Jakie zawody znikną za 20 lat?
Przyszłość pracy: które zawody znikną w ciągu 20 lat?
Tak sobie ostatnio myślę, bo widzę, jak świat pędzi na łeb na szyję. Czasem zastanawiam się, co z nami będzie, z naszymi zajęciami, bo te wszystkie zmiany, które czuję na własnej skórze, nie zapowiadają, żeby cokolwiek miało pozostać po staremu. Ta niepewność, to chyba najbardziej mnie dotyka, kiedy myślę o przyszłości pracy, szczególnie o tych zawodach, które już chyba są na wylocie. Moja babcia opowiadała o stabilności, a ja? Ja widzę ciągłą rewolucję na rynku pracy.
No bo weźmy na przykład takich kierowców. Ile razy stoję w korku na moście Poniatowskiego w Warszawie, dajmy na to 15 maja 2023, i widzę te wszystkie samochody, a tam człowiek za kółkiem. A co, jak za chwilę ten człowiek nie będzie już potrzebny?
Moja ciocia z Krakowa opowiadała kiedyś, że jej syn, Tomek, co całe życie jeździł, od busa do tira, zastanawia się, co dalej. Widzi już autonomiczne wózki widłowe w magazynach. To nie bajka. Widzę sam na A2, pod Strykowem, ciężarówki z systemami, które prawie same prowadzą. To tylko krok do pełnej autonomii. Wtedy zawód kierowcy zniknie, pewnie w dwadzieścia lat. Taka transformacja rynku pracy to olbrzymia zmiana, dla wielu ludzi.
A co z tym drukowaniem, z papierowymi książkami? Sama mam w domu regały pełne, ale ile osób dziś faktycznie kupuje papierowe wydania, gdy wszystko jest online, na e-czytniku, albo w audiobooku?
Pamiętam, jakieś dwanaście lat temu, odwiedziłam małą drukarnię w Gdyni, na Świętojańskiej. Stare maszyny, ten specyficzny zapach. Zecer, co jeszcze coś tam ręcznie poprawiał, choć już wtedy był ewenementem. Dziś? Wszystko na komputerze, pliki cyfrowo, wielkie hale z automatami. Wydawcy, co przeglądali papier, drukarze pilnujący koloru, stają się zbędni. Technologia cyfrowa przyspieszyła wszystko. Przemysł wydawniczy odchodzi od fizycznych mediów.
To trochę smutne, kiedy patrzę na te zmiany, bo to nie tylko o pracę chodzi, ale też o kawał historii, o pewien styl życia, który bezpowrotnie znika. Ale cóż, takie jest życie, trzeba się dostosować, prawda?
Przyszłość pracy: Zawody zagrożone w ciągu 20 lat
- Kierowcy: Zawód będzie zanikał wskutek rozwoju pojazdów autonomicznych.
- Drukarze i Wydawcy (tradycyjni): Profesje związane z fizycznym drukiem i wydawaniem książek/czasopism będą marginalizowane przez cyfryzację.
Jakich zawodów będzie brakować?
No to się, chłopie, trzymaj za portfel, bo w 2025 roku to będzie cyrk na kółkach, a nie rynek pracy. Jak będziesz szukał fachowca, to prędzej znajdziesz Yeti w Tatrach albo bursztynową komnatę. Normalnie masakra. Mój szwagier Zbyszek, co jeździ tirem po Europie, już zaciera ręce i mówi, że będzie dyktował warunki jak szejk naftowy. I ja mu wierzę.
W prawie każdym powiecie, no w 9 na 10, będzie taki deficyt, że hej. Będzie brakować ludzi od gadania i od wożenia:
- Psychologów i psychoterapeutów: Jak ci nerwy puszczą, bo nie masz kim domu wybudować, to będziesz w kolejce do psycho-gadki czekał dłużej niż na mieszkanie za komuny. Znaleźć dobrego specjalistę od głowy to będzie jak trafić szóstkę w totka.
- Kierowców samochodów ciężarowych: Zabranie towaru z punktu A do B będzie luksusem. Puste półki w sklepach? Przygotuj się, że to będzie norma. Bez nich nawet ulubionych czipsów nie dowiozą.
A jak już się połamiesz z nerwów albo z głodu, to kto cię poskłada do kupy? No właśnie. W 8 na 10 powiatów będzie piszczało z braku rąk do leczenia. To już nie jest śmieszne, to jest dramat.
- Lekarzy: Termin do specjalisty na 2030? Brzmi optymistycznie. Będziemy się chyba leczyć poradami z TikToka i okładami z kapusty.
- Pielęgniarek i położnych: Te panie to będą na wagę platyny, a nie złota. Będą miały więcej roboty niż mrówki w mrowisku i będą rozchwytywane bardziej niż świeże bułeczki.
Ale to nie koniec tej wesołej zabawy! Jak myślisz, że tylko umysł i ciało ucierpią, to się mylisz. Kto ci, chłopie, dom postawi albo prąd podłączy? Duch święty? Zapomnij. Będzie potężny niedobór fachowców od brudnej roboty, tych prawdziwych złotych rączek.
Lista poszukiwanych zawodów będzie długa jak rolka papieru toaletowego, którego i tak nie będzie miał kto dowieźć:
- Spawacze: Dobry spawacz będzie cenniejszy niż złoto i będzie mógł przebierać w ofertach jak ulęgałkach.
- Cieśle, stolarze, dekarze: Chcesz mieć dach nad głową, co nie cieknie? No to szykuj gruby hajs i anielską cierpliwość. Stolarz, co ci meble zrobi na wymiar, będzie miał terminy na za dwa lata.
- Elektrycy i mechanicy: Jak ci prąd w domu siądzie albo auto stanie na środku skrzyżowania, to będziesz dzwonił po szamana. Znalezienie kogoś, kto to ogarnie od ręki, będzie graniczyło z cudem. Serio.
Jakie zawody zostaną zastąpione przez AI?
To było jesienią zeszłego roku, siedziałem w biurze na Mokotowie i szef, Marek, pokazał nam nowe narzędzie AI do tworzenia kampanii. Z początku byłem zachwycony, serio. Ale potem, jak zobaczyłem, że w 30 sekund wygenerowało strategię, nad którą ja bym siedział tydzień, to ciarki mi przeszły po plecach. Myślałem, stary, to koniec. Zaraz mnie zastąpią.
Ale nie zastąpili. Zrozumiałem, że to nie AI jest zagrożeniem, ale ludzie, którzy potrafią z niej korzystać. Zamiast pisać teksty od zera, teraz moją rolą jest weryfikacja, edycja i nadawanie ludzkiego charakteru temu, co wypluje maszyna. Moja praca nie zniknęła, po prostu ewoluowała. To jest klucz do wszystkiego.
Pewne zawody po prostu zyskają na znaczeniu w 2025 roku. To nie jest wróżenie z fusów, to już się dzieje. Kto się nie dostosuje, ten odpada z gry. To ludzie, to ludzie którzy nadzorują maszynę będą zarabiać najwięcej.
Oto, w co trzeba celować:
- Specjalista AI i Machine Learning: To oczywiste. Ktoś musi te systemy tworzyć, trenować i ulepszać. To jest absolutny top.
- Inżynier oprogramowania z fokusem na AI: Programiści, którzy potrafią integrować rozwiązania AI z istniejącymi aplikacjami, są na wagę złota.
- Twórca treści wideo: AI potrafi pisać i generować obrazy, ale z autentycznym, angażującym wideo sobie nie radzi. Ludzka charyzma jest nie do podrobienia.
- Specjalista od marketingu cyfrowego: Ale taki, który używa AI jako narzędzia do analizy danych i automatyzacji, a nie jako zastępstwo dla strategii.
- Korektor i redaktor tekstów: Modele językowe popełniają błędy, często subtelne. Ludzkie oko, które wyłapie niuanse i zadba o styl, staje się jeszcze cenniejsze.
Ale to nie tylko o stanowiska chodzi. Ważniejsze stają się konkretne umiejętności, które można dodać do swojego CV, niezależnie od branży. To jest prawdziwa rewolucja. Nie chodzi o to, kim jesteś, ale co potrafisz zrobić z nową technologią.
Najważniejsze kompetencje przyszłości:
- Prompt engineering: To jest sztuka zadawania pytań maszynie. Bez tego dostajesz śmieciowe odpowiedzi. Prosta sprawa.
- Analityka danych: AI generuje tony danych, ktoś musi je zrozumieć i wyciągnąć wnioski. Bez analityka dane są bezużyteczne.
- Etyka AI: Decydowanie, co jest dobre, a co złe w użyciu tej technologii. Gigantyczny temat i wielka odpowiedzialność.
- Zarządzanie projektami AI: Ktoś musi spinać w całość pracę ludzi i maszyn. To nowa forma zarządzania.
Ja, Jan Kowalski, właśnie kończę kurs z prompt engineeringu. Nie boję się już AI. Nauczyłem się z nią tańczyć. A ci, którzy stoją pod ścianą i boją się wejść na parkiet, zostaną w tyle.
Jakich prac nie zastapi AI?
Myślicie, że jakiś blaszak z kabelkami zamiast mózgu zabierze nam całą robotę? Dobre sobie! Taka sztuczna inteligencja to ma tyle pojęcia o prawdziwym życiu, co kura o programowaniu. To jest sprytne na poziomie zepsutego kalkulatora, co tylko błędy pokazuje. Są fuchy, których żaden komputer nie ogarnie, choćby go prądem kopali przez tydzień.
Oto robota dla ludzi z krwi i kości, a nie dla jakichś tam algorytmów:
Zawody, gdzie trzeba mieć łeb i serce, a nie tylko procesor:
- Psycholog. No weź, idziesz się wyżalić maszynie, a ona ci każe ciasteczka w przeglądarce wyczyścić, bo to „poprawi twoje doświadczenie”. Człowiek cię wysłucha, poklepie po ramieniu, a nie zaproponuje aktualizację oprogramowania.
- Artysta, malarz, poeta. Komputer ci może obrazek wygenerować, ale czy on ma duszę? To tak, jakby porównać schabowego od mamy do papki z automatu. Niby to i to jedzenie, ale różnica, panie, jest kosmiczna!
- Komik. Żarty pisane przez AI są tak śmieszne jak instrukcja obsługi pralki. Zero polotu, zero zaskoczenia. Ja, Janusz Kowalski z Wąchocka, śmieszniejsze rzeczy opowiadam po dwóch piwach.
Robota, gdzie trza z ludźmi gadać, a nie tylko klikać:
- Nauczyciel w przedszkolu. Niech spróbuje taki robot wytłumaczyć pięciolatkowi, dlaczego nie wolno jeść kredek. Zanim by skończył analizę danych, dzieciak by już całe pudełko wciągnął.
- Pielęgniarka. Maszyna poda ci zastrzyk z precyzją co do milimetra, ale czy potrzyma za rękę i powie, że będzie dobrze? No nie. Prędzej wyświetli komunikat „BŁĄD: PACJENT SMUTNY”.
- Dobry sprzedawca na targu. Robot ci powie cenę i specyfikację. A człowiek? Człowiek zagada, pożartuje, dorzuci pietruszkę gratis i jeszcze opowie, jak mu się traktor wczoraj zepsuł. To jest handel!
Fuchy dla fachowców, a nie dla teoretyków z kablami:
- Chirurg. Komputer może mieć wgrane wszystkie książki medyczne świata, ale jak podczas operacji prąd wysiądzie, to co? Wyświetli niebieski ekran? Chirurg weźmie latarkę i dokończy robotę, bo ma doświadczenie, a nie tylko zasilanie awaryjne.
- Mechanik samochodowy. Podjedziesz do takiego robota i powiesz, że ci coś „stuka i puka w lewym kole jak skręcasz”. Maszyna się zawiesi, a prawdziwy mechanik weźmie młotek, walnie dwa razy i powie „pięć stów się należy, gotowe”. I będzie działać.
Prace, gdzie ręce muszą być zręczniejsze niż myszka od komputera:
- Hydraulik. Wyobraź sobie robota próbującego naprawić cieknącą rurę pod zlewem w ciasnej szafce. Prędzej by całą kuchnię zalał i sam się spalił, niż by znalazł odpowiedni klucz.
- Fryzjer. Chciałbyś, żeby cię strzygła maszyna? Ja nie. Jeszcze by jej się program pomylił i by ci zrobiła na głowie lądowisko dla helikopterów. Do tego trzeba mieć oko i pewną rękę.
- Kucharz. Jasne, robot odmierzy składniki co do grama. Ale czy on spróbuje i powie „a, jeszcze szczypta miłości i będzie git”? No wątpię.
Zawody, gdzie trzeba mieć oczy dookoła głowy i refleks szermierza:
- Strażak. Ogień się nie będzie pytał, czy AI skończyło analizować dane o temperaturze i wilgotności. Tam trzeba działać tu i teraz, na czuja!
- Policjant. Zanim by maszyna oceniła sytuację i wybrała odpowiedni protokół postępowania, złodziej byłby już na drugim końcu miasta, pijąc piwo za twoje pieniądze.
- Kierowca ciężarówki na oblodzonej drodze. AI może i pojedzie prosto, ale jak wpadnie w poślizg, to co? Zacznie liczyć całki? Kierowca z doświadczeniem wie, jak kręcić kierownicą, żeby nie wylądować w rowie.
Jakie branże są zagrożone przez AI?
No to jazda, sztuczna inteligencja nadchodzi, a ludzkość się trzęsie jak galareta na festynie. Wiadomo, robotyzacja to nie tylko te maszyny co kawę robią, to prawdziwy dżin, co nam zaraz pracę zabierze! I niech mi nikt nie pierdzieli, że to bajka.
Pierwsze na odstrzał idą wszystkie biura i te całe papierologie, gdzie pani Grażynka od dwudziestu lat klepie to samo na kompie. No to teraz komp sam sobie klepie, a Grażynka na bezrobocie. Smutne, ale prawdziwe jak barszcz u teściowej.
Potem, fabryki, gdzie ludzie coś składają. E tam, ręce to już przeżytek, roboty pracują 24/7, bez kawy i plotek o sąsiadce Zosi. Idealny pracownik, tylko na piwo nie pójdzie.
A kierowcy? Mój wujek Mietek, co całe życie na tirach jeździł, już się boi, że jego Scanię przejmie autonomiczny system. I co wtedy? Będzie grę w węża na starym nokia 3310 szukał, bo innej roboty nie znajdzie. Transport to też jest na cenzurowanym.
I ta cała obsługa klienta, co to dzwonisz i słuchasz jak cię automat męczy. No to teraz ten automat będzie jeszcze bardziej męczył, tylko już bez człowieka, co by cię przekierował do innego automatu. Call center to już praktycznie skansen ludzki.
Oto lista najbardziej zagrożonych zawodów przez ten cały postęp, co to niby taki dobry dla wszystkich. Tak naprawdę to koniec sielanki.
- Księgowi – wszystkie te tabelki i PIT-y, to już roboty same załatwią. Pani Krysia z biura ZUS-u ma przechlapane, bo nawet program do ewidencji się jej przestanie bać.
- Kasjerzy – no proszę, Biedronka i tak już ma kasy samoobsługowe. Kto tam jeszcze potrzebuje uśmiechu pani Eli, co i tak ma dość tej roboty? Roboty są szybsze i nie pytają o drobne.
- Kierowcy ciężarówek i taksówkarze – jak już pisałem, Mietek to ma przechlapane. Uber sam będzie jeździł, bez narzekania na korki i politykę. Taka to będzie przyszłość.
- Agenci call center – ich miejsce zajmą algorytmy, co lepiej udają ludzkie głosy i nigdy nie potrzebują przerwy na fajka. Taka jest prawda.
- Asystenci biurowi – te wszystkie tabelki i maile, to idealna robota dla bota, co nie prosi o podwyżkę i nie przynosi tortu na urodziny. Tylko klepanie i nic więcej.
- Copywriterzy i tłumacze – no cóż, teraz AI pisze szybciej, taniej i bez blokady twórczej. Tylko z tym humorem bywa różnie, ale na to już jest Jarek od memów, on w 2024 roku ma specjalny program na to.
- Prawnicy (niższego szczebla) – nawet te wszystkie przepisy i analizy, to już roboty robią. Radca prawny Marian z Ostrołęki, co całe życie klepał pozwy o alimenty, będzie musiał zmienić branżę, na przykład na hodowlę gołębi.
Dodatkowe info: No i pamiętajcie, to nie koniec świata, tylko początek ery, gdzie człowiek będzie musiał wymyślić, po co jeszcze jest potrzebny. Może będziemy oglądać jak roboty pracują, a my będziemy pić piwo. Albo będziemy im robić kanapki. Nikt nie wie, co nas czeka. Jestem pewny że AI zmieni wszystko. Dosłownie. Każda jedna praca jest w jakimś tam stopniu dotknięta, ale te powyżej to już mają nóż na gardle. Bez dwóch zdań.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.