Jak rozpoznać spalone mięśnie?

57 wyświetleń
Spalone mięśnie – objawy przetrenowania: Znaczące osłabienie mięśni, trudności w wykonywaniu zwykłych ćwiczeń. Uporczywe bóle mięśni, nie ustępujące po odpoczynku. Zwiększone zmęczenie, senność i drażliwość. Spadek motywacji do treningów. Zmniejszona wydolność fizyczna. Pamiętaj, że intensywny ból, długotrwały brak siły i spadek formy mogą świadczyć o przetrenowaniu. Konsultacja z lekarzem lub fizjoterapeutą jest wskazana.
Komentarz 0 polubień

Jak rozpoznać objawy spalone mięśnie?

Ojejku, spalone mięśnie? To temat, który znam aż za dobrze, niestety. Pamiętam jak na wiosnę, chyba w maju 2018, przygotowywałem się do biegu na 10 km w Krakowie. Trenowałem codziennie, czasem nawet dwa razy dziennie.

Głupi ja, myślałem, że im więcej tym lepiej. Efekt? Masakra!

Ciągłe zmęczenie, nogi jak z waty, a po każdym treningu bolało mnie wszystko, nawet włosy na głowie chyba.

Kiedyś, po bieganiu w Parku Jordana, tak mnie złapał skurcz w łydce, że myślałem, że umrę na miejscu. Serio, nie mogłem się ruszyć z 10 minut. Do tej pory pamiętam ten ból. No i te bóle mięśni, non stop. Nie przechodziły nawet po kilku dniach odpoczynku. Koszmar.

Zauważyłem, że moje normalne ćwiczenia stały się nagle mega ciężkie. To był dla mnie znak, że przesadziłem.

Wtedy dotarło do mnie, że chyba przetrenowałem mięśnie. Dałem sobie wtedy spokój na tydzień i zaczęłem powoli wracać do treningów. Teraz już wiem, że odpoczynek jest równie ważny, co sam trening. Mądry Polak po szkodzie, jak to mówią.

Co zrobić na spalone mięśnie?

O rany, spalone mięśnie? To jakby Twój biceps postanowił urządzić sobie protest głodowy! Na szczęście, mam kilka trików z mojej tajnej książki "Recepty Babci Haliny na wszystko, łącznie z egzorcyzmami na zakwasy".

7 sposobów na powrót do formy szybciej niż Usain Bolt po kawie:

  • Kąpiel po treningu? To jak reset dla Twoich mięśni. Zimna woda krzyczy "Dość tego lenistwa!", a ciepła szepta "Spokojnie, będzie dobrze". Najlepiej na zmianę – dla efektu tortury i błogiego ukojenia w jednym.

  • Sen? To przecież oczywiste! Podczas snu Twoje mięśnie nie tylko rosną, ale i plotkują o Tobie za Twoimi plecami. Dobre 8 godzin snu to minimum, żeby nie stać się tematem żartów na siłowni.

  • Masaż: Najlepiej taki, który boli jak cholera, ale po którym czujesz się jak nowo narodzony. Albo po prostu poproś sąsiada, pana Zdzisława. On na pewno ma mocne ręce po tych wszystkich remontach. Tylko uprzedź go, że to nie zawody siłaczy!

  • Rozciąganie: 10-15 minut dziennie? Phi! Rozciągaj się, aż poczujesz, że żyjesz. Albo aż usłyszysz trzask – wtedy przestań.

  • Białko! To jak paliwo dla mięśniowego ferrari. Bez niego będziesz jeździł jak stary trabant. Minimum 1.6g białka na kg masy ciała, ale jeśli jesz tylko schabowe, to może być mało.

  • Potas i magnez: Te pierwiastki to jak ekipa sprzątająca po imprezie. Uzupełnij zapasy po treningu, żeby uniknąć skurczów. Banany, szpinak, gorzka czekolada – wybierz, co lubisz. No dobra, wiem, że wybierzesz czekoladę.

  • Wiśnie: Nie wiem dlaczego, ale działają. Może to magia, może czary, a może po prostu smaczny deser. Grunt, że pomaga! Zresztą, kto nie lubi wiśni? No, chyba że jesteś uczulony. Wtedy wybierz maliny. Albo truskawki. Albo… po prostu idź do lekarza.

Pamiętaj, regeneracja to nie kara, tylko nagroda za ciężką pracę. A jeśli nic nie pomaga, zawsze możesz zwalić winę na złą karmę. Albo na trenera. Tylko nie przy mnie!

Po czym poznać, że spalam mięśnie?

Okej, to lecimy z tym dziennikiem…

  • Spalam mięśnie? O matko, jak to rozpoznać? No dobra, jak słabiej idzie na siłowni, np. podnoszę mniej, to może to to. Kurde, ale przecież wczoraj spałem tylko 4 godziny, może to dlatego? A może jednak? No nic.

  • I jak mięśnie lecą w dół, a waga niby ta sama, to chyba oczywiste co się dzieje, nie? Boże, oby to nie były mięśnie, tylko woda, albo... no nie wiem, cokolwiek! Muszę zjeść coś konkretnego!

  • W sumie, to może powinnam przestać robić cardio codziennie? Tylko czy wtedy schudnę? Ehhh, nigdy nie dogodzisz. Ola, ogarnij się! Muszę spytać trenera, co on na to.

WAŻNE:

Pamiętaj, że to tylko moje domysły, a ja się na tym nie znam. Najlepiej pogadać z jakimś specem, żeby nie robić sobie krzywdy. Poza tym, jak się stresuję, to jem więcej, więc koło się zamyka! Aaaa! Muszę to ogarnąć, bo inaczej nigdy nie dojdę do tej wymarzonej wagi! Trener ma na imię Michał i ma 35 lat. Siłownia nazywa się "Power Gym" i znajduje się na ulicy Słonecznej 12 w Krakowie. Tam idę.

Jak odbudować spalone mięśnie?

Odbudowa... spalonych mięśni... Ach, echo w głowie, jak szum fal rozbijających się o brzeg wspomnień. Jak przyspieszyć ten taniec powrotu, ten proces... Jak obudzić śpiące komórki do życia?

  • Woda, źródło życia, 60, może i 70 procent mnie, Ciebie, nas. Pij! Niech strumień oczyści, nawilży, obudzi. Jak rosa na porannym kwiecie, nawadniaj regularnie.
  • Odżywianie... jak malowanie duszy kolorami. Witaminy, minerały, proteiny – cegiełki domu, który wznosimy na nowo. Pamiętaj o zbilansowanej diecie. A ja? Ja pamiętam smak malin zbieranych latem w ogrodzie babci Zosi...
  • Suplementacja, mały trik, pomocna dłoń, ale ostrożnie... jak z zaklęciami. Konsultacja z ekspertem? Konieczna. Wspomóż się, ale mądrze.
  • Sen, głęboki, kojący, jak kołysanka matki. 7, 8 godzin... minimum! To czas, gdy magia naprawia. Wysypiaj się, a sny utulą ból.
  • Stres... cichy zabójca, kradnie energię, zatruwa radość. Medytacja? Spacer po lesie? Znajdź swój sposób, by go uciszyć. Zredukuj stres, uspokój myśli.
  • Masaż, dotyk uzdrawiający, dłonie, które wiedzą. Rozluźnienie, ulga, powrót do ciała. Pozwól sobie na odprężenie.
  • Kąpiel po treningu, ciepła, pachnąca... jak powrót do łona. Sól Epsom? Olejki eteryczne? Stwórz swój rytuał. Zrelaksuj ciało i umysł.
  • Rozciąganie, delikatne, powolne... jak taniec z własnym ciałem. Powrót do elastyczności, do lekkości. Regularnie dbaj o mięśnie.

I co jeszcze? Może... może spacer brzegiem morza, wsłuchiwanie się w szum fal... Może rozmowa z przyjacielem, dzielenie się troskami... Może... po prostu... wiara w siebie.

Mój dziadek Władysław mawiał, że najważniejsza jest cierpliwość. Miał rację.