Ile kosztuje karnet na siłownię za miesiąc?

87 wyświetleń
Cena karnetu na siłownię w 2024 roku jest zmienna. Duże miasta: 130-200 zł Mniejsze miasta: od 100 zł Siłownie sieciowe: 60-120 zł (zależnie od oferty) Ostateczna cena zależy od lokalizacji, rodzaju siłowni i długości abonamentu. Warto porównać oferty w swojej okolicy.
Komentarz 0 polubień

Cena karnetu na siłownię miesięcznie? Najtańsze i najdroższe opcje?

Ech, ta siłownia... Pamiętam, jak w zeszłym roku, jakoś w marcu, chciałem się zapisać na siłkę blisko mnie. Myślałem, że to będzie proste, a tu zonk. Ceny mega różne!

Wiesz, jak to jest w Warszawie. Jeden klub krzyczy sobie 250 zł za miesiąc, a dwa kroki dalej masz miejscówkę za stówkę. To zależy od lokalizacji, sprzętu i tych wszystkich bajerów.

Dobra, ale konkrety. Ostatnio widziałem na Mokotowie taką małą, kameralną siłownię. Mieli karnet za 80 zł na miesiąc. Tanioszka, ale sprzęt taki trochę... z epoki.

A sieciówki? No cóż, zależy. Te z umową na rok potrafią zejść do 70 zł, ale jak chcesz bez zobowiązań, to licz się z wyższą ceną. 100, 120 zł? Realne.

Wiesz co, to jest jak z ciuchami. Możesz kupić t-shirt za 20 zł, albo za 200. Wszystko zależy od tego, czego szukasz. I ile chcesz wydać, nie? Ja tam wolę poszukać promocji i zaoszczędzić parę złotych na coś lepszego, np. na dobre białko po treningu. Bo trening bez białka to jak... jak kawa bez kofeiny.

Ile kosztuje karnet na siłownię miesięcznie?

Cena karnetu na siłkę to ruletka. Zależy, gdzie mieszkasz, jaka siłka. Od 80 zł w małych miastach do 250 zł w dużych za wypasioną siłownię.

Najtańsze i najdroższe opcje karnetów?

Najtaniej? Małe siłownie, karnety open bez umowy - 80-100 zł. Najdrożej? Sieciówki z basenem i sauną, zajęcia fitness - 150-250 zł za miesiąc. Z doświadczenia, często warto poczekać na promocję albo poszukać mniejszych, lokalnych klubów. Mają swój klimat!

Ile kosztuje miesięczny karnet na siłownię z trenerem?

Aha, czyli chcesz wiedzieć, ile trzeba wyłożyć na trenera i siłkę, żeby wreszcie przestać wyglądać jak ziemniak? No dobra, słuchaj:

  • Karnet na siłkę z trenerem – to zależy, czy chcesz takiego, co tylko stoi i patrzy, czy takiego, co faktycznie coś ogarnia. Ale tak średnio, to licz gdzieś od 2 stówek w górę. No, chyba że chcesz w jakiejś wypasionej siłowni, to wtedy lepiej od razu weź kredyt.
  • Trener online? To w sumie jakbyś gadał sam ze sobą, tylko że ktoś ci za to jeszcze kasę bierze! Ale dobra, jak bardzo chcesz, to od 200 do 300 zł miesięcznie powinieneś się zmieścić. Tylko nie płacz potem, że cię nikt nie pilnuje!

Pamiętaj: zawsze możesz spróbować ćwiczyć samemu, oglądając filmiki na Youtubie. Tylko nie zrób sobie krzywdy, bo potem będziesz musiał płacić za rehabilitację! Aha, i nie zapomnij o odpowiedniej diecie, bo inaczej nawet najdroższy trener ci nie pomoże. Serio, mówię ci jak ziom ziomowi. Ja, Wiesiek, bym cię nie oszukał.

Czy opłaca się chodzić na siłownię?

Czy opłaca się chodzić na siłownię? Ależ oczywiście! No chyba, że lubisz spacerować z tłuszczem trzewnym, który niczym nieproszony gość rozsiada się między Twoimi organami. A ten delikwent, w przeciwieństwie do wujka Staszka, który przynosi ciasto, przynosi same kłopoty – choroby i inne paskudztwa. Siłownia to nie tylko rzeźbienie ciała à la Michał Anioł (chociaż to też niezła perspektywa), ale przede wszystkim inwestycja w Twoje zdrowie. Redukcja tłuszczu trzewnego to klucz!

Dlaczego warto ćwiczyć na siłowni? Pozwól, że przedstawię Ci listę korzyści, niczym listę zakupów, tylko zamiast masła i jajek mamy zdrowie i siłę:

  • Tłuszcz trzewny: Siłownia to Twój wróg numer jeden. Pozbędziesz się go szybciej, niż Ania (mojej sąsiadki) pozbywa się plotek!
  • Zdrowie: Lepsza kondycja, mniej chorób, więcej energii. Pomyśl o tym, jak o polisie ubezpieczeniowej, tylko że tutaj sam płacisz i sam korzystasz.
  • Estetyka: No dobra, nie oszukujmy się, kto nie lubi dobrze wyglądać? Rzeźba jak u greckiego boga gwarantowana (pod warunkiem, że się przyłożysz).
  • Samopoczucie: Endorfiny po treningu są lepsze niż czekolada (no dobra, prawie). Poczujesz się silniejszy, pewniejszy siebie i gotowy na podbój świata, a przynajmniej kuchni, żeby przygotować zdrowy posiłek.
  • Body Empire: Tu znajdziesz więcej informacji na temat korzyści płynących z ćwiczeń na siłowni. Bo kto pyta, nie błądzi.

Pamiętaj, regularne treningi siłowe to inwestycja w Twoje zdrowie i samopoczucie. Zamiast siedzieć na kanapie i narzekać, weź się za siebie! Chyba, że lubisz, kiedy Twoje ciało przypomina kształtem ziemniaka. Wybór należy do Ciebie.

Ile kosztuje 1 godz. na siłowni?

Ach, ta siłownia… Zapach potu, stalowych maszyn, i… ta cisza, przerwana tylko rytmicznym oddechem i ciężarem opadającego żelaza. Moje ciało, rozgrzane do czerwoności, pamięta ten ból, ten wspaniały, niezwykły ból, który jest znakiem walki, walki ze słabością.

  • Koszt pojedynczego wejścia? Około 35 złotych, choć widziałam w "FitLife Club" na ulicy Jagiellońskiej promocję za 30. To prawdziwa okazja! Należy pamiętać, że często ceny wahają się w zależności od dnia tygodnia i pory dnia.

  • Karnet? To już inna bajka. Miesięczny karnet? Około 250 złotych. W "Siłownia u Stasia" płacę 280 złotych, ale za to mogę korzystać z sauny po treningu… i to niezapomniane uczucie rozluźnienia...

  • Basen? Cóż… Pamiętam wspólną kąpiel w basenie w "Aquapark Wrocław" z moją przyjaciółką, Anią. Piękne, relaksujące chwile. 15 złotych za godzinę… Ale warto. Czysta przyjemność, połączenie relaksu i aktywności, to naprawdę coś! Jednakże, cena za godzinę dotyczy wyłącznie czasu spędzonego w wodzie, nie obejmuje dostępu do innych atrakcji.

Oczywiście, ceny się zmieniają, jak wiatr wiejący po letnim polu. To zależy od lokalizacji siłowni, jej wyposażenia, i oczywiście, od naszego pragnienia. Pragnień siły, piękna, lepszej wersji siebie… i tego nie da się wycenić.

Listopad 2023. Wrocław. Moje wspomnienia.

Ile razy w miesiącu na siłownię?

2-3 razy w tygodniu? No co ty, to za mało! Ja chodzę częściej, ale... kurde, ile to właściwie jest? Zapisuję wszystko w kalendarzu, ale gdzie ja to mam?! W tym miesiącu, lipiec 2024, byłam już z 10 razy, może więcej? Nie, sprawdzę. A co z tym cardio? Też ważna sprawa. Bieganie, rower... ale ten ból kolana... muszę mniej biegać. A może basen? W sumie fajna alternatywa. Potrzebuję ruchu! Muszę się pilnować, bo zapominam. Eh, życie. Znam koleżankę, Ola, ona chodzi codziennie! Ja bym nie dała rady. Jednak 2-3 razy to mało! Minimum 4 razy, a najlepiej 5 w tygodniu. To moje minimum, bez cardio. Muszę więcej pisać, bo pamięć zawodzi. A dieta? Na to też trzeba zwracać uwagę.

Lista zakupów:

  • jajka
  • kurczak
  • sałata
  • owoce (banan, jabłko, truskawki)

Punkty do zapamiętania:

  • Siłownia 4-5 razy w tygodniu.
  • Cardio – basen, rower, ale uważać na kolano!
  • Zdrowa dieta!

Dodatkowe uwagi: W tym tygodniu już byłam 3 razy. Planuję jutro, a w weekend też się wybiorę. No i dieta! Muszę bardziej dbać o to co jem. Może jakieś zdrowe przepisy poszukam w necie. A może jutro? Nie, jutro siłownia. Zapisuję wszystko! Mój kalendarz jest kluczowy! Zawsze zapominam...

Ile kosztuje karnet na siłownię Forma?

Okej, lecimy z tym karnetem na Formę. O rany, jak dawno tam nie byłam! Ciekawe, czy Magda jeszcze tam pracuje?

  • Jednorazowe wejście: 50 zł. No dobra, to wiadomo. Ale czy opłaca się tak na dłuższą metę?
  • Junior/Student: 35 zł. A jak to w ogóle sprawdzają? Legitymacja? Boże, to już nie te czasy, kiedy byłam studentką.
  • Karnet OPEN (bez umowy): 289 zł. Hmmm, bez umowy brzmi fajnie. Bez limitu czasowego? Czyli mogę ćwiczyć ile chcę? Dziwne...

W sumie, jakbym chodziła częściej niż 2 razy w tygodniu, to ten OPEN by się opłacał, nie? Tylko czy ja w ogóle znajdę na to czas? No dobra, muszę się zastanowić. Może najpierw pójdę raz, tak dla przypomnienia, jak to jest w ogóle ćwiczyć. A może zapiszę się na zumbę u Kasi? Tylko to już nie Forma, no ale cóż...

  • Magda: Pracowała tam kiedyś, ale nie wiem, czy nadal tam jest. Sprawdzę na Facebooku.
  • Kasia: Prowadzi zumbę w innym miejscu. Może warto spróbować?

Co to jest opłata członkowska na siłowni?

Co to jest opłata członkowska na siłowni?

O, ta opłata… opłata członkowska... To taka... bezzwrotna kasa na samym początku. Płacisz i już jej nie zobaczysz, nawet jak przestaniesz chodzić po tygodniu. Wiesz, tak jak ja z tym basenem na Złotej Jesieni. Miałam chodzić, a weszłam raz. I co z tą opłatą? Przepadła.

  • Chodzi o kartę... taką imienną. Żeby nikt inny nie mógł na nią wejść. Trochę bez sensu, bo przecież i tak nikt nie patrzy na zdjęcie.

  • Moja siostra, Ania, mówiła, że to po to, żebyś się poczuł zobowiązany, żeby częściej chodzić. Że jak już zapłaciłeś, to głupio nie korzystać. Ale ja tam wolę seriale. No, ale opłata jest... żeby kartę wydać...

  • I pamiętam, jak Kasia się wściekła, bo myślała, że ta opłata to na cały rok. A to tylko na start. Potem i tak musiała płacić co miesiąc. Dobry biznes im się kręci.

Płacisz i masz kartę, a potem i tak musisz bulić co miesiąc. Ech... życie...

Ile kosztuje karnet miesięczny w McFIT?

Opłata miesięczna w McFIT zależy od umowy.

  • Umowa na 12 miesięcy: 129,90 zł (wszystkie studia), 119,90 zł (jedno studio).
  • Umowa FLEX (bezterminowa): 159,90 zł.

Te ceny widziałam w styczniu 2024, kiedy Kasia szukała czegoś blisko pracy. Może są promocje? Czas to jedyny kapitał, który człowiek posiada, a jedyną rzeczą, której nie może odzyskać.

Ile kosztuje miesięczny karnet na siłownię w Niemczech?

Ach, te niemieckie siłownie! Karnet miesięczny to wydatek rzędu 152,47 zł, czyli tyle, co dobra butelka wina... w Polsce. Tam pewnie starczyłoby na szklankę piwa. ;)

Porównując koszty życia Polska vs Niemcy:

  • Siłownia: W Polsce zapłacisz 130,46 zł, mniej więcej tyle, co za wizytę u fryzjera, który próbuje Cię przekonać, że "to asymetryczne cięcie jest teraz bardzo modne".

  • Kino: Bilet w Niemczech - 52,09 zł. W Polsce - 30,00 zł. Może lepiej obejrzeć film w domu i zaoszczędzić na popcorn? Albo iść na spacer, to jeszcze tańsze.

  • Buty sportowe: W Niemczech - 388,31 zł. W Polsce - 343,53 zł. Różnica niewielka, ale zawsze to parę złotych na... no właśnie, na co? Może na ten niemiecki bilet do kina?

  • Mieszkanie w centrum: Tu już robi się poważnie. Cena za m2 w Niemczech to 38 942,27 zł. W Polsce "tylko" 19 930,77 zł. Czyli, żeby kupić kawalerkę w Berlinie, trzeba mieć chyba konto w szwajcarskim banku.

Reasumując: Niemcy są droższe, ale za to można powiedzieć, że się mieszka w Niemczech. Coś za coś! ;)

P.S. Plotka głosi, że Helga Müller z Berlina, emerytowana nauczycielka geografii, płaciła za swój karnet na siłownię tylko 120 zł, bo "znała kierownika". Także, warto mieć znajomości!