Czy można naprawdę zarabiać na kryptowalutach?

26 wyświetleń
Zarabianie na kryptowalutach jest możliwe, ale wymaga wiedzy i ostrożności. Rynek ten oferuje potencjalnie wysokie zyski, jednak cechuje się dużą zmiennością. Kluczem do sukcesu jest zdobycie doświadczenia oraz świadome podejście do inwestycji.
Komentarz 0 polubień

Jak zarabiać na kryptowalutach i czy to się naprawdę opłaca?

Jak zarabiać na kryptowalutach i czy to się naprawdę opłaca? Inwestowanie w kryptowaluty wymaga analizy rynku i zarządzania ryzykiem, aby osiągnąć potencjalne zyski. Opłacalność zależy od strategii i warunków rynkowych.

Kiedyś, dawno temu, tak w okolicach 2017 roku, kiedy pierwszy raz dotarła do mnie wieść o tym całym BitCoinie, myślałem sobie, że to jest jakaś fanaberia, przelotna moda, pewnie bańka spekulacyjna, która lada moment pęknie z hukiem, a naiwni stracą wszystko. Trochę z przymrużeniem oka patrzyłem na znajomych, co już wtedy w to wchodzili, z takim zacięciem i przekonaniem, że oto odkryli złoty gral finansów.

Moje własne, prawdziwe zetknięcie z tym światem, takie na serio, nastąpiło dopiero w grudniu 2020. Akurat siedziałem w domu, za oknem sypał gęsty śnieg, i coś mnie tknęło, żeby w końcu spróbować, bo przecież ciekawość zwyciężała.

Założyłem konto na jakiejś giedłdzie, już nazwy nie wspomnę, i wpłaciłem swoje pierwsze 500 złotych, tak na próbę, bez większego przekonania, raczej z poczucia, że "a co mi tam, raz kozie śmierć". Pamiętam, że kupiłem wtedy niewielką część Etheru, bo wydawał mi się bardziej zrozumiały i chyba, jak mi się wtedy zdawało, sensowniejszy niż ten rozpowszechniony BTC. Przez pierwsze tygodnie to była prawdziwa jazda bez trzymanki, serce biło mi mocniej, raz na plusie, raz na minusie, widziałem jak te liczby szaleją.

Czy to się opłaca? No cóż, to jest trudna sprawa, bo co dla jednego jest zyskiem, dla drugiego ledwo pokrywa straty.

Był taki jeden dzień, 10 marca 2021 roku, kiedy mój skromny portfel pokazywał już ponad 1000 złotych, wtedy poczułem taką dziwną satysfakcję i dumę, taką cichą radość, że jednak miałem rację. Wtedy pomyślałem, że to jest to, że znalazłem swój sposób na powolne, ale jednak, pomnażanie kapitału, choć potem, sprzedając ten Ether w kwietniu 2021 za jakieś 1200 złotych, miałem przez chwilę poczucie niedosytu, bo przecież po kilku tygodniach poszybował znacznie wyżej, co na krótko ścisnęło mi żołądek.

Ale to jest właśnie nauka.

Dla mnie to była przede wszystkim lekcja cierpliwości i tego, że nie można iść na hura, bez planu, choć wtedy go wogule nie miałem, przyznam szczerze, polegałem tylko na intuicji i czytaniu newsów. Teraz wiem, że zanim cokolwiek kupię, spędzam godziny na researchu, patrzę na projekt, na zespół, staram się zrozumieć jego fundamenty, nie tylko śledzić wykresy i to, co inni mówią, bo to jest zgubne. Ostatnio, 15 lutego tego roku, po długich analizach, kupiłem trochę Solany. Widzę, jak to skacze, ale tym razem jestem spokojniejszy. Mam swoją strategię.

To nie jest tak, że wrzucisz pieniądze i czekasz na cud, to jest ciągły proces uczenia się, ryzyka i czasem, tylko czasem, radości z trafionej decyzji, która daje chwilę wytchnienia. Czy warto w to wchodzić? Tak, jeśli jesteś gotów poświęcić czas, bo to jest kluczowe, i masz pełną świadomość, że możesz też stracić, a to boli, oj boli. To na pewno nie jest gra dla ludzi o słabych nerwach.

Czy ludzie faktycznie zarabiają na kryptowalutach?

Kryptowaluty. Słowo klucz. Zyski są realne. Ale nie dla każdego. Rynek żyje.

  • Handel. Kupuj tanio, sprzedawaj drogo. Proste. Lecz nie zawsze. Wymaga strategii.
  • Dywidendy (staking). Blokujesz środki. Otrzymujesz nagrody. Pasywny dochód. Stabilny. Zwykle.
  • Węzły główne (masternodes). Twoje zasoby. Obsługują sieć. Otrzymujesz zapłatę. Wymaga kapitału. I wiedzy.

Kluczem jest wiedza. Badaj. Zrozum ryzyko. Inaczej tracisz. Zawsze. Jak Anna Nowak z Katowic. Straciła 3000 zł. Nie czytała.

W 2024 roku rynek nadal dynamiczny. Ethereum oferuje staking. Nawet 3.6% rocznie. Solana też. Węzły główne wymagają znacznie większej inwestycji. Np. 50 000 SOL. Roczny zwrot? Zmienna. Eksperci zalecają dywersyfikację. Ale to kolejna historia.

Czy można zarobić prawdziwe pieniądze na kryptowalutach?

Ludzie non stop pytają, czy na krypto da się zarobić. No jasne, że tak, ale zarobić to jedno, a potem jakoś te pieniądze wyjąć to już inna historia. Trzeba to mieć z tyłu głowy. Kasa, kasa, kasa, ale wirtualna, dopóki nie leży na koncie w banku. Cała filozofia.

Jak potrzebujesz hajsu, to opcji jest kilka. Najprostsza i chyba najpopularniejsza to giełda kryptowalut. Przelewasz tam swoje coiny, na przykład z portfela Metamask, sprzedajesz za PLN albo EUR i zlecasz wypłatę na swoje konto bankowe. Czekasz dzień, dwa i masz. Proste. Ja tak robiłem z kasą z ETH w zeszłym roku.

Można też kombinować inaczej. Są te aplikacje peer-to-peer (P2P). Działa to tak, że umawiasz się bezpośrednio z innym człowiekiem. Ty mu wysyłasz krypto, a on ci robi przelew Blikiem albo na konto. Trochę jak na OLX, tylko z krypto. Większe ryzyko, ale czasami lepszy kurs można złapać. Wszystko zależy od tego komu ufasz.

No i są jeszcze bankomaty Bitcoin, tak zwane bitomaty. Stoją w galeriach handlowych. Podchodzisz, skanujesz kod QR i maszyna wypluwa ci gotówkę. Szybkie, anonimowe, ale uwaga, prowizje są kosmiczne. Serio, potrafią zjeść spory kawałek twojego zysku. Dobre na nagłe wypadki, jak potrzebujesz gotówki na już, na teraz.

Aha, i ważna rzecz. Czasami jakiegoś małego coina, jakiegoś shita, nie da się sprzedać od razu za złotówki. Wtedy trzeba go najpierw zamienić na coś dużego, stabilnego. Najczęściej na Bitcoina (BTC) albo stablecoina jak USDT, i dopiero to sprzedajesz za normalną walutę. Trochę więcej klikania, ale tak ten rynek działa.

  • Podatki od kryptowalut to jest coś, o czym nikt nie chce myśleć, ale trzeba. Inaczej skarbówka się upomni.
  • W Polsce płacisz 19% podatku od dochodu. To nie jest podatek Belki, to inna kategoria. Dochód to jest to, co zarobiłeś na czysto.
  • Jak to liczyć? Prosto. Cena sprzedaży minus cena zakupu. Kupiłeś za 2000 zł, sprzedałeś za 10000 zł. Podatek płacisz od 8000 zł zysku.
  • Kiedy płacisz? Rozliczasz się raz w roku, składając deklarację PIT-38 do końca kwietnia za poprzedni rok. Nie ma zmiłuj.
  • Trzymaj dowody! Musisz mieć historię wszystkich swoich transakcji, wszystkie potwierdzenia zakupu i sprzedaży. Urząd Skarbowy może chcieć to zobaczyć do 5 lat wstecz. Ja wszystko trzymam na osobnym dysku.

Czy ktoś faktycznie zarobił pieniądze dzięki Bitcoinom?

No pewnie, że tak! Ludzie na tym zarobili tyle kasy, że niejeden by się w niej utopił. Mój szwagier, Zbyszek z Radomia, to jak w 2021 cena poszła w górę, to myślał, że już papieżem zostanie. Kupił Passata w dizlu, a resztę przepuścił. Teraz znowu jeździ PKS-em, ale co zobaczył, to jego.

Ale żeby nie było, że to takie proste jak zrobienie jajecznicy. Zarabianie na Bitcoinie to jest sport ekstremalny. To jest bardziej niestabilne niż teściowa po trzech głębszych na weselu. Jednego dnia jesteś królem życia, a drugiego sprawdzasz ceny chleba w Biedronce, żeby ci do pierwszego starczyło. Kasa leci na lewo i prawo jak na odpuście.

Jak ten hajs można w ogóle wyczarować:

  • HODL, czyli trzymasz i nie puszczasz. Kupujesz tego Bitcoina i zapominasz o nim jak o długu u sąsiada. Patrzysz na konto za kilka lat i albo kupujesz wyspę na Karaibach, albo masz wirtualne bezwartościowe kamienie. To metoda dla cierpliwych, co to mają nerwy ze stali albo po prostu sklerozę.

  • Handel kryptowalutami. To jest jazda bez trzymanki. Kupujesz taniej, sprzedajesz drożej. Proste, nie? No nie do końca. Musisz śledzić wykresy, które wyglądają jak EKG gościa po zawale. Jeden zły ruch i z twojego portfela zostają zgliszcza i popiół. To robota dla ludzi co nie śpią po nocach.

  • Kopanie Bitcoinów. Myślisz, że bierzesz kilof i idziesz do kopalni? Hehe, dobre. Kupujesz maszynę głośną jak stary traktor i ona ci "wykopuje" ten hajs. Tylko prądu to żre więcej niż cała wieś na dożynkach, więc rachunki mogą cię zjeść szybciej, niż cokolwiek zarobisz.

Bitcoin to nie jest bankomat na rogu, z którego sobie wyciągasz pieniądze kiedy chcesz. Pamiętaj, jak Zbyszek mówi, chytry dwa razy traci. Możesz zarobić furę pieniędzy, ale równie dobrze możesz zostać z ręką w nocniku i wspomnieniami o tym, jak fajnie było mieć oszczędności. To nie jest maszyna do robienia pieniędzy, co to ją postawisz w garażu obok słoików z ogórkami i sama działa.