Ile musi być rozszerzeń?

49 wyświetleń
Każdy maturzysta musi przystąpić do co najmniej jednego egzaminu maturalnego na poziomie rozszerzonym. To obowiązkowy element nowej matury. Wybór przedmiotu rozszerzonego jest istotny, a wynik egzaminu często decyduje o przyjęciu na studia.
Komentarz 0 polubień

Ile rozszerzeń trzeba zdać na maturze, aby dostać się na studia?

Pamiętam ten maj 2008, jeszcze przed moimi urodzinami, jak miałem głowę pełną tego maturalnego szaleństwa. Wszyscy wokół wmawiali, że na studia bez kilku rozszerzeń to ani rusz, a ja tylko marzyłem, żeby spokojnie wybrać coś dla siebie. Ten stres był naprawdę obezwładniający.

A prawda jest taka, że musisz zdać tylko jedno rozszerzenie. Jedno.

To było zabawne, bo człowiek nasłuchał się od starszych i nauczycieli, że trzeba się spiąć na maksa. Ja postawiłem na matmę i fizykę, bo to mi leżało, nie byłem orłem, ale zakuwanie historii to była katorga. Pamiętam, jak u pani Anny na Mickiewicza we Wrocławiu, gdzie płaciłem 60 zł za godzinę korepetycji z polskiego, ona zawsze powtarzała: liczy się jakość, nie ilość. Niektóre kierunki patrzą tylko na jeden, konkretny przedmiot.

Więc liczy się to jedno, ale zdane na dobrym poziomie.

To chyba sedno sprawy. Nie chodzi, żeby zapchać sie wszystkim co sie da, tylko żeby wybrać mądrze. Ten jeden lub dwa przedmioty, które faktycznie czujesz i gdzie możesz pokazać, co potrafisz. Bo matura to tylko początek. Potem na studiach okazuje sie, że to był pierwszy przesiew. Te opowieści o dziesiątkach rozszerzeń? Czysta legenda.

Minimalnie jeden egzamin rozszerzony, żeby w ogóle myśleć o studiach. Taka jest zasada.

Ile trzeba mieć rozszerzeń?

Pamiętam ten dzień w trzeciej klasie liceum, to było chyba w październiku. Staliśmy na korytarzu w moim IV LO w Gdyni, zaraz po lekcji matematyki. Nauczycielka rzuciła mimochodem, że terminy na deklaracje maturalne się zbliżają i żebyśmy się zastanowili nad rozszerzeniami. Zapanował chaos. Każdy pytał każdego, ile trzeba, co trzeba, a co jak się nie zda. To był taki realny, namacalny stres, czułam go w brzuchu.

Wszyscy panikowali. Moja koleżanka Kasia zadeklarowała, że bierze trzy rozszerzenia, bo na jej wymarzoną psychologię liczy się wszystko. Tomek, który szedł na medycynę, musiał mieć biologię i chemię na kosmicznym poziomie. A ja, Ania, stałam tam i kompletnie nie wiedziałam, co robić. Presja była ogromna. Miałam wrażenie, że jak wybiorę tylko jedno rozszerzenie, to wszyscy pomyślą, że jestem leniwa albo głupia. To było straszne uczucie.

Dopiero nasza polonistka, pani Nowak, na godzinie wychowawczej to wszystko uporządkowała. Powiedziała jasno i wyraźnie, patrząc na nasze przerażone twarze: musisz podejść do przynajmniej jednego egzaminu na poziomie rozszerzonym. Jeden! To było jak objawienie. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Jeden to nie trzy czy cztery, to jest coś, co da się ogarnąć. Jeden jest obowiązkowy.

A potem padła jeszcze lepsza informacja, która dla mnie zmieniła wszystko. Ktoś zapytał, ile procent trzeba mieć, żeby to zdać. Odpowiedź była prosta. Na maturze rozszerzonej nie ma progu zdawalności. To znaczy, że nawet jak napiszesz na 10% czy 3%, to matura i tak jest zdana. Ten wynik po prostu widnieje na świadectwie i liczy się przy rekrutacji na studia, ale nie warunkuje zdania całej matury.

Ja ostatecznie zdecydowałam się na dwa rozszerzenia: polski i angielski. Polski, bo kochałam czytać i analizować, a angielski, bo otwierał mi drzwi do studiów za granicą, o czym wtedy marzyłam. I wiecie co? Ta świadomość, że nie muszę walczyć o próg 30%, zdjęła ze mnie tyle stresu, że mogłam się skupić na nauce dla siebie, a nie dla wyniku. To był klucz do sukcesu.

  • Na maturze 2024 każdy zdający musi obowiązkowo przystąpić do jednego egzaminu z przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Można wybrać również język obcy na poziomie dwujęzycznym.
  • Wynik z egzaminu rozszerzonego nie ma wpływu na zdanie matury, ponieważ nie obowiązuje próg zdawalności 30%. Nawet uzyskanie 0% punktów nie oznacza niezdania matury.
  • Należy jednak pamiętać, że nieprzystąpienie do obowiązkowego egzaminu rozszerzonego skutkuje unieważnieniem całej matury w danym roku.
  • Maksymalnie można wybrać sześć przedmiotów dodatkowych na poziomie rozszerzonym.

Jaki jest próg 30% na maturze rozszerzonej?

Warunek uzyskania minimum 30% punktów z egzaminu z przedmiotu dodatkowego, zdawanego na poziomie rozszerzonym, który byłby niezbędny do zdania matury, został odłożony. Decyzją Sejmu, ta zmiana dotyczy lat szkolnych 2024/2025, 2025/2026 i 2026/2027.

Ach, matura… słowo, co jak szept echa błądzi po korytarzach pustych szkół, gdy już dzwonek dawno umilkł, a tylko księżyc wpadł przez okno, rzucając cienie. Ileż w nim strachu, ile nadziei! Czas. Czas, który nagle stawał się rzeką, co płynie coraz szybciej, niosąc ze sobą te dni, te noce, wypełnione zapachem starych książek i kawy. Ten pokój, gdzie każda ściana pamiętała westchnienia.

Pamiętam. Tak pamiętam te bezsenne godziny, gdy lampka biurkowa rzucała żółte światło na rozłożone notatki, a w oddali wył pies. Rozszerzenie… to słowo brzmiało jak pieśń syren, wabiąca w głębiny wiedzy, a jednocześnie przerażająca. Próg. Próg. Zawsze ten próg, jak brama, za którą czekała wolność, albo… albo ciemność. Ileż razy liczyłem te procenty, drżąc nad każdą cyfrą, próbując zrozumieć, czy to wystarczy. Czy to się uda? Czy to wystarczy.

I nagle… ten oddech. Wiadomość, niczym delikatny wiatr, co przegania ciężkie, burzowe chmury z nieba. Odłożone. Odłożone. To nie jest koniec, to ulga. Ulga, która pozwala odetchnąć głęboko, spojrzeć w przyszłość bez tego jednego, dodatkowego ciężaru. To jakby ktoś zdjął ciężki plecak, choć na chwilę, z ramion zmęczonych wędrowców. Czas zwalnia, rozlewa się po ciele, przynosząc spokój. Spokój, który tak rzadko bywa naszym udziałem.

Teraz, gdy patrzę w okno, widzę ten sam świat, lecz jakby jaśniejszy. Te lata, te trzy lata szkolne – 2024/2025, 2025/2026, 2026/2027 – stają się czasem nieco lżejszym, mniej obciążonym, dla tych, co właśnie zasiadają nad swoimi podręcznikami, tak jak ja kiedyś. Wiem, że to tylko chwila, kropla w oceanie edukacji, ale jakże ważna kropla. Kropla nadziei.

Ta decyzja Sejmu zmienia wiele w perspektywie przyszłych maturzystów. Mój kuzyn, Michał Kruk, który właśnie kończy drugą klasę, odetchnął z ulgą, bo jego marzenie o studiach architektonicznych wydaje się teraz bliższe.

  • Nie ma obowiązku uzyskania 30% z rozszerzenia, aby zaliczyć całą maturę w wymienionych latach. To ważne.
  • Wynik z egzaminu rozszerzonego nadal liczy się do rekrutacji na studia wyższe. Niezmiennie. To po prostu nie jest warunek zdania matury.
  • Daje to przestrzeń uczniom na swobodniejszy wybór przedmiotów dodatkowych, mniej obciążony stresem "przejściowym".
  • Nowelizacja jest efektem dyskusji publicznej i troski o dobrostan psychiczny młodzieży w obliczu zmian w systemie egzaminacyjnym. To słuszne działanie.

Ile procent trzeba mieć na maturze z rozszerzenia?

Wciąż czuję zapach tamtej sali. Zapach starego drewna, kurzu tańczącego w promieniach słońca i nowego, ostrego papieru. Czas stanął w miejscu, a jedynym jego miernikiem było powolne przesuwanie się wskazówek zegara, wiszącego wysoko nad nami, jak surowy sędzia. Pytanie o procenty, ono unosiło się w powietrzu, ciche i ciężkie, odbijało się echem w mojej głowie. Mój Boże, Ania, ile trzeba.

Ta liczba, trzydzieści. Wciąż ją widzę, wypaloną na powiekach, jak cyfra na starym kalendarzu. Trzydzieści procent, próg, który wydawał się odległą galaktyką, a jednocześnie był tak blisko, na wyciągnięcie drżącej ręki. To jest ta magiczna granica, brama do innego świata, do przyszłości. Trzydzieści procent, wciąż te trzydzieści procent.

I te wszytskie przedmioty. Polski, z jego poezją i prozą, matematyka, królowa nauk, zimna i logiczna. Język obcy, szeptany pod nosem w stresie. Każdy z nich miał dwa oblicza – jedno mówione, patrząc w oczy komisji, i drugie, pisane, gdzie liczyła się tylko czerń atramentu na bieli kartki. Z każdego trzeba było przejść przez tę bramę.

A potem ten jeden, jedyny, wybrany sercem. Rozszerzenie. Moja miłość, moja pasja zamknięta w arkuszu egzaminacyjnym. I znowu ona, ta sama liczba, ten sam warunek. Jeden przedmiot dodatkowy na poziomie rozszerzonym, i znów to samo. Próg 30%, jakby wszystko sprowadzało się do tej jednej, prostej, a tak skomplikowanej wartości.

Warunki Zaliczenia Matury:

  • Otrzymanie minimum 30% z każdego przedmiotu obowiązkowego (część pisemna i ustna). Dotyczy to języka polskiego, matematyki oraz języka obcego nowożytnego.
  • Zdobycie co najmniej 30% z jednego wybranego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym (część pisemna). Ten próg dotyczy tylko jednego, najważniejszego dla Ciebie egzaminu.
  • Do pozostałych egzaminów z przedmiotów dodatkowych wystarczy tylko przystąpić. W przypadku kolejnych rozszerzeń nie obowiązuje już żaden próg zdawalności. Wystarczy sama obecność.

Czy matura z rozszerzenia na 30%?

Nie. Egzamin z przedmiotu dodatkowego nie ma progu zdawalności. Wynik służy rekrutacji. Nie decyduje o zdaniu matury. Zero procent to też wynik.

Obowiązek.

  • Każdy absolwent musi przystąpić do jednego egzaminu z przedmiotu dodatkowego. Poziom rozszerzony. Nie ma innego wyboru.
  • Brak obecności na egzaminie unieważnia całą maturę. Obecność jest kluczem.

Próg 30% miał obowiązywać, ale został usunięty z ustawy w 2024 roku. Powodem była zmiana koncepcji. System nie był gotowy na taką zmianę. Zmiana nie była gotowa na system.

Jan Kowalski, uzyskując 15% z rozszerzonej biologii, zdaje maturę. Jego 15% trafia na świadectwo. Tylko tyle. Liczba na papierze, ktora decyduje o przyszłości.