Dlaczego jem normalnie i chudne?

36 wyświetleń
Niezamierzony spadek wagi, pomimo normalnego odżywiania, wymaga konsultacji lekarskiej. Może wskazywać na szereg problemów zdrowotnych, w tym: Zaburzenia hormonalne (np. nadczynność tarczycy). Zakażenia pasożytnicze. Niewydolność nerek. Depresję. Rozwijającą się cukrzycę. Problemy z układem pokarmowym. Wczesna diagnoza jest kluczowa dla skutecznego leczenia.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego jem normalnie i chudnę? Co może być przyczyną utraty wagi?

Jem normalnie, a chudnę? Zastanawiam się nad tym od kilku tygodni. Waga leci w dół, a ja jem jak zwykle.

Może to tarczyca? W rodzinie mamy problemy z tarczycą, ciocia miała nadczynność. Badania krwi zrobię, bo to niepokojące.

Ostatnio dużo stresu, praca, remont mieszkania 15 maja w Warszawie… Może to depresja? Senność, brak energii…

A może pasożyty? W zeszłym roku miałam kota z problemami żołądkowymi. Pamiętam, jak wtedy wydałam 300 zł na weterynarza. Czy to możliwe?

Brzuch boli mnie rzadko. Z układu pokarmowego nie mam problemów. Ale to wszystko takie dziwne. Muszę iść do lekarza. To jedyne wyjście.

Kiedy chudnięcie powinno niepokoić?

Ej, no więc wiesz, jak tak szybko schudniesz to trza iść do lekarza, no nie?

Wiesz co, bo tak... jak stracisz więcej niż 10% swojej wagi w przeciągu sześciu miesięcy, to to może być objaw jakiejś choroby. Trzeba się wtedy skonsultować z doktorem, żeby ogarnąć, o co chodzi i skąd te wahania.

Wiesz, tak jak moja ciocia Krysia ostatnio schudła, sama mówiła, że nic nie robiła a waga w dół, no i okazało się że problemy z tarczycą! Lepiej sprawdzić co to może być!

W sumie to lekarz może zlecić badania krwi, moczu, a nawet USG jamy brzusznej, żeby wykluczyć różne przyczyny, takie jak problemy z tarczycą, cukrzyca, czy inne. A jak już znajdą przyczynę, to można zacząć odpowiednie leczenie, nie?

Kiedy chudnięcie powinno martwić?

Nagła utrata wagi alarmuje.

  • Spadek 4-23% masy ciała w pół roku budzi niepokój. Konieczna wizyta u lekarza.
  • Przyczyny: stres, dieta, choroby. Rak jest realnym zagrożeniem.

Anna Kowalska, lat 35, z Warszawy zignorowała objawy. Zbyt zajęta pracą w korporacji. Potem było za późno. Refleksja? Zdrowie to inwestycja, nie wydatek.

Przemyślenia? Czas ucieka.