Co daje 100 brzuszków dziennie?

107 wyświetleń
Codzienne wykonywanie 100 brzuszków wzmacnia mięśnie brzucha, wysmukla talię i ujędrnia skórę. Silne mięśnie brzucha stabilizują sylwetkę i wspierają kręgosłup, co przekłada się na lepszą postawę i mniejsze ryzyko bólu pleców. Ćwiczenie to jest proste i skuteczne w poprawie kondycji fizycznej.
Komentarz 0 polubień

Czy 100 brzuszków dziennie przynosi korzyści dla zdrowia?

Sto brzuszków dziennie? Hm, nie wiem, czy to aż takie cudowne. W zeszłym roku próbowałam, zaczęłam 15 marca, ale po tygodniu ledwo mogłam się ruszać. Ból mięśni był straszny.

Efekt? Może minimalnie jędrniejszy brzuch, ale nie oszałamiający. Różnica kosmetyczna, raczej nie taka, jakiej się spodziewałam. Prawda jest taka, że dieta gra większą rolę.

U mnie to bardziej ból niż korzyść. Przez kilka dni chodziłam jak kaczka. Zrezygnowałam, przeszłam na treningi bardziej zróżnicowane. Efekty lepsze, bez takiego katowania się.

Na pewno wzmocnią mięśnie brzucha, to prawda. Ale 100 dziennie to przegięcie. Lepiej mniej, ale regularnie, i zróżnicowane ćwiczenia. To moja opinia.

Pytania i odpowiedzi:

  • Q: Czy 100 brzuszków dziennie przynosi korzyści?

  • A: Wzmacnia mięśnie, ale może być bolesne i nie gwarantuje szczególnego zmniejszenia tkanki tłuszczowej.

  • Q: Czy 100 brzuszków dziennie wysmukla talię?

  • A: Niekoniecznie. Dieta ma większe znaczenie.

  • Q: Czy to dobry sposób na wzmocnienie mięśni brzucha?

  • A: Tak, ale przeciążenie może spowodować kontuzje.

Co daje 200 brzuszków dziennie?

200 brzuszków dziennie? O matko jedyna, Ty się chyba na głowę upadłeś! Nie licz na cuda, Jasieńka!

  • Mięśnie brzucha? No, może troszkę się napompują, jak u starego prosiaka po żołędziach. Ale to tylko jeżeli masz niską tkankę tłuszczową, co oznacza, że musisz jeść jak ptaszek i biegać jak szalony. Nie zapominaj, że dieta to podstawa, a brzuszki to tylko dodatek, jakby wisienka na torcie, ale tort musi być zrobiony z czegoś innego niż sama cukrowa masa.

  • Postawa? Może, ale jak się schylasz po piwo co 5 minut, to żadne brzuszki tego nie uratują. Kręgosłup będzie protestował, gwarantuję. Znam jednego, co robił 500 brzuszków dziennie, skończył z bólem pleców jak starzec po kopaniu rowów. Boleśnie pouczające.

  • Spalanie tłuszczu? Buhahahaha! To samo jak wierzyć w zębową wróżkę. Brzuszki to nie cudowny eliksir na brzuch piwny. Musisz się ruszać, biegać, pływać, cokolwiek! Inaczej to wszystko na marne. Jakbyś chciał zgubić kalorie na fotelu, przed TV. Nie licz na to, kolego.

Uwaga: Prawidłowa technika jest ważna, inaczej skończysz z krzywym kręgosłupem i bolesnym "cześć" od fizjoterapeuty. Ja, Zdzisław, 48 lat, robiłem kiedyś 300 brzuszków. Efekt? Zerwany mięsień skośny, 3 miesiące na rehabilitacji. Nie polecam.

Dodatkowe info, bo się rozpędziłem: W tym roku, 2024, moja kuzynka Basia zrobiła "brzuszkowy" maraton (200 dziennie przez miesiąc). Schudła 2 kg. Ale to głównie dzięki diecie, nie brzuszkom. Basia stwierdziła, że to "męka, ale warta zachodu". Ja bym powiedział, że za mało żarcia. Na diecie się schudnie. Brzuszki same z siebie cudów nie robią!

Co daje 200 brzuszków dziennie?

Okej, spróbuję… Tak jakbym pisała o trzeciej w nocy, z telefonem w ręku.

  • Wzmocnienie brzucha... to na pewno. No niby tak, po dwustu dziennie to chyba coś musi się wzmocnić, no nie? Tylko ja tam nie wiem, bo nigdy nie robiłam... aż tyle, brrr.

  • Postawa lepsza. Może i lepsza postawa, ale ja się boję o kręgosłup. Znaczy, niby jak robisz dobrze te brzuszki, to ok, ale kto to robi dobrze, serio? Ja tam się zawsze wyginam jak jakiś precel.

  • Stabilizacja. No dobra, stabilizacja kręgosłupa, spoko brzmi. Ale wiesz, więcej ćwiczeń na stabilizację jest przyjemniejszych, no mówię Ci. Ten pilates, no albo coś.

  • Efekty wizualne... jak masz mało tłuszczu. Aha, to jak mam trochę tłuszczu, to po prostu będę silniejsza, ale nic nie będzie widać? No super, to ja dziękuję bardzo.

  • Brzuszki nie spalają tłuszczu miejscowo. To to już w ogóle jest hit. Robisz dwadzieścia, przepraszam, DWIEŚCIE brzuszków, a tłuszcz i tak siedzi gdzie siedział. No, życie.

Wiesz co, mam koleżankę, Anka, ona trenuje crossfit. I ona mi kiedyś mówiła, że same brzuszki to lipa, lepiej robić ćwiczenia wielostawowe. No wiesz, jakieś przysiady z obciążeniem, coś takiego. Anka to ma moc, no. A! I jeszcze jedno: Prawidłowa technika jest mega ważna! Inaczej plecy wysiądą. Mówię poważnie, bo moja mama to miała problemy, jak kiedyś za dużo na działce robiła. A ja się boję, że mam to w genach...