Jakie knoty są najlepsze?

94 wyświetleń
Z mojego doświadczenia wynika, że dobór knota to prawdziwa sztuka! Zbyt cienki i świeca ledwo zipie, tworząc tunel, a zbyt gruby i kopci jak smok. Te wytyczne z milimetrami są pomocne, ale sama wolę metodę prób i błędów. Czasem zaskakująco cienki knot pięknie pali dużą świecę, więc eksperymenty są kluczem do idealnego płomienia!
Komentarz 0 polubień

No dobra, pogadajmy o knotach do świec, bo to jest temat rzeka! Z własnego doświadczenia powiem Wam, że dobranie tego idealnego to jest... po prostu SZTUKA. Serio.

Bo zobaczcie, za cienki knot i co? Ano świeca ledwo się tli, wypala się tunel, wkurzasz się, bo wosk zostaje po bokach... Znacie to, prawda? A z kolei za gruby knot? O matko, dym jak z parowozu! Kopci, brudzi, aż kaszel człowieka bierze.

Widziałam, że są jakieś tabele, ile milimetrów na jaką średnicę świecy. Spoko, pewnie komuś to pomaga, ale ja... no nie wiem. Wolę jednak metodę prób i błędów. Może i to trochę na "chybił trafił", ale co poradzę? Taką mam naturę.

Pamiętam, jak raz... Ojej, to było dawno. Robiłam świecę w takim sporym słoiku, no wiecie, takim po dżemie. No i dałam niby "odpowiedni" knot. I co? I nic. Słabiutko się paliło, wosk się nie roztapiał... Myślałam, że mnie szlag trafi. A potem, z desperacji, dałam taki... w sumie cieńszy knot, niż mi się wydawało, że powinien być. I wiecie co? No, po prostu magia! Pięknie się paliło, równomiernie... No, zdziwiłam się nieziemsko.

Więc, sami widzicie, te całe wyliczenia to jedno, ale eksperymentowanie to drugie. I chyba to jest właśnie w robieniu świec fajne, że można się bawić, kombinować. No i to, jak już trafisz z tym idealnym knocikiem... Satysfakcja gwarantowana! Nie sądzicie? A w ogóle, jakie Wy macie doświadczenia z doborem knotów? Podzielcie się, bo jestem strasznie ciekawa!