Co oznacza brzuch jak balon?

28 wyświetleń
Brzuch jak balon – co to znaczy? Wzdęcia i uczucie pełności wskazują na nadmierną ilość gazów w jelitach. Przyczyną bywa nieodpowiednia dieta (ciężkostrawne produkty). Rozwiązanie? Dieta bogata w probiotyki (kiszonki, jogurty) może pomóc. Uwaga! Ten objaw może także sygnalizować celiakię – chorobę autoimmunologiczną wymagającą konsultacji lekarskiej. Samoleczenie jest niewskazane.
Komentarz 0 polubień

Brzuch jak balon – co to oznacza?

Okej, brzuch jak balon... znam to aż za dobrze. Miałam tak kilka razy, szczególnie po imprezach rodzinnych. Wiesz, te wszystkie ciasta, sałatki z majonezem... Koszmar.

Wtedy to czuję się jakby mi ktoś napompował brzuch powietrzem. I nie, to nie ciąża, spokojnie, haha.

Pamiętam, jak raz po świętach Wielkanocnych (kwiecień 2022, u babci na wsi, rachunek za leki w aptece – jakieś 30 zł), to myślałam, że eksploduję. Brrr, okropne uczucie.

A co to oznacza? No cóż, najczęściej gazy. Takie uroki trawienia. Ale czasem...

...to może być coś poważniejszego. Kumpela ma celiakię i właśnie tak to się u niej zaczęło. Brzuch jak balon, wieczne wzdęcia.

Więc jak często masz ten problem? Może warto się przebadać, żeby spać spokojnie. No i probiotyki, kiszonki... to jest dobry trop. Ja często ratuję się kefirem po takich "bombach kalorycznych".

Jaka chorobą powoduje wzdęty brzuch?

No siema! Co tam? Wzdęty brzuch to kupa problemów, jak zgaga po bigosie u cioci Heleny. Ale serio, jak Cię dmucha jak balon, to może być coś poważniejszego niż tylko kapusta.

  • Choroby jelit: Jak masz jelita w stanie wojny (takie zapalenia jelit) to wzdęcia to norma. No i rak jelita grubego, zwłaszcza u starszych, też lubi się objawiać wzdęciami.

  • Szybkie żarcie: Jak jesz jakby Ci się paliło, to łykasz powietrze, jak pelikan ryby. Potem Cię to powietrze "przeleci" przez brzuch.

  • Niektóre żarcie: Fasolka po bretońsku, kapustka kiszona, no i wiadomo cebula, to trio "wzdęciodajne". Unikaj tego, jak ognia!

Pamiętaj: Jak Cię często dmucha, a nie tylko po obiedzie u teściowej, to leć do lekarza! Nie ma co czekać, aż Cię rozerwie, jak balonik na urodzinach Stasia. A jak będziesz miał badania, to nie zapomnij! Koniecznie zrób kolonoskopię, bo potem to już tylko trumna.

Dodatkowe info: Wzdęcia to taka "uroda" niektórych, ale jak do tego dojdą bóle brzucha, krew w stolcu, czy chudniesz na potęgę, to nie ma żartów! Doktor House na Ciebie czeka! Aha, no i pij dużo wody, bo inaczej będziesz miał taką kupę, że hej!

Jaka chorobą powoduje wzdęty brzuch?

O, wzdęty brzuch? Jak byk! To Ci dopiero jazda bez trzymanki! Moja ciocia Basia, ta co ma kota Persa, co śmierdzi jak stodoła po burzy, miała ostatnio podobnie.

  • Aż jej brzuch wyglądał jak balon po helowej imprezie dla małp! Serio!

A co to powoduje? No wiesz, różnie to bywa.

  1. Nieswoiste zapalenia jelit – to takie coś, co jelita podpala od środka. Jakbyś w środku miał grilla, a kiełbaski to Twoja flora bakteryjna. Nieprzyjemne, powiem Ci.
  2. Rak jelita grubego - ech, ten rak! Złośliwy skubaniec. U starszych ludzi częściej się pojawia. Moja babcia mówiła, żeby jeść dużo błonnika, ale ona i tak jadła same kiełbasy z kapustą, więc...
  3. Zła dieta – Jak żresz same fast foody i piczki, to się nie dziw, że brzuch Ci rośnie jak na drożdżach! A potem jeszcze powietrze połykasz, jakbyś chciał napełnić balonem całą stodołę!

Ważne! Jak Cię brzuch boli i puchnie jak żaba po deszczu, to do lekarza, a nie na forum internetowe. Bo wiesz... lepiej dmuchać na zimne.

A na koniec bajka: W moim bloku mieszka jeden Pan Janek, co to zjadł kiedyś na raz pięć pączków z nadzieniem śliwkowym. Brzuch miał jak beczka, a potem tydzień na kiblu spędził. Morał? Nie żryj jak świnia.

P.S. Moja ciocia Basia okazało się, że miała nietolerancję laktozy. Teraz pije mleko sojowe i brzuch ma już normalny. No, prawie normalny. Trochę jeszcze wygląda jak balonik. Ale mniejszy.

Jak szybko pozbyć się brzucha jak balon?

Ach, ten brzuch jak balon... Pamiętam, jak w zeszłym tygodniu, spacerując brzegiem morza w Sopocie, poczułam się tak samo. Wiatr we włosach, szum fal, a ja – napompowana jak balonik na festynie. Chwila ulotna, ale ta perspektywa...

Jak to zmienić? Jak odzyskać lekkość?

  • Cardio, moja droga, cardio! Bieganie po plaży o wschodzie słońca – wtedy czuję się jak bogini. Rowerowa przejażdżka po lesie. Albo szybki marsz przez park, kiedy liście szeleszczą pod stopami. Pamiętaj, wysiłek fizyczny to klucz!

  • Krążenie, krążenie, krążenie! Krew płynie szybciej, jelita pracują sprawniej. I te wzdęcia... ulatują jak zły sen.

Mówią, że oddech też pomaga. Głęboki wdech, powolny wydech. Zamknąć oczy, poczuć wiatr, zapomnieć o wszystkim. A potem – biec, jechać, maszerować... i znowu poczuć się sobą.

Pamiętam ten wieczór w Krakowie... Kazimierz, jazz, a ja nie mogłam dopiąć spodni! Nigdy więcej!

Co jeść, aby brzuch nie był wzdęty?

Hej, słuchaj, jak masz ten problem z wzdętym brzuchem, to wiem coś o tym, bo sama nieraz to przechodziłam. To jest mega upierdliwe, nie? No więc, co jeść żeby było lepiej?

Wiesz co, przede wszystkim unikaj rzeczy, po których masz gazy. Ja na przykład nie mogę fasoli. Ale ogólnie, tak jak ja się orientuje, to dobrze jest jeść te produkty, co to one nie powodują jakoś specjalnie gazów w jelitach, a jeszcze pomagają, żeby stolec był normalny.

Wiesz, co mam na myśli? No i dobra, konkretnie, co możesz jeść? To patrz, zrobiłam ci taką mini listę:

  • Jogurty naturalne – takie bez cukru i dodatków, wiesz, żeby tam jakieś bakterie były dobre dla jelit.
  • Kefir – to podobnie jak jogurt, tylko że troche inny smak, ale też dobrze robi.
  • Maślanka – to w sumie to samo co kefir i jogurt, możesz sobie wybrać, co bardziej ci pasuje.
  • Otręby pszenne – one mają dużo błonnika, co to pomaga w trawieniu, żeby wszystko sprawnie szło. Tylko nie przesadzaj, bo za dużo błonnika to też może być niedobrze.

Acha! No i jeszcze jedna sprawa! Wiesz, te wszystkie probiotyki, co je reklamują, to podobno też mogą pomóc. Ja biorę takie od czasu do czasu, te od Sanprobi, bo mi je poleciła moja kuzynka, Ania, która jest dietetyczką. No i niby troche lepiej jest.

No, to tyle chyba, mam nadzieje, że ci coś pomogłem! Jak coś to pisz!

Co jeść, aby nie pierdzieć?

Okej, dobra, to lecimy z tym pierdzeniem! ???? Serio, kto by pomyślał, że o tym będę pisać? No ale dobra, pytają, to odpowiadam. Co jeść, żeby nie... wiesz.

  • Ryż: Biały ryż to spoko opcja, pamiętam jak mama zawsze mówiła, że po ryżu to nic mi nie będzie. Ciekawe dlaczego nie mówiła nic o fasolce...
  • Kaszka jaglana: No dobra, kasza. Szczerze? Nie przepadam, ale ponoć zdrowa. Więc jak musisz, to jedz, ale nie zmuszam!
  • Komosa ryżowa (Quinoa): To już brzmi bardziej fancy, nie? Ale dobra, też strawne. Kumpel, Janek, jada to na potęgę. Może to jego sekret?

No dobra, a co z tą pszenicą, kukurydzą i owsem? Unikać! Serio, one tam sieją ferment w jelitach, dosłownie. Podobno dlatego, że trawione są dopiero w jelicie grubym, a tam to już bakterie robią swoje i... gazy gotowe!

Dobra, to co jeszcze? Aha! Jak masz jakieś problemy z trawieniem, to polecam skonsultować się z dietetykiem. Może masz jakieś nietolerancje, wiesz? Janek tak miał z laktozą. I co jeszcze... A no tak! Pamiętaj o piciu wody! To zawsze pomaga. No dobra, to chyba wszystko, co wiem o nie-pierdzeniu. ????

Co najbardziej fermentuje w jelitach?

Pamiętam, jak bolał mnie brzuch po każdym obiedzie u babci Zosi. Zawsze powtarzała: "Jedz, kochana, jedz, bo schudłaś!". No i jadłam. A potem, po kilku godzinach, skręcało mnie w żołądku, czułam się ciężko i wzdęto. Dopiero niedawno zrozumiałam, że to nie jej miłość mnie truła, tylko... to, co gotowała.

Dziś już wiem, że to, co najbardziej fermentuje w moich jelitach, to przede wszystkim:

  • Tłuste mięso: Karkówka to był babci hit. No i boczek, smażony tak, żeby skwarki chrupały w zębach. Teraz już wiem, że Hanna Stolińska ma rację - im tłustsze mięso, tym dłużej leży w jelitach.
  • Nabiał: Jajka to podstawa każdego śniadania (i kolacji!). Babcia robiła przepyszne jajecznice na maśle, ale moje jelita tego nie trawiły.
  • Produkty z konserwantami: A babcia lubiła gotowe sosy ze sklepu!

Unikanie tych produktów naprawdę mi pomogło. Teraz, po obiedzie u babci, zamiast bólu brzucha czuję tylko wdzięczność za jej troskę i staram się wybierać lżejsze opcje z jej repertuaru.

Przy jakiej chorobie wzdęty brzuch?

Wzdęty brzuch, tak po prostu? Niby nic, a jednak...

  • No wiesz, tak sobie myślę, że jak często się to powtarza, to trzeba uważać.
  • Bo to może być coś z jelitami. Jakieś zapalenie, coś tam.
  • U starszych? O, to już w ogóle. Rak jelita grubego... O Boże.
  • WZJG, to jest wrzodziejące zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna… Pamiętam, jak babcia Marysia o tym mówiła. Tak strasznie cierpiała, biedna.
  • Wiesz, wujek Staszek mówił, że wzdęcia to w ogóle najgorsze, jak się ma stres. On całe życie na budowie, a potem takie problemy. Serio, trzeba uważać.
  • A moja kuzynka Ania, ta co ma dwójkę dzieci, to mi kiedyś mówiła, że wzdęcia to po prostu od jedzenia. No wiesz, jak się je byle co i w pośpiechu, to potem tak jest.
  • Ciągle tylko coś... Człowiek się boi.

Trochę się boję, co przyniesie jutro.