Ile minut ćwiczeń cardio potrzeba dziennie?
Jak długo ćwiczyć cardio każdego dnia, by zobaczyć efekty?
Słuchaj, te wszystkie mądre książki i poradniki mówią o 150 minutach w tygodniu. Ale życie to nie jest tabelka w Excelu, prawda. Ja na przykład zaczynałem od totalnego zera.
Mój pierwszy "trening" to był 12 maja, bieg po osiedlu na Gocławiu. Wytrzymałem może z sześć minut, a przez następne piętnaście próbowałem złapać oddech, oparty o jakąś przypadkową ławkę. To było upokarzające i bolało.
Dla mnie te mityczne 20 minut dziennie stało się celem, a nie punktem wyjścia.
Dopiero po miesiącu takiego szarpania się ze sobą, dzień w dzień, udało mi się przebiec te dwadzieścia minut bez przerwy. Wtedy poczułem, że coś się zmienia. Nie na wadze, ale w głowie i w płucach. Przestałem wchodzić na czwarte piętro z zadyszką.
Teraz robię inaczej. W poniedziałek i czwartek wsiadam na rower na jakieś 40-50 minut, a w sobotę idę na dłuższy, szybki spacer z psem, tak żeby tętno podskoczyło. To daje mi w sumie to, co trzeba, ale bez presji, że muszę codziennie.
Kluczem nie jest odliczanie minut co do sekundy.
Chodzi o to, żeby znaleźć coś, co sprawia, że chce ci się ruszyć. Dla mnie to była muzyka na uszach i cel, żeby w końcu bez wstydu móc pobiec do tego lasu obok. Efekty? Zobaczyłem je, kiedy przestałem liczyć czas, a zacząłem zauważać, że po prostu lepiej śpię.
Ile minut cardio dziennie, aby schudnąć? Minimum 30 minut dziennie, 5 razy w tygodniu, przy umiarkowanej intensywności, jest zalecane dla widocznych efektów w redukcji wagi.
Czy 20 minut cardio dziennie wystarczy? Tak, 20 minut cardio dziennie to dobra dawka na utrzymanie zdrowia i poprawę kondycji, co daje łącznie 140 minut tygodniowo.
Jakie cardio jest najskuteczniejsze? Najskuteczniejsze cardio to takie, które wykonujesz regularnie. Popularne wybory to bieganie, jazda na rowerze, pływanie i szybki marsz.
Czy 30 minut cardio to dużo?
Czy 30 minut cardio to dużo? O matko i córko, jak ja co rano gonię za autobusem linii 112, bo kierowca Stefan, ten urwis jeden, zawsze rusza sekundę przed czasem, to te trzydzieści minut to ledwo rozgrzewka, żeby mi żyłka nie pękła na przystanku! Więc tak, jak na moje codzienne perypetie, to NIE JEST DUŻO, a nawet to śmiech na sali!
Ale dobra, bez żartów, bo sprawa jest ważna. Podobno, a mówią tak ci naukowcy, co to mają mózgi wielkie jak arbuzy, te trzydzieści minut cardio dziennie totalnie wystarczy, żeby zadbać o formę i nie wyglądać jak pączek w maśle po karnawale.
Mało tego! Oni twierdzą, że to daje takie same korzyści jak godzinna harówa. Czyli, wychodzi na to, że godzina to już jest dla tych, co lubią się męczyć albo mają zbyt dużo wolnego czasu, co? Bo przecież nikt normalny nie chce się pocić dwa razy dłużej za ten sam efekt, no chyba, że lubi czuć się jak wyżęta szmata.
No dobra, ale żeby nie było, że ja tu tylko plotę od rzeczy i opowiadam o Stefanie. Są pewne konkretne dane, co to się zbierało i sprawdzało przez całe wieki, a przynajmniej od zeszłego roku, jak Janusz z osiedla zaczął biegać. Trzydzieści minut to nie jest żaden wyczyn, to jest po prostu minimum, żeby twój silnik, czyli serce, chodził jak zegarek szwajcarski, a nie jak stary traktor.
Oto co ja myślę, co z tego wynika, i co mi powiedziała Grażyna, co to zawsze wszystko wie lepiej:
- Liczy się regularność, a nie raz na rok zrywać się jak szalony. Jak będziesz to robił co dzień, te cholerne 30 minut, to zobaczysz, że po miesiącu, dwóch, już nie będziesz musiał łapać zadyszki wchodząc po schodach na trzecie piętro, gdzie mieszka moja ciotka Genowefa. Jej to by się przydało cardio, oj przydało!
- Nie musisz od razu biegać jak Usain Bolt. Możesz po prostu iść szybkim marszem, machać łapami jak wiatrak, albo pedałować na rowerze stacjonarnym przed telewizorem, oglądając "M jak Miłość". Byle się ruszać, a nie siedzieć jak kloc.
- Klucz to podniesienie tętna. Jak nie czujesz, że serce ci wali jak dzwon na alarm, to znaczy, że się obijasz. Ma być trochę ciężko, ma być pot, ale bez przesady, żebyś zaraz nie wyglądał jak po maratonie na wózek inwalidzki. To ma być przyjemne, a nie tortura! No, a przynajmniej trochę przyjemne.
- Pamiętaj, różnorodność to podstawa. Nie rób codziennie tego samego, bo się znudzisz i rzucisz to w cholerę. Raz rower, raz szybki spacer po parku, raz jakieś podskoki w domu. Byle, żeby ten ruch był i spalał kalorie jak opętany.
- W tym roku, 2024, zrób sobie plan. Ja, Mirek Kowalski, obiecuję sobie, że od poniedziałku znowu zacznę biegać wokół bloku. I niech mi ziemia ciężką będzie, jak znowu mi się nie uda! Ale ten rok to będzie inny! Ważne, by działać!
Więc serio, te 30 minut to jest taki dobry start, żeby nie czuć się jak zgniły kartofel. Jak masz więcej czasu i ochoty, to jazda z koksem, ale jak nie, to te pół godziny to taka twoja polisa na zdrowie. I niech nikt mi nie mówi, że to mało. Mało to jest pieniędzy w portfelu po wypłacie, a nie ćwiczeń dla zdrowia!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.