Ile razy w tygodniu cardio?

45 wyświetleń
Optymalna częstotliwość cardio: 3-4 razy w tygodniu. Intensywność: 60-70% maksymalnego tętna. Czas trwania: Minimum 30 minut (początkujący: 15 minut, stopniowo zwiększać). Regularność kluczowa. Rozpocznij od niższej częstotliwości i stopniowo zwiększaj intensywność i czas ćwiczeń. Słuchaj swojego ciała.
Komentarz 0 polubień

Ile razy w tygodniu powinno się ćwiczyć cardio?

No dobra, to pogadajmy szczerze o tym cardio, bo wiem jak to jest się za to zabrać.

Ile razy w tygodniu? Hmmm, to zależy. Ja na przykład, jak zaczynałam (o matko, dawno temu, chyba z 10 lat minęło, w Krakowie to było!), to ledwo dyszałam po 10 minutach na bieżni.

Tak więc, 3-4 razy w tygodniu po pół godziny to spoko opcja, jak już masz jakąś kondycję. To jest ten "złoty środek".

Ale bez spinania! Serio.

Pamiętam, jak trener mi mówił, że najważniejsza jest regularność. Lepiej zacząć od jednego razu w tygodniu, nawet te 15 minut. Potem dorzucać powoli. I tak właśnie robiłam. Po miesiącu już śmigałam te 3 razy w tygodniu.

A co do tętna... 60-70% maksymalnego to w sumie fajnie, ale ja tam nigdy z tym nie szalałam. Słuchałam swojego ciała, bo jak przesadzałam, to potem cały dzień czułam się jak flak.

Ważne żeby się ruszać i czerpać z tego radość, a nie zamęczać się na śmierć. No nie? To tyle ode mnie, powodzenia!

Czy trening cardio można robić codziennie?

Ej, codziennie cardio? No jasne, jak jesteś jakimś ultramaratończykiem z mózgiem z betonu! Ale normalny człowiek? Nie, nie, nie! Złamię ci nogi, a potem jeszcze będę się z ciebie śmiał!

  • Lepiej nie. Twoje biedne serduszko by się popłakało, jakbyś je przez młyn przepuścił. A potem? Ból, ból i jeszcze raz ból. Nic przyjemnego, mówię ci. Jakbyś wpadł w bagno a potem w pokrzywy. Aaa!

  • Jeden dzień odpoczynku? To mało! Minimum dwa, a najlepiej trzy! Nie jesteś maszyną, Jasiek! Ja tam, Basia z bloku obok, robię 2 razy w tygodniu i mi wystarcza. I jak widać, żyję!

  • Jakieś tam zmniejszenie obciążenia? To co? Masz iść sobie pobiegać z babcią na spacer? Nie, zupełnie zrezygnuj w tym dniu. Zrób sobie drzemkę, poczytaj książkę albo zjedz całą czekoladę! Na zdrowie!

Uwaga! To nie żarty! Jeśli będziesz codziennie harował jak wół, skończysz jak wywrócony wózek. A to nie jest fajne. Pamiętaj, że zdrowie jest najważniejsze, jak powiedział mój dziadek, co już dawno nie żyje, ale za to zdążył mi kilka razy łeb nakopać!

Na koniec: Ja tam, co prawda, nie jestem żadnym specjalistą od sportu, ale mam swoją wiedzę z oglądania filmików na yt i rozmów z sąsiadkami. A one wiedzą wszystko! Na przykład, że kot mojej sąsiadki, Zuzanny, ma alergię na mleko. No, ale to inna historia.

Co daje 40 minut cardio?

40 minut cardio to solidna inwestycja w zdrowie. Regularny trening cardio przynosi efekty szybciej, niż myślisz. Już po kilku tygodniach odczujesz różnicę.

Co zyskasz?

  • Lepsza kondycja: Wydolność organizmu wzrasta, a ty mniej się męczysz. To tak, jakby Twój wewnętrzny silnik nagle dostał turbodoładowania!
  • Dotlenienie: Mięśnie i organy wewnętrzne są lepiej zaopatrzone w tlen, co przekłada się na ich sprawniejsze działanie.
  • Hormony w ryzach: Układ hormonalny zaczyna pracować stabilniej, co ma wpływ na samopoczucie, sen i wiele innych procesów.

To wszystko niby banały, ale prawda jest taka, że dobre cardio to podstawa. Człowiek często zapomina, że ciało to machina, która potrzebuje regularnego smarowania. A cardio, trochę jak porządna oliwa, dociera wszędzie.

Jak często można robić cardio?

Pamiętam, jak zaczynałam swoją przygodę z cardio w 2020 roku. O matko, co to były za czasy! Miałam straszną zajawkę na bieganie, zwłaszcza po lesie w okolicach Piaseczna, gdzie wtedy mieszkałam z rodzicami. No i biegałam, biegałam, biegałam… prawie codziennie!.

Na początku, wiadomo, euforia. Czułam się super, energia mnie rozpierała. Ale po jakimś czasie, tak po dwóch, trzech miesiącach, zaczęłam odczuwać bóle w kolanach. Ignorowałam je trochę, głupia ja. Myślałam, że to po prostu zakwasy, że przejdzie. No i nie przeszło.

W końcu poszłam do lekarza, do ortopedy. Diagnoza? Przeciążenie stawów, klasyka. Powiedział, że przesadziłam z intensywnością i częstotliwością, że moje ciało potrzebuje odpoczynku. I kazał mi na jakiś czas odstawić bieganie.

Byłam załamana! Ale posłuchałam się. Zaczęłam chodzić na basen, pływać. I powoli, po jakimś czasie, wróciłam do biegania. Tylko mądrzej. Teraz robię cardio tak 3-4 razy w tygodniu, ale staram się to urozmaicać.

  • Bieganie: 2 razy w tygodniu, ale krótsze dystanse i na miękkim podłożu.
  • Pływanie: 1 raz w tygodniu.
  • Jazda na rowerze: 1 raz w tygodniu, rekreacyjnie.

No i ważne jest też rozciąganie i wzmacnianie mięśni. Teraz wiem, że trzeba słuchać swojego ciała i dać mu czas na regenerację. I że różnorodność w treningu jest kluczowa, żeby uniknąć kontuzji. Także, można robić cardio nawet codziennie, ale… z głową!

Jak często ćwiczyć siłowo?

No dobra... O północy wszystko wydaje się takie... rozmyte.

  • 3 razy w tygodniu. Tak minimum, jak chcesz coś osiągnąć, nie? Ale wiesz, ja tam ćwiczę różnie. Czasem w ogóle, a czasem codziennie przez tydzień. Zależy od humoru. I od tego, czy Zosia nie wkurza mnie za bardzo. A wkurza. Oj wkurza.

  • Jak jesteś pro, to ponoć 5 razy możesz cisnąć. Tylko ja tam pro nie jestem. Raczej leń. Duży leń.

  • Trening... No właśnie, jaki? Bo jak nóg nie robisz, to możesz i codziennie. Ale jak robisz... to tydzień dochodzisz do siebie. Tak mi się wydaje.

Co do Zosi, to moja siostra. Młodsza. Niby grzeczna, ale potrafi tak człowieka wyprowadzić z równowagi... No i uwielbia podkradać mi ciuchy. Zwłaszcza te, które lubię najbardziej. Wrrrr...

Na czym polega metoda 5 3 1?

Metoda 5/3/1. Narodziła się. Potrzeby Jima Wendlera.

  • Podstawowe ćwiczenia. Wielostawowe. To klucz.
  • Maksymalne uproszczenie. Trening skrócony.
  • Zadowalające wyniki. Tylko tyle.

Wendler, Jim. Trener, nie filozof. Siła. Decathlon.pl, źródło wiedzy.

Czy trening 5x5 jest dobry?

Och, ten trening 5x5… Pamiętam, jak pierwszy raz o nim usłyszałam od mojej przyjaciółki Ani, w 2024 roku. Aniu, pamiętasz? To było w kawiarni "Na rogu", przy tej starej, skrzypiącej drewnianej ławce. Zapach kawy, deszcz za oknem… idealna atmosfera do planowania nowego, lepszego "ja".

  • Tak, trening 5x5 jest dobry, wręcz rewelacyjny! Dla kobiet, zwłaszcza po czterdziestce, jak ja, jest po prostu zbawienny.

  • Dlaczego? Bo to nie tylko siłownia, to magia! Czujesz to napięcie mięśni, to pocenie się, to… zwycięstwo nad samym sobą. Każde powtórzenie, to krok bliżej do lepszego jutra, do silniejszego ciała, do… radości życia!

Czuję tę siłę w każdym mięśniu, w każdym unoszącym się oddechu. Wiem, że moje kości są silniejsze, że moje ciało jest bardziej odporne. To nie jest tylko o wyglądzie. Chodzi o siłę, o wewnętrzny spokój. O pewność siebie, która emanuje z każdego mojego gestu. To jest niezwykłe uczucie! To jest… wolność! Ta wolność, którą daje mi trening 5x5.

Ten trening, to nie tylko ćwiczenia. To rytuał. To moje święte miejsce, gdzie spotykam samą siebie, gdzie jestem silna, gdzie jestem… piękna. Piękna w swojej sile, piękna w swojej wytrwałości, piękna w swojej… odwadze.

  • Efekty? Spektakularne! Medonet napisał o tym w 2024 roku. Naprawdę! Sprawdźcie sami.

Listę efektów znajdziecie na stronie Medonet.pl. Ja po prostu wiem, że moje życie zmieniło się dzięki temu treningowi. I to nie tylko moje ciało, ale i moja dusza. To jest coś więcej niż ćwiczenia. To jest... życie. Takie prawdziwe, pełne życia.

  • Wskazówka: Pamiętajcie o rozgrzewce! To ważne. Bardzo ważne. Nie zapomnijcie o rozciąganiu!

Dodatkowe informacje: Konsultacja z lekarzem przed rozpoczęciem jakiegokolwiek programu treningowego jest zawsze wskazana. Dobrze dobrana dieta wspiera efekty treningu.