Co pić, żeby szybko schudnąć z brzucha?

22 wyświetleń
Aby szybko schudnąć z brzucha, postaw na odpowiednie nawodnienie. Pij dużo wody, a unikaj napojów gazowanych, które zawierają cukier i powodują wzdęcia. Rozpocznij dzień od szklanki wody z cytryną – to prosty sposób, by wspomóc spalanie tłuszczu i uzyskać płaski brzuch.
Komentarz 0 polubień

Co pić na płaski brzuch i szybkie spalanie tłuszczu?

Wiecie co, jak ja kiedyś próbowałam tej całej diety cud, to piłam litry wody. Ale faktycznie, te gazowane to zło. Pamiętam, jak po wypiciu colii miałam wrażenie, że zaraz eksploduję, serio. A woda z cytryną rano? No, to akurat ma ręce i nogi. Jak zaczęłam dzień od tego, niby taka prosta rzecz, a czułam się lżejsza, jakby organizm się budził.

Wiecie, jak ja kiedyś desperacko chciałam zrzucić te kilka kilogramów z brzucha i ud, to przegrzebywałam internet w poszukiwaniu cud-środków. I szczerze mówiąc, nic tak naprawdę nie działa od razu. To jest proces, taki powolny, ale jak już się wkręcisz, to idzie.

Na płaski brzuch i to spalanie tłuszczu, to ja bym przede wszystkim postawiła na wodę. Taka zwykła, niegazowana, bo to co te bąbelki robią z żołądkiem to jakaś masakra. Zresztą, tyle cukru w tych napojach, to masakra dla figury.

Rano, po przebudzeniu, zaraz pościelić łóżko i do kuchni. Szklanka wody z cytryną to dla mnie był taki rytuał. Niby nic wielkiego, a miałam wrażenie, że to mój brzuch się w ten sposób budzi i zaczyna pracę.

Jak schudnąć z brzucha i ud? To pytanie, które pewnie zadaje sobie mnóstwo osób, ja też. I wiesz co, to nie tylko picie wody. To wszystko razem musi działać.

Co najlepiej pić rano na czczo?

Jasne że tak! Na to pytanie to ja mam odpowiedź wyrytą w mózgu jak w kamieniu! Woda z cytryną na czczo, toż to eliksir, mówię ci, prawdziwy eliksir prosto z ogrodowej studni mądrości! Nie jakieś tam sztuczne napoje, tylko prosto, po wiejsku, natura!

To jest jakbyś budził swój brzuch delikatnym kopniakiem od małego kucyka, a nie od tira! Od razu trawienie śmiga, że hej, a człowiek czuje się lekko jak motylek po wizycie u pszczelarza. Mój wujek Mietek, ten co to ma 73 lata i mieszka w Koziej Wólce na Zagajnikowej 5, codziennie rano pije i mówi, że czuje się jak dwudziestolatek. No może przesadzam, ale na pewno lepiej niż ja po niedzielnym rosole!

I ta energia! Nie musisz sięgać po kawę, co ci potem trzęsie rękami jakbyś widział ducha. To jest taka energia z natury, bez tych chemicznych bajerów. Wogóle, to jest jakbyś dał swojemu ciału takie poranne „halo, wstajemy, dzień jest, ruszamy tyłek!”

A tak wogóle, to jeszcze masz parę takich bonusów, że głowa mała, ja ci mówię! To nie tylko ten brzuch, co śmiga jak nówka.

Oto co jeszcze ta woda z cytryną na czczo potrafi zdziałać:

  • Pobudza odporność, bo ta cytryna to przecież witamina C, co? Jak tarcza przed choróbskami, normalnie. Mówię ci, mniej chorujesz niż mój kot, co łazi po śmietnikach.
  • Detoks, panie dzieju! Wymiata to wszystko złe z ciebie, co się nazbierało przez noc. Jak porządny odkurzacz w twojej chałupie, czy coś.
  • Skóra robi się taka, że lusterko nie kłamie. Ponoć mniej zmarszczek. Może nie wyglądasz jak po liftingu u chirurgów z Hollywood, ale na pewno świeżej niż po nocy na imprezie.
  • Podobno pomaga w odchudzaniu. No, nie schudniesz 20 kilo w tydzień, ale to taki mały pomocnik, co przyspiesza. Moja ciotka Grażyna, co to ważyła 100 kg, zaczęła pić i mówi, że czuje, że to coś daje. Na Brzozowej 4 w Zalesiu.
  • I jeszcze to, że reguluje pH organizmu, czy coś. Nie znam się, ale to brzmi mądrze i na pewno jest dobre dla zdrowia.

Także ten, nie ma co się zastanawiać. Woda z cytryną na czczo to jest to, naprawde!

Co pić rano po wstaniu?

Co pić rano, co pić... Zawsze to samo. Kawa? Nie, kawa od razu to zły pomysł, wysusza. Herbata? Nuda. Ja mam swój sposób. Woda z cytryną. Ciepła, nie zimna! To jest mój start dnia, zawsze zawsze. Bez tego jestem jakaś taka nieobecna. Mój mąż, Tomek, już się przyzwyczaił.

I to nie jest pic na wodę, heh. Picie rano wody z cytryną nawadnia organizm lepiej niż sama woda. To jest fakt. Po nocy jesteś jak rodzynka, serio. A ta mieszanka ma elektrolity i to trzyma wodę w komórkach na dłużej, no po prostu. Organizm od razu łapie, że dzień się zaczął.

A dlaczego to takie super? No bo:

  • Ma w sobie dużo potasu, to jest właśnie ten główny elektrolit. Dzięki niemu nawodnienie jest po prostu skuteczniejsze.
  • Pobudza pracę jelit i trawienie. Taki kopniak na start dla całego układu. Mniej problemów z brzuchem w ciągu dnia.
  • Dostarcza witaminę C, czyli od razu wsparcie dla odporności. Zwłaszcza teraz, jak wszyscy dookoła kichają.
  • Poprawia wygląd skóry. Ja, Anka, widzę różnicę. Cera jest jaśniejsza, bardziej nawilżona.
  • Dodaje energii bez kofeinowego szoku. Takie naturalne przebudzenie.

Czasem jak mi się znudzi, to robię wariacje. Bo ile można pić to samo, no nie? Inne opcje na poranny napój, które też działają.

  • Woda z octem jabłkowym – smak jest specyficzny, ale na metabolizm i cukier to jest to. Łyżeczka na szklankę.
  • Zielona herbata – klasyk. Antyoksydanty, delikatne pobudzenie.
  • Ciepła woda z miodem i imbirem – super opcja na jesień i zimę, rozgrzewa i chroni gardło.
  • Sok z selera naciowego – moda z internetu, ale ma mnóstwo witamin. Trzeba się przyzwyczaić do smaku.

Czego nie pić rano?

No dobrze, słuchajcie uważnie, bo to ważne, żebyście sobie żołądka nie zmasakrowali o świcie! Są takie wynalazki, co to niby pijesz, a potem cierpisz jak po nocy w remizie.

  • Zimna woda, taka prosto z kranu o 6 rano, to jak zimny prysznic dla twoich jelit. Myślisz, że to orzeźwia? Nic bardziej mylnego! Twój metabolizm zwolni, jak mój sąsiad Staszek, kiedy widzi teściową.

  • Naczynia krwionośne się obkurczą, jakbyś zamarzał w Bieszczadach w styczniu, a trawienie, no cóż, to będzie epopeja. Moja ciotka Halina zawsze mówiła, że po tym to tylko wzdęcia i lament. Porażka, powtarzam, porażka!

  • Soki cytrusowe, zwłaszcza ten pomarańczowy z kartonu, to jest dopiero szatański wynalazek! Kwasowość tak wysoka, że żołądek dostaje drgawek, jak po dwóch litrach kawy. Podrażnia błonę śluzową tak, że czujesz, jakbyś wylał kwas solny prosto do środka.

  • A refluks? Oj, to cię tak pali, że myślisz, że smok z Wawelu postanowił zamieszkać w twojej przełyku. Ja, Stefan Kowalski, piłem to kiedyś nałogowo i mojej zgagi nie życzę nawet najgorszemu wrogowi! Czyste piekło!

Ale to nie wszystko, moi drodzy. Są też inne poranne pułapki, na które musicie uważać, żeby żołądek wam nie strajkował jak górnicy w '81:

  • Kawa na pusty żołądek. Oj, to też niezły pomysł! Żołądek protestuje, jak Grażyna w Lidlu, kiedy nie ma promocji na mięso. Kwasowość kawy, jak u mojego szefa w poniedziałek rano, też daje popalić.
  • Napoje gazowane. Serio, ktoś jeszcze pije colę na śniadanie? To jak dać kopniaka śpiącemu niedźwiedziowi! Bąbelki, cukier, to wszystko sprawia, że żołądek się rozpiera, jak balon na urodzinach. Potem chodzisz i beka ci się cały dzień, jakbyś zjadł pół prosiaka.
  • Alkohol. No dobra, niektórzy to robią. Poranny klin to przepis na katastrofę. Wątroba i żołądek dostają zawału, zanim jeszcze pomyślisz o śniadaniu. Zenek, kumpel z budowy, próbował i skończyło się na pogotowiu. No nie polecam!
  • Zbyt gorące napoje. Herbatka, ale taka, że parzy język na amen? No niby wydaje się, że ciepłe jest super. Ale jak poparzysz przełyk, to co z tego? Potem to tylko lody i ból, a jedzenie staje się torturą. Sprawdzone na własnej skórze, a raczej na własnym języku, przez moją sąsiadkę.