś bez sensu. Powiedzieli, że wyślą patrol.

Przyjechali szybko, sprawdzili go. Okazało się, że faktycznie tylko zalany w trupa, ale i tak zabrali go na izbę wytrzeźwień. Uff, kamień z serca! Najważniejsze, że nic poważnego.

Wiesz co mnie najbardziej uderzyło? Że człowiek tak się zastanawia, czy wezwać pomoc. Potem czytałem na stronie Rzecznika Praw Pacjenta, że jeśli ktoś uważa, że stan zdrowia jego lub kogoś innego wymaga natychmiastowej interwencji medycznej, to po prostu trzeba dzwonić. Lepiej dmuchać na zimne. A jak nie wiesz co robić, to lepiej dzwonić.