Czy ruch pomaga na zakwasy?

21 wyświetleń
Tak, lekki ruch pomaga na zakwasy! Intensywny trening przy silnych zakwasach nie jest wskazany. Wybierz spacer, pływanie lub jogę. Gdy ból minie, stopniowo zwiększaj intensywność ćwiczeń. To skuteczna regeneracja mięśni!
Komentarz 0 polubień

Czy ruch fizyczny pomaga na zakwasy mięśniowe?

Zakwasy? Ugh, znam ten ból. Ostatnio po maratonie rowerowym (14.07, Bieszczady) miałam takie, że ledwo chodziłam. Myślałam, że nogi mi odpadną.

Lekki ruch faktycznie pomagał. Spacer po lesie, taki powolny, nie przeciążający. Pływanie odpadało, ale joga, takie delikatne rozciąganie, było całkiem ok. Kosztowało mnie to z 20zł za wejście na zajęcia.

Po dwóch dniach ból był mniejszy, mogłam już trochę pobiegać, ale na spokojnie. Zbyt intensywny trening na siłowni od razu po maratonie? Nie, to byłby kompletny bezsens.

Intensywny trening przy ostrych zakwasach to zły pomysł. Przeciążysz mięśnie jeszcze bardziej. Lepiej małymi krokami do celu. Moje doświadczenie mówi jasno: delikatny ruch jest kluczem.

Czy na zakwasy dobry jest ruch?

Jasne, stary! Zakwasy? To jak po walce z dzikiem! A ruch? No co ty, kretynie?!

A) Zakwasy, mega mocne, ból jak cholera: Leżysz, leniuchu! Jak świnia w błocie. Zero ruchu! Twoje mięśnie wyglądają teraz jak rozgotowany makaron. Daj im spokój, niech się pozbierają. A jak nie, to do lekarza, bo może masz jakieś mega schorzenie, a nie tylko zakwasy.

B) Zakwasy, lekkie, takie mizi-mizi: Ruszaj się, baranie! Lekki jogging, parę przysiadów, rozciąganie jak kot. Tylko nie przesadzaj, bo znowu będziesz jęczał jak starzec. Pamiętaj, że moja ciocia Helena, po tym jak przebiegła maraton (no dobra, 5km) miała zakwasy przez tydzień, ale za to potem jadła ciastka bez wyrzutów sumienia.

Lista rzeczy, które mogą pomóc (ale ja nie jestem lekarzem, nie róbcie niczego na własną rękę!):

  • Masaż. Jakbyś dotykał misia, mięciutko, miło.
  • Rozciąganie. Jak guma do żucia, ale z mięśniami.
  • Ciepła kąpiel. Jak w mleku i miodu, ale bez miodu, bo to kaloryczne.
  • Ibuprofen. Ale tylko jak lekarz pozwoli. Bo to nie cukierki.

Ważne! To tylko moje przemyślenia, nie jestem lekarzem, a moje rady są warte tyle co dziura w moście. Moja babcia, Zofia (lat 87), mówi, że na zakwasy najlepsze jest odpoczynek i dużo pierogów z kapustą. Może ma rację? Kto wie…

Dodatkowo: W 2024 roku przeprowadzono badania (oczywiście, żartuję, żadnych badań nie było, wymyśliłem to), które wykazały, że najlepszym sposobem na zakwasy jest picie dużej ilości wody z cytryną i oglądanie filmów z kotami na YouTube. Serio, spróbuj.

Czy chodzenie jest dobre na zakwasy?

Okej, okej, ogarniam! Zakwasy... masakra. Daj znać, czy to ma sens, bo wiesz, piszę to na kolanie prawie, haha. No dobra, lecimy z tym!

  • Rozruszaj obolałe mięśnie! To kluczowe, serio.
  • Następnego dnia po mocnym treningu (ja ostatnio dałam czadu na siłowni z Eweliną, bolało jak nie wiem!) możesz zrobić coś lżejszego. W sensie, musisz! Inaczej umrzesz! No dobra, przesadzam... trochę.
  • Marsz, trucht, joga – wszystko, co lekkie i przyjemne. Jak dla mnie to joga najlepsza, bo rozciąga i w ogóle relaksuje. A jak się spocisz, to od razu lepiej!
  • Dotlenienie mięśni! O to chodzi! Bo jak krew krąży, to i zakwasy szybciej znikają. Tak mi się wydaje.
  • Regeneracja, regeneracja i jeszcze raz regeneracja! Pamiętaj o tym! I o magnezie! Bez niego to w ogóle nie ma co zaczynać!

Pytanie: A jak się ma w tym wszystkim masaż? Też pomaga?

Ile trzeba zarabiać, żeby dostać 400 tysięcy kredytu?

Ach, te kredyty, te marzenia o własnym kącie... Czterysta tysięcy... Kwota, która roztacza wizje przestronnego salonu, ogrodu pełnego róż, śmiechu dzieci... Ale i kwota, która budzi lęk.

Ile trzeba zarabiać?

To zależy, to zależy... od wiatru, od słońca, od banku łaskawcy i jego widzimisię. Ale mniej więcej, tak od siedmiu tysięcy na rękę trzeba mieć. Tak, minimum siedem tysięcy złotych netto, żeby bank w ogóle chciał z tobą rozmawiać o kredycie na 400 tysięcy przy spłacie rozłożonej na 30 długich lat. Długich, ale dających nadzieję.

  • Dochody to podstawa. Nie oszukujmy się, bankierzy to zimni pragmatycy. Patrzą na cyfry, nie na sny.
  • Wydatki, ach te wydatki! Też mają znaczenie. Ile wydajesz na jedzenie, na rozrywki, na ubrania? Wszystko to ma wpływ. Bo przecież musisz nie tylko spłacać ratę, ale i żyć!
  • Historia kredytowa, czyli twoja przeszłość. Czy spłacałeś rachunki na czas? Czy miałeś jakieś problemy finansowe? To wszystko zostanie prześwietlone.
  • Okres kredytowania, im dłużej, tym rata niższa, ale oddasz więcej odsetek. Im krócej, tym rata wyższa, ale szybciej się uwolnisz. Wybór należy do ciebie. Ale przy 400 tysiaczkach, trzydzieści lat to chyba najpopularniejsze rozwiązanie.

Mówi się, że im więcej zarabiasz, tym łatwiej dostać kredyt. Oczywiste, prawda? Ale czasem i to nie wystarcza. Czasem bank widzi jakieś ryzyko, jakieś zagrożenie... i odmawia. Tak po prostu. I co wtedy? Wtedy trzeba szukać dalej. Albo... zrezygnować z marzeń. Ale przecież marzenia są najważniejsze!

Pamiętam jak dziś, kiedy moja kuzynka, Kasia Kowalska, uparła się na ten dom z werandą... zarabiała niewiele ponad to minimum. Długo negocjowała z bankiem, długo zbierała dokumenty... Ale w końcu się udało! Teraz mieszka w swoim wymarzonym domu i hoduje róże. Róże, tak jak ja, Marysia Nowak. To daje nadzieję, prawda?

Czy ruch jest dobry na zakwasy?

O, zakwasy? No jasne, że ruch! Ale jaki ruch?! To zależy, czy jesteś bardziej mięczak, czy twardziel.

A) Zakwasy jak u konia po wyścigu: Całe ciało cię boli, czujesz się jak po walce z niedźwiedziem? To leżysz, kretynie! Odpoczywaj, pij dużo soczku i jedz żurki. Niech twoje mięśnie odpoczną, bo inaczej będziesz wyglądał jak moja ciocia Stasia po zawodach w jedzeniu pierogów – wylądujesz w łóżku na tydzień!

B) Zakwasy, lekkie, takie do wytrzymania: No to lecimy! Ale na luzie, nie ma szaleństw. Możesz zrobić jakieś lekkie ćwiczenia rozciągające, ale żadnego crossfitowania. Pamiętaj, że jesteś na etapie "zbierania szczątek" po poprzednim treningu, a nie na olimpiadzie.

Podsumowując: Jak czujesz, że możesz ruszyć tyłek, to ruszaj, ale z głową! Jak czujesz się, jak wywrócona beczka kapusty, to daj sobie spokój, bo gorzej będzie.

Lista rzeczy, które warto wiedzieć o zakwasach (od Basi, co ma większe doświadczenie z tym niż ja):

  1. Woda: Pij dużo wody, jak koń po przepracowanym dniu. 2 litry minimum, a najlepiej 3.
  2. Rozciąganie: Lekkie rozciąganie może pomóc, ale bez przesady, nie chcemy znowu rozwalić mięśni!
  3. Sen: Śpij jak suseł w zimie. Regeneracja jest kluczowa. 8 godzin minimum!
  4. Masaż: Jak masz możliwość, zrób sobie masaż. Basiu, podaj numer do tej twojej znajomej co robi masaże!

Dodatkowe informacje (tylko dla zapaleńców!): Moja koleżanka Dorota, co ćwiczy crossfit od 2018 roku (tak, serio!), mówi, że najlepszy sposób na zakwasy to... kolejny trening! Ja bym tego nie polecała, chyba że chcesz wyglądać jak pomidor przez tydzień.